Jak donosi niemiecka spółka Farmaco, jest to największa na świecie umowa na import medycznej marihuany. Ma ona trafić na europejski rynek i stanowić bazę zaopatrzenia dla pacjentów. Susz dostarczy zarejestrowana w Polsce spółka Pharmacann.

Umowa przewiduje, że w ciągu następnych czterech lat niemiecka firma Farmako zaimportuje 50 ton medycznej marihuany od Pharmacann Polska. Wartości kontraktu nie ujawniono. Marihuana zasili europejski rynek oraz ma stanowić bazę dla milionów pacjentów – informuje Puls Biznesu

Warto zwrócić uwagę, że to pierwszy tak duży kontrakt w którym nie biorą udziału podmioty z Kanady, gdzie branża medycznej marihuany jest najbardziej rozwinięta.

Farmako sprzedaje medyczną marihuanę niemieckim aptekom od marca. Już pierwszy miesiąc wygenerował ponad 100 tys. EUR przychodów.

Ta umowa jest wielkim sukcesem nie tylko z tego powodu, że zapewnia stabilną podaż medycznej marihuany, ale także dlatego, że zaczyna bazujące na badaniach opracowanie innowacyjnych odmian marihuany służących lepszemu i bardziej precyzyjnych medycznych terapii

– powiedział Yuval Soiref, współzałożyciel i szef Pharmacann Polska.

Ponadto, Farmako i Pharmacann będą współpracowały w zakresie badań i rozwoju produktów.

Na stronie Pharmacann Polska czytamy:

Jesteśmy międzynarodową firmą farmaceutyczną stosującą światowe standardy w zakresie produkcji surowców farmaceutycznych na bazie konopi innych niż włókniste oraz upowszechniania wiedzy na temat ich leczniczego zastosowania.

Działając w oparciu o doświadczenie z rynku izraelskiego oraz kanadyjskiego dążymy do zapewnienia dostępności produktów zawierających kannabinoidy pochodzenia naturalnego, przy jednoczesnym zachowaniu ściśle kontrolowanej jakości farmaceutycznej.

Jednym z nieprawdziwych stereotypów jest to, że użytkownicy marihuany są bardziej otyli niż osoby nie używające zioła. Wielu palaczy wie jednak, iż jest to nieprawda, a większość konsumentów zioła to jednak osoby o których nie można powiedzieć, że są otyli. Potwierdzają to kolejne badania.

Użytkownicy marihuany mniej narażeni na otyłość?

Wyniki nowego badania zostały opublikowane w połowie tego miesiąca na łamach International Journal of Epidemiology. Najnowsze badania pokazują, że użytkownicy marihuany są mniej narażeni na otyłość w porównaniu z osobami, które nie są użytkownikami.

Naukowcy z Michigan State University w swojej pracy podparli się danymi z National Epidemiologic Survey on Alcohol and Related Conditions (NESARC), które dysponuje przekrojową i reprezentatywną dla całego kraju próbą badawczą obywateli USA w wieku 18 lat i starszych. W sumie przeanalizowano odpowiedzi pochodzące od ponad 33 000 osób.

Pierwszy etap badania polegający na serii wywiadów odbył się w latach 2001-2002. Uczestnicy badania zostali zapytani, czy używają marihuany, a jeśli tak, to kiedy robili to ostatnio oraz jak często używają konopi. Kolejne wywiady przeprowadzone zostały w latach 2004-2005, uczestnicy ponownie byli pytani o to, czy używali marihuany od ostatniego wywiadu, a jeśli tak to w jakiej częstotliwości.

W okresie pomiędzy wywiadami, naukowcy śledzili wzrost wskaźnika masy ciała (BMI) we wszystkich respondentów – tych, którzy konopi nigdy nie używali, osób, które zaprzestały używania oraz nowicjuszy i stałych użytkowników marihuany

Uczestnicy w wieku powyżej 65 lat zostali wykluczeni ponieważ badania pokazują, że spadek BMI u osób starszych jest często spowodowany utratą masy mięśniowej.

Wyniki badania pokazały, że wzrost wskaźnika BMI u używających konopi indyjskich jest mniejszy w porównaniu z osobami, które nigdy marihuany nie używały.

Osoby, które używały marihuany, w trakcie badanie też przybrały na wadze, jednak zdecydowanie mniej niż osoby, które jej nie używały.

„W NESARC uporczywe osoby zażywające konopie indyjskie i inicjowane były niedostatecznie reprezentowane w stabilnie otyłych podgrupach”, stwierdza badanie. „Ponadto te same aktywne podgrupy używające konopi były niedostatecznie reprezentowane wśród nowych przypadków otyłości obserwowanych w W2”.

Jaka jest tego przyczyna?

Badanie sugeruje kilka teorii wyjaśniających, dlaczego użytkownicy marihuany doświadczają mniejszego przyrostu masy ciała. Jedna z nich mówi o tym, że jest to powiązane ze zmniejszaniem się gęstości oraz ilości aktywnych receptorów kanabinoidowych (CB1), które wynika z długotrwałego używania konopi. Jest to teoria, która została po raz pierwszy wygłoszona w zeszłym roku przez oddzielny zespół naukowców z Indiana University South Bend.

„Dla wielu pacjentów, konopie indyjskie mogą być lepszym rozwiązaniem w celu utraty wagi niż chirurgia lub farmaceutyki”

-napisano w metaanalizie opublikowanej w grudniu

Inna sugerowana możliwość związku między używaniem marihuany a mniejszym przyrostem BMI ma związek z właściwościami przeciwzapalnymi innego receptora kannabinoidowego – CB2.

„Związek stanów zapalnych i otyłości jest szeroko rozpowszechniony w badaniach przedklinicznych i klinicznych”

– piszą autorzy badania.

Odkrycia te są ważne dla przyszłych badań biomedycznych dotyczących kannabinoidów – zwłaszcza, że medyczna marihuana jest często sugerowana jako lek zapobiegający utracie wagi u pacjentów np. z HIV, chorych na raka czy stwierdza badanie.

Jednak naszym zdaniem pominięty został istotny fakt. Od dawna wiadomo, że kannabinoidy, a w szczególności THC jest swojego rodzaju regulatorem pracy naszego mózgu oraz całego organizmu. Najlepszym tego przykładem jest to, w jaki sposób THC reguluje pracę neuroprzekaźników w mózgu. Idąc tym torem łatwo dojść do wniosku, że funkcje regulacyjne kanabinoidów mogą dotyczyć także kwestii wagi oraz przemiany materii.



Kolejna partia medycznej marihuany trafiła pod koniec zeszłego tygodnia do polskich aptek. Tym razem, tak jak deklarowała spółka Spectrum Cannabis, dostawa jest większa niż poprzednia i jest to 15 kg. Kolejne dostawy też maja być większe. Aby zwiększyć dostępność suszu, producent podjął współpracę z kolejnymi podmiotami.

Medyczna marihuana dostępna na chwile obecna w polskich aptekach to odmiana Red no. 2 zawierająca 19 proc. THC i mniej niż 1 proc. CBD. Spółka Spectrum Cannabis, która zaopatruje apteki w susz, podpisała też kolejne umowy o współprace z dwoma wielkimi graczami na rynku farmaceutycznym i na chwile obecną partnerami są Neuca, PharmaPoint i GenesisPharm. Ma to wzmocnić sieć dystrybucji.

OGROMNE ZAINTERESOWANIE SUSZEM PRZY POPRZEDNIEJ DOSTAWIE SPOWODOWAŁO, ŻE NA NASZĄ PROŚBĘ DYSTRYBUTOR WPROWADZIŁ JEGO REGLAMENTACJĘ I REALIZOWAŁ ZAMÓWIENIA OPARTE O KONKRETNE RECEPTY. DLATEGO TEŻ PODJĘLIŚMY DZIAŁANIA, KTÓRE SPRAWIĄ, ŻE KOLEJNE DOSTAWY DO POLSKI BĘDĄ ZNACZĄCO WIĘKSZE OD POPRZEDNICH. POD KONIEC ROKU CHCEMY SPROWADZAĆ 100 KG KONOPI W MIESIĄCU. W TYM CZASIE CHCEMY RÓWNIEŻ WPROWADZIĆ NA RYNEK KONOPIE W FORMIE OLEJKÓW I KAPSUŁEK

– mówi Tomasz Witkowski, Country Manager w SpectrumCannabis.

Kolejna dostawa ma wynieść 50 kg. Ponad to, w zeszłym miesiącu spółka Spectrum Cannabis złożyła wniosek do Krajowej Informacji Skarbowej z prośbą o reinterpretację nałożonego podatku na susz. Na chwilę obecną, medyczna marihuana jest obłożona podatkiem VAT w wysokości 23%, co podnosi i tak już wysoką cenę suszu w aptekach..

Uważamy, że obecna stawka podatku, jakim został obarczony susz jest zbyt wysoka. Przed  wprowadzeniem produktu na rynek wystąpiliśmy do GUS’u o kategoryzację medycznej marihuany w celu ustalenia odpowiedniej stawki podatkowej. Mamy nadzieje, że niedługo zapadnie decyzja i będzie ona dla nas pozytywna, w efekcie czego cena suszu obniży się o 15 proc.

– podsumowuje Tomasz Witkowski, Country Manager w Spectrum Cannabis.

Na chwile obecną, medyczna marihuana dostępna w Polsce pochodzi z Kanady skąd trafia do Niemiec, a stamtąd po przepakowaniu trafia do Polski. Jednak to ma się wkrótce zmienić. Spółka Spectrum Cannabis już wkrótce, swoje produkty na rynek europejski wytwarzać będzie w Danii. Plantacje zlokalizowane w tym kraju niedługo osiągną stan gotowości i będą w stanie produkować 200 kg suszu tygodniowo.

Cypr zalegalizował medyczną marihuanę. Nowe zapisy prawne, Izba Reprezentantów przegłosowała w lutym tego roku. Nowelizacja ustawy o środkach odurzających i substancjach psychotropowych umożliwi uprawę, import, posiadanie i używanie marihuany w celach medycznych.

Pozwala to na przyjęcie specjalnych przepisów dotyczących importu nasion i marihuany na Cypr, a także wprowadzenie opłat licencyjnych i rozpoczęcie własnych upraw, informuje portal In-Cyprus

Uprawa

Za własnymi uprawami medycznej marihuany oddano 34 głosy, natomiast 18 członków Izby Reprezentantów było przeciw. Nowelizacja zezwala również na import oraz eksport marihuany medycznej, jak również na jej wykorzystanie do badań medycznych oraz do przygotowania galenowych (roślinnych) farmaceutyków.

Cypryjskie prawo, początkowo będzie licencjonować tylko trzech producentów. Taka sytuacja ma trwać przynajmniej przez pierwsze 15 lat i ma na celu przyciągnięcie stabilnych finansowo firm z doświadczeniem w uprawie marihuany.

Ta ograniczona liczba licencji ma stanowić zachętę dla firm, które zdecydują się zainwestować na Cyprze, ale także ułatwiać kontrole w celu zagwarantowania, że ​​marihuana nie trafi na nielegalny rynek lub zostanie nielegalnie wykorzystana.

Kto się kwalifikuje?

Medyczna marihuana będzie wydawana na receptę, pacjentom cierpiącym na chroniczny i uporczywy ból, który między innymi jest związany z rakiem, HIV, problemami z poruszaniem się, reumatyzmem, problemami z nerkami i jaskrą. Będzie on również dostępny dla osób cierpiących na zespół Tourette’a lub chorobę Chrona.


Król Tajlandii, Maha Vajiralongkorn, podpisał w zeszłym tygodniu królewski dekret legalizujący używanie marihuany do celów medycznych. Umożliwia to lekarzom, pacjentom, rolnikom, przedsiębiorcom – wydawanie, posiadanie i uprawianie medycznej marihuany
. Jest też szansa na legalizacje marihuany w celach rekreacyjnych.

Tajlandia jest znana z jakości lokalnego zioła. Ten ruch wzbudził wiele nadziei. Tajlandzcy aktywiści pro-konopni liczą na to, że dekret królewski otwiera drogę do legalizacji używania i uprawy marihuany w celach rekreacyjnych.

Król Maha Vajiralongkorn podpisał dekret dwa miesiące po jednomyślnym zatwierdzeniu go przez parlament rządu wojskowego, co było drogą legislacyjną wymaganą przez konstytucję.

Pacjenci z receptami mogą teraz otrzymywać medyczną marihuanę ale dekret zalegalizował też Kratom, Mówi się o nim „wiecznie zielone drzewo”, którego liście mają korzyści zdrowotne i stymulujące. Rolnicy do uprawy będą potrzebowali pozwolenia od Wydziału Kontroli Narkotyków.

Rekreacyjne użycie obu roślin nadal nielegalne

Większość marihuany i kratomu do Tajlandii będzie początkowo sprowadzana z USA, Kanady, Izraela i innych krajów, które mają profesjonalne standardy zdrowotne dla produkcji leków na ich bazie.

„To jest teraz trochę jak Dziki Zachód”

-mówiła niedawno Kitty Chopaka z tajlandzkiej grupy aktywistów konopnych – Highland. Dodaje:

„To tak, jakby właśnie otworzyła się złota kopalnia, a ludzie starają się tylko zdobyć łopatę i się do niej dostać”.

Komercyjne uprawy marihuany i kratomu klasy medycznej muszą być prowadzone w ściśle kontrolowanych warunkach i obiektach, a to są koszty rzędu milionów dolarów.

Utrudnia to Tajlandii szybkie rozpoczęcie wytwarzania wystarczającej ilości marihuany, aby sprostać wymaganiom pacjentów.

„Każdy dorosły Taj może zarobić 13 000 $ rocznie uprawiając 6 krzaków marihuany, jeśli prawo zostanie poluzowane i zezwoli się na używanie rekreacyjne”

– powiedział Anutin Charnvirakul, ambitny polityk z partii Bum Jai Thai (BJT).

Rekreacyjna marihuana z czasem może stać się bardzo ważnym źródłem dochodów w kraju, który walczy z Indiami o tytuł największego na świecie eksportera ryżu, powiedział Anutin.

Kolejne kroki

Prognozy wielkich zysków przekonały premiera Prayuth Chan-ocha, który w przyszłym miesiącu czekają na wybory parlamentarne, do szybkich działań pro-legalizacyjnych. Ankiety pokazują, że temat legalizacji marihuany jest popularny wśród wyborców.

Partie pro-demokratyczne mają nadzieję na zdobycie wystarczającej liczby miejsc w Izbie, by stworzyć koalicję przeciwko swojemu głównemu politycznemu oponentowi, panu Prayuthowi. Partia Anutina może wiązać się koalicją z każdym, kto wygra, więc BJT może mieć możliwość uchwalenia swoich postulatów.

Niedawno pan Anutin wzniósł tablice z ilustracjami przedstawiającymi zielony liść konopi, informując wyborców o zobowiązaniu swojej partii do zalegalizowania marihuany zarówno medycznej, jak i rekreacyjnej.

Anutin powiedział, że polityczna propaganda Waszyngtonu w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych skłoniła Tajlandczyków do przekonania, że ​​marihuana jest szkodliwa i uzależniająca. Przyczyniło się do tego tysiące amerykańskich żołnierzy stacjonujących w bazach lotniczych w tym kraju, wspierając jednocześnie wojnę w Wietnamie. W rezultacie przewidywana kara za za marihuanę obejmowała długie kary więzienia.

Aspekt ekonomiczny

„Mamy pięć rodzajów komercyjnych upraw: ryż, palmę [olej], gumę, tapioka i trzcinę cukrową”

– powiedział Anutin.

„Dlaczego nie dodamy jeszcze jednej pozycji do listy? Prognozy pokazują, że nowa pozycja [marihuana] przewyższy zyskami pierwszą piątkę razem wziętą”

Jego grupa robocza przeanalizowała „model kalifornijski” aby dowiedzieć się o legalizacji marihuany rekreacyjnej jak najwięcej.

„Legalna uprawa, sprzedaż i konsumpcja marihuany medycznej i rekreacyjnej powinna być uregulowana w sposób podobny do tytoniu kontrolowanego przez Tajlandzki Urząd Tytoniowy”

– powiedział Anutin.

Rolnicy tytoniowi muszą sprzedawać swoje żniwa do TAOT, który produkuje papierosy, prowadzi badania, określa jakość i współpracuje z rządem w celu zapobiegania nielegalnemu handlowi tytoniem.

„Partia pana Anutina wyraża swoje zaniepokojenie tym, że gdyby tylko medyczna [marihuana] została zatwierdzona w Tajlandii, cena leku będzie wysoka, ponieważ tylko kilka tajskich zakładów będzie w stanie go dostarczyć”

– powiedział pan Julpas.

Komisja ds. Narkotyków przy ONZ (CND) nie będzie głosować za zmianą klasyfikacji marihuany na najbliższym posiedzeniu Światowej Organizacji Zdrowia, które odbędzie się 7 marca w Wiedniu. Nie jest to pierwsze opóźnienie w tej kwestii i wielu spodziewało się, że tak może być.

Przypomnijmy w czym rzecz

W trakcie grudniowego posiedzenia, WHO zaleciło zmianę klasyfikacji marihuany i usunięcie jej z tabeli środków niebezpiecznych bez wartości medycznych. O dziwo, zamiast jeszcze w trakcie spotkania, poinformowano o tym pod koniec stycznia. Jest to o tyle istotne, że spotkanie państw członkowskich ONZ na którym miało dojść do głosowania zaplanowane jest na początek marca. Czyli czas na podjęcie decyzji został mocno skrócony.

Dodatkowy czas

Sporo spośród 53 państw członkowskich CND poprosiło o dodatkowy czas na rozważenie zaleceń WHO. Wśród nich są np. Japonia, która użytkowników marihuany traktuje równie surowo co używających heroiny; Stany Zjednoczone – gdzie medyczna marihuana jest legalna w 34 stanach, a rekreacyjna w kilkunastu czy też Niemcy, gdzie marihuana medyczna jest dostępna w aptekach.

Zalecenia dotyczące zmiany klasyfikacji marihuany zostały przesłane państwom członkowskim pod koniec stycznia, a Sekretarzowi Generalnemu – szefowi Światowej Organizacji Zdrowia 24 stycznia, a nie zostały ogłoszone zgodnie z oczekiwaniami na grudniowej sesji. Gdyby zalecenia zostały ogłoszone w tym czasie, państwa członkowskie miałyby co najmniej trzy miesiące na rozważenie propozycji przed przewidywanym głosowaniem w trakcie marcowego posiedzenia. Jednak wielu uważa, że to nie miało większego wpływu, a marcowe posiedzenie by nic nie przyniosło i twierdzenie to popierają przykładem dronabinolu. CND miała wielokrotnie możliwość głosowania w sprawie zmiany kwalifikacji dronabinolu gdyż wniosek w tej sprawie od Światowej Organizacji Zdrowia wpłynął w 2012 r. Dronabinol jest niezastrzeżoną nazwą leku sprzedawanego pod nazwą handlową Marinol i Syndros. Kapsułki zawierają jeden ze związków psychoaktywnych występujących w konopiach indyjskich i są wymienione jako „nadużywalne” w Wykazie III amerykańskiej ustawy o substancjach kontrolowanych. Dronabinol jest przepisywany jako środek pobudzający apetyt, lek przeciw bezdechowi sennemu i lek przeciwwymiotny. Jest zatwierdzony przez FDA, jako bezpieczny i skuteczny, wyłącznie w przypadku anoreksji wywołanej przez HIV / AIDS oraz w wywołanych chemioterapią nudnościach i wymiotach.

Co dalej

Niestety prawda jest taka, że ​​CND w ogóle nie musi głosować, nigdy. Wchodzące w jej skład państwa członkowskie mogą w rzeczywistości stosować uniki i może to trwać latami, jak widać na w/w przykładzie.

A może czas najwyższy aby państwa członkowskie same zaczęły podejmować decyzję? Tak jak to zrobiły np. Kanada czy Urugwaj? Dla tych, którzy wyczekują zmian prawnych było by to lepsze rozwiązanie aniżeli bezczynne czekanie i pokładanie nadziei w ciągle odkładanym zbiorowym głosowaniu.

Oczywiście zmiana klasyfikacji marihuany jest bardzo potrzebna i wyczekujemy jej z niecierpliwością.

Jeszcze niedawno była to mało znana choroba, zaliczana do schorzeń reumatycznych. Zrobiło się o niej głośno, gdy Lady Gaga wyznała, że na nią cierpi. Jakie są objawy fibromialgii? Rano budzisz się wyczerpany, zesztywniały i obolały. Zawodzi cię pamięć, a ból w różnych częściach ciała pojawia się na zmianę z innymi dolegliwościami. Szukasz pomocy u lekarzy różnych specjalności, ale wszystko na nic. Choroba uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Na szczęście dla cierpiących na nią osób, okazuje się, że jest lek, który świetnie się w tym przypadku sprawdza – Marihuana.

Przeprowadzone niedawno badania kliniczne sprawdziły przydatność marihuany w terapii fibromialgii, oraz miały określić jakie proporcje CBD : THC są najskuteczniejsze w powstrzymywaniu bólu związanego z tą przewlekłą chorobą. Jest to o tyle istotne, gdyż ból ten uniemożliwia często normalne funkcjonowanie.
Odrębna kwestia jest taka, że istnieje pilna potrzeba znalezienia odpowiednich zamienników opioidów w leczeniu przewlekłego bólu. Jak sie okazuje, świetnie w tej roli sprawdzają się konopie indyjskie zawierające wiele składników o właściwościach leczniczych.

Kanabinoidy leczą objawy fibromialgii

Od dawna wiadome jest, że główny z kannabinoidów czyli THC, oprócz działanie psychoaktywnego wykazuje m.in działanie przeciwbólowe. W ostatnich latach ustalono jednak, że CBD, który jest drugim głównym kannabinoidem, posiada liczne zastosowania lecznicze. Wiadomo m.in., że zmniejsza stan zapalny, a także ma właściwości przeciwbólowe. Dodatkowo oba te kannabinoidy wykazują wzajemną synergię, co oznacza tyle, że razem mogą zdziałać więcej aniżeli osobno.

Badanie opublikowane w czasopiśmie Pain (grudzień 2018 r.) Dotyczyło wpływu konopi indyjskich na zespół fibromialgii. Stan ten powoduje powszechny przewlekły ból, a chory często cierpi z powodu objawów wtórnych, takich jak: zaburzenia snu, ogólne zmęczenie, problemy z koncentracją czy deficyty pamięci.

THC : CBD – cztery kombinacje kontra fibromialgia

Pacjentom podano metodą wziewną dym konopny o pełnym spektrum kannabinoidów gdzie stosunek tych najważniejszych czyli THC : CBD wynosił:

Bedrocan® 22% THC (220 mg / g) i mniej niż 1% CBD. Czyli 22%THC ; <1% CBD
Bediol® 6,3% THC (63 mg / g) i 8% CBD (80 mg / g). Czyli 6.3% THC : 8% CBD
Bedrolite® 9% CBD (90 mg / g) i mniej niż 1% THC. Czyli <1% THC : 9% CBD

Część pacjentów otrzymała placebo: Bedrocan® poddany selektywnemu usuwaniu kannabinoidów.

Badanie

W badaniu klinicznym udział wzięło dwudziestu pięciu pacjentów w wieku 39 lat ± 13 lat . Ból sklasyfikowano w następujących kategoriach: ból ciśnieniowy, ból elektryczny i ból spontaniczny. Pacjenci zgłaszali również nasilenie efektów psychoaktywnych.

Marihuanę inhalowano z waporyzatora, który wypełniał „dymem” balonik do inhalacji.

Wyniki

Wyniki badania potwierdzają to, co było zakładane do tej pory. Stosunek THC i CBD, który przyniósł najlepsze efekty to 1 : 1, taki jak zawiera Bediol®. Osoby używające tego szczepu zgłaszały m.in. trzydziestoprocentowe zmniejszenie bólu spontanicznego w porównaniu z osobami stosującymi placebo.

Podsumowanie wyników

Wskaźniki bólu spontanicznego były najniższe, gdy zawartość psychoaktywnego THC w organizmie była najwyższa. Kiedy pacjenci odczuwali zmniejszenie działania psychoaktywnego (tzw. haju), ból zaczął powracać.

Progi bólu były wyższe u osób stosujących szczepy o wysokich stężeniach THC (Bedrocan® i Bediol®). Oznacza to, że uczestnicy byli w stanie wytrzymać większy poziom ciśnienia, zanim zarejestrowali to jako ból.

Odmiana bogata tylko w CBD czyli Bedrolite®, nie zabijał bólu związanego z fibromialgią. Jego obecność zwiększała poziom THC w osoczu krwi, ale to także powodowało mniejszą ulgę w bólu. Jednym z możliwych powodów może być to, że CBD po części blokuje łączenie THC z receptorem CB1. Wskazuje to na złożone interakcje zachodzące w suszu z pełnym spektrum kannabinoidów.

Podsumowując: marihuana pomaga osobom cierpiącym na fibromialgię.

Naczelna Izba Lekarska będzie szkolić lekarzy w zakresie medycznej marihuany – informuje portal money.pl. Szkolenia mają się rozpocząć w połowie kwietnia. Niestety, na chwilę obecną lekarze mają dość nikłe pojęcie o medycznej marihuanie jako takiej, a co dopiero o dawkowaniu czy określaniu na jakie choroby orz w jakich dawkach stosować medyczna marihuanę.

Trudny dostęp do medycznej marihuany

Medyczna marihuana wreszcie zawitała do polskich aptek. Niestety jest nadal trudno dostępna, a to z kilku przyczyn. Jedną z nich jest niechęć do jej przepisywania przez lekarzy, a wynika to z ich braku wiedzy na temat chorób w jakich medyczne konopie pomagają czy też np. dawkowania marihuany.

– Co taki lekarz może powiedzieć pacjentowi? To, co przeczyta w internecie? Na to powinna być procedura, lekarze powinni znać dawkowanie.

Mówi dla portalu money.pl Anna Kalita, żona zmarłego Tomasza kality.

Niestety takie są fakty, jeżeli lekarz specjalista chce się zorientować w temacie medycznej marihuany – zmuszony jest do szukania informacji na własna rękę. A to jest niestety trudne i wymaga jakiejś wiedzy o marihuanie, gdyż nawet na portalach piszących o mm jest sporo nieprawdziwych informacji takich jak np., że herbata z konopi zawiera lecznicze kannabionoidy – co jest oczywiście kłamstwem. Dlatego istnieje potrzeba wyposażenia aptek w medyczną marihuanę, a lekarzy w wiedzę jak jej używać.

Szkolenia dla lekarzy i dentystów

Wszystko wskazuje na to, że pierwsze szkolenie odbędzie się już 12 kwietnia tego roku w siedzibie Naczelnej Izby Lekarskiej. Ma być organizowane przez Polish Institute of Medical Cannabis – jak informuje Mariusz Janikowski, przewodniczący Zespołu ds. Polityki Lekowej i Farmakoterapii w NIL.

NIL planuje też umieszczenie na swojej stronie ogólnodostępnych materiałów edukacyjnych dla lekarzy i lekarzy dentystów – możliwe, że w formie platformy e-learningowej – czytamy na money.pl

Brane jest też pod uwagę organizowanie szkoleń w Okręgowych Izbach Lekarskich w Krakowie i Katowicach.

W najbliższym okresie zostanie przedstawiona propozycja planu szkoleń. Naczelna Izba Lekarska wraz z okręgowymi izbami pragnie je akredytować, aby szkolący się lekarze i lekarze dentyści otrzymali z tego tytułu punkty edukacyjne

– powiedział przedstawiciel Izby.

Pierwsza partia medycznej marihuany, mimo bardzo ograniczonej sieci dystrybucji, została bardzo szybko wyprzedana. To pokazuje, że zapotrzebowanie jest duże, a sami zainteresowani taką terapią wiedza o niej często dużo więcej od lekarzy. Środowisko lekarskie, ze względu na swój autorytet, może odegrać dużą rolę na polu uświadamiani pacjentom, że wiele leków można zastąpić marihuaną, a także pomóc w odczarowywaniu marihuany jako takiej. Jest to kolejny krok, który nas cieszy.

Po doniesieniach Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na temat zmian dotyczących pozycji marihuany w ramach międzynarodowych umów antynarkotykowych, Parlament Europejski przegłosował w środę rezolucję, która pomogłaby w rozwoju marihuany medycznej w krajach tworzących Unię Europejską.

Jak czytamy na łamach serwisu Forbes – rezolucja ma charakter niewiążący, stara się zachęcać europejskie narody do zwiększania dostępu do marihuany medycznej, nadając priorytet badaniom naukowym i badaniom klinicznym. Podobnie jak w zaleceniu WHO, rezolucja Parlamentu Europejskiego pokazuje, jak szerokie poparcie dla legalizacji konopi jest, ale nie zmienia żadnych faktycznych przepisów na szczeblu międzynarodowym lub lokalnym.

„Parlament Europejski jest tylko ostatnim głosem, który docenia medyczną wartość marihuany i korzyści płynące z regulacji nad zakazem. Mam nadzieję, że rosnący refren na korzyść reformy zachęci narody do zmiany polityki i poprawy dostępu dla pacjentów, którzy potrzebują tego leku”. – powiedział Tom Angell, współpracownik Forbesa i wydawca Marijuana Moment.

Po dokonaniu oceny, w jaki sposób Unia Europejska mogłaby potencjalnie wesprzeć badania jakościowe w odniesieniu do leków na bazie marihuany, ustanawiając standardy dla niemedycznej marihuany medycznej dla zapewnienia bezpieczeństwa konsumentów, członkowie Parlamentu Europejskiego głosowali nad rezolucją, w której wzywa się Komisję do: wykorzystania konopi indyjskich do celów leczniczych i państw członkowskich Unii Europejskiej, aby zająć się barierami regulacyjnymi, finansowymi i kulturowymi, które zahamowały badania naukowe nad marihuaną i jej medycznymi zastosowaniami.

Ponadto Komisja i posłowie oświadczyli, że ważne jest „zdefiniowanie warunków niezbędnych do umożliwienia prowadzenia wiarygodnych, niezależnych badań naukowych w oparciu o szeroki zakres materiałów wykorzystywanych w konopiach indyjskich do celów leczniczych”.

Wreszcie wskazywali na potrzebę poprawy równego dostępu do leków na bazie pochodnych konopi oraz odpowiednich terapii za ich pomocą właściwych dla danego przypadku. „Niezbędne jest dostarczenie im wyczerpujących informacji o pełnych profilach widmowych szczepów roślin wykorzystywanych w dostarczanych lekach”, możemy przeczytać w rezolucji, wzywającej do ścisłej współpracy z WHO.

„Marihuana może powodować zawał serca i zagraża zdrowiu” – czytamy na stronie jednego z polskich tabloidów. Artykuł opisuję historię starszego pana, który zjadł lizaka z THC a po jakimś czasie dostał zawału serca. Przedstawiając marihuanę jako niebezpieczną dla zdrowia czy nawet życia, redaktor pominął kilka ważnych „szczegółów”.

Przytoczoną przez Fakt historię 70-letniego pacjenta, na łamach „Canadian Journal of Cardiology”, opisali kanadyjscy naukowcy. Mężczyzna zjadł lizaka z dużą zawartością THC po czym, zapewne na skutek ataku paniki, dostał ataku serca. Cierpiał on na chorobę wieńcową i przyjmował leki na serce. Lizak z zawartością THC miał pomóc mu usnąć oraz uporać się z bólem. Po ok. 30-stu minutach nastąpił atak serca.

Co faktycznie zaszło?

Lekarze twierdzą, że nastapiło niespodziewane obciążenie organizmu przez lęk i halucynacje wywołane spożyciem dużej ilości THC. Pobudziło to układ nerwowy i zwiększyło pojemność minutową serca z tachykardią, nadciśnieniem i uwalnianiem katecholaminy (hormonu stresu).  Po stopniowym ustąpieniu działania THC, ból w klatce piersiowej ustał, a mężczyznę udało się uratować.

Manipulacja

Wspomniany tabloid pisze, że „marihuana może powodować zawał, zagraża zdrowiu”, i taki ma wydźwięk artykuł. Dodając do tego, że nie napisano o kilku znaczących faktach w całej tej historii, otrzymujemy zwykłą manipulację.

Starszy pan, który przyjmuje medyczną marihuanę na problemy z bólem oraz bezsennością, przyjął znacznie większą dawkę aniżeli ta, która została mu zapisana. Zamiast 7 mg, zażył blisko 100 mg THC. Taka ilość THC przyjęta doustnie mogła spowodować chwilowe przyspieszenie akcji serca, złe samopoczucie, atak lęku czy paniki, są to normalne i na ogół nie zagrażające bezpośrednio zdrowiu czy życiu reakcje na duże ilości THC. Szczególnie jeżeli są przyjmowane przez osoby, które marihuany używają rzadko lub w małych ilościach. Skutkiem spożycia sporej ilości THC przez starszego pana był chwilowy atak lęku i paniki oraz przyspieszenie akcji serca co doprowadziło do ataku. Jednak nawet lekarze przyznają, przyczyną zawału nie było THC samo w sobie, ale wywołany dawką lęk i panika. Marihuana nie jest w pełni bezpieczna dla każdego, jednak nie powoduje zawałów serca.

Pamiętajmy

Marihuana rekreacyjna to jedna z najbezpieczniejszych używek, marihuana medyczna to najbezpieczniejszy istniejący lek. Nie oznacza to jednak, że nie należy z nią uważać i że jest w pełni bezpieczna. Jeżeli u kogoś występują pewne przeciwwskazania – należy się pilnować. To jak z kolejkami górskimi, które są świetną rozrywką i zabawą, jednak nie zalecaną dla osób np. z epilepsją czy z chorobami serca. Dlatego tak bardzo potrzebna jest edukacja w tej sferze, aby ludzie mieli świadomość nie tylko plusów ale i możliwych zagrożeń związanych z używaniem marihuany.

Pamiętajcie też, że jeżeli wy lub ktoś w waszym otoczeniu kiedyś przyjmie za dużo THC, wystarczy się/go uspokoić, postarać się wyciszyć i trochę odczekać, a wszytko co złe minie.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.