Poziom THC we krwi nie ma liniowego związku z prowadzeniem pojazdów, wynika z przeglądu badań. Opublikowany niedawno naukowy przegląd dostępnych badań z zakresu związku między marihuaną a prowadzeniem pojazdów wykazał, że większość wyników „nie wykazała istotnych liniowych korelacji między poziomem THC we krwi, a parametrami prowadzenia pojazdów”. Jedyny związek między poziomami metabolitów THC, a obniżoną wydajnością zauważono w niektórych bardziej złożonych sytuacjach na drodze i po spożyciu zbyt dużej ilości ziela.

Poziom THC we krwi nie ma liniowego związku z prowadzeniem pojazdów, wynika z przeglądu badań

Przegląd badań opublikowany został pod koniec zeszłego tygodnia w Preprints with The Lancet. Odpowiada za niego ośmioosobowy zespół reprezentujący Kanadyjskie Centrum Uzależnień i Zdrowia Psychicznego, Health Canada i Thomas Jefferson University w Filadelfii. Zespół przeanalizował i ocenił kilkanaście recenzowanych badań mierzących „siłę liniowej zależności między wynikami jazdy a THC we krwi” opublikowanych do września 2023 r.

Konsensus jest taki, że nie ma liniowej zależności pomiędzy THC we krwi a prowadzeniem pojazdu

– podsumowują wyniki autorzy przeglądu.

Liniowy związek oznacza, że wzrost wartości jednej z cech implikuje proporcjonalne zmiany średnich wartości drugiej cechy

Spośród 12 artykułów uwzględnionych w niniejszym przeglądzie, dziesięć nie wykazało korelacji między stężeniem THC we krwi a jakąkolwiek miarą prowadzenia pojazdu w tym m.in. prędkością, podążaniem za samochodem, czasem reakcji lub ogólną wydajnością prowadzenia pojazdu. Dwa artykuły, w których stwierdzono istotne powiązanie, pochodziły z tego samego badania i wykazały istotny związek z THC we krwi i prędkością i odległością od poprzedzającego pojazdu”.

-napisali autorzy

Badanie, na którego podstawie powstały dwa artykuły wykazujące korelacje pomiędzy THC, a prowadzeniem pojazdu dotyczyły wysokiego stężenia kannabinoidu we krwi po spożyciu dużych dawek marihuany.

Autorzy stwierdzili, że wspomniane wyniki sugerują, iż rzeczywiście „Mogą istnieć granice, powyżej których prowadzenie pojazdu jest upośledzone, co może wyjaśniać, dlaczego w jednym badaniu z zastosowaniem dużych dawek stwierdzono istotne korelacje między prowadzeniem pojazdu we krwi a THC”.

Poziom trudności i złożoność zadań wykonywanych za kierownicą także może mieć wg. autorów znaczenie. Autorzy przeglądu zwracają uwagę na wyniki jednego badania, które wykazało korelacje „wykorzystano w nim złożone sytuacje na drodze, które składały się z kombinacji dróg wiejskich, miejskich i międzystanowych obejmujących rozpraszacze, takie jak jelenie wyłaniające się z terenów wiejskich, drzwi samochodów otwierające się w trakcie jazdy czy dzieci na rowerach”.

Kierowcom w tym badaniu powiedziano również, aby podczas jazdy wykonywali drugie zadanie, na przykład obserwowali światła w lusterku wstecznym lub dokonywali wyboru w samochodowym radiu.

W związku z tym złożoność scenariusza i zadania może być ważną zmienną w ujawnianiu związku między poziomem THC we krwi a prowadzeniem pojazdu

– czytamy w nowym opracowaniu.

Autorzy zaznaczyli, że wyniki ich przeglądu rzucają nowe światło na podejście do kwestii poziomu THC we krwi podczas prowadzenia pojazdu. W swoim raporcie podkreślają, że w miejscach gdzie marihuana jest legalna, dopuszczalny limit THC we krwi oceniany jest na podstawie właśnie jego stężenia, a ono tak na prawdę może nie mieć znaczenia ani wpływu na zdolność do prowadzenia.

Wynika to z tego, że THC utrzymuje się bardzo długo we krwi kierowców, nawet wiele dni od ostatniego spożycia, dlatego też THC w ich krwi nie ma żadnego wpływu na to jakimi są kierowcami.

Dla osób, które marihuany używają w celach rekreacyjnych lub medycznych temat ten znany jest od dawna. Od dawna bowiem mierzą się z faktem, że metabolity konopi indyjskich potrafią bardzo długo utrzymywać się we krwi.

Oznacza to, że THC we krwi kierowcy może zostać wykryte nawet miesiąc od ostatniego użycia. Problemy z prawem i utrata prawa jazdy grożą na co dzień każdemu pacjentowi, który z marihuany korzysta np. tylko wieczorami. Takie osoby rano, w drodze do pracy, będąc już kompletnie trzeźwymi i wyspanymi kierowcami, we krwi nadal będą miały poziom metabolitów THC na poziomie gwarantującym utratę prawa jazdy i sprawę w sądzie.

Problem wynika z tego, że w przepisach żadnego kraju na świecie nie wprowadzono jeszcze rozgraniczenia pomiędzy stanem „po spożyciu”, a stanem „pod wpływem”.

Po spożyciu czyli gdy użytkownik / pacjent spożywał marihuanę np. poprzedniego dnia, a jej metabolity nadal znajdują się w jego krwi gdy te jest już zupełnie trzeźwy.

Pod wpływem czyli gdy użytkownik / pacjent zażywał marihuanę w ciągu np. ostatnich 3 godzin i nadal jest pod jej wpływem.

Zawsze należy też pamiętać, że chroniczny wieczorowy użytkownik ziela, może mieć znacznie większe stężenie THC we krwi będąc zupełnie trzeźwym i 48 godzin po ostatnim stężeniu, niż rzadko korzystający z konopi użytkownik będący zaraz po spożyciu czyli pod wpływem.

To pokazuje o ile bardziej skomplikowana jest sytuacja użytkowników marihuany aniżeli alkoholu czy innych używek. Większość z nich jest wykrywalna w organizmie tylko gdy użytkownik jest nimi odurzony. Natomiast gdy ich działanie ustanie, nie mówiąc już o przespanej nocy, substancja najczęściej będzie już nie do wykrycia podczas kontroli drogowej. Marihuana może zostać wykryta we krwi użytkownika nawet do kilku dni od ostatniego spożycia gdy kierowca jest zupełnie trzeźwy.

W Polsce pojawiały się kilka lat temu próby doprecyzowania tej patowej dla pacjentów medycznej marihuany sytuacji. Pisaliśmy o tym T U T A J . Niestety z tego co wiemy, do dzisiaj nic się nie zmieniło i w naszym kraju nie obowiązuje żaden dopuszczalny limit THC we krwi kierowcy. Gdy zupełnie trzeźwy pacjent, który korzystał z konopi poprzedniego dnia, zostanie skontrolowany pod kątem obecności THC w organizmie – sprawa za każdym razem oznacza problemy i kończy się w sądzie.

Zakaz wystawiania recept na medyczną marihuanę w ramach teleporady potwierdzony. Rozporządzenie Ministra Zdrowia w tej sprawie trafiło w środę do Komisji Prawniczej gdzie uzyska ostateczny kształt prawny i legislacyjny. Oznacza to, że potwierdzają się najgorsze obawy pacjentów korzystających z tej formy terapii. Gdy rozporządzenie wejdzie w życie, medyczne konopie przepisywać będzie można jedynie podczas osobistej wizyty u lekarza. Jedyny wyjątek dotyczy lekarzy POZ posiadających kontrakt z NFZ i to tylko w przypadku kontynuacji leczenia. Kiedy dokładnie rozporządzenie zacznie obowiązywać? Oto więcej informacji.

Zakaz wystawiania recept na medyczną marihuanę w ramach teleporady

Zgodnie z projektem rozporządzenia Ministra Zdrowia (znajdziesz je T U T A J), już wkrótce lekarze nie będą mogli przepisywać pacjentom medycznej marihuany, bez osobistego ich zbadania. Co to dokładnie oznacza?

Przede wszystkim po wejściu w życie rozporządzenia, pierwsza wizyta w celu rozpoczęcia terapii m.in. medyczną marihuaną, będzie się musiała zawsze odbyć stacjonarnie. Dotyczy to wszystkich klinik, zarówno prywatnych jak i placówek państwowych. Nie będzie możliwości odbyć wizyty kwalifikującej do leczenia w ramach teleporady lub on-line.

Ale to nie koniec zmian na gorsze, ponieważ nawet w trakcie leczenia konopiami, pacjent po każdą receptę będzie musiał udać się osobiście do lekarza, nawet po receptę będącą jedynie kontynuacją zapisanej terapii.

Oznacza to, że jeżeli podczas wizyty kwalifikacyjnej lekarz zaleci pacjentowi roczne stosowanie konopi, to pacjent będzie musiał w trakcie terapii po receptę na jej przedłużenie, udać się osobiście do gabinetu lekarskiego.

Jedyny wyjątek będą stanowić lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (POZ ), którzy pracują w ramach NFZ. Będą oni mogli wystawiać recepty zdalnie, ale tylko w ramach kontynuacji wcześniej przepisanej terapii.

Ministerstwo Zdrowia tak drastyczne kroki tłumaczy bezpieczeństwem przy przepisywaniu leków psychotropowych i odurzających. I o ile w przypadku pozostałych substancji objętych nowymi regulacjami jest to dość zrozumiałe, o tyle w przypadku dodanych do listy medycznych konopi, jest to wylewanie dziecka z kąpielą.

W rozporządzeniu znalazły się:

  • fentanyl,
  • morfina,
  • oksykodon,
  • KONOPI ZIELE innych niż włókniste oraz wyciągi, nalewki farmaceutyczne, a także wszystkie inne wyciągi z konopi innych niż włókniste

Najbardziej w całej sytuacji ucierpią pacjenci z małych miast, miasteczek i wsi. W większych miastach powstaną zapewne stacjonarne kliniki, które ułatwią dostęp do terapii medyczną marihuaną, jednak to chwile potrwa. Niestety teraz pacjenci korzystający z prywatnych klinik, po receptę będą musieli każdorazowo udać się osobiście.

Oprócz pacjentów ucierpi także sam rynek medycznej marihuany, który w naszym kraju i tak nie jest zbyt duży, co przekłada się na mniejszą konkurencję i mniejszy wybór produktów. W zeszłym roku w Polsce sprzedało się zaledwie 2,6 tony medycznej marihuany, kilkanaście razy więcej sprzedany w tym samym czasie w Niemczech.

Kiedy rozporządzenie wejdzie w życie?

Jego ostateczny projekt trafił do Komisji Prawniczej, jest to ostatni etap prac przed wprowadzeniem nowych przepisów w życie. W komisji projekt uzyska ostateczne brzmienie co potrwa zapewne nie dłużej niż miesiąc. Wszystko zatem wskazuje, iż nowe przepisy wejdą w życie w tym roku, a być może jeszcze w listopadzie.

A jednak, e-recepty na medyczną marihuanę mają zniknąć, wystawienie recepty jedynie po osobistym zbadaniu przez lekarza. Minister zdrowia w rozmowie z „DGP” wyjaśniła, że decyzja o dopisaniu medycznych konopi do listy substancji specjalnego nadzoru ze względu na niebezpieczeństwo ich nadużywania, jest wynikiem uwag zgłaszanych ostatnio przez samorządy farmaceutyczne czy Naczelną Izbę Lekarską. Co ciekawe z listy wypadł np. Tramadol (Tramal). Czy to decyzja ostateczna? Czy jest szansa, że oś się jeszcze zmieni? Oto więcej informacji.

E-recepty na medyczną marihuanę mają zniknąć, wystawienie recepty jedynie po osobistym zbadaniu przez lekarza

Lato 2024 to czas sporego zamieszania w kwestii medycznej marihuany i wystawiania na nią recept online.

W lipcu informowaliśmy o działaniach różnych urzędów nastawionych na likwidację recept wystawianych online na medyczną marihuanę.

„Receptomaty nie mogą wydawać recept na środki psychotropowe, opioidy i medyczną marihuanę bez zbadania pacjenta”

– orzekł wtedy Wojewódzki Sąd Administracyjny.

„Podejmujemy jeszcze bardziej intensywne działania wobec tych „receptomatów”, które wystawiają recepty na leki opioidowe, psychotropowe i marihuanę medyczną bez badania pacjenta lub wcześniejszego potwierdzenia leczenia w dokumentacji medycznej”

– napisał po ogłoszeniu wyroku Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Chmielowiec.

Więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.

Jednak już dwa tygodnie później resort poinformował, że medyczna marihuana została usunięta z listy substancji wyjątkowo niebezpiecznych, na której jest m.in. fentanyl.

„Nowe rozporządzenie ma rozwiązać problem nadmiernego przepisywania substancji kontrolowanych, co skutkuje uzależnieniami, w tym związanymi z koniecznością hospitalizacji lub dalszego leczenia farmakologicznego. Problem ten wynika w dużej mierze z działalności tzw. „receptomatów”, umożliwiających podaż recept na ww. środki niemal równą popytowi, zwłaszcza temu niewynikającemu wprost z potrzeb stricte medycznych, ponieważ uzyskiwanie recept na tego rodzaju preparaty odbywa się często albo w ogóle bez wywiadu medycznego, albo “jest to wywiad pozorowany, któremu nie sposób przydać waloru rzetelności i wiarygodności”

– uzasadniał w sierpniu resort.

Podano też listę leków objętych szczególnym nadzorem:

-morfina
-oksykodon
-tramadol
-tapentadol
-buprenorfina

Gdy tylko informacja został podana do opinii publicznej, Naczelna Izba Lekarska natychmiast wyraziła swój sprzeciw wobec pozostawienia możliwości wystawiania e-recept na medyczną marihuanę. NIL poinformowała, że swoje oficjalne stanowisko przedstawi w ciągu kilku dni, przeczytasz o tym T U T A J.

E-recepty na medyczną marihuanę  -stanowisko Naczelnej Izby Lekarskiej wzięte pod uwagę?

NIL tak jak zapowiedziano przedstawiła swoje stanowisko pod koniec sierpnia.

Lekarze napisali wtedy, że państwo robi z nich dilerów marihuany i albo powinna zostać ona zalegalizowana albo należy zlikwidować możliwość wystawiania e-recepty na medyczną marihuanę. Przeczytasz o tym T U T A J.

Okazuje się, że resort najwyraźniej przychylił się do wniosku Naczelnej Izby Lekarskiej gdyż Minister zdrowia, poinformowała, że decyzja o ostatecznym pozostawieniu medycznej marihuany na liście leków szczególnie niebezpiecznych, jest wynikiem uwag zgłoszonych przez samorządy lekarskie i farmaceutyczne w trakcie konsultacji publicznych.

Co ciekawe z listy wypadł Tramadol (Tramal), który jest opioidem, a jego dawka śmiertelna zaczyna się już od 200 mg (u osób uzależnionych np od morfiny będzie to oczywiście większa dawka).

Minister zdrowia zaznaczyła, że marihuana nie jest substancją niebezpieczną w takim stopniu jak opioidy, jednak po dyskusji i uwagach ze strony partnerów społecznych, w tym Naczelnej Izby Lekarskiej, zdecydowano o jej umieszczeniu na liście.

„Dziennik Gazeta Prawna” informuje także, że decyzja o wykreśleniu z listy buprenorfiny, tapentadolu i tramadolu została podjęta podczas czwartkowego spotkania ekspertów.

O wszelkich zmianach oraz nowych informacjach w tej kwestii będziemy informować na bieżąco.

Źródło: DGP, BudCare.pl

Przeczytaj także: W 2023 sprzedano w Polsce nie 4,6 lecz 2,6 tony medycznej marihuany. Skąd błędna informacja?

VAT na medyczną marihuanę pozostanie na poziomie 8%. W związku z ostatnimi doniesieniami mówiącymi, że Ministerstwo Finansów planuje podwyżkę podatku VAT na medyczne konopie, resort poinformował, iż planowana podwyżka na konopie nie obejmie tych sprzedawanych w aptekach na receptę. Oto więcej informacji. 

VAT na medyczną marihuanę pozostanie na poziomie 8%

Kilka dni temu media obiegła informacja jakoby medyczna marihuana miała zostać objęta wyższym niż do tej pory podatkiem VAT, który miałby wynieść 23 zamiast obecnych 8%.

Komunikat Ministerstwa Finansów, który wywołał niepokój pacjentów mówił o podniesieniu stawki VAT na wszystkie konopie, co za tym idzie także te sprzedawane w aptekach na receptę. Przeczytasz o tym T U T A J

W związku z medialnymi doniesieniami, resort finansów wydał komunikat mówiący, że planowane zmiany obejmą jedynie produkty CBD i inne produkty z konopi włóknistych do palenia i waporyzacji. Stawka podatku VAT na medyczną marihuanę pozostanie nie zmieniona.

„Podwyższenie stawki VAT do 23% nie dotyczy konopi siewnej przeznaczonej do celów leczniczych, która jest surowcem farmaceutycznym. Będzie ona nadal opodatkowana stawką VAT 8%, podobnie jak wyroby z konopi indyjskich stanowiące surowiec farmaceutyczny. Oznacza to, że wyroby określane jako „marihuana lecznicza”, czyli przeznaczone wyłącznie do celów leczniczych, będą nadal opodatkowane stawką obniżoną 8%

– Ministerstwo Finansów.

Źródło: Mgr.farm

W 2023 sprzedano w Polsce nie 4,6 lecz 2,6 tony medycznej marihuany, jak podało wiele portali. To duża różnica, pokazująca, iż Polski rynek medycznych konopie nie jest aż tak duży jak zakładano. Skąd wzięła się zatem błędna informacja powtarzana przez wszystkie media piszące na temat sprzedaży suszu w zeszłym roku? Centrum e-zdrowia poinformowało, że popełniono błąd i podało rzeczywiste dane. Z czego wyniknął błąd? Ile dokładnie medycznego suszu sprzedano w zeszłym roku? Ile średnio kosztował gram leku w 2023? Tego dowiesz się z artykułu.

W 2023 sprzedano w Polsce nie 4,6 lecz 2,6 tony medycznej marihuany.

Jakiś czas temu na swoim koncie na platformie X, Rafał Mundry poinformował, iż otrzymał od Centrum e-zdrowia informacje mówiącą, iż otrzymane pod koniec marca dane dotyczące sprzedaży medycznej marihuany w Polsce – były błędne. Oto treść pisma jakie otrzymał w tej sprawie:

„Szanowny Panie, w nawiązaniu do informacji przekazanej w dniu 28 marca 2024 r. znak sprawy WWOP1.01 12.25.2024 uprzejmie informuję, ze przekazane dane zawierały nieprawidłowe oszacowanie liczby jednostek.

W trakcie opracowywania zestawień wykorzystujących nowe struktury danych o większym poziomie szczegółowości został popełniony błąd powodujący, że w przypadku niektórych recept nieprawidłowo uwzględniono skorygowane dokumenty realizacji recepty. Ze względu na to, że efektem takiego uwzględnienia było zgodne z oczekiwaniami (wobec danych uzyskanych Z nowych struktur) zwiększenie liczby zidentyfikowanych sprzedawanych jednostek, błąd nie został wykryty na wcześniejszym etapie.

Poza nielicznymi przypadkami sytuacja nie ma wpływu na podane wartości dotyczące wystawionych i zrealizowanych recept oraz pacjentów, a jedynie na wielkość wydanych z aptek jednostek miary. Ewentualne rozbieżności z wcześniejszej przekazanymi danymi za minione okresy wynikają ze zmodyfikowanych procesów przetwarzania danych, które zostały wdrożone z końcem 2023 roku celem poprawy kompletności danych dotyczących leków recepturowych. Przepraszamy za zaistniałą sytuację i w załączeniu przekazujemy komplet skorygowanych danych.”

2,6 tony medycznej marihuany

Zatem nie 4,6 tony a 2,6 tony sprzedano w 2023 roku.

Z medycznego suszu skorzystało 90 tys. pacjentów.

Wartość rynku w roku ubiegłym to 185 mln zł (72zł/g) z czego 14 mln wpływów z tytułu podatku VAT.

Czy to dużo? Patrząc na to, że w tym samym czasie Niemcy sprzedali blisko 30 ton suszu wychodzi na to, że sprzedaż w Polsce nie jest zbyt duża. Niemiecki rynek medycznej marihuany wygenerował w zeszłym roku znacznie ponad 2 miliardy złotych.

Przeczytaj też: Ministerstwo Finansów planuje zwiększyć stawkę VAT na medyczną marihuanę 

Wzrośnie VAT na medyczną marihuanę, informacje płynące z Ministerstwa Finansów nie są optymistyczne dla osób korzystających z medycznego suszu. Na chwilę obecną medyczne konopie obłożone są podatkiem VAT na poziomie 8%, teraz jednak stawka ta ma wzrosnąć i to znacznie. Oto więcej informacji.

Wzrośnie VAT na medyczną marihuanę – zapowiada Ministerstwo Finansów

Sprzedaż medycznej marihuany w Polsce regularnie wzrasta. W pierwszym roku faktycznej sprzedaży suszu w aptekach, sprzedano go ok. 33 kg. Był to rok 2019, w roku 2023 sprzedano natomiast 2,6 tony suszu (nie było to 4,6 tony jak podają wszelkie konopne i nie konopne media – przeczytasz o tym T U T A J.

Na chwile obecną medyczna marihuana opodatkowana jest stawką VAT na poziomie 8%. Jednak jak informuje resort finansów – wkrótce może się to zmienić, a stawka VAT ma zostać podniesiona do 23%.

Objęcie podstawową stawką podatku VAT dostawy wyrobów z konopi siewnej (Cannabis sativa) – do palenia lub do wdychania bez spalania (zmiana treści poz. 9 załącznika nr 3 do ustawy o VAT). Obecnie konopie siewne (w tym susz) klasyfikowane w pozycji Nomenklatury scalonej CN 1211 są opodatkowane stawką VAT w wysokości 8 proc. na podstawie poz. 9 załącznika nr 3 do ustawy o VAT. Ponieważ brak jest uzasadnienia do stosowania w odniesieniu do tego typu towarów preferencji w VAT, zasadnym jest podwyższenie stawki tego podatku dla dostawy takich towarów z 8 proc. do 23 proc.

– czytamy w komunikacie resortu finansów.

Stawka VAT dla leków wynosi zazwyczaj 8%. Z jakich powodów zatem resort finansów uznał, aby znacznie podnieść podatek VAT na medyczna marihuanę? Czy ma to związek z ostatnim zamieszaniem wokół recept wystawianych na medyczne konopie? Czy ktoś uznał, iż skoro lekarze mówią, że wg. nich nawet do 90% użytkowników marihuany z apteki stosuje ją w celach rekreacyjnych?

Tego póki co nie wiemy, jednak takie decyzje nie biorą się znikąd.

Kiedy podwyżka wejdzie w życie? Czy zostanie w całości przerzucona na pacjentów poprzez podwyżki cen suszu? Czy producenci, dystrybutorzy oraz apteki będą w stanie zrezygnować z części zysku na rzecz utrzymania obecnych cen, które i tak są niemałe (średnio 70 zł. za gra medycznej marihuany w roku 2023)? Czy środowiska pacjentów MM zaprotestują?

Poinformujemy jak tylko pojawią się odpowiedzi na te i inne pytania w tym temacie.

Canopy 8/7 (Penelope) znika z rynku – takie informacje podała firma dystrybuująca susz w naszym kraju – Spectrum Therapeutics. Jaka jest tego przyczyna oraz czy można liczyć, że Penelope zostanie zastąpiona podobną odmianą? Tego dowiesz się z artykułu.

Canopy 8/7 (Penelope) znika z rynku

Czym charakteryzuje się susz Canopy 8/7 (penelope)? Przede wszystkim porównaniu do klasycznych suszy medycznej marihuany gdzie dominuje THC, ten jest zdecydowanie mniej psychotropowy, czyli znacząco mniej odurza.

Druga zasadnicza różnica to większe spektrum dolegliwości, na które pomoże – jest ono szersze ze względu na zawartość nie jednego składnika czynnego, a dwóch – THC oraz CBD.

Naczelna Izba lekarska jest przeciwna e-receptom na medyczne konopie – takie stanowisko NIL zajęła gdy tylko okazało się, że medyczny susz został usunięty z listy leków objętych zakazem wystawiania na nie recept online. Stanowisko Izby zawiera m.in stwierdzenie, iż zdecydowana większość medycznego suszu nabywana jest w celach niemedycznych więc należy albo marihuanę zalegalizować albo zlikwidować możliwość wystawiania na nią e-recept. Oto więcej informacji.

Naczelna Izba lekarska jest przeciwna e-receptom na medyczne konopie

Temat recept na medyczną marihuanę jest nadal aktualny i nadal nie wiadomo jak sytuacja się ostatecznie zakończy.

Wszystko zaczęło się od tego, iż w związku z dużą liczbą recept na środki odurzające lub niebezpieczne wystawianych online w ramach teleporady bądź z tzw. receptomatów, stosunkowo szybko z listy substancji szczególnie niebezpiecznych usunięto medyczną marihuanę, która początkowo się na niej znajdowała.

Usunięcie medycznego suszu z listy nie spodobało się jednak Naczelnej Izbie Lekarskiej, której stanowisko brzmi:

Recepty na marihuanę wypisywane są przede wszystkim w receptomatach i zdaniem lekarzy nie mają wiele wspólnego z potrzebami osób chorych. Według niektórych szacunków nawet 90 proc. recept wystawianych jest dla celów „rekreacyjnych”.

To rzecz oczywista, że grupa chorych którym marihuana może pomóc jako środek przeciwbólowy lub przy innych dolegliwościach, nie ma aż takich potrzeb. Marihuana jest przepisywana przede wszystkim jako używka.

-mówi Jakub Kosikowski, rzecznik NIL w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Jeśli rząd uważa, że to jest dobre, może ją wprost zalegalizować, znosząc recepty. A jeśli nie chce tego zrobić, to powinien zabronić przepisywania jej w receptomatach, bo w ten sposób robi z nas, lekarzy, dilerów.

-oznajmił Kosikowski

e-receptom na medyczne konopie

Jak bumerang wraca temat wystawiania recept online na medyczną marihuanę. Po tym jak ostatnio Ministerstwo Zdrowia opublikowało projekt planowanych zmian okazało się, że jednak nie będzie on dotyczył medycznego suszu, który został wykreślony z listy niebezpiecznych leków specjalnego nadzoru. Znalazło się na niej 6 substancji takich jak tramadol czy fentanyl. Teraz swój sprzeciw wobec takiego rozwiązania wyraziła Naczelna Izba Lekarska, której rzecznik mówi, że to na medycznych konopiach robi się największy biznes, a nie na fentanylu. Oto więcej informacji.

NIL sprzeciwia się pozostawieniu recept online na medyczną marihuanę

Pierwsze próby zmian w wystawianiu e-recept na medyczną marihuanę miały miejsce w zeszłym roku. Przeczytasz o tym T U T A J.

Wtedy jednak e-recepty pozostawiono. Niestety, temat powrócił w tym roku i ponownie rozpoczęła się debata w tej materii.

W lipcu resort zdrowia zapowiedział, że powstanie lista leków szczególnie niebezpiecznych, które zostaną wyłączone z możliwości wystawienia na nie recepty online. Zapowiedziano, że medyczna marihuana także trafi na tę listę.

Ostatecznie się tak jednak nie stało. Ministerstwo Zdrowia przedstawiło projekt rozporządzenia, który zawierał listę 6. substancji, na które receptę lekarz może wystawić jedynie po osobistym zbadaniu pacjenta. Medyczna marihuana ostatecznie na listę nie trafiła, przeczytasz o tym T U T A J .

Jednak nie minął nawet tydzień, a już pojawiły się nowe informacje w tej sprawie.

Otóż okazuje się, że wyłączenie medycznej marihuany z listy leków objętych szczególnym nadzorem – nie spodobało się Naczelnej Izbie Lekarskiej.

’Z naszych ustaleń wynika, że w wersji projektu oddanej do prekonsultacji z Naczelną Izbą Lekarską na liście była również marihuana medyczna. Polacy na potęgę kupują bowiem popularne „zioło” w automatach do recept. W efekcie czego w 2023 r. apteki sprzedały 2,6 ton marihuany. Naczelna Izba Lekarska od dawna postuluje konieczność wprowadzenia dodatkowych bezpieczników, które ograniczą spożycie marihuany u osób bez wskazań medycznych. Substancji brakuje bowiem dla pacjentów faktycznie jej potrzebujących.”

-informuje portal rynekzdrowia.pl

„Projekt rozporządzenia oddany do konsultacji publicznych różni się od tego, który ocenialiśmy w ramach prekonsultacji. Chcemy wiedzieć, dlaczego z listy substancji objętych obostrzeniami usunięto marihuanę. Przecież największy biznes tzw. receptomaty robią właśnie na tej substancji, a nie np. na fentanylu.”

– powiedział Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy NIL w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl

Oficjalne stanowisko Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej w tej sprawie zostanie przesłane do resortu 23 sierpnie czyli w najbliższy piątek. Jakub Kosikowski przyznaje, że w ostatnim czasie centralna jednostka samorządu otrzymywała liczne pisma od medyków pracujących w „receptomatach”, martwiących o dostępność marihuany dla pacjentów, w związku z zapowiedzianymi ograniczeniami.

Medyczna marihuana w Ukrainie – od dziś można produkować oraz sprzedawać susz. Umożliwiające to przepisy zostały przyjęte przez ukraiński parlament w grudniu zeszłego roku, a dzisiaj weszły faktycznie w życie. Oprócz możliwości nabywania suszu przez pacjentów, ukraiński rząd umożliwił także wytwarzanie medycznego suszu na terenie swojego kraju. Przepisy w tej kwestii są znacznie lepsze niż np. w Polsce. W związku z trwającym konfliktem w Ukrainie wzrosła liczba potencjalnych pacjentów mogących skorzystać z właściwości medycznego suszu. Oto więcej informacji.

Medyczna marihuana w Ukrainie – od dziś można uprawiać oraz sprzedawać susz

Ustawa regulująca medyczne, naukowe i przemysłowe wykorzystanie konopi indyjskiej przegłosowana została w Radzie Najwyższej pod koniec ubiegłego roku. Nowe przepisy umożliwiające obrót oraz produkcję medycznej marihuany zostały przyjęte przez Ukraiński Parlament większością 248 głosów, przeciw wnioskowi było 16 deputowanych.

Dziś przepisy umożliwiające produkcję oraz dystrybucję i handel medyczną marihuaną w Ukrainie, weszły w życie.

Wzrost zainteresowania leczenia medyczną marihuaną wśród Ukraińców nastąpił wraz z pojawieniem się konfliktu za naszą wschodnią granicą.

Na chwile obecną szacuje się, iż 6 milionów obywateli Ukrainy może skorzystać zdrowotnie dzięki stosowaniu medycznej marihuany.

Krajowe Biuro WHO na Ukrainie i Ministerstwo Zdrowia Ukrainy szacują, że, od 10 do ponad 15 milionów Ukraińców potrzebować będzie profesjonalnej pomocy psychologicznej ze względu na PTSD (Lęk pourazowy) związany z trwającym konfliktem.

Dodatkowo na problemy natury psychicznej cierpią też pracownicy służby zdrowia. W analizie Mental health of helpline staff in Ukraine during the 2022 russian invasion przedstawiono, że w stanie na marzec 2022 roku 40% pracowników infolinii „Stop Panice”, którzy byli kluczowym źródłem wsparcia psychologicznego dla ludności w pierwszych miesiącach wojny, miało objawy depresji i lęku, na które może pomóc medyczna marihuana.

„Produkty lecznicze na bazie konopi indyjskich można uzyskać wyłącznie na podstawie recepty elektronicznej. Lekarz przepisze je pacjentowi na podstawie jego stanu, podobnie jak obecnie w przypadku morfiny

– napisał jeden z posłów głosujących za wprowadzeniem ustawy.

Produkcja medycznej marihuany w Ukrainie będzie znacznie łatwiejsza niż np. w Polsce.

O licencję na produkcję może starać się każdy przedsiębiorca, co w Polsce jest nie możliwe.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.