Świat Konopi Włóknistych

Włochy uznały CBD za narkotyk! Konopni przedsiębiorcy otrzymali lub w najbliższych dniach otrzymają informację wzywającą do zaprzestania sprzedaży wszelkich produktów zawierających kannabidiol. Dotyczy to olejków i ekstraktów, nie wiadomo jeszcze jak potoczy się kwestia suszu. Jednocześnie na rynek włoski wchodzi Epidiolex, oficjalnie zarejestrowany lek w postaci syropu z CBD, którym roczna terapia np. w USA została wyceniona na 32.500$. Na naszych oczach dzieje się to o czym pisaliśmy niejednokrotnie – Big Pharma właśnie przejmuje europejski rynek CBD.  

Włochy uznały CBD za narkotyk

Według dekretu wydanego niedawno przez włoskie Ministerstwo Zdrowia, CBD zostało uznane za narkotyk oraz oficjalnie trafiło na krajową listę leków. Włoska Agencja Celna i Monopolistyczna wzywa przedsiębiorców konopnych  do zaprzestania handlu, a nawet przechowywania produktów konopnych zawierających CBD.

Dekret opublikowany we włoskim dzienniku urzędowym dodaje CBD do krajowej tabeli leków jako „kompozycja kannabidiolu (CBD) pozyskanego z konopi zażywanego doustnie.”

W praktyce chodzi o produkty wyekstrahowane z konopi czyli olejki i ekstrakty oraz produkty, które je w swoim składzie zawierają.

Rządowy dekret precyzuje, że wyekstrahowane z konopi CBD do stosowania doustnego od teraz trafia na listę leków i może być wytwarzane tylko za zezwoleniem AIFA (Włoskiej Agencji Leków). Dostępne obecnie olejki CBD do nieokreślonego użytku zostały uznane za nielegalne.

– powiedział w rozmowie z włoskim portalem Fanpage.it Giacomo Bulleri, prawnik, który na co dzień analizuje sektor konopny oraz członek zarządu Federcanapa, organizacji zajmującej się m.in. handlem produktami konopnymi.

Sytuacja wprowadza konsternację ponieważ według wydanego całkiem niedawno dekretu włoskiego Ministerstwa Rolnictwa, który ustanowił, iż pozyskiwane z konopi CBD jest formalnie produktem rolnym, a nie lekiem.

Nowy dekret wymienia produkty wyekstrahowane z konopi jednak nic nie mówi o samym suszu konopnym. Kwestia samego ziela nie została w dekrecie ujęta i tak na prawdę na chwile obecną nikt nie wie w jaki sposób zostanie potraktowany susz CBD. Jednak prognozy nie są optymistyczne.

Epidiolex wchodzi na włoski rynek

Wielu konopnych działaczy i komentatorów, w tym my, uważamy, że działania takie jak włoski dekret klasyfikujący CBD jako narkotyk to przygotowanie gruntu do wprowadzenia Epidiolexu, leku na bazie CBD, którego producent, firma GW Pharmaceuticals z siedzibą w Wielkiej Brytanii, właśnie zwróciła się o wydanie pozwolenia na rozpoczęcie sprzedaży swojego produktu na rynku włoskim.

GW powoli rozszerza swoją dystrybucję Epidiolexu w Europie, wprowadzając go również w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Hiszpanii i Francji.

Niestety, nasze przewidywania o przejęciu rynku CBD prze koncerny farmaceutyczne staja się faktem, a czarny scenariusz rozgrywa się na naszych oczach.

Poniżej znajdziesz więcej informacji na temat zapędów rządów do uznania CBD jako narkotyk oraz wprowadzania Epidiolexu – leku, który jest syropem z CBD:

Czy Komisja Europejska zakwalifikuje CBD jako narkotyk? jest taki pomysł!

USA: Czy CBD będzie dostępne tylko w formie leku za 32.500$ rocznie?

Nowy lek na bazie konopi, koszt rocznej terapii to 32,500$

Anglia: Epidyolex, lek na bazie konopi dostępny od stycznia

Europoseł Robert Biedroń postanowił zapytać Komisję Europejską o przyszłość CBD oraz medycznej marihuany w UE. Ma to związek z ostatnimi doniesieniami o planowanej zmianie klasyfikacji CBD i uznanie go za narkotyk. Przedmiotem poselskiej interpelacji Biedronia jest „harmonizacja unijnej polityki wobec medycznej marihuany oraz związków konopnych”.  Oto na jakie pytania Komisja Europejska powinna wkrótce odpowiedzieć.

Robert Biedroń pyta Komisje Europejską o przyszłość CBD oraz medycznej marihuany

Nie denerwuje Was, że w każdym kraju unijnym są inne prawa dotyczące posiadania marihuany? Może warto to w końcu jakoś ogarnąć?
Zasiadłem więc i napisałem – interpelację poselską do Komisji Europejskiej. Zaczynam małymi krokami, ale skutecznymi krokami – od marihuany medycznej i CBD. Co o tym sądzicie?
Sadzić? Palić? Zalegalizować?

-czytamy na oficjalnym koncie Facebook Roberta Biedronia

Wpis dotyczy złożonej w zeszłym tygodniu do KE Interpelacji Poselskiej w sprawie przyszłości medycznej marihuany oraz CBD w Unii Europejskiej.

Robert Biedroń od początku swojej poselskiej kariery popiera legalizację i regulacje konopi indyjskich. Impulsem do złożenia interpelacji były ostatnie doniesienia mówiące, że Komisja Europejska rozważa zakwalifikowanie CBD jako substancji odurzającej, oto jej treśc:

cbd

W dokumencie czytamy:

„Pytanie wymagające odpowiedzi na piśmie do Komisji Art. 138 Regulaminu Robert Biedroń (SAD)

Przedmiot: Harmonizacja unijnej polityki wobec tzw. marihuany leczniczej i związków konopnych

Polityka wobec marihuany na szczeblu unijnym jest nieharmonijna, co prowadzi do wielu problemów i błędów prawno-proceduralnych. Rodzaje dozwolonych produktów oraz zasady ich stosowania są bardzo zróżnicowane. Chociaż Światowa Organizacja Zdrowia oficjalnie zaleciła, aby związek konopny kannabidiol (CBD) nie był klasyfikowany jako substancja kontrolowana, w tej chwili nie ma horyzontalnych przepisów dotyczących medycznego lub rekreacyjnego stosowania marihuany. 13 lutego 2019. r eurodeputowani przyjęli rezolucję w sprawie używania marihuany do celów leczniczych. Żadne działania nie zostały do tej pory zakomunikowane.

Ponadto, umowy o wolnym handlu umożliwiają nakładanie ograniczeń handlowych ,jeśli są one uzasadnione wymogami zdrowotnymi, popartymi badaniami naukowymi”. Tak też się stało w kontekście CBD.

W końcu, Unia Europejska stworzyła sasa/at Program w dziedzinie zdrowia (2014-2020). Jego głównym założeniem jest ułatwianie obywatelkom i obywatelom Unii dostępu do lepszej i bezpieczniejszej opieki zdrowotnej, które można wykorzystać do ułatwienia dostępu do, konkretnie już — medycznej marihuany.

W związku z powyższym chciałbym zapytać:

1/ Na jakim etapie prac jest tworzenie propozycji legislacyjnej,

2/ Czy Komisja ma zamiar utrzymać ograniczenia na produkty CBD, ta kontekście doniesień WHO?

3/ Czy roczne programy pracy przyjmowane w ramach obecnego Programu UE w dziedzinie zdrowia uwzględniają kwestię wyrównywania poziomu w dostępie do medycznej marihuany?”

Interpelacja złożona bezpośrednio do KE to chyba najlepsza droga, aby dowiedzieć się na czym stoi europejska branża konopna. Na chwile obecną, w związku z ostatnimi doniesieniami co do planowanej na ten miesiąc zmiany klasyfikacji CBD, panuje lekkie zaniepokojenie. Sam pomysł jest tak absurdalny, że wielu konopnych rolników i przedsiębiorców traktuje go jako pomyłkę, coś tak abstrakcyjnego, że nawet nie biorą tego pod uwagę skupiając się obecnie na żniwach.

Pomimo bardzo szybkiego rozwoju, europejska branża konopna dopiero raczkuje. Dlatego w przeciwieństwie np. do koncernów farmaceutycznych, nie ma opłacanych i dysponujących grubą kasą lobbystów, którzy działali by na jej rzecz choćby w Europarlamencie. Tym bardziej cieszy nas, że polski europoseł postanowił zainterweniować i dowiedzieć się, czy faktycznie coś jest na rzeczy.

Czy konopie uratują pszczoły? Okazuje się, że to bardzo możliwe. Chodzi o pszczoły, które umierają na skutek używania przez człowieka szkodliwych pestycydów. Badacze z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, zainspirowani neuroprotekcyjnym działaniem CBD na człowieka, postanowili sprawdzić czy to działanie kannabidiolu pozytywnie wpłynie na pszczoły, które chorują na skutek kontaktu z pestycydami. Wyniki są zaskakujące, a lubelscy naukowcy już zgłosili wniosek patentowy w związku ze swoim odkryciem.

Zmniejszająca się populacja pszczół to zjawisko, o którym alarmuje się od dość dawna, a które co raz częściej przebija się do społecznej świadomości.  Zjawisko wymierania pszczół na skutek używania pestycydów zyskało już nawet swoją nazwę – insektagon. W przypadku pszczół możemy mówić o CCD (z ang. Colony Collapse Disorder), czyli „zespole masowego ginięcia pszczoły miodnej”.

FAO (Organizacja ds. Wyżywienia i Rolnictwa ONZ) szacuje, że spośród 100 gatunków roślin uprawnych, które zapewniają 90% żywności na świecie, aż 71 jest zapylanych przez pszczoły. Owadom tym zawdzięczamy 4.000 odmian warzyw. Pszczołowate odpowiadają też za blisko 3/4 światowej produkcji żywności, a blisko 1 na 10 gatunków dzikich pszczół może być wkrótce skazany na wyginięcie. Drastyczne zmniejszanie się ich populacji na świecie może być jednym z największych ekologicznych kataklizmów.

Konopie uratują pszczoły!

Tak jak wielu naukowców na świecie, grupa badaczy z Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie postanowiła poszukać rozwiązania problemu wymierania pszczół. Oczywiście najlepszym byłoby zaprzestanie szkodliwych oprysków, na to się jednak nie zanosi.

Naukowcom wpadła do głowy prosta myśl, która może mieć przełomowe znaczenie dla poprawy życia pszczół. Zainspirowani tym, że CBD działa na komórki nerwowe człowieka ochronnie i regeneracyjnie to być może taki sam efekt wywoła u pszczół, których komórki nerwowe ulegają uszkodzeniu przez pestycydy.

Żeby to sprawdzić przebadano 5000 owadów. Efekty pierwszych analiz okazały się bardzo obiecujące. Okazało się, że konopny ekstrakt znacznie przedłuża życie pszczół narażonych na szkodliwe działanie pestycydów. Po podaniu im ekstraktu z konopi, żyły prawie tak samo długo, jak owady, które nie miały styczności z trującymi opryskami.

Czy konopie uratują pszczoły? Okazuje się, że to bardzo możliwe. Badacze z UMCS złożyli już odpowiednie dokumenty celem uzyskania ochrony patentowej swojego odkrycia. Gdy stwierdzona skuteczność zostanie potwierdzona możemy spodziewać się nowego konopnego produktu – tym razem ratującego pszczoły. Nie będzie to pierwszy produkt, który opracowali naukowcy z Lublina. Zespół prof. Anety Ptaszyńskiej ma już na koncie inne dokonanie ograniczające wymieranie pszczół. W specjalistycznych sklepach można już kupić specjalny probiotyk dla tych owadów, który jest bardzo skuteczny w zwalczaniu nosemozy. Jest to jedna z najbardziej powszechnych pszczelich dolegliwości i do tej pory nie było na nią lekarstwa.

 

Firma kurierska InPost od 1. września zakazuje wysyłania legalnych produktów konopnych! Do regulaminu korzystania z usług firmy, który zacznie obowiązywać z początkiem przyszłego miesiąca, wprowadzono już zmiany. Według nowych przepisów z paczkomatu nie odbierzemy już suszu CBD,  Olejku CBD czy konopnych kosmetyków lub nasion. Z czego wynika nowa polityka firmy w stosunku do konopi? Zapytaliśmy o to InPost.

InPost zakazuje wysyłki legalnych produktów konopnych

Jako pierwszy temat poruszył konopny działacz Przemysław Zawadzki, do którego dotarły informacje o nowych zapisach w regulaminie popularnej firmy kurierskiej InPost. Nowy regulamin, który w życie wejdzie 1. września zawiera punkty mówiące, że zakazuje się przesyłania produktów konopnych, pochodnych konopi oraz konopi innych.

W regulaminie firmy kurierskiej InPost, który zacznie obowiązywać za 12 dni czytamy:

6.4 Niedopuszczalne jest umieszczanie w Przesyłce przedmiotów zakazanych przez obowiązujące przepisy prawa, w tym przez
Prawo pocztowe, Prawo przewozowe oraz właściwe przepisy Światowego Związku Pocztowego, a także:

(…)

(9) narkotyków, substancji psychotropowych oraz nowych substancji psychoaktywnych tzw. „dopalaczy” jak również
produktów konopnych, pochodnych konopi oraz innych konopi niż włókniste (w tym  marihuanę leczniczą)

Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z rzecznikiem firmy, Pan Wojciech Kądziołka w rozmowie telefonicznej początkowo oznajmił, iż chodzi jedynie o produkty zabronione prawem. Gdy jednak zaznaczyłem, że w regulaminie jest wyraźny rozdział pomiędzy marihuaną (konopie inne niż włókniste), a konopiami. Pan rzecznik nie do końca wiedział co powiedzieć więc padło proste pytanie: czy we wrześniu Państwa firma dostarczy mi konopny susz CBD, kosmetyki z wyciągami konopnymi lub olejki CBD, które są w pełni legalne. Niestety na to pytanie Pan Kądziołka nie potrafił udzielić odpowiedzi i poprosił o skontaktowanie się w tej sprawie drogą mailową, aby mógł to skonsultować z działem prawnym. Niestety nadal nie otrzymaliśmy w tej sprawie odpowiedzi.

Firma InPost odniosła się do sprawy na Facebooku pisząc tak:

Panie Przemysławie, zapis wprowadzany w naszym Regulaminie jest odpowiedzią na brak możliwości weryfikowania pochodzenia i rodzaju produktów konopnych, a co za tym idzie faktycznej zawartości substancji psychoaktywnych.
Dopóki nie mamy pewności, czy przewozimy zawartość legalną, dopóty zgodnie z obowiązującymi przepisami nie możemy dostarczać takich paczek do naszych odbiorców. Uważamy, że to kwestia naszej odpowiedzialności względem Klientów, a także poszanowania obowiązującego prawa.
Na Instagramie (@przemo.zawadzki) do sprawy odniósł się Rafał Brzoska, prezes zarządu InPost:
„Moi Drodzy-czuje się wywołany do tablicy wiec odpowiadam – Operacje Inpost mają problem z tego typu przesyłkami, ponieważ kurier lub pracownik magazynu nie jest w stanie w warunkach operacyjnych ocenić czy dany produkt jest legalny czy nie (de facto wymaga to badań laboratoryjnych). Lawinowo rośnie liczba nielegalnych substancji wysyłanych firmami kurierskimi. A przewóz nielegalnych substancji to już konsekwencje dla InPost ze strony organów ścigania za tzw „współudział”. Przykro mi czytać to wylewanie pomyj na nas – ale sugeruje by te energię raczej kierować do ustawodawcy który chce nas karać za przemyt. W pełni rozumiem rozgoryczenie ze strony legalnego biznesu, któremu kibicuje ale myślę ze nikt z was do pierdla by nie chciał pójść za nie swoje winy, a Zarządowi Inpost w skrajnym przypadku to właśnie grozi. Więc nim ktoś coś jeszcze nabluzga proponuje na sekundę zamienić się miejscami i może to wzbudzi jakąś refleksje.”
W odpowiedzi padły argumenty, które również nam przyszły od razu na myśl, że przecież pewnych produktów konopnych nie da się z niczym pomylić, a już na pewno nie z substancjami psychoaktywnymi oraz, że przecież nikt nie zakazuje wysyłania mąki bo jest podobna do kokainy. W odpowiedzi, Pan Rafał Brzoska obiecał zlecić działowi prawnemu ponowną analizę przepisów pod kątem legalnych produktów konopnych.

Europejski sektor produktów spożywczych zawierających CBD od początku funkcjonuje według różnych regulacji w zależności od kraju. Wiele instytucji w całej europie boi się zarejestrować produkty z kannabidiolem jako suplementy diety zasłaniając się ustawą o tzw Novel Foods (nowa żywność). Jednak branża się nie poddaje i produkty spożywcze zawierające CBD są łatwo dostępne niemal w każdym kraju wspólnoty. Teraz może się to jednak zmienić – komisja europejska ma pomysł, aby kannabidiol uznać za… narkotyk. Jest już wstępny wniosek w tej sprawie.

CBD, a Novel Food

Póki co największym problemem branży jest ustawa o Novel Foods (nowa żywność). Stanowi ona, że produkty spożywcze, które nie były używane przed 15. maja 1997 podlegają specjalnym przepisom, które musza spełnić, aby np otrzymać statut suplementów diety. Gdy odpowiednim instytucjom wykazano, że ekstrakty konopne mają o wiele dłuższą tradycję, urząd uznał, że obecnie powstające ekstrakty należy uznać za nową żywność ze względu na nowe procesy ekstrakcji, które dawniej nie występowały.

Co ciekawe, w katalogu Novel Food nie znajdziemy syntetycznego kannabidiolu.

Właśnie ze względu na NF tak mało np. olejków CBD jest sprzedawanych jako produkt do spożycia – suplement diety. Generalnie to właśnie działania uzasadniane przepisami NF były do tej pory największą przeszkodą dla rozwoju rynku konopnego. W środowisku od dawna mówi się, że to się musi w końcu skończyć, jednak przeważnie było to podparte teorią, że nie skończy się to dobrze dla branży konopnej. I to budziło niepewność i hamowało do pewnego stopnia inwestycje i rozwój. Niestety, nasze najgorsze nawet wizje nie zakładały tego co obecnie planuje Komisja Europejska.

Komisja Europejska chce uznać CBD za narkotyk!

W połowie tego miesiąca, 50 podmiotów z UE, które starały się o przyznanie statutu Novel Food dla swoich produktów z CBD otrzymało informację, że wszelkie postępowania zostają zawieszone do września. Jako powód podano możliwość zmiany kwalifikacji kannabidiolu i uznanie go za narkotyk (dopisanie do konwencji ONZ o środkach odurzających i psychotropowych z 1961). KE tematem ma zająć się już we wrześniu!

To jest wręcz niewiarygodne, jednak niestety prawdziwe. CBD nie ma ŻADNYCH właściwości psychoaktywnych! Taki krok ze strony KE przeczy wszelkiej logice, faktom i dowodom naukowym. Dlaczego zatem Bruksela ma takie zamiary? Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze.

Wszystko wskazuje na to, że tzw. big pharma właśnie kładzie swoje brudne łapy na kannabidiolu. Osobiście od jakiegoś czasu powtarzałem, że taka sytuacja prędzej czy później będzie miała miejsce.

Co w praktyce oznaczałaby decyzja KE o zakwalifikowaniu kannabidiolu jako narkotyk? Będzie on wtedy traktowany jak konopie indyjskie i zawarte w nich THC! Wszelkie uprawy będą musiały zniknąć, rolnicy oraz przedsiębiorcy, którzy działają na rynku CBD poniosą ogromne straty.

Kto za tym stoi?

Rok temu opisywaliśmy sytuację w USA, gdzie przez GW Pharmaceuticals został zarejestrowany pierwszy lek oparty o kannabidiol – Epidiolex. Kuracja tym lekiem została wyceniona na 32,500 dolarów rocznie. Według amerykańskiego prawa, w chwili obecnej GW Pharmaceuticals może zażądać wycofania wszystkich innych produktów spożywczych z CBD! Przeczytasz o tym -T U T A J-

Europa, gdzie niedawno też się pojawił Epidiolex takich przepisów nie ma.  Czy zatem lobby farmaceutyczne postanowiło zaatakować w inny sposób? Pamiętać należy, że rynek CBD pomimo swojej nowości jest już wart ogromne pieniądze. Zdaje się, że koncerny farmaceutyczne mysla w ten sposób:

-CBD zostało już odpowiednio wypromowane, teraz położymy na nim łapy wszelkimi możliwymi sposobami niszcząc nowy sektor rolniczy, przedsiębiorców i przede wszystkim w dupie mając pacjentów, którzy już niedługo CBD będą mogli nabyć jedynie w aptece, za 32,500 dolarów rocznie.  

Sprawa jest niesłychanie poważna i będziemy do niej wracać. Oby to wszystko się nie wydarzyło.

 

 

 

Sędzia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w połowie miesiąca wydał orzeczenie dotyczące importu CBD pomiędzy krajami wspólnoty. Orzeczenie mówi, że państwa członkowskie UE nie mogą zakazać importu produktów CBD, ponieważ kannabidiol nie jest uważany za narkotyk.

Państwa UE nie powinny zakazywać importu CBD

W niewiążącej opinii rzecznik generalny TSUE, Evgeni Tanchev oznajmił:

W obecnym stanie wiedzy naukowej nie ustalono, że olej CBD ma działanie psychotropowe”, a zatem substancja nie podlega konwencjom narkotykowym UE.

oznacza to, że państwa członkowskie UE nie mogą zakazywać importu CBD, poinformował Courthouse News.

Cała sprawa zaczęła się od firmy Kanavape. Ten francuski startup produkujący peny z liquidami CBD  (konopne „e-papierosy”) z Marsylii, importował do Francji CBD, które produkowane, pozyskiwane i przetwarzane było w Czechach. Zgodnie z francuskim prawem CBD nie może zawierać THC oraz nie może być produkowane z… kwiatów, może być wytwarzane wyłącznie z nasion konopi i błonnika. Testy francuskiego Ministerstwa Zdrowia wykazały, że produkty Kanavape nie zawierają THC i nie są psychoaktywne.

Założyciele i właściciele Kanavape, Sébastien Béguerie i Antonin Cohen-Adad zostali w sprawie skazani za zarzuty związane z narkotykami. Zarzuty dotyczyły m.in. wykorzystanie całej konopnej linii produkcyjnej do produkcji CBD. Panowie oczywiście ​​od wyroku się odwołali. Francuski sąd apelacyjny postanowił skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. TSUE został poproszony o orzeczenie, czy można zakazać transportu kannabidiolu pomiędzy krajami członkowskimi w ramach unijnej polityki swobodnego przepływu towarów.

Francuski rząd swoje decyzje argumentował, że z wielkiej ostrożności zakazał produktów CBD. Jednak rzecznik generalny TSUE Tanchev stwierdził, że aby rząd czegoś zakazał, najpierw powinien zidentyfikować „potencjalnie negatywne konsekwencje dla zdrowia”, czego Francuskie władze nie uczyniły. Tanchev powiedział, że Francja może nałożyć taki zakaz tylko wtedy, gdy po „kompleksowej ocenie naukowej”, stwierdzi, że CBD jest niebezpieczne lub psychoaktywne.

Należy pamiętać, że wydana decyzja jest tylko opinią doradczą i nie jest wiążąca. Jednak opinie prawne sędziego są podtrzymywane w około 80 proc. spraw rozpatrywanych przez sąd, który ma jeszcze w tym roku wydać orzeczenie w tej sprawie.

Francja jest największym producentem konopi do produkcji tekstyliów i papieru w UE.

European Industrial Hemp Association wystosowało do władz UE konopny manifest, został on przetłumaczony na 6 języków w tym polski. EIHA to organizacja zrzeszająca hodowców, producentów i sprzedawców konopi, działająca na terenie 25 krajów UE oraz 12 krajów, które do wspólnoty nie należą.  W pierwszych słowach czytamy: „Świat stanął na kolejnym rozdrożu, a Europa ma szansę pójść we właściwym kierunku. KONOPIE MOGĄ WSKAZAĆ NAM DROGĘ!” W swoim manifeście EIHA wystosowało do europejskich władz 10 postulatów, oto one.

„Hemp Manifesto” – konopny manifest EIHA

We wstępie swojego manifestu, EIHA podkreśla jak wiele szkód przyniosła dotychczasowa nierozsądna działalność człowieka oraz o tym, że na szczęście co raz więcej ludzi to dostrzega i zdaje sobie sprawę z tego co jest przyczyną.

„Obserwowane dziś katastrofy ekologiczne i problemy ze zdrowiem są ceną, jaką świat płaci za negatywne skutki globalnego rozwoju gospodarczego, chciwości i braku poszanowania dla innych form życia. Niemniej jednak w obliczu ostatnich wydarzeń społeczeństwa zdają się przyjmować to do wiadomości i przyznają, że większość zagrożeń, którym jesteśmy teraz zmuszeni stawić czoła, to bezpośrednie konsekwencje naszych poczynań. Zmiana w sposobie myślenia musi zostać przełożona na konkretne projekty, a w końcu na zdecydowane działania, ponieważ jedynie drastyczna zmiana paradygmatu może nam pomóc zejść z tej niebezpiecznej drogi.”

– czytamy we wstępie.

Dalej jest nawiązanie do obecnej sytuacji oraz nadciągającego kryzysu, który może być początkiem nowej drogi, nowego myślenia producentów jak i odbiorców.

„Część produkcji i kanałów wymiany handlowej zniknie, zaś inne działalności zostaną relokowane na terenie UE w celu zmniejszenia podatności naszego obecnego systemu gospodarczego na wstrząsające światem wydarzenia. W wyniku tego najprawdopodobniej wzrośnie stopa bezrobocia, zaś wielu obywateli Unii będzie zmuszonych do przekwalifikowania się. Dlatego też potrzebujemy radykalnej zmiany i nowatorskiego podejścia do gospodarki.”

W dalszej części czytamy odezwę EIHA do władz Unii:

„Zgodnie z tym tokiem rozumowania, jako organizacja reprezentująca hodowców, producentów i sprzedawców konopi, EIHA chce podkreślić ogromny potencjał europejskiego sektora konopi w przyspieszeniu przejścia do modelu społeczeństwa korzystającego głównie z produktów ekologicznych i utrzymującego zerową emisję zanieczyszczeń, zgodnie z Europejskim Zielonym Ładem. Z racji swego zrównoważonego podejścia do gospodarki i rolnictwa oraz różnorodnego zastosowania w produktach spożywczych i przetwórstwie, sektor konopi proponuje odnowę obszarów wiejskich. Poprzez przeniesienie produkcji (w szczególności tekstyliów) oraz wspieranie innowacyjnych łańcuchów wartości (w branży materiałów budowlanych, produkcji żywności, ekstrakcji kannabinoidów), nasz sektor może przyczynić się do stworzenia długoterminowego, zrównoważonego wzrostu gospodarczego i miejsc pracy wymagających wysokich kwalifikacji na unijnych obszarach wiejskich. W skrócie, możemy połączyć lokalne pozyskiwanie zasobów ze specjalistyczną wiedzą na poziomie światowym.”

– czytamy w manifeście

W dalszej części, konopny manifest przedstawia podstawowe fakty na temat konopi oraz mówi o ich potencjale.

Konopny manifest EIHA – 10 postulatów

Oto postulaty, które EIHA wystosowało w manifeście do europosłów, w tym polskich, całość przetłumaczono na 6 języków, w tym na polski.

1. Polityki publiczne powinny promować użycie konopi w produkcji żywności, pasz i wyrobów przemysłowych oraz finansować rozwój zrównoważonych łańcuchów wartości.

2. Należy uznać korzyści, jakie uprawa konopi przynosi środowisku oraz zachęcać do wykorzystywania jej jako metody pochłaniania dwutlenku
węgla z gleby.

3. Państwa członkowskie nie powinny stosować przepisów dotyczących kontroli narkotyków wobec konopi i produktów pochodnych, jeśli tylko
zachowane są ustalone limity zawartości THC.

4. Należy przywrócić maksymalną dopuszczalną zawartość THC w roślinach na polu uprawnym do poziomu 0.3%.

5. Podmioty operujące konopiami powinny mieć możliwość zbierania całości rośliny i produkowania z wykorzystaniem wszystkich jej części – łącznie z kwiatami i liśćmi – oraz handlu wszelkiego rodzaju produktami, przy zachowaniu limitów zawartości THC.

6. Nie należy uważać konopi i preparatów konopnych z naturalnie występującą zawartością kannabinoidów za nową żywność.

7. Należy ustanowić rozsądne wartości orientacyjne dla zawartości THC w żywności i paszach.

8. Wszystkie surowce pochodzenia konopnego powinny być dopuszczone do użytku jako składniki kosmetyków.

9. Unia Europejska powinna cenić i promować stosowanie włókien konopnych w produkcji krótkich i długich włókien tekstylnych oraz sprzyjać tworzeniu zrównoważonych łańcuchów wartości.

10. Należy promować wykorzystanie materiałów budowlanych i innych materiałów na bazie konopi zarówno w sektorze publicznym, jak i
prywatnym, otwarcie dążąc do całkowitego lub częściowego zastąpienia pozostałych, mniej zrównoważonych alternatyw.

Każdy z postulatów ma swoje rozwinięcie, całość w języku polskim znajdziecie na stronie EIHA

Mamy nadzieję, że unijni parlamentarzyści wezmą sobie przynajmniej część manifestu do serca i zobaczą, jak potężny potencjał maja konopie!

Legendarny konopny aktywista Jack Herer powiedział:

Nie wiem czy konopie uratują świat, ale jeżeli jest jedna rzecz, która może to zrobić to właśnie one.

Czyżby to był właśnie ten moment? Czy konopny manifest odniesie zamierzony skutek? Czas pokaże.

Przeczytaj też: Resort chce złagodzenia restrykcji uprawy konopi włóknistych

Resort rolnictwa postuluje za złagodzeniem restrykcji dotyczących uprawy konopi włóknistych. Proponuje m.in. zmniejszenie ograniczeń administracyjnych oraz podniesienie dopuszczalnego poziomu THC. Wszystko to ma na celu rozwój rynku konopnego w Polsce.

Inicjatywa resortu rolnictwa to reakcja na rolnicze postulaty, padające m.in. na lutowym posiedzeniu sejmowej podkomisji ds. biogospodarki i innowacyjności w rolnictwie, którego tematem przewodnim były konopie włókniste, a także na interpelacje posła Jarosława Sachajko (PSL-Kukiz’15), który zgłaszał w imieniu plantatorów potrzebę zmian w prawie.

Uprawy konopi włóknistych do 1% THC w suchej masie

Na chwile obecną rolnicy podkreślają, że dużym (o ile nie największym) problemem są zapisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która narzuca ograniczenia względem stężenia THC w konopiach włóknistych. Na chwile obecną, jeżeli stężenie THC przekroczy 0,2 proc. plantator w razie kontroli może utracić cały plon i narazić się na niemałe problemy. Mimo uzyskanych pozwoleń i podpisanych umów kontraktacyjnych, zdarza się, że policja rolników uprawiających konopie włókniste traktuje jak przestępców. Druga sprawa to fakt, że podniesienie dopuszczalnego stężenia THC pozwoliłoby polskim rolnikom uprawiać znacznie więcej odmian konopi.

Propozycje zmian przepisów resort rolnictwa przekazał do Ministerstwa Zdrowia, które musi zabrać głos w sprawie, bo zmiany mają dotyczyć ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Podsekretarz stanu w resorcie rolnictwa Jan Białkowski tłumaczył, że zmiany mają dotyczyć zmniejszenia obciążeń i ograniczeń administracyjnych związanych z monitorowaniem upraw oraz skupu konopi, kierunków ich zagospodarowania, penalizacji producentów uprawiających odmiany konopi dopuszczonych do uprawy w kraju, a także definicji konopi włóknistych.

W odpowiedzi na uwagi i interpelacje, ministerstwo rolnictwa podkreśla wagę „stworzenia możliwości rozwoju przetwórstwa i przemysłowego wykorzystania konopi w celu wdrożenia innowacyjnych produktów konopnych, dla których gwałtownie rozwija się rynek zarówno europejski, jak i światowy”. „Polskie rolnictwo i gospodarka mają szansę wykorzystać koniunkturę. Szansą dla tej sytuacji jest uruchomienie krajowych programów wsparcia sektora konopi przemysłowych we współpracy z Ministerstwem Rozwoju oraz Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego” – czytamy w datowanej na 1 kwietnia br. odpowiedzi wiceministra Białkowskiego na interpelację posła Jarosława Sachajko (PSL-Kukiz’15), szefa sejmowej podkomisji ds. biogospodarki i innowacyjności w rolnictwie.

„Mając na uwadze dalszy rozwój uprawy konopi włóknistych w Polsce, pismem z dnia 4 marca 2020 r. przekazałem do Ministerstwa Zdrowia, jako resortu wiodącego, propozycję zmian przepisów ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz. U. z 2019 r. poz. 852, z późn. zm.)
w zakresie uprawy konopi włóknistych. Zaproponowane zmiany między innymi dotyczą zmniejszenia obciążeń i ograniczeń administracyjnych związanych z monitorowaniem upraw oraz skupu konopi, kierunków ich zagospodarowania, penalizacji producentów uprawiających odmiany konopi dopuszczonych do uprawy w kraju, a także definicji konopi włóknistych”

– poinformował minister.

Resort odniósł się także do postulatu wpisania do Wspólnotowego Katalogu Odmian Roślin Rolniczych odmian konopi o zawartości do 1%. THC. Jak wyjaśnia, przepisy Unii Europejskiej w zakresie nasiennictwa nie uzależniają wpisu odmian konopi siewnych do krajowych rejestrów od zawartości THC. Jedynie przepisy w zakresie płatności bezpośrednich uzależniają możliwość uzyskania dopłat od zawartości THC poniżej 0,2% w suchej masie.

Oznacza to, że górną granicę zawartości THC w konopiach włóknistych, wyznacza ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii. To własnie tam należy wprowadzić zmiany.

Wiceminister zaznaczył, że Polska cechuje się dobrymi warunkami glebowo-klimatycznymi do uprawy konopi włóknistych, których uprawa na naszych ziemiach ma długie tradycje. W piśmie wiceministra czytamy:

„Szansami rozwoju sektora konopi siewnej są rosnący popyt w kraju i zagranicą, gdyż konsumenci dostrzegają walory użytkowe, zdrowotne i ekologiczne włókien naturalnych oraz oleju konopnego. Dużym atutem rozwoju uprawy konopi jest jej pozytywy wpływ na bioróżnorodność i zrównoważony charakter produkcji rolnej”

W ostatnich latach nastąpił znaczny wzrost zainteresowania uprawą konopi włóknistych w Polsce. Od 2012 roku areał upraw konopi włóknistych wzrósł z ok. 0,6 tys. ha do ok. 3 tys

Źródło: farmer.pl

W Indiach znajduje się zespół 34 świątyń wykutych w bazaltowej skale. Jest to stanowisko archeologiczne Elura. Znajdują się tam świątynie hinduskie, buddyjskie oraz dżinijskie. Zostały one wzniesione w latach 400 – 900 n.e.  i w dobrym stanie przetrwały po dziś dzień. Naukowcy uważają, że swój dobry stan, świątynie zawdzięczają konopiom, których użyto do ich budowy.

Dzięki konopiom, niezwykłe zabytki przetrwały 1600 lat

Elura (Ellora) od lat jest uznawana za dziedzictwo obrazujące indyjska architekturę skalną. Ostatnio badacze odkryli, że jednym z materiałów użytych przy budowie świątyń, były konopie włókniste.

Budowniczy wznoszący skalne świątynie, używali konopi zmieszanych z gipsem. Taka mieszanka posłużyła do pokrycia ścian i sufitów. Na wszystko nałożono także trochę gliny i wapna, aby zachować strukturę skały najlepiej jak się dało.

Po pobraniu próbek i wykonaniu badań takich jak transformacja Fouriera, spektroskopia w podczerwieni i badania stereomikroskopowe., naukowcy doszli do wniosku, że to własnie dzięki konopiom świątynie zachowały się w tak dobrym stanie.

Według Managera Rajdeo Singha, chemika archeologicznego z Archaeological Survey w Indiach oraz Milinda M. Sardesai, który wykłada botanikę na Uniwersytecie Dr. Babasaheb Ambedkar Marathwada, dzięki konopiom, mieszanina zapobiegała degradacji tynku przez ponad 1500 lat .

Według naukowców konkretna substancja zwana betonem konopnym zapewniła mnichom buddyjskim zdrowe, wygodne i estetyczne środowisko życia.

„Ponieważ tynk konopny ma zdolność do magazynowania ciepła, jest ognioodporny i pochłania około 90 procent dźwięku, w Ellora Caves stworzono spokojne środowisko życia dla mnichów”

Badacze zaznaczyli, że jak do tej pory, na podstawie kilku badań stwierdzono, że żywotność betonu konopnego wynosi 600 – 800 lat. Dlaczego zatem buddyjskie świątynie przetrwały dwukrotnie dłużej? Singh powiedział, że jest to efektem bardzo dobrze dobranej ilości konopi w całej mieszance, a ta wynosi w tym przypadku 10% całej masy.

Archeolodzy uważają, że użycie konopi nie było przypadkowe. Budowniczy już 1500 lat temu zdali sobie sprawę, że konopie maja zdolność do regulowania wilgotności i mogą odegrać kluczową rolę w odporności budowli na szkodniki, ognioodporności, nietoksyczności, wysokiej przepuszczalności pary, a także właściwości higroskopijnych – wszystko to utrzymało Elurę w stanie nienaruszonym przez lata. W sąsiedniej świątyni Ajanta artyści nie używali konopi, co tłumaczy, dużą aktywność owadów, które uszkodziły co najmniej 25 procent malowideł.

Arkadiusz Kuich, były prezes firmy Erne Ventures, która była odpowiedzialna za stworzenie polskiego sportowego samochodu Arrinera Hussaria, twierdzi, że „Polska mogłaby być potęgą, gdyby otworzyła się na konopie”. Przekonuje również, że konopie dla polskiej gospodarki mogłyby być czymś, czym dla Arabii Saudyjskiej jest ropa. Kuich jest także mocno zaangażowany w promocję pierwszej w Polsce konferencji dla inwestorów, poświęconej aspektom zdrowotnym i przemysłowym w branży konopi.

Jak czytamy w serwisie money.pl, za kilka dni, a dokładnie w dniu 29/01/2020 w Warszawie, odbędzie się Pierwsza w Polsce konferencja dla inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych poświęcona konopiom. Konferencja odbędzie się w budynku Giełdy Papierów Wartościowych przy ul. Książęcej 4 w Warszawie. Podczas wydarzenia mają zostać udzielone odpowiedzi między innymi na następujące pytania:

  • Jak wygląda ustawodawstwo polskie i unijne dotyczące upraw konopi i sprzedaży produktów z konopi?
  • Jak bardzo może rozwinąć się branża?
  • Czy inwestycje w tej branży są legalne?
  • Jaki jest najprostszy sposób dla inwestorów na wejście kapitałowe w branżę?

„Polska mogłaby być potęgą, gdyby otworzyła się na konopie”.

Były prezes firmy Erne Ventures, która była odpowiedzialna za stworzenie polskiego sportowego samochodu Arrinera Hussaria, jako jeden z partnerów w Cannabis Partners, jest bardzo mocno zaangażowany w promocję wspomnianej konferencji.

„Polska mogłaby być potęgą, gdyby otworzyła się na konopie”.

– twierdzi Arkadiusz Kuich

Według Kuicha, konopie dla polskiej gospodarki mogłyby być czymś na wzór ropy dla Arabii Saudyjskiej. Widzi w nich ogromny potencjał gospodarczy.

„Około półtora roku temu zgłosił się do mnie młody człowiek poszukujący finansowania na projekt z branży konopi medycznych. Początkowo kojarzyłem to tylko z marihuaną, ale wgłębiając się w temat odkryłem, jak niesamowity jest to rynek”

– mówi Arkadiusz Kuich w rozmowie z money.pl

Biznesman wskazuje również na fakt, że według wielu prognoz, tylko w samej Europie biznesowy sektor konopny związany z medycyną ma być warty 50 mld euro do 2028 roku. Przypomina również o możliwości wykorzystania konopi w kilkudziesięciu tysiącach różnych produktów. Sam oczywiście w części z nich widzi ogromny biznesowy potencjał – papier z włókien konopi, konopny beton, plastik czy części niezbędne w branży motoryzacyjnej.

„Pierwsze banknoty dolarowe były drukowane na papierze konopnym. Na nim spisano też konstytucję USA. W 1942 roku Henry Ford zbudował samochód z nadwoziem z włókna konopnego napędzany olejem konopnym. Z hektara konopi można też wyprodukować czterokrotnie więcej pulpy do produkcji papieru niż z hektara lasu”

– komentuje biznesman

Niestety większość nie ma odpowiednich środków by rozpocząć konopną działalność, a trudno jest je pozyskać. Kiedy potencjalny inwestor usłyszy słowo „konopie” natychmiast rezygnuje z podejmowania współpracy. Podobnie jest instytucjami bankowymi, które potrafią odmówić udzielenia kredytu lub cofnąć zawartą wcześniej umowę. Zatem problemem nie są jedynie przepisy, ale także nastawienie do tego typu działalności.

„W spotkaniach z potencjalnymi inwestorami, gdy pada słowo konopie, zazwyczaj reakcja jest jedna: odmowna. Dotyczy to zarówno prywatnego kapitału, jak i funduszy VC posiadających środki ze źródeł takich, jak NCBR (Narodowe Centrum Badań i Rozwoju) czy PFR (Polski Fundusz Rozwoju)”

– tłumaczy Arkadiusz Kuich

Aby rozwinąć biznes, potrzebny jest kapitał. Oczywiście przy odrobinie szczęścia można zawojować świat zaczynając w małym garażu. Nie ma jasno określonej kwoty, jaka niezbędna jest do założenia i rozwinięcia takiego biznesu. Przykładem może być firma VAPEM, na którą wskazuje sam Kuich. Firma zajmuje się dystrybucją olejków i suszu CBD, a sprzedaż zaczęła kilka miesięcy temu.

„Kilkaset tysięcy złotych zainwestowane w spółkę pozwoliło uruchomić biznes, ale trudno mówić, żeby firma zdobyła polski rynek. Jakby dysponowała 5 mln zł, to mogłaby dużo więcej. Przy 50 mln zł mogłaby skutecznie zawojować cały europejski rynek”

– podkreśla Kuich.

Innym problemem są przepisy, które stają na drodze rolnikom, których uprawy konopi są niezbędne by zaopatrywać korporacje, które zajmują się ich przetwórstwem, produkcją i handlem. Chodzi o regulacje związane z dopuszczalną zawartością THC w konopiach przemysłowych, co jest czasami trudne w kontrolowaniu, za czym rolnicy narażają się na poważne konsekwencje. Dodatkowo świadomość polaków na temat konopi wciąż sprowadza się jedynie do „demonicznej używki” jaką jest marihuana.

„Polska mogłaby być potęgą, gdyby otworzyła się na konopie. Kraj, który by się na to odważył, mógłby być samowystarczalny”

– przekonuje Arkadiusz Kuich

W rozmowie z money.pl Kuich został zapytany, który projekt z jego dotychczasowych realizcji może mieć największy potencjał, odpowiedział, że bez wątpienia będą to konopie. Wspomina również, że przy potencjalnej reaktywacji projektu Arrinera Hussaria, będzie można produkować do niej części wykonanych z konopnego włókna.



Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.