Mimo, iż ustawa o medycznej marihuanie weszła w życie ponad rok temu, dopiero teraz trafi ona do polskich aptek. Firma, która uzyskała w pozwolenie na dystrybucję suszu, czeka już tylko na oficjalną decyzję GIF. Niestety medyczna marihuana trafi póki co tylko do trzech miast. Dlaczego oraz kiedy będzie dostępna w całym kraju? 

Pierwsze 3 miasta

Tomasz Witkowski, menedżer Spektrum Cannabis na Polskę potwierdza, że zgoda URPL jest i producent czeka tylko na decyzję Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. Niebawem susz powinien być dostępny w aptekach jednego z trzech największych dystrybutorów farmaceutycznych w kraju – informuje.

W reporterskim programie telewizyjnej Jedynki „Alarm!”, wyemitowanym w poniedziałek (10 grudnia) dziennikarze informują, że medyczna marihuana wkrótce trafi do aptek. Początkowo będzie tylko jeden rodzaj suszu i będzie on dostępny wyłącznie w wybranych punktach: we Wrocławiu, w Poznaniu i w Koninie.

Kiedy kolejne miasta?

We wspomnianym programie, wypowiadał się m.in. wiceminister zdrowia Marcin Czech, który przyznaje, że wnioski o dystrybucje medycznej marihuany do aptek złożyły już cztery kolejne podmioty. Ponadto wiceminister powiedział:

Będzie na pewno czas, żeby działalność edukacyjna w tym zakresie była prowadzona. Najprawdopodobniej będzie ona prowadzona przez profesjonalistów medycznych, którzy specjalizują się w leczeniu schorzeń, w których marihuana lecznicza będzie mogła znaleźć swoje zastosowanie.

Jaki susz?

Początkowo do aptek trafi susz o niskiej zawartości CBD i dużym stężeniu THC. Firma Spektrum posiada w swojej ofercie kilka rodzajów suszu o różnych stężeniach i stosunkach THC do CBD, zatem mamy nadzieję, iż wkrótce będą one wszystkie dostępne dla polskich pacjentów.

Stężenia THC oraz CBD w produktach Spektrum

Podczas gdy rząd twierdzi, że marihuana nie posiada żadnej wartości medycznej oraz pole do jej nadużyć jest dość duże (Schedule I),  nie ma problemu z wpisaniem Marinolu (syntetycznej wersji THC) jako substancji Schedule III. Czy istnieją różnice między THC a Marinolem?

Dronabinol, uważany za kannabinoid, jest powszechnie używanym terminem dla marinolu. Substancja sama w sobie to nic innego, jak rozpuszczone THC w oleju sezamowym. Marinol jest czystym tetrahydrokannabinolem, zaś konopie indyjskie zawierają w sobie wiele innych kannabinoidów i terpenoidów.

Zanim przejdziemy do wyszczególnienia różnić między wersją syntetyczną, a naturalną, zobaczmy, na co przepisywany jest Marinol.

Syndrom wyniszczenia (HIV / AIDS)

Jednym z pierwszych powodów, dlaczego marihuana wróciła do medycznego użytku w 1997 roku, był  fakt, że pomagała pacjentom z HIV / AIDS radzić sobie z ekstremalną utratą wagi. Syndrom wyniszczenia, tak jak nazwa wskazuje, jest spowodowany brakiem zdolności wchłaniania składników odżywczych z powodu obecności wirusa oraz brakiem apetytu.

Marinol jest przepisywany pacjentom cierpiącym na syndrom wyniszczenia w stanach, w których przepisy o stosowaniu medycznej marihuany nie zostały przyjęte.

Nudności po chemioterapii

O ile jest to rzadko spotykana praktyka, Marinol stosowany jest również w celu zwalczania nudności spowodowanych chemioterapią. Chemioterapia to przerażający proces, w którym do ciała aplikuje się odpowiednie związki chemiczne w nadziei na zwalczenie raka. Skutki uboczne nie należą do przyjemnych.

Problem polega na tym, że Marinol jest przyjmowany w tabletkach, co oznacza, że pacjenci chcąc go przyjąć, muszą walczyć z nudnościami, które jednocześnie chcą zwalczyć. W przeciwieństwie do konopi indyjskich, które można przyjmować za pomocą inhalacji.

Różnice między THC a Marinolem

Chociaż Marinol i THC są bardzo podobne pod względem chemicznym, roślina konopi indyjskich posiada większe spektrum kannabinoidów i terpenoidów, przez co posiada więcej właściwości medycznych, a co za tym idzie – bezpośrednich korzyści dla organizmu.

Po pierwsze, Marinol zwykle występujący w postaci pigułki, nie ma towarzyszących kannabinoidów, co powoduje że przyjmujemy czyste THC. W rezultacie skutki uboczne THC, mogą stać się bardziej powszechne podczas stosowania marinolu.

Jakie są skutki uboczne?

  • Euforia
  • Ekstremalna paranoja
  • Halucynacje

Euforia jest tym skutkiem ubocznym, z którym każdy by sobie poradził, jednak te dwie pozostałe, mogą nas przerażać.

Powodem, dla którego paranoja i halucynacje nie nasilają się w przypadku przyjmowania marihuany, jest fakt, że zawiera ona również CBD. Dzięki temu podczas spożywania marihuany, nie przyjmujemy czystego THC.

Zazwyczaj używane ekstrakty roślinne nie zawierają tylko THC, ale również CBD, CBG, CBN i mnóstwo innych terpenoidów z własnymi właściwościami medycznymi.

THC i CBD wchodzą w interakcje w taki sposób, że dzięki THC odczuwamy haj, zaś CBD nas uspokaja. CBD kontruje THC, jest jego naturalną przeciwwagą.

Medycznie rzecz biorąc, THC to tylko wierzchołek góry lodowej. Pozostałe kannabinoidy zawierają silne właściwości lecznicze, takie jak właściwości antybakteryjne, przeciwwirusowe, przeciwbólowe, przeciwzapalne i wiele innych. Gdybyśmy przeszli przez całą listę, musielibyśmy napisać o tym książkę.

Podsumowanie

Podsumowując, chociaż THC i Marinol są podobne, ludzie spożywając marihuanę, nie spożywają czystego THC. Jasne, że daby mogą mieć wysoką wartość THC, ale wciąż będą zawierać w sobie inne kannabinoidy. Tak więc, Marinol może zapewniać medyczną ulgę, aczkolwiek nigdy nie będzie się równać ze swoim naturalnym substytutem.

Dodatkowo, jeśli chcesz zażywać THC, a jednocześnie nie odczuwać haju, zawsze możesz wybrać surowy sok z kwiatów i spożywać stuprocentowe THCa, które roślina trzyma w sobie cały czas wraz z pozostałą mieszanką kannabinoidów.

Prawdą w tej sprawie jest, że samo istnienie Marinolu jest obrazą dla ludzi, którzy używają konopi indyjskich. Obrazą jest klasyfikowanie marihuany jako środka niebezpiecznego i stawianie go na równi z takimi narkotykami jak heroina.

Podczas gdy rząd twierdzi, że marihuana nie posiada żadnej wartości medycznej oraz pole do jej nadużyć jest dość duże (Schedule I),  nie ma problemu z wpisaniem Marinolu (syntetycznej wersji THC) jako substancji Schedule III.

Kolejny kraj na drodze do legalizacji medycznej marihuany, 28 listopada komitet senacki w Brazylii, zatwierdził projekt ustawy zezwalającej na wykorzystanie i uprawę marihuany do celów medycznych.

Impulsem, który doprowadził do obecnej sytuacji był projekt obywatelski pod którym podpisało się blisko 120.000 obywateli. Projekt znosiłby sankcje karne za uprawianie, posiadanie i spożywanie konopi indyjskich przez pacjentów po wcześniejszym przepisaniu ich przez lekarza.

Legislacja

Senacki Komitet ds. Społecznych podpisał się za zmianami ustawodawstwa, ale zanim pełny Senat będzie głosować, projekt musi również przejść przez Komisję Konstytucji i Sprawiedliwości. Następnie, jeśli Senat ostatecznie zatwierdzi projekt ustawy, musi on zostać rozpatrzony przez Izbę Deputowanych.

Gdy projekt ustawy pokona wszystkie przeszkody legislacyjne, może stanąć przed kolejną przeszkodą: prezydentem Brazylii, Jairem Bolsonaro, który jest przeciwny legalizacji i zobowiązał się do egzekwowania surowych przepisów antynarkotykowych.

Marihuana to lek, nie polityka

W liście wyrażającym poparcie dla ustawy, przedstawicielka Brazylijskiej Partii Demokratycznej (MDB), senator Marta Suplicy z São Paulo, powiedziała, że ​​dowody pokazują, iż konopie indyjskie mogą skutecznie leczyć wiele różnych schorzeń – od bólu po epilepsję – i podkreślała znaczenie podjęcia tego problemu.

„Nie możemy sprowadzać sprawy do zwykłej dyskusji politycznej”

powiedziała, po czym dodała:

„przede wszystkim musimy postawić się na miejscu drugiego człowieka, pacjenta, który potrzebuje tego leku. W ten sposób możemy, jako prawodawcy, bronić prawdziwej istoty opieki zdrowotnej, która polega na łagodzeniu ludzkiego cierpienia „.

Marihuana w Brazylii

W 2006 r. Brazylia zliberalizowała swoje przepisy dotyczące marihuany, ale posiadanie jest nadal karalne pacami społecznymi i udziałem w programie edukacji antynarkotykowej, niezależnie od tego, czy marihuana wykorzystywana jest do celów terapeutycznych czy rekreacyjnych

Lider Brazylijskiej Partii Robotniczej w niższej izbie Kongresu przedstawił w tym roku ustawę, która w pełni legalizuje konopie indyjskie w tym kraju. Ustawodawstwo to ustanowiłoby komercyjny rynek marihuany i pozwoliłoby osobom dorosłym uprawiać do sześciu krzaków na własny użytek.

 

Korea Południowa, jako pierwszy kraj wschodnioazjatycki, legalizuje używanie marihuany w celach medycznych, aby rozszerzyć możliwości leczenia pacjentów z rzadkimi chorobami jak np. epilepsja.

Południowokoreańskie Krajowe Zgromadzenie Narodowe w piątek zatwierdziło  zmiany ustawy o środkach odurzających, aby umożliwić pacjentom używanie, jak to określono, dawek niepsychoaktywnych.

Pod ścisłą kontrolą

Używanie marihuany do celów medycznych będzie ściśle kontrolowane. Pacjenci muszą złożyć wniosek do Koreańskiego Centrum Leków Sierocych – organu rządowego ułatwiającego pacjentom dostęp do rzadkich leków. Otrzymanie recepty lekarskiej zatwierdzane będzie indywidualnie, zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Bezpieczeństwa Żywności i Leków.

Azjatycki przełom?

Korea Południowa legalizując medyczna marihuanę, nawet jeśli będzie ściśle kontrolowana, a dobór produktów ograniczony, stanowi przełom w światowym przemyśle konopnym.
– powiedziała Vijay Sappani, dyrektor generalny firmy Ela Capital z Toronto, która  zajmujące się kapitałem podwyższonego ryzyka i badaniem rynków wschodzących w przestrzeni konopi indyjskich.
Dodała też:
Nie należy lekceważyć znaczenia Korei jako pierwszego kraju Azji Wschodniej, który dopuszcza do użytku medyczną marihuanę na poziomie krajowym. Teraz to już kwestia tego kiedy, a nie czy inne kraje azjatyckie podążą za Koreą Południową.

 

„Zdrowaś Mario” – książka o medycznej marihuanie, której autorem Aleksandra Pezda. Pisarka w czasie pracy nad swoją książką często słyszała to samo pytanie: dlaczego walka o legalizację medycznej marihuany musi trwać tak długo?

„Zdrowaś Mario” to niezwykły i bardzo aktualny reportaż autorstwa Aleksandry Pezda, o charakterze interwencyjnym na temat, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy, dotyczący wielu z nas. Książka wydawnictwa „Dowody Na Istnienie Wydawnictwo” ujrzała światło dzienne 22 października.

Aleksandra Pezda podczas swojej „interwencji” dociera do chorych, do ich bliskich, do lekarzy w Polsce i za granicą. Przygląda się mechanizmom, które sprawiają, że zdesperowani rodzice stają się przemytnikami i że ciężko chorzy ludzie są wyprowadzani z domu w kajdankach i sądzeni jak zbrodniarze. To niezwykle aktualny reportaż interwencyjny na temat, który dotyczy milionów z nas – choć nie zdajemy sobie z tego sprawy.

W swojej książce zatytułowanej „Zdrowaś Mario” autorka dociera do chorych, do ich bliskich, do lekarzy w Polsce i za granicą oraz opisuje historię i zmagania różnych ludzi, z ciężkimi chorobami, które zmieniają ich życie w piekło i nieustanna walkę o zdrowie. Jedną z takich historii opisuje Mariusz Szczygieł, którego słowa są wstępem do wspomnianej książki:

„Bardzo Bliska mi Osoba choruje na stwardnienie rozsiane. Znam tę chorobę od dawna, towarzyszy mojemu życiu. Nie mógłbym spojrzeć w lustro, gdybym nie pomógł Bardzo Bliskiej mi Osobie w zdobyciu konopi. Za pierwszym razem spróbowaliśmy stworzyć w domu amatorskie lekarstwo – ciasteczka z marihuaną. Zero skuteczności. Potem przyniosłem skręty. Bardzo Bliska mi Osoba zapaliła pierwszego. W ciągu dwudziestu minut stał się cud. Wstała o własnych siłach z fotela, bez kul. I bez żadnej pomocy przeszła przez pokój. Nogi nie były już z drewna. Nawet zaczęła wykonywać taneczne ruchy”.

„Dlaczego walka o legalizację medycznej marihuany musi trwać tak długo?”

Według autorki „Zdrowaś Mario” odpowiedzią na pytanie, z którym często spotykała się podczas pracy nad swoją książką jest dość powszechna w Polsce narkofobia. Pacjenci mogą obawiać się, że produkty z marihuany, które mają zostać wprowadzone do aptek, mogą być uzależniające i wykorzystywane do innych celów.

W książce spotkamy historię ludzi cierpiących na schorzenie Leśniowskiego-Crohna, którzy wbrew zakazom i powszechnej opinii, która demonizuje marihuanę, postanowili na własną rękę uprawiać marihuanę, historię rodziców, którzy potajemnie i możliwymi sposobami zdobywają lekarstwo dla dzieci chorych na lekooporną padaczkę, czy też osób, które dzięki marihuanie próbują walczyć z nowotworem mózgu.

Podobnych historii i przypadków w naszym kraju są tysiące. Tysiące pacjentów toczy batalię o to, by chorzy – między innymi na nowotwory, stwardnienie rozsiane czy padaczkę lekoodporną. Batalię o łatwy dostęp do medycznej marihuany oraz zatrzymanie mechanizmu, który sprawił, że zdesperowani pacjenci stają się przemytnikami, producentami. Ciężko chorzy ludzie są wyprowadzani ze swoich domów w kajdankach i sądzeni jak kryminaliści. To niezwykle aktualny reportaż interwencyjny na temat, który dotyczy milionów z nas – choć nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Książka dostępna jest w wielu dobrych księgarniach internetowych, naszym zdaniem warto zapoznać się z perspektywą pisarki na temat dostępności i statusu medycznej marihuany w Polsce. Warto szerzyć te ważne informacje w każdy możliwy sposób.

Kobieta zażywająca olej CBD ofiarą pozytywnych testów na obecność THC. Kobieta z Atlanty w stanie Georgia twierdzi, że poprzez stosowanie oleju CBD (kannabidiol), straciła możliwość zatrudnienia po pozytywnym wyniku na obecność THC (tetrahydrokannabinolu) przeprowadzonym podczas rekrutacji.

W anonimowym wywiadzie dla WSB-TV 2, kobieta wyznała, że to jej lekarz zalecił stosowanie oleju CBD, a ona nie była świadoma zawierających się w nim śladowych ilości THC.

„powiedzieli, że mam pozytywny wynik testu THC. Nigdy w życiu nie nawet nie spróbowałam marihuan”

– wyznała kobieta

Kobieta dodała, że jej lekarz zalecił stosowanie CBD jako środka do leczenia bólu i lęku. Zarówno lekarz, jak i etykieta produktu nie poinformowały pacjenta, że lek zawierał niewielką ilość THC(0,2%), która podczas testu na obecność narkotyków daje wynik pozytywny.

Po pozytywnym wyniku testu, kobieta postanowiła poszukać informacji i odkryła na stronie internetowej oświadczenie, w którym stwierdzono, że zażywanie danych produktów może prowadzić do pozytywnego wyniku testu na obecność THC.

Chociaż olej CBD jest legalny w stanie Georgia w ograniczonej liczbie schorzeń, to niektóre produkty z CBD zawierają też niewielką ilość THC.

CBD – niepsychoaktywny kannabinoid występujący w konopiach indyjskich oraz przemysłowych, jest wykorzystywany głównie do celów leczniczych i nie oferuje haju jak psychoaktywne THC.

Chociaż na rynku dostępny jest olej CBD bez THC, brak dodatkowego kannabinoidu jest często uważany za mniej skuteczny. Podczas gdy CBD samo w sobie nie wykazuje pozytywnego wyniku testu na obecność psychoaktywnego kannabinoidu, zaleca się stosowanie oleju CBD z ostrożnością przed przystąpieniem do ewentualnych testów na obecność środków odurzających, takich jak THC.

Według ConsumerLab, aż 10 procent użytkowników stosujących olej CBD uzyskuje pozytywne wyniki w testach na THC. Chociaż większość państw poczyniła postępy w kierunku legalizacji marihuany, problematyczne kwestie wciąż muszą zostać dopracowane.

„To nie zależy tylko od produktu ludzkie organizmy różnie metabolizują CBD”

– Dodaje przedstawiciel ConsumerLab

Stosowanie olejku CBD a kontrola trzeźwości

Ponieważ produkty CBD dostępne na polskim rynku zawierają śladową ilość THC (nie więcej niż 0,2 procent), to producenci nie przestrzegają konsumentów przed ewentualnymi możliwościami wykrycia obecności tetrahydrokannabinolu.

Co w przypadku, gdy rano zażyjemy kilka kropelek CBD a następnie wsiądziemy do samochodu i w drodze do pracy zatrzyma nas policja w celu kontroli trzeźwości? Regularne zażywanie olejku CBD może wpłynąć na pozytywny wynik policyjnych narkotestów?

Malezja staje do wyścigu o legalizację medycznej marihuany. Rząd tego kraju prowadzi intensywne rozmowy w celu legalizacji leczniczych konopi i podobnie jak Tajlandia, kraj ten zamierza być pierwszym krajem w Azji, który zalegalizował medyczną marihuanę.

Wyrok, w którym 29-letni mężczyzna otrzymał kare śmierci, wywołał oburzenie w społeczeństwie. Sytuacja w Malezji wymusiła na rządzących rozpoczęcie rozmów na temat legalizacji marihuany do użytku medycznego. Jednocześnie Malezja staje do wyścigu, aby stać się pierwszym krajem azjatyckim, który to zrobił.

„W połowie września odbyło się spotkanie polityków, gdzie „bardzo lakonicznie” omówiona została wartość lecznica marihuany. Rozpoczęły się wczesne i nieformalne rozmowy na temat zmiany odpowiednich przepisów”

– Powiedział w wywiadzie Xavier Jayakumar, minister do spraw wody, ziemi i zasobów naturalnych

Obecnie kładziony jest nacisk na obalenie wyroku śmierci, wydanego w sierpniu dla osoby skazanej za posiadanie, przetwarzanie i dystrybucję marihuany. 93-letni Premier Mahathir Mohamad, powiedział, że werdykt i odpowiednie prawo powinny zostać poddane rewizji w kraju, w którym muzułmanie stanowią więcej niż połowę populacji.

„Rząd osiągnął porozumienie w celu usunięcia kary śmierci w przypadku tego mężczyzny, ale pozyskanie przeważającego poparcia dla legalizacji marihuany medycznej będzie „bitwą pod górę”. Będzie to wymagało zachęty i przekonywania, jeśli chodzi o ten temat Moim osobistym zdaniem, jeżeli marihuana ma właściwości lecznicze, to przy odpowiedniej kontroli może być wykorzystywana przez Ministerstwo Zdrowia do celów medycznych.”

– powiedział w swoim biurze Xavier

Kanada przejęła inicjatywę w rozwoju branży medycznej, tworząc przemysł marihuany wart ponad 60 miliardów dolarów po miesiącu od legalizacji używania konopi indyjskich. Niemcy i kilka stanów USA również są tego przykładem.

Azjatycka wojna z narkotykami

W Azji Południowo-Wschodniej handel narkotykami często karany jest śmiercią, z niewielkim rozróżnieniem między marihuaną, a twardymi narkotykami, takimi jak kokaina. Indonezja stanęła w obliczu globalnej krytyki za ściganie handlarzy narkotykami, a wojna narkotykowa Filipina Rodrigo Duterte’a od chwili objęcia urzędu pochłonęła co najmniej 4000 osób.

Mimo wszystko Malezja nie jest jedynym państwem, który działa w kierunku rozwoju medycznego przemysłu marihuany. Tajlandzka Rządowa Organizacja Farmaceutyczna, jednostka Ministerstwa Zdrowia Publicznego, próbuje przekonać swój rząd wojskowy do zatwierdzenia badań leku, w celu wprowadzenia go na rynek w celach medycznych.

Wyzwaniem dla Malezji, w której wciąż nakładana jest kara śmierci za przestępstwa związane z handlem narkotykami, jest opracowanie nowych przepisów. Przepisy te, muszą być na tyle odpowiednie, aby odróżniały marihuanę do celów medycznych od rekreacyjnych i innych.

„Ministerstwo Zdrowia, do którego należy ostatnie słowo, nadal pozostaje sceptyczne co do wartości leczniczych marihuany, ze względu na brak dowodów o tym świadczących”

– Komentuje Xavier.

„Jeśli będzie używana do celów leczniczych, powinna być legalna. Nie do celów społecznych, do celów leczniczych – należy zezwolić na jej wykorzystanie.”

– dodaje Minister

Xavier musiałby lobbować o większe wsparcie ministrów, jednocześnie trzeba rozważyć opinie publiczną w tej sprawie i prowadzić formalne rozmowy z ministerstwami odpowiedzialnymi za zdrowie, środowisko i handel. W niektórych krajach przecież już to zrobiono.

Wielu osobom marihuana kojarzy się bardzo jednoznacznie – zwykle oczywiście jest to negatywne skojarzenie. Na szczęście w tej chwili zaczyna się to zmieniać, ponieważ rzadko w naturze jest tak, iż jakaś roślina jest tylko i wyłącznie szkodliwa. Najczęściej wiele jej właściwości można zmienić z korzyścią dla człowieka – i tak jest właśnie w tym przypadku.

Coraz więcej mówi się o medycznej marihuanie, która wpływa korzystnie na organizm człowieka, pozwalając ulżyć w cierpieniu, albo zniwelować skutki niektórych chorób i przypadłości. Dlatego też są kraje, gdzie została już oficjalnie włączona do możliwego leczenia. Nasiona medycznej marihuany można w tej chwili nawet zamówić w sieci! Gdzie jednak można je znaleźć, czy to na pewno legalne i jak w zasadzie działają na człowieka? Warto obalić wiele mitów i sporo w tej kwestii wyjaśnić!

Marihuana medyczna – informacje o roślinie

Marihuana to określenie dla suszonych kwiatostanów żeńskich roślin konopi, posiadających działanie psychoaktywne. Wszystko przez zawartość substancji psychoaktywnych, należących do grupy kannabinoli. Co ciekawe, mogą one mieć rozmaity wpływ na człowieka – w zależności od tego jaką przyjmie się ich dawkę i jaka będzie to odmiana rośliny.

Marihuana medyczna – kwestia legalności i zdrowia

„Handel oraz posiadanie nasion konopi jest całkowicie legalne w Polsce oraz w większości krajów Unii Europejskiej. Zgodnie z konwencją wiedeńską z 1961 roku, nasiona konopi nie zaliczają się do o środków odurzających. Nasiona marihuany nie zawierają żadnych substancji psychoaktywnych i nie są traktowane jak narkotyk u rozumieniu ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii” (źródło: https://ganjafarmer.com.pl/content/25-legalnosc-nasion).

Już jakiś czas temu odkryto, że konopie posiadają również działanie pozytywne, jeśli chodzi o organizm ludzki. Między innymi udaje się dzięki niej zredukować ilość komórek nowotworowych w organizmie, albo na przykład przynosi ona ulgę osobom cierpiącym z powodu napadów padaczki. Można je wykorzystywać do leczenia bólu u osób ze stwardnieniem rozsianym, albo cierpiących z powodu urazów rdzenia kręgowego. Jest naprawdę wiele wskazań do stosowania tej rośliny i ekstraktów z niej. Powstają specjalne leki i wciąż prowadzone są kolejne badania, dzięki którym będziemy w stanie dowiedzieć się o samej tej roślinie, jej wpływie i leczniczych właściwościach jeszcze więcej.

Nasiona marihuany – gdzie można je znaleźć?

Nasiona marihuany zazwyczaj nie pojawiają się w sklepach – zatem wiele osób ma problemy z ich znalezieniem. Nawet wówczas, jeśli rzeczywiście istnieją wskazania do ich stosowania. W tej chwili jednak można skorzystać z możliwości, jakie daje Internet i właśnie w sieci zamówić nasiona marihuany różnych odmian – w tym także medycznej. Na stronach sklepu Ganja Farmer zainteresowani znajdą świeże, mocne nasiona konopi. Wielu zadowolonych klientów wraca do sklepu, by dokonać kolejnego zamówienia – można mieć zatem pewność, że jakość jest rzeczywiście wysoka. Sami pracownicy twierdzą, że nie tolerują półśrodków, oferują możliwość dyskretnego przesyłania zamówienia i stawiają na wysoką jakość na każdym etapie realizacji zamówienia. Zresztą, warto po prostu wejść na stronę sklepu i zapoznać się ze wszystkimi szczegółami, żeby samemu postanowić czy warto się decydować. Istnieje również sklep Genesis, gdzie można znaleźć wyroby z konopi – na przykład olej konopny, który również jest szeroko poszukiwany.

Tajlandia chce być pierwszym azjatyckim krajem, który zalegalizuje medyczną marihuanę. Projekt ustawy zezwalającej na marihuanę medyczną został wysłany do organu prawodawczego i zostanie rozpatrzony w ciągu miesiąca, informuje AFP.

Według Jeta Sirathraanona, przewodniczącego stałego komitetu publicznego ds. Zdrowia publicznego, Tajlandia długo trzymała się z boku, ponieważ inne kraje, takie jak Kanada i Urugwaj, zainwestowały w zalegalizowanie używki. W 2017 roku szacowano, że światowy rynek marihuany medycznej wygenerował 11,8 miliarda dolarów przychodu.

Tajlandia chce być pierwszym azjatyckim krajem, który zalegalizuje medyczną marihuanęw

„Tajlandia ma najlepszą marihuanę na świecie.” 

twierdzi Jet Sirathraanon

Projekt ustawy zezwalającej na marihuanę medyczną został wysłany do organu prawodawczego i zostanie rozpatrzony w ciągu miesiąca, informuje AFP.

Marihuana została kiedyś sklasyfikowana jako tradycyjny lek ziołowy w Tajlandii, a jej zastosowanie w medycynie datuje się na XVII wiek. Została jednak ponownie zaklasyfikowana jako narkotyk klasy 5 zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii z 1979 r., Która zakazała produkcji, konsumpcji, sprzedaży i posiadania konopi indyjskich w Tajlandii.

Chociaż konopie były wyjęte spod prawa w Tajlandii przez prawie trzy dekady, może być nieco prawdy w słowach Sirathraanona na temat jakości marihuany w tym kraju. Zasugerował, że rośliny konopi kwitną w tzw. „Złotym Trójkącie”, obszarze, który graniczy z Tajlandią, Laosem i Myanmarem, od dawna stanowiącym siedlisko dla uprawy maku na opium.

Różnice między tajską, a wietnamską i kambodżańską marihuaną są jak różnice między irlandzką kukurydzianą whiskey, a szkocką whisky single malt. W 1967 roku pewien zdumiony jakością tamtejszej marihuany agent DEA, nazwał tajlandzką trawkę „kubańskim cygarem ze świata marihuany”.

Prawo narkotykowe wciąż pozostaje niezwykle sztywne w większości rejonów Azji. W Singapurze i Malezji handel narkotykami karany jest karą śmierci, podczas gdy Korea Południowa zabroniła swoim obywatelom używania marihuany za granicą w krajach, w których jest to legalne.

Tajlandia jednak porusza się w przeciwnym kierunku. Projekt ustawy zezwalającej na marihuanę medyczną został wysłany do organu prawodawczego i zostanie rozpatrzony w ciągu miesiąca.

W ubiegłym roku Uniwersytet Rangsit założył zespół badawczy, który badał wykorzystanie konopi w medycynie i uzyskał pozwolenie od krajowej rady ds. Narkotyków do stworzenia sprayu z wyciągu z konopi indyjskich dla pacjentów chorujących na nowotwory. W kwietniu rektor uniwersytetu wezwał tajlandzkich przywódców wojskowych do zalegalizowania marihuany medycznej.

Jak już wiadomo firmy z Kanady i Niemiec będą eksportować do Polski medyczną marihuanę, pochodzącą z upraw właśnie w tych krajach. Czy doczekamy się upraw medycznej marihuany w Polsce?

Zgody na import suszu dostały już takie firmy jak Spectrum Cannabis należącą do Kanadyjskiego giganta Canopy Growth Corporation oraz Niemiecka firma Aurora. Ceny importowanego suszu oscylowały by w granicach od 50 do nawet 65zł za jeden gram! Tak drogi susz może być nieosiągalny dla wielu pacjentów. Oczywiście zniwelowanie tej ceny jest możliwe poprzez stworzenie państwowych upraw konopi indyjskich.

Doczekamy się upraw medycznej marihuany w Polsce?

Już 5 października w wywiadzie dla YouTubowego kanału HiCash, Piotr Liroy Marzec zdradził, że powstaną również polskie uprawy konopi indyjskich na cele medyczne. Poseł dodał również, że prezydent podpisał ustawę dotyczącą dopalaczy, w której Liroy zamieścił również zapis o możliwości stworzenia w Polsce upraw medycznej marihuany. Wcześniej zapis ten został wykreślony z przygotowanej przez posła Liroya ustawy dotyczącej medycznej marihuany.

„20 lipca w tzw. ustawie o dopalaczach włożyłem uprawy medycznej marihuany – nie tyle ja, co niejako rękoma policji. Włożyliśmy ustawę, która została przygotowana przez nasz team, do ustawy o dopalaczach. W tej chwili, od 20 lipca jest zatwierdzona przez senat i prezydenta – można uprawiać.”

– powiedział poseł Piotr Liroy Marzec

Gościem programu HiCash był również przedstawiciel firmy Spectrum Cannabis Polska, Tomasz Witkowski. Podczas ich wspólnej rozmowy z gospodarzem programu Patrickiem Ney’em, poseł Liroy wspomniał, że aktywnie poszerzają możliwości stworzenia upraw medycznej marihuany w Polsce, takich jak m.in wspomniana firma Spectrum Cannabis. Witkowski zapewnił, że jeżeli istnieje taka możliwość to na pewno rozważą stworzenie uprawy w Polsce.

Polscy producenci czekają na zielone światło

W Polsce z pewnością znajdziemy kilka firm, które od zaraz byłby gotowe do produkcji. Jedną z takich firm jest wspomniana w wywiadzie Pol Cannabis, której uprawy miałby znajdować się w Kielcach. Liroy zdradza, że istnieje więcej firm, które aktualnie starają się o uzyskanie licencji lub nawet oczekują już jej otrzymania.

Rezygnując z importu z pewnością automatycznie spadłyby ceny suszu medycznej marihuany. Pozbywając się cła i innych kosztów związanych np. z transportem. Oczywiście najrozsądniejszym rozwiązaniem byłaby możliwość domowej uprawy przez pacjentów stosujących medyczną marihuanę. Czy faktycznie doczekamy się polskich upraw medycznej marihuany z prawdziwego zdarzenia? Zachęcamy do aktywnej dyskusji w komentarzach.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.