Niedawno informowaliśmy, że wkrótce w Tajlandii będzie można uprawiać konopie indyjskie na własne medyczne potrzeby. Jednak Tajski rząd postanowił pójść o krok dalej wprowadzając przepisy, które umożliwiają skupowanie od swoich obywateli zbiorów z uprawianych w domu roślin. Każdy obywatel będzie mógł zostać growerem, a swoje plony sprzedać rządowi.

Tajowie będą mogli uprawiać konopie indyjskie w domu, a rząd odkupi od nich plony

„Jesteśmy w trakcie zmiany prawa, aby zezwalało na swobodne używanie marihuany do celów medycznych”

– powiedział niedawno w Bangkoku minister zdrowia Anutin Charnvirakul. Po czym dodał:

„Jesteśmy przekonani, że marihuana będzie jednym z głównych produktów rolnych dla tajlandzkich gospodarstw domowych. Przyspieszamy zmianę prawa w tym zakresie jednak jest to pewien proces, który wymaga określonego czasu”

Zapewnił także swoich wyborców o płynących z tego projektu korzyściach ekonomicznych dla obywateli. Zaproponował, że rząd odkupi plony za kwotę 2225 dolarów za roślinę. Każde gospodarstwo domowe, które będzie uprawiać konopie indyjskie mogłoby zarobić 13 350 USD na sprzedaży zbiorów z dozwolonych 6 krzaków. Jest to bardzo interesująca perspektywa, biorąc pod uwagę, że średnia pensja w Tajlandii wynosi średnio ok. 8200 USD rocznie.

Rząd także będzie uprawiać konopie indyjskie

Oprócz historycznej zmiany podejścia i legalizacji domowych upraw, Tajlandia zbudowała coś, co rząd określa jako największy na skalę przemysłową zakład produkcji marihuany w Azji Południowo-Wschodniej.

2 września naukowcy z Maejo University posadzili 12 000 sadzonek konopi indyjskich w Chiang Mai w północnej Tajlandii, wszystko pod okiem urzędników rządowych. Jak podaje Asia Times, sadzonki zostały dostarczone przez rządowy Departament Służby Medycznej.

Urzędnicy zakładają, że pierwsza partia medycznej marihuany z tego projektu, będzie gotowa w ciągu pół roku. Rządowa Organizacja Farmaceutyczna (GPO) ma nadzieję, że z uprawianych roślin zostanie zebrana ilość suszu wystarczająca do wyprodukowania miliona butelek oleju konopnego o pojemności pięciu mililitrów.

Kontrola jakości

Niestety na chwilę obecną, rząd Tajlandii nie podał szczegółów co do kwalifikacji jakości skupowanego suszu. Aby rośliny dały plon o odpowiedniej, medycznej jakości, potrzebna jest pewna wiedza oraz odpowiedni sprzęt.

Konopie w Tajlandii

Minister Anutin uważa, że ​​Tajlandia może zyskać przewagę konkurencyjną, tworząc niszowe odmiany na eksport.

Maejo University opracował podobno szczep marihuany, który nazywa się „Issara” (Wolność), o czym niedawno informowaliśmy na łamach weednews.pl

Tajlandia stała się pierwszym narodem w Azji Południowo-Wschodniej, który zalegalizował medyczną marihuanę i kratom w 2018 roku. Marihuana rekreacyjna dla dorosłych pozostaje na terenie królestwa nielegalna. Jeśli jednak Anutin utrzyma obecny impet zmian prawnych, wkrótce może to już być przeszłością.

Anutin przewiduje, że w pełni zalegalizowana marihuana będzie bardziej znaczącą i lukratywną dla Tajlandii niż uprawiane tam obecnie ryż, trzcina cukrowa, tapioka, guma lub inne produkty w gospodarki rolnej tego kraju.

Źródło: Forbes

Prawdopodobnie przypadek chorego na epilepsję będzie powodem do zmiany prawa dotyczącego leczniczej marihuany w Wielkiej Brytanii. Brytyjscy politycy pod presją opinii publicznej mają wprowadzić poprawki do ustawy umożliwiającej stosowanie leków zawierających substancje psychoaktywne. Jeśli nastąpi zmiana, lekarze w całej Anglii i Walii będą mogli przepisywać swoim pacjentom leki stworzone na bazie konopi indyjskich.

Wszystko zaczęło się od nieprzyjemnej sytuacji na lotnisku Heathrow. To tam rodzice Bill’ego Caldwella padli ofiarom systemu i podczas kontroli został skonfiskowany im lek przeciwpadaczkowy. Nikt tutaj nie przemycał narkotyków, po prostu małżeństwo wracało z Kanady, gdzie polecieli kupić odpowiednie lekarstwo dla swojego syna.

Billy Caldwell cierpi na padaczkę lekooporną – choroba, która wywołuje intensywne i długie stany epilepsji. Lekarze chłopca twierdzą, że któryś z nich może okazać się w końcu śmiertelny i niezbędne jest wprowadzenie terapii.

Głośna sprawa w mediach

Aktualnie w Wielkiej Brytanii obowiązują przepisy, które uznały leki znalezione przy Caldwellach za nielegalne. To nie był narkotyk. Niestety takie tłumaczenie na nic się zdało.

W mediach był to bardzo głośny temat, między innymi za sprawą Williama Hague’a – byłego przewodniczącego partii konserwatystów. Jako jeden z zagorzałych konserwatystów, Hauge opowiadał się przeciw legalizacji wszystkiego, co miało by związek z marihuaną.

Minęło kilka lat i od tamtej pory zdanie bardzo się zmieniło. Hague podkreślił, że żaden kraj nie wygrał jeszcze wojny z konopiami indyjskimi – marihuaną i warto ten temat poruszyć. Może warto by było podejść do kwestii leczniczej marihuany bardziej pragmatycznie – dodał.

Legalizacja leków na bazie marihuany w Wielkiej Brytanii

Bardzo prawdopodobne, że legalizacja leków na bazie marihuany w Wielkiej Brytanii nastąpi. Rząd zapowiedział, że prawo uchwalone 12 lat temu dotyczące stosowania produktów zawierających substancje psychoaktywne i ich pochodne, zostanie poddane ponownej ocenie. Caldwellom do tego czasu zaproponowano tymczasowe rozwiązanie problemu i przyznano im specjalną licencję na zakup Sativexu.

Wielu brytyjskich lekarzy od dawana opowiadało się za legalizacją leków zawierających naturalne bądź syntetyczne THC. Szacunkowe dane podają, że na Wyspach Brytyjskich żyje ok. 64 tysiące ludzi chorych na różne odmiany epilepsji.

Rzeczniczka fundacji Epilepsy Action powołuje się na dane mówiące o 5 tysiącach osób chorujących na Zespół Lennoxa-Gastauta, a 3 tysiące na Zespół Draveta. Oba schorzenia nazywane są potocznie padaczką lekooporną. W coraz większej liczbie krajów, choroby te leczy się właśnie lekami na bazie substancji psychoaktywnych zawartych w konopiach indyjskich.

Jak jest w Stanach Zjednoczonych?

W czerwcu 2018 roku Stany Zjednoczone zalegalizowały stosowanie leków zawierających substancje psychoaktywne zawarte w konopiach indyjskich. Epidolex to nazwa pierwszego leku dopuszczonego do sprzedaży w Stanach. Fakt, że ten zawierał samo CBD i w gruncie rzeczy był on bardzo dokładnie wyprodukowanym olejem CBD. Tak dokładnym, że spełniał wszystkie rygorystyczne normy wymagane przez Amerykańską Agencje Leków i Żywności (FDA).

Oczywiście jest to znacznie lepsze rozwiązanie niż stosowane obecnie w wielu krajach (w tym w Wielkiej Brytanii). Sytuacja, w której pacjenci zmuszeni są do zakupu „nielegalnych” leków zza granicy swojego kraju jest kuriozalna.

Na sam koniec wspomnimy o paradoksie jakim jest fakt, że to Stany Zjednoczone były inicjatorem wpisania marihuany na listę substancji zakazanych. To właśnie polityka antynarkotykowa USA doprowadziła do takiego stanu rzeczy, a nie innego. Miejmy nadzieje, że tak szybko jak konopie zostały wpisane na ową listę, tak szybko z niej znikną na całym świecie.

Francuskie Zgromadzenie Narodowe poparło pilotażowy program medycznej marihuany. Projekt ruszy najpewniej w przyszłym roku. Wszystko wskazuje na to, że Francja zostanie kolejnym europejskim krajem, który zalegalizuje konopie indyjskie dla celów medycznych.

Francuski pilotażowy program medycznej marihuany

Pod pewnymi warunkami we Francji od 2013 r. istnieje możliwość terapeutycznego stosowania leków z konopi indyjskich, takich jak Sativex. Jednak dopiero teraz pacjenci będą mogli korzystać z medycznej marihuany w jej naturalnej formie. Projekt pilotażowy, który powinien rozpocząć się w 2020 r. obejmie około 3000 pacjentów i potrwa 2 lata, informuje France Info.

Projekt poparło Zgromadzenie Narodowe, prezydent Macron także poparł leczenie przy pomocy konopi indyjskich. Fakt, że francuski Senat zablokuje ten ruch, jest uważany za mało prawdopodobny.

Zakaz palenia

Palenie jako forma konsumpcji będzie zabronione. Inhalacja ma odbywać się tylko przy pomocy waporyzatora klasy medycznej. Zabrania się również używania tytoniu jako domieszki. Recepty wystawiane będą na konkretne schorzenia. Lekarze zaangażowani w program pilotażowy, przejdą obowiązkowe szkolenie online, aby nauczyć się jak korzystać z konopi indyjskich w celach medycznych.

Czy używanie marihuany w ciąży jest bezpieczne? Profesor Kim Pilyoung z University of Denver postanowiła przeprowadzić badania, które mają to zweryfikować. Profesor Pilyoung podjęła się takiego badania m.in. ze względu na dużą ilość zapytań w tej sprawie. Pojawiła się także kwestia medycznego używania marihuany przez kobiety w ciąży.

Poranne mdłości i wymioty w trakcie ciąży to nic nadzwyczajnego. Te oraz inne dolegliwości towarzyszące przyszłym mamom występują też przy pewnych chorobach, często najlepszym lekiem okazuje się na nie medyczna marihuana. Wiele ciężarnych matek decyduje się na samoleczenie, używając marihuany. Jednak wpływ konopi indyjskich na rozwijający się płód nie został do tej pory zbadany naukowo. Badanie profesor Pilyoung jest pierwszym badaniem, które ma rozwiać wszelkie wątpliwości – informuje Globe Stats

Używanie marihuany w ciąży

Okazuje się, że spora część ciężarnych w Kolorado używa konopi indyjskich. Według CDC 16% kobiet w ciąży w wieku od 18 do 44 lat regularnie używa marihuany.

Jest to wykorzystywane przez grupy będące przeciwko marihuanie. Szef jednej z nich, Luke Niforatos, powiedział w wywiadzie dla Fox News Denver:

„Istnieje wiele potwierdzonych naukowo badań, które wskazują, że używanie marihuany w czasie ciąży jest bardzo niebezpieczne.”

Jednak nie potrafił wymienić żadnego z nich.

W bardziej obiektywnym oświadczeniu Departament Zdrowia Publicznego w Kolorado stwierdził, że „nie jest znana bezpieczna ilość marihuany podczas ciąży.” Aby to stwierdzenie nie było mylące należy dodać, że jak dotąd nie ma też ustalonej niebezpiecznej ilości używania marihuany przez kobiety w ciąży. Dzięki swoim badaniom Kim ma nadzieję to zmienić.

Badania

Badanie prowadzone przez Kim jest dość proste. Po uzyskaniu dofinansowania od National Institute of Drug Abuse, bezzwłocznie przystąpiła do przygotowania swojego eksperymentu. Wraz z kolegami postanowili monitorować dwie oddzielne grupy ciężarnych matek – jedną, która regularnie będzie zażywała konopie indyjskie i drugą, która marihuany używać nie będzie w ogóle. Zespół ma rok na przeprowadzenie badania. Oprócz monitorowania zdrowia i fizjologii zarówno matki, jak i płodu podczas ciąży, zarówno dziecko, jak i matka zostaną poddane MRI po porodzie. Badacze mają nadzieję, że rzuci to światło na neurologiczne skutki, jakie marihuana może mieć na rozwijające się niemowlę.

Wokół badań zapewne będzie trochę kontrowersji jednak jest to chyba jedyna metoda aby się przekonać jaki wpływ na płód może mieć używanie marihuany w ciąży. Ma to szczególne znaczenie dla ciężarnych potrzebujących medycznej marihuany.

Jak donosi Yahoo News, rodzice autystycznego chłopca, którzy każdego dnia zmagają się z trudną sytuacją zdecydowali się podać swojemu synowi kannabidiol, którego cudowne działanie sprawiło, że chłopiec zaczął mówić dosłownie po dwóch dniach kuracji olejkiem CBD.

U Kalela Santiago w wieku 10 miesięcy zdiagnozowano rzadką postać raka zwaną nerwiakiem niedojrzałym. Po kilku ciężkich terapiach ostatecznie zdiagnozowano u niego ciężki autyzm, który uniemożliwił mu mówienie.

Według relacji ojca, chłopiec miał dziwne, niepokojące odruchy oraz nie był w stanie mówić. Nieco później wraz z małżonką odkrył szkółkę terapeutyczną znajdującą się niedaleko ich miejsca zamieszkania. Podano tam chłopcu olejek kannabidiolowy, który może mieć spory potencjał w leczeniu zaburzeń psychicznych, w tym właśnie autyzmu.

Już po dwóch dniach terapii z olejkiem CBD, autystyczny chłopiec był w stanie mówić. Jego rodzina nie mogła w żaden sposób opisać emocji, jakie odczuwała gdy usłyszała słowa wypowiedziane przez chłopca. Podobno pierwsze co powiedział, to że bardzo kocha swoją mamę.

Historia tego chłopca to tylko jeden z wielu przypadków, w których po raz kolejny olej kannabidiolowy stał się furtką ku wybawieniu z codziennego cierpienia.

Wskaźniki autyzmu rosną w całym kraju, być może z powodu lepszych systemów nadzoru, czynników środowiskowych lub innych czynników. Niemniej jednak w najlepszym interesie naszego społeczeństwa leży, abyśmy zrobili wszystko, co w naszej mocy, dla osób żyjących z zaburzeniami ze spektrum autyzmu (ASD). Chociaż wzrost rozpowszechnienia ASD jest nowym zjawiskiem, możemy chcieć zbadać niektóre bardzo stare, tradycyjne środki zaradcze, aby dodać do naszego zestawu możliwych interwencji.

To cudowne uzdrowienie jest wielką radością i nadzieją dla wszystkich, którzy zmagają się z problelem jakim jest ASD. Mamy ogromne nadzieję, że jak najwięcej ludzi zostanie wyleczonych ze swoich chorób i schorzeń, a konopie będą doskonałą alternatywną dla kuracji i leczenia wielu przypadłości.

Użytkownicy marihuany uwielbiają jej zapach, który przeważnie świadczy też o jakości suszu. Kanadyjczycy jednak postanowili uprawiać konopie bez zapachu. CannabCo Pharmaceutical podpisała umowę na wdrożenie upraw niemal bezwonnej marihuany. Jest to pierwszy taki produkt w branży, który według firmy jest na rynku bardzo potrzebny.

Konopie bez zapachu

Zapach ma ogromny wpływ na jakość marihuany, albo mówiąc inaczej – dobrej jakości susz będzie dobrze i nitensywnie pachnąć. Breederzy i growerzy prześcigają się aby ich rośliny pachniały jak najintensywniej, aby profil terpenowy był idealny. Z drugiej strony odpowiedzialne za zapach terpeny wpływają na działanie marihuany, o synergii kannabinoidów, terpenów i flawonoidów wiadomo już od jakiegoś czasu. Również użytkownikom zależy na smaku i zapachu najwyższej jakości. Skąd zatem pomysł na konopie bez zapachu i czy może to mieć wpływ na ich jakość?

Badania sugerują, że kiedy terpeny oddziałują z receptorami kannabinoidowymi, mogą one wspomagać lub hamować działanie kannabinoidów. Od tego czasu produkty o wysokiej zawartości terpenów zyskały na popularności.

Teraz postanowiono stworzyć konopie bez zapachu. Bezwonna odmiana została pierwotnie opracowana na rynek medyczny. Nazwano ją „PURECANN”. została stworzona w celu wyeliminowania drażliwości gardła, która występuje podczas palenia marihuany bez utraty jakichkolwiek jej właściwości.

„Konopie indyjskie ze swej natury zwykle powodują kaszel i są bardzo ciężkie podczas wdychania, co jest szczególnie uciążliwe w przypadku nowych użytkowników. Zastosowana technologia eliminuje możłiwość podrażnienia podczas palenia marihuany w postaci suszu, umożliwiając znacznie bardziej tolerowany proces używania marihuany przy jednoczesnym zachowaniu jej podstawowych właściwości”.

-skomentował Mark Novak, dyrektor operacyjny Cannabco

W pełni spełniająca wymogi standardów GMP, firma zamierza wykorzystać nową odmianę do produkcji produktów dystrybuowanych na rynek medyczny oraz rekreacyjny.

„Wyobraź sobie, że ktoś wychodzi na zewnątrz w ciągu dnia zapalić marihuanę i wraca bez zapachu ciągnącego się za jego ubraniem. Kobieta może nosić konopie indyjskie w torebce bez obawy o wydostający się zapach z torebki. Wielu użytkowników oraz osoby palące marihuanę narzekają na zapach, szczególnie w zamkniętych pomieszczeniach i mieszkaniach, nowa odmiana rozwiązuje te problemy”

– skomentował Pellicane.

Firma zajmująca się nową odmianą podaje zalety PURECANN:

– Praktycznie niewykrywalny zapach suchego produktu podczas przechowywania
– Znacznie zredukowany zapach marihuany (praktycznie niewykrywalny) podczas spalania
– Bardzo gładki/delikatny dym podczas spalania
– Może być wykorzystany do wytworzenia produktu „konesera” dla unikalnego segmentu rynku
– Mniej „ciężkiego” poczucia „dzień po” związanego z paleniem marihuany

Przedstawiciele firmy twierdzą, że w końcu będą mogli zaspokoić kluczowy segment rynku, który do tej pory nie istniał oraz, że produkt będzie się cieszył ogromna popularnością. Czy tak rzeczywiście będzie? Jak brak terpenów (lub ich zdecydowane ograniczenie) wpłynie na jakość takiego suszu? Gdy susz trafi na rynek wszystko się okaże.

Stawka 23% VAT, która została zastosowana przy medycznej marihuanie to cios dla pacjentów, którzy z niej korzystają. Dla większości lek może być niedostępny, ponieważ nie podlega refundacji. Dodatkowo Spectrum Therapeutics (wcześniej Spectrum Cannabis) wciąż nie otrzymał zgody na import kolejnej partii surowca, przez co wkrótce może zabraknąć medycznej marihuany w polskich aptekach.

Wysokie ceny medycznej marihuany wręcz wysuszają kieszenie polskich pacjentów, którzy korzystają z niej przy leczeniu swoich schorzeń. Spectrum Pharmaceuticals wciąż walczy o zaniżenie stawki podatku VAT z 23 na 8%, niestety póki co Główny Urząd Statystyczny oraz Krajowa Informacja Skarbowa nie zamierza uchylić się w stronę spółki oraz samych pacjentów. W innych krajach takich jak Niemcy czy Czechy, medyczna marihuana kosztuje podobnie, jednak jest w większości refundowana. W Polsce niestety refundacji nie podlega wcale.

Może zabraknąć medycznej marihuany

Jak zdradza spółka Spectrum Therapeutics, wciąż nie mają oni zgody na kolejny import medycznej marihuany, a zapasy, którymi dysponują wyczerpują się. Główny Urząd Farmaceutyczny tłumaczy, że na podjęcie decyzji ma 30 dni, a spółka Spectrum Therapeutics miała tego pełną świadomość, kiedy planowała kolejną dostawę. Spółka natomiast tłumaczy, że do tej pory zgody na import były wydawane dosłownie w ciągu kilku dni i nie spodziewała się takiego obrotu spraw.

Miejmy nadzieję, że decyzja importowa zostanie wydana szybko, a w aptekach nie zabraknie surowca, a pacjenci nie przerwą swoich terapii, lub nie będą musieli zaopatrywać się w susz na czarnym rynku.

Większość szczepów posiada swoją urokliwą lub nawet zabawną nazwę. Isaara 01 (Freedom 01) to pierwsza odmiana medycznej marihuany w Azji, która powstała w Tajlandii. Nazwa ta określa to, co naprawdę dzieje się w tej części Zielonego Świata: zdobycie wolności.

Issara 01 (Freedom 01)

Issara 01 jest to pierwszy w Tajlandii oraz całej Azji szczep, który przeznaczony jest na cele medyczne. Odmiana opracowana została przez Uniwersytet Maejo w Chiang Mai, który przyznaje, że jest to skrzyżowanie ich miejscowej odmiany z obcą genetyką „z północy”, ale nie są określają konkretnie z którą.

Stosunek CBD do THC w tej odmianie jest taki sam. Mimo, że większość kojarzy z aspektem leczniczym jedynie CBD, to warto zauważyć, że THC oraz pozostałe kannabinoidy również pełnią funkcję terapeutyczną.

Konopie indyjskie w Tajlandii są obecnie dystrybuowane jako olej. Podaje się go tylko w szpitalach pacjentom przewlekle chorym lub osłabionym. Lekarze są upoważnieni do podawania tej substancji leczniczej. Jeżeli obecne programy działają bez zarzutu, to prawdopodobnie już w medyczna marihuana będzie mogła być przyjmowana również na inne sposoby.

Issara 01 to nie ostatnia Tajlandzka krzyżówka

Centrum uprawy konopi na Uniwersytecie Maejo jest największym w Tajlandii i ma ponad 3000 akrów ziemi z około 12 000 medycznych roślin konopi. Oczekuje się, że mogą wytworzyć około 2,6 tony suszu medycznej marihuany.

„Jeśli pozwolenie na plantację zostanie zatwierdzone, planujemy rozszerzyć uprawę konopi także na obszary zewnętrzne, co prawdopodobnie będzie odpowiednie dla lokalnych szczepów występujących w wielu częściach kraju”

– powiedział Arnat.

„Będziemy również kontynuować nasze badania i rozwój, aby znaleźć idealne szczepy do określonych zabiegów medycznych”

– dodał.

Jak zdradzają badacze z laboratorium Uniwersytetu Maejo to nie ostatnia Tajlandzka krzyżówka. Aktualnie trwają prace nad kolejną krzyżówką – Maejo 01, który jest mieszanką genów miejscowych odmian.

Cierpiący na chorobę Leśniowskiego-Crohna obywatel Holandii odliczył od podatku koszta uprawy marihuany, którą był zmuszony uprawiać na własną rękę, ponieważ ta, którą nabywał w aptece nie dawała oczekiwanych efektów.

Koszta uprawy konopi indyjskich prowadzonych przez pacjentów stosujących medyczną marihuanę mogą zostać odliczone od podatku – taka decyzją zapadła właśnie w Sądzie Rady Najwyższej( De Hoge Raad ) w Holandii – czytamy w serwisie AD.NL

Lekarz pacjenta cierpiącego na chorobę Leśniewskiego-Crohna, stwierdził, że marihuana dostępna w aptece nie ma wystarczającego, pożądanego wpływu na leczenie pacjenta. Pacjent przeprowadził więc uprawę na własną rękę, a w specjalnej rozliczeniowej rubryce „Specyficzne koszta medyczne” ujął jej koszta.

W pierwszej kolejności organy podatkowe( belastingdienst ) oraz sąd odrzuciły odliczenie, po czym podatnik wniósł sprawę do Sądu Najwyższego, który przyznał rację podatnikowi, ponieważ posiadał on receptę na medyczną marihuanę,

Sąd najwyższy stwierdził, że recepta wystawiona przez lekarza wystarczy, aby odliczyć takie koszta, jeżeli pacjent uprawia do pięciu roślin bez użycia pomocy technicznej, takiej jak sztuczne oświetlenie, namioty itd. Odliczeniu nie podlegają także marihuana, haszysz czy koncentraty zakupione w Coffee Shopach.

Rząd w Pradze wprowadza przepisy, których celem jest refundacja medycznej marihuany. Pacjenci będą mogli liczyć na zwrot do 90% kosztów leku. Koszty mają być pokrywane z ubezpieczenia zdrowotnego. Nowe przepisy mogą zacząć obowiązywać już na początku przyszłego roku.

W Republice Czeskiej medyczna marihuana została dopuszczona do obrotu w 2010 roku. Do tej pory koszty leczenia w pełni pokrywali pacjenci, a ceny suszu w aptekach nie są w żaden sposób regulowane co utrudnia pacjentom dostęp do produktów po zrównoważonej cenie.

Refundacja medycznej marihuany

Na początku tego roku, Czeski rząd rozpoczął pracę nad ustawą dotyczącą zwrotu do 90% kosztów dla pacjentów, projekt ustawy przeszedł przez parlament w ubiegłym tygodniu. Oczekuje się, że nowe przepisy
wejdą w życie na początku przyszłego roku – informuje canex.co.uk

„Od Nowego Roku pacjenci z przewlekłym bólem będą płacić maksymalnie kilkaset miesięcznie (koron – przyp.red.) w stosunku do obecnych wielu tysięcy, tak jak w przypadku innych leków”.

– napisał na Twitterze Minister zdrowia Adam Vojtěch.

W Czechach największy odsetek pacjentów stanowią ci, którzy za pomocą medycznej marihuany radzą sobie z przewlekłym bólem. Szacuje się, że ta grupa stanowi ok 90% wszystkich pacjentów. Spośród pozostałych pacjentów 4% stosuje ten lek w leczeniu stwardnienia rozsianego.

Refundacja medycznej marihuany będzie obowiązywać do 30 gramów miesięcznie. Istnieją również plany, aby Państwowy Instytut Kontroli Leków regulował cenę aptecznego suszu.

Minister Vojtěch uważa, że to wystarczający limit. Uzasadniając:

„Uważamy to za odpowiedni limit, ponieważ dziś jeden pacjent spożywa średnio do 10 gramów suszu miesięcznie. Potwierdziło to badanie przeprowadzone wśród lekarzy wystawiających recepty.”

Jednak w przypadku gdy dla konkretnego pacjenta limit okaże się zbyt mały, także będzie możliwość otrzymania zwrotu kosztów leczenia. Będzie to wymagało wniosku lekarza prowadzącego i zgody lekarza orzecznika.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.