Prawie 10 miesięcy temu, dzięki nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, medyczna marihuana trafiła w końcu do polskich aptek. W środę policja w Ostrowcu Świętokrzyskim zarekwirowała medyczną marihuanę pacjentowi cierpiącemu na zaburzenia lękowo-depresyjne, mimo, że posiadał odpowiednią dokumentację.

Sytuacja miała miejsce w środę 25 września. „Tajniacki” radiowóz zajechał drogę panu Michałowi, po czym funkcjonariusze zaczęli przeszukanie jego oraz należącego do niego pojazdu. Pan Michał, aby nie utrudniać procedur od razu przyznał, że jest w posiadaniu medycznej marihuany oraz odpowiednich dokumentów. Kryminalni nie uwierzyli jednak w wiarygodność dokumentacji i zarekwirowali marihuanę – czytamy w serwisie TVN24

„Samochód policji kryminalnej zajechał mi drogę i zaczęło się przeszukanie „

– opowiedział mężczyzna.

„Powiedzieli, że wjechałem pod zakaz i to jest powód zatrzymania. Od razu przy przeszukaniu auta powiedziałem, że posiadam przy sobie medyczną marihuanę i że posiadam wszelkie możliwe zaświadczenia. I oni byli święcie przekonani, że to jest na pewno nielegalna marihuana, że ja kłamię”

– dodał pan Michał.

U 23-letniego Michała rok temu zdiagnozowano zaburzenia lękowo-depresyjne. Chłopak próbował leczenia antydepresantami, jednak nie przynosiły one pożądanego efektu. Od pięciu miesięcy jest w posiadaniu recepty na medyczną marihuanę oraz korzysta z terapii z jej wykorzystaniem. Marihuana nie jest dla niego używką rekreacyjną, a lekiem pozwalającym mu normalnie funkcjonować.

Z relacji pana Michała wynika, że zarekwirowano mu 3 gramy marihuany oraz przyrządy służące do jej zażywania, po czym nakazano mu wskazanie miejsca zamieszkania w celu dokonania rewizji.

„Jakim prawem ktoś ma mi przeszukiwać wszystkie szafki? Małe dziecko w domu i nagle trzech dorosłych mężczyzn wchodzi i mi przeszukuje mieszkanie?”

– dodał 23-letni Michał

Magiczne pudełko

Według oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim do podjęcia decyzji o zarekwirowaniu suszu oraz przeszukaniu miejsca zamieszkania z powodu opakowania, w jakie zawinięty był medyczny susz.

Mężczyzna miał to dosyć nietypowo zapakowane, w folię spożywczą. Jeśli to jest w hermetycznym pudełku, nie budzi zastrzeżeń i wówczas odstępujemy od czynności

– poinformowała asp. Ewelina Wrzesień.

10 gram suszu kosztowało pana Michała około 600 złotych. Ponieważ policja zarekwirowała lekarstwo, mężczyzna będzie musiał jechać do swojego lekarza w Warszawie, wziąć kolejną receptę i wydać pieniądze na kolejne opakowanie. Zanim to zrobi, grożą mu uniemożliwiające pracę ataki paniki. Pełnomocnik pana Michała przyznał, że to nie pierwszy raz, kiedy pacjenci leczeni medyczną marihuaną mają problemy z policją.

– taki przebieg wydarzeń potwierdza oficer prasowa Komendy Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Niestety pani oficer nie potrafi wyjaśnić w jaki sposób stwierdzone ma zostać, czy marihuana, która została zarekwirowana jest marihuaną medyczną, czy też nie.

We wczorajszym wywiadzie dla TVN24, chora na stwardnienie rozsiane Anna Słocka stwierdziła, że zarekwirowanie medycznej marihuany równa się odebraniu insuliny cukrzykowi. A co wy sądzicie o tej sytuacji?

Australijskie Terytorium Stołeczne (ACT) jest pierwszą jurysdykcją w Australii, która legalizuje konopie indyjskie. Nowe prawo znosi kary za posiadanie oraz uprawę na własne potrzeby. Na terenie ACT leży m.in. miasto Canberra, stolica Australii.

Ustawodawcy przyjęli w środę projekt ustawy, pozwalający osobom dorosłym na posiadanie do 50 gramów suszu oraz domową uprawę do 4 roślin konopi indyjskich – informuje BBC.

Jest to pierwsze z 16 terytoriów Australijskich, które podjęło taką decyzję.

Konopie indyjskie w Australii

Niestety prawo federalne Australii nadal zabrania posiadania oraz uprawy konopi indyjskich. Mimo, że przepisy obowiązujące w jurysdykcji (stanie) się zmienią to nadal będzie je można podważyć przepisami federalnymi, które są w tym przypadku nadrzędne.

Jednak politycy odpowiedzialni za ustawę, powiedzieli, że są „bardzo pewni”, iż politycy federalni jej nie zakwestionują. Jednocześnie zastrzegli i podkreślili, że nadal nie eliminuje to całkowicie ryzyka aresztowania na mocy prawa federalnego. Dodali też, że istnieją dodatkowe niejasności prawne.

Nowe prawo na wejść w życie 31 stycznia 2020.

Niektórzy politycy mieli nadzieję, że nałożenie na obrót legalną marihuaną licznych przepisów, pomoże zlikwidować czarny rynek. Dla wielu nie jest jednak zaskoczeniem, że tam gdzie regulacje branży konopnej są największe, rozwija się nielegalny handel. Pokazują to opublikowane niedawno wyniki badań.

Szkodliwe regulacje branży konopnej

Doktorant z Wydziału Kryminologii i Sprawiedliwości Karnej Portland State University w Oregonie, Sikang Song, przeprowadził badania na podstawie których udowodnił, że nie da się wyeliminować czarnego rynku, jeżeli legalny obrót marihuaną obarczony jest coraz większą ilością przepisów.

Do badania wykorzystano dane zebrane w dwóch amerykańskich stanach Kolorado i Waszyngtonu, które zalegalizowały marihuanę rekreacyjną.

Podczas gdy przepisy w Kolorado są niezmiennie liberalne od momentu legalizacji, Waszyngton wprowadził pewne ograniczenia i przepisy dotyczące konopi indyjskich. W rezultacie nielegalny handel w Waszyngtonie, zaczął się rozwijać. Taka sytuacja natomiast nie ma miejsca w Kolorado, gdzie regulacje branży konopnej są bardziej liberalne. Chociaż tam też nie udało się jeszcze całkiem wyeliminować nielegalnego obrotu czy uprawy konopi to od lat odbywa się to w coraz mniejszym wymiarze.

Przed wprowadzeniem surowszych przepisów zarejestrowano maksymalnie 28 przestępstw związanych z konopiami indyjskimi na 100 000 mieszkańców. Przy silniejszych regulacjach liczba ta wzrosła do około 36 przestępstw na 100 000.

Póki co czarny rynek marihuany rekreacyjnej funkcjonuje nawet tam gdzie jest ona legalna. W roku 2018, 18% spożywanej w Kalifornii marihuany, pochodziło z nielegalnych źródeł. Wpływ na to maja nie tylko przepisy, jest to także cena i inne czynniki – wynika z raportu Songa . Jednak wszystko sprowadza się do dostępności – im ta jest mniejsza, tym czarny rynek radzi sobie lepiej.

Młody mieszkaniec Wrocławia popełnił wykroczenie. W trakcie legitymowania okazało się, że nie posiada przy sobie żadnego dokumentu. Zaprosił policjantów do swojego mieszkania aby okazać im dowód osobisty. W trakcie legitymowania, funkcjonariusze zauważyli sprzęt służący do palenia oraz dwa woreczki z suszem. Mężczyzna przyznał, że jest to marihuana po czym został zatrzymany.

Zaprosił policjantów do mieszkania

Policjanci z Komisariatu Policji Wrocław-Śródmieście zauważyli, że młody mężczyzna spożywa alkohol w miejscu objętym zakazem. Postanowili porozmawiać z nim i pouczyć, że tego typu zachowanie jest wykroczeniem zagrożonym mandatem karnym w wysokości 100 złotych.

W trakcie interwencji mężczyzna oświadczył, że nie posiada przy sobie dokumentu tożsamości. Zaproponował policjantom, aby udali się z nim do mieszkania, które znajdowało się w budynku tuż obok i tam okaże dokumenty.

Zapominalski palacz?

Po wejściu do lokalu okazał mundurowym dokument, aby mogli oni potwierdzić jego tożsamość. Jednak uwagę policjantów przykuł przedmiot, który stał na podłodze jednego z pokoi. Był to sprzęt do palenia konopi. Obok znajdowało się pudełko, a w nim dwa worki zawierające susz roślinny. Młody wrocławianin przyznał policjantom, że jest to marihuana. 26-latek został zatrzymany i doprowadzony do komisariatu przy ul. Grunwaldzkiej.

Tam zważono zabezpieczony w mieszkaniu susz. Policja informuje, że po podziale można byłoby z niego uzyskać aż kilkaset porcji handlowych, czyli mogło to być kilkadziesiąt gramów suszu. Zatrzymany mężczyzna został przewieziony do policyjnego aresztu, gdzie spędził noc.

26-latek usłyszał zarzuty posiadania substancji odurzających, za co zgodnie z obowiązującymi przepisami, grozić może kara nawet 3 lat pozbawienia wolności.

Źródło: Policja Wrocław

Czy baterie konopne, mogą zastąpić akumulatory litowo-jonowe? Pierwsze baterie Li-ion pojawiły się w roku 1991 jako źródło zasilania kamery Sony. Od tamtej pory niemal zdominowały rynek. Teraz konkurencją mogą być dla nich baterie konopne, które są osiem razy wydajniejsze.

Eksperyment został wykonany na niewielką skalę jednak jego wyniki są bardzo obiecujące.

Przeprowadził go Robert Murray Smith, opowiedział o tym na swoim kanale YouTube , na którym znajdziecie kilka ciekawych filmów dzięki którym kanał zyskuje coraz większa popularność.

Baterie Konopne vs. litowo-jonowe

Smith obserwując krzywą woltów po amperach baterii konopnych oraz litowo-jonowych stwierdził, że moc w przypadku ogniwa konopnego wynosiła 31, podczas gdy moc ogniwa litowego miała wartość tylko 4. Chociaż nie twierdzi, że cokolwiek udowodnił powiedział, że wyniki jego eksperymentu wykazały, że wydajność komórki konopnej jest „znacznie lepsza” niż komórki litowej

Dlaczego konopie?

Inne konopne badania i eksperymenty przeprowadzili W 2014 r. naukowcy z USA. Odkryli oni wtedy, że włókna odpadowe pochodzące z upraw i przetwórstwa konopi można przekształcić w „superszybkie” superkondensatory, które będą „lepsze niż grafen”. Grafen jest syntetycznym materiałem węglowym lżejszym niż folia, a przy tym kuloodpornym. Jednak jego produkcja jest droga. Wersja konopna okazała się lepsza, a przy tym kosztuje jedną tysięczną ceny.

Naukowcy w procesie zwanym syntezą hydrotermalną przetworzyli wewnętrzną cześć konopnej łodygi.

„Ludzie pytają mnie: dlaczego konopie? Mówię, dlaczego nie? ”

– powiedział dr David Mitlin z Clarkson University w Nowym Jorku w wywiadzie dla BBC.

„Tworzymy materiały podobne do grafenu za jedną tysięczną ceny – i robimy to z odpadów”.

Zespół dr Mitlina przetworzył włókna konopne w superkondensatory, urządzenia do przechowywania energii, które mogą zmienić sposób zasilania elektroniki. Podczas gdy konwencjonalne akumulatory przechowują duże rezerwy energii i oddają ją powoli, superkondensatory mogą szybko rozładowywać cały ładunek. Dzięki temu idealnie nadają się np. do maszyn wymagających gwałtownych skoków mocy.

Mitlin mówi, że „można robić naprawdę interesujące rzeczy z wykorzystaniem bioodpadów”. Na przykład ze skórkami bananów:

„Możesz zamienić je w gęsty blok węgla – nazywamy to pseudo-grafitem – i to świetnie w przypadku akumulatorów sodowo-jonowych. Ale jeśli spojrzysz na włókno konopne, jego struktura jest odwrotna – tworzy arkusze o dużej powierzchni – i to bardzo sprzyja superkondensatorom ”.

.

Dzisiejszy tekst będzie kolejnym z serii Zielone Podróże, a jego tematyka dotyczyć będzie podróży na Jamajkę – wyspy, która bardzo kojarzy nam się z konopiami. Nasz przyjaciel Rafał z radością opowie oraz przedstawi zdjęcia ze swojej wyprawy.

Jamajka jest krajem liczącym niespełna 3 mil os. – wyspa i państwo na Morzu Karaibskim w archipelagu Wielkich Antyli, położone na południe od Kuby i na zachód od Haiti. Warunki pogodowe w kwietniu, kiedy odbywała się moja wyprawa były naprawdę sprzyjające; temp. w dzień wynosiła 30-32, a w nocy 25-26c. Podróż po Jamajce nie należy do wygodnych. Trwa dość długo.

Montego Bay

Jesteśmy w północno zachodniej części wyspy. Pierwsze wrażenia to jak bujna roślinność i unikatowa przyroda występuje na wyspie. Przejeżdżając przez miasto Montego Bay nad Morzem Karaibskim, zamieszkałym przez około 80 tys. mieszkańców. Jest to największy ośrodek turystyczny na Jamajce.

Pierwsze na co zwróciliśmy uwagę – to ludzi handlujących na ulicach. Sprzedają wszystko – od owoców, przekąsek, aż po płyty CD, oraz oczywiście marihuanę. Oficjalnie uprawa i hodowla jest w pełni legalna od 2015r. Przepisy dość często są różnie interpretowane. Sądy na Jamajce działają z dość dużym opóźnieniem, częsta korupcja sprawia, że prawo nie jest wszędzie przestrzegane.

Często na drogach widać uzbrojonych policjantów, kontrolujący pojazdy. Sprawdzają głównie, czy w samochodach nie jest przewożona broń. Przepisy o ruchu drogowym nie maja większego znaczenia. Duży może więcej. Drogi na wyspie są jeszcze w większości nieskończone, częściowo niewybudowane – utwardzone. Największa śmiertelność wśród mieszkańców to niestety wypadki komunikacyjne.

Lokalny przewodnik wspomniał, że wypadki na drogach nie powstają z powodu alkoholu czy innych używek, powstają z braku infrastruktury drogowej. Jamajczycy coraz szybciej żyją i muszą się szybko przemieszczać po wyspie. Jadąc ulicami często czujemy słodki dym marihuany wpadający przez otwarte okna samochodu. Ciekawostką jest to, że jeśli widzimy kierowcę, który prowadzi samochód nie szybciej niż 20/km/h, to na pewno przed chwila palił trawę.

Pierwsze zakupy na Jamajce to ganja, której nie sprzedają na wagę, a w łodygach pełnych kwiatów z możliwością wyboru. Oczywiście ceny były różne, wahające się od 10$ do 100$. Delikatny posmak limonki z odrobina owoców leśnych, sera pleśniowego. Takie odczucia smakowe towarzyszyły mi podczas konsumpcji tamtejszej trawki. Poziom THC nieco słabszy, dający blogi stan rozluźnienia, nie przybijających do leżaka.

Marihuanę Jamajczycy palą głównie kręcąc grube jointy. Roślina jest uważana za zdrową, nie powodując ubocznych konsekwencji. Kiedy zapytaliśmy rastamana dlaczego pozwala palić swoim 10-12 dzieciom, dopowiedział, czy ja swojemu dziecku zabraniam zdrowo żyć? Urwałem temat. A wy co sądzicie?

Plaże rozciągające się kilku kilometrowym brzegiem, cudownym białym piaskiem. Czas zwalnia, coraz bardziej, zachód słońca, pełen relaks. Klimat i pogoda rekompensuje wszystkie mniej przyjemne doświadczenia.

Jamajska natura

Jedziemy w centrum wyspy podziwiając przepiękna i bujną przyrodę. Pierwszy dzień wyprawy płynąc Czarną rzeką – która w rzeczywistości jest krystalicznie czysta – podziwiając unikatowe ptactwo, namorzyny, obserwujemy krokodyle amerykańskie żyjące dziko na wolności. Niesamowite wrażenie, kiedy ogromny gad podpływa do łodzi patrzeć swoimi oczami na potencjalna ofiarę, którą możesz być właśnie Ty. Wrażenie niesamowite.

Kolejnym magicznym miejscem okazało się Błyszcząca Laguna. To jedno z czterech miejsc na świecie, gdzie łączy się rzeka słodka z morzem słonym. Kiedy w skoczymy do wody w nocy, mamy wrażenie, że woda wokół nas fosforyzuje.

Dojeżdżamy do miejsca, gdzie kilka lat temu pewna kobieta nauczyła, przyzwyczaiła ptaki do karmienia Kolibry występują jedynie na Jamajce w ilości ok. 320 gatunków, które uważane są za jeden z symboli tego kraju. Jest to maleńki ptak, który osiąga masę ciała do maksymalnie 5 gramów. Kolibry czarnogłowe, lub „doktor beer” nauczone są podlatywać i siadać na palcu człowieka pijąc z buteleczki glukozę.

Odwiedziny domu Boba Marleya


Następnego dnia jedziemy do domu Boby Marleya gdzie zamieszkiwał ze swoją matką, a potem z żona. Jako przewodnik po domu legendy muzyki reggae oprowadza nas kuzyn artysty. . Do atrakcji należy możliwość palenia ganji w każdym miejscu – muzeum. Wspaniałe wrażenia. Nie wolno za to palić papierosów, ponieważ grozi to pożarem.

Król reagge zdaje się spokojnie patrzeć z góry. Kawałek ”One love” słyszymy w tle podziwiając i przechodząc do kolejnych pomieszczeń, a unoszący się zapach zioła towarzyszy nam w podróży w czasie do pierwszych lata życia artysty. Matka Boba szyła ubranka dla lalek, przygotowała różne sosy, przyprawy, by moc przeżyć wychowując samotnie chłopca. Ojciec Boba nie zdążył go nawet zobaczyć. Kiedy Bob miał 10 lat, jego ojciec zmarł w Anglii.

Jamajskie plantacje marihauny

W klimacie reagge udajemy się na plantacje marihuany. Plantacja mieści się gdzieś w głębi wyspy. Na miejscu możemy podziwiać zamieszkujących okolicę młodych chłopaków, którzy urozmaicając pobyt na plantacji skaczą do groty skalnej, pełnej krystalicznie czystej wody. Plantacja jak widać na zdjęciach bogata w gatunki roślin.

Przyroda wygrywa z technologia. Ziemia wzbogacona w minerały czerwona. Doskonale nadaje się pod wszelkiego rodzaju uprawy. Głównie rosła tam Gorilla Lemon. Farmer tylko dopilnowuje, aby męskich roślin tam nie było…

Cenny marihuany kształtują się w zależności od ilości, jaka nas interesuje. Targowanie się bardzo się opłaca. Za duża paczkę – taką jak na zdjęciu – zapłaciłem 50$.

Można łatwo obliczyć, że nie opłaca się kupować gotowych jointów – paczka kosztuje 19$, a około 30g suszu -10$. Dodatkowo na wyspie nie wolno palić jointów w miejscach publicznych.

Odwiedziliśmy również licencjonowany sklep z marihuaną. Jako ciekawostkę dodam że, na miejscu przebada cię lekarz, wypisze receptę na odpowiednią dla nas odmianę.

Z odpowiednim bilecikiem udajemy się do wejścia, gdzie w klimatyzowanym pomieszczeniu można się zrelaksować w oparach ganjowego dymku. Koszt zrobionego już jointa, w zależności od odmiany to cena w okolicach 4-5$.

Wodospady Ohio Ros

Ciekawym miejscem, które warto zobaczyć są wodospady Ohio Ros. W klimacie tropiku możemy orzeźwić się w wodospadach ciesząc się cudowną przyrodą Jamajki.

Warto odpocząć chwilę zasiadając w Ricks Cafe – urokliwym miejscu na klifie, niedaleko Negril. Tutaj odbywają się zawody w skokach do wody. Możemy podziwiać cudowne zachody słońca paląc swoja ulubiona odmianę, popijając winko z żywą muzyką w tle.

Annie Palmer – Biała Wiedźma

Niezapomnianym miejscem okazał się Rose Hall, dom Annie Palmer, zwanej białą wiedzmą. Legenda opowiada o złej kobiecie, która okrutnie traktowała swoich mężów i kochanków mordując ich w swoim domu. Bestialsko traktowała również niewolników pracujących dla niej na plantacji.

Została zamordowana przez jednego z nich. Pochowana została na miejscu, nie daleko swojego domu. Legenda głosi, że Annie do dziś dogląda swojej posiadłości strasząc potencjalnych nabywców. Nikt do tej pory nie zamieszkał w tym przeklętym domu.

Na zdjęciach dowody, listy ludzi, którzy na pamiątkę zabrali z miejsca kamień. Tragedie jakie spotkały tą rodzinę zostały opisane w liście. Poprosili również, żeby ów kamień odłożyć na miejsce.

Zdjęcia pokazuję lustro, w którym widać? Sami zobaczcie.

I znów plantacje…

Kontynuując dalej podróż, docieramy do miejsca następnej plantacji marihuany Brayana. Mamy okazję zobaczyć rośliny jeszcze młode, we wczesnej fazie wegetacji. Zbiór planowany jest w okolicach września.

Atrakcją jest możliwość za nocowania na plantacji za jedyne 30$. Otrzymujemy dwa posiłki oraz miejsce do spania. Bezcenne wrażenia i wspaniały długi wieczór medytując z prawdziwym Rastamanem. Jamajka to wyspa magiczna, borykająca się z problemami wewnętrznymi, bardzo dużą przestępczością, bezrobociem ale z potencjałem.

Palenie marihuany jest czymś naturalnym. Nie robi się z tego wielkiego wydarzenia. To chleb powszedni. Nie mniej jednak prawdziwy Rastafarianin nie zapali „magicznej” rośliny z każdym turystą.

To byłoby na tyle. Jeżeli chciałbyś poczuć ten klimat na własnej skórze, to z ręką na sercu zachęcam do odwiedzin Jamajki. Bez wątpienia zakochasz się w tym miejscu i kulturze!

Pozdrawiam serdecznie,

Rafał!

28-29 września będzie dla Sandomierza bardzo Zielonym Weekendem, ponieważ właśnie w tym czasie odbędzie się konopne, edukacyjne wydarzenie poświęcone szerzeniu informacji w zakresie zastosowania tych wspaniałych roślin w przemyśle, medycynie, budownictwie oraz o samej legalizacji. Dożynki Konopne już w ten weekend!

Już w najbliższy weekend w Sandomierzu odbędą się Dożynki Konopne połączone z piknikiem rodzinnym. Impreza ma mieć charakter informacyjno-edukacyjny. Organizatorzy przewidują wiele atrakcji, a także wielu prelegentów związanych z Zielonym Światem, których będziecie mogli wysłuchać podczas tego wydarzenia.

„Konopie wykiełkują w Sandomierzu!” – Skąd ten pomysł?

Wyjątkowy Zielony Event odbędzie się dzięki wyjątkowej organizatorce – Kamili Dragan – która sama jest pacjentką korzystającą z terapii medyczną marihuaną, a jak sama twierdzi, w naszym kraju brakuje wyszkolonych lekarzy i osób, którzy mogliby udzielać informacji w zakresie stosowania leczniczych konopi i sama borykała się z tym problemem.

Wraz ze swoim partnerem stworzyli projekt „InTheMiddle„, którego celem było zdobywanie i szerzenie wiedzy oraz dzieleniem się swoimi doświadczeniami związanymi z leczniczymi konopiami. Wspierając ten projekt pomogliśmy Kamili zdobyć lek(olej), który dał jej szansę na nowo rozwinąć swoje skrzydła. Tak właśnie narodziła się idea powstania Dożynek Konopnych połączonych z edukacyjnym piknikiem rodzinnym, który początkowo miał być jedynie małym, kameralnym i tematycznym wydarzeniem dla mieszkańców Sandomierza.

Podczas imprezy będziemy mogli wysłuchać prelegentów związanych z Zielonym Światem, którzy opowiedzą o swoich historiach, problemach oraz jak sobie z nimi poradzili w walce medyczną marihuanę i jej legalizację. Zjawią się między innymi takie osoby jak Piotr Liroy Marzec, Bogdan Jot, Dorota Gudaniec, Przemysław Zawadzki, Małgorzata Szakuła, a także przedstawiciele organizacji Wolne Konopie oraz mediów konopnych.

W międzyczasie planowana jest projekcja polskiego filmu dokumentalnego „Podziemie Nadziei”, którego tematyka poświęcona jest pacjentom zmagającym się z trudnościami jakie spotkali na swojej drodze w walce o możliwość korzystania z medycznych dobrodziejstw marihuany.

Dożynki Konopne – gdzie i kiedy?!

Impreza odbędzie się już w najbliższy weekend – 28-29.09.2019 – na Bulwarach Wiślanych im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Sandomierzu. Jest to urokliwe, pełne zieleni miejsce tuż nad brzegiem Wisły. Start imprezy o godzinie 12:30, a przewidywane zakończenie eventu nastąpi w niedzielę o godzinie 20:00.

Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych tematyką Zielonego Świata i nie tylko! Zapraszajcie rodziny, najbliższych przyjaciół i znajomych, niech cała Polska pozna moc tych wspaniałych roślin, widzimy się w Sandomierzu!

Zachęcamy do polubienia fanpage projektu: InTheMiddle

Link do wydarzenia na facebooku: “Dożynki Konopne”

Tajlandia legalizuje uprawę marihuany do użytku medycznego, nowe prawo pozwoli na uprawę sześciu roślin konopi. Jest to kolejny krok przeprowadzanych od jakiegoś czasu reform tajskiego prawa w zakresie marihuany. Na początku roku, Król Tajlandii, Maha Vajiralongkorn podpisał królewski dekret legalizujący używanie konopi indyjskich do celów medycznych, teraz pozwolono na ich domową uprawę na własne, medyczne potrzeby.

Partia Bhumjaithai, która wchodzi w skład rządzącej koalicji Tajlandii przedstawiła projekt ustawy, która pozwoliłaby Tajom uprawiać w domu do sześciu roślin konopi indyjskich,

Tajlandia legalizuje uprawę marihuany do użytku medycznego

Minister zdrowia z partii Bhumjaithai Supachai Jaisamut, powiedział, że projekt ustawy pozwoli na maksymalnie sześć roślin ale do użytku medycznego. Jednak posiadanie i uprawa w celach rekreacyjnych nadal pozostają prawnie zabronione.

„Nowe przepisy dotyczą użytku medycznego, możesz posiadać (marihuanę – przyp.red.) we własnym domu i używać jej na swoje dolegliwości, ale nie możesz palić na ulicy”

– powiedział dla Reuters Supachai Jaisamut.

Zgodnie z obowiązującym w Tajlandii prawem narkotykowym, rekreacyjni użytkownicy konopi mogą podlegać karze do 10 lat więzienia za posiadanie.

Wprowadzenie nowych przepisów prawa, to jedna z obietnic wyborczych partii Bhumjaithai. Ugrupowanie prowadziło kampanię na rzecz polityki pozwalającej Tajom uprawiać konopie indyjskie. Jego zwolennicy mówią, że projekt ustawy ma na celu rozwój nowo legalnego przemysłu marihuany w Tajlandii.

Tajska Food and Drug Administration (departament ds. żywności i leków przy ministerstwie zdrowia) ogłosiła, że jeszcze w tym miesiącu zorganizuje warsztaty biznesowe na temat konopi indyjskich. Urzędnicy tłumaczą, że jest taka potrzeba gdyż po wprowadzeniu nowej polityki, wzrosło zainteresowanie tym sektorem, zarówno publiczne jak i ze strony inwestorów.

Póki co Tajlandia legalizuje uprawę marihuany do użytku medycznego, jednak tamtejsi aktywiści widzą w tym szansę także na zmiany prawne dotyczące sfery rekreacyjnego używania i uprawy konopie indyjskich.

W ostatnim czasie, takie samo rozwiązanie postanowił wprowadzić u siebie rząd Paragwaju.

Marihuana w kampanii wyborczej właściwie się nie pojawia. Wielka szkoda, gdyż jest to kwestia, która dotyczy milionów Polaków, jednak politycy na ten temat milczą. Premier zapytany o legalizację, najzwyczajniej nie udzielił odpowiedzi. Temat podjęło natomiast dwoje mniej znanych polityków, jednak i z tego nic nie wynika. O konopiach w swoim programie wyborczym nie wspomina żadne ugrupowanie.

Marihuana w kampanii wyborczej

Konopie indyjskie, a raczej dotyczące ich przepisy to temat o dużo szerszy niż wydaje się sporej części społeczeństwa. Nie do końca zdają sobie z tego sprawę również politycy. A ta kwestia powinna być istotna nawet dla tej części społeczeństwa, która konopi nie używa czy jest im wręcz przeciwna.

Niestety politycy w tej kwestii milczą. Żadne ugrupowanie w swoim programie wyborczym nie wspomina słowem o konopiach. Ani przedstawiciele prawicy ani lewicy nie maja zamiaru nic w tej kwestii zrobić, mimo, iż czasem mówią, że mają.

Co prawda dwójka kandydatów na posłów z partii Zieloni popiera legalizacje marihuany, tak przynajmniej na swoim fp pisze Urszula Zielińska, o tym, że to bardzo ważna sprawa mówił z rozmowie z GW Piotr Malich. Niestety niewiele z tego wynika. Zapytaliśmy oboje kandydatów jak to co mówią o potrzebie zmiany prawa, ma się do programu wyborczego koalicji z list której kandydują. Odniósł się do tego tylko Piotr Malich:

„Program KO to wypadkowa programów 4 partii. W programie są kwestie, w których wszyscy się zgadzamy. Zieloni już wcześniej zabierali głos w sprawie legalizacji marihuany. Nie wszystko, co byśmy chcieli, mogliśmy zmieścić w programie wyborczym. Stąd programy regionalne poszczególnych kandydatów i kandydatek, gdzie przedstawiamy swoje priorytety.”

-powiedział nam Malich

Niestety ja jego stronie, z jego programem tez nie ma na ten tema słowa, gdyż jak mówi pan Malich, strona powstała dopiero w czerwcu.

Ze smutkiem stwierdzamy, że w głowach polskich polityków problem związany z obecnym statusem prawnym marihuany nie istnieje. A ta kwestia jest bardzo istotna, zmiany powinni popierać zarówno użytkownicy marihuany jaki ci, którzy nie maja z nią styczności, powodów jest kilka.

Wzrost konsumpcji

Po pierwsze należy obalić pewien mit, mówiący, że zalegalizowanie marihuany doprowadzi do wzrostu jej spożycia. Jest to nieprawdą, potwierdzają to dane z miejsc, gdzie konopie indyjskie są legalne. W krajach, które w ostatnich latach zalegalizowały obrót marihuaną, jej spożycie wśród młodzieży spadło. To samo z wiekiem inicjacji czyli pierwszego użycia, w Polsce jest on o wiele niższy niż w krajach gdzie marihuana jest legalna. Na chwile obecna o tym kto marihuanę może kupić a kto nie, decydują grupy przestępcze, a te sprzedają każdemu i nie pytają o dowód. Dziś łatwiej kupić nielegalne narkotyki niż te legalne jak alkohol – taki jest efekt obecnego polskiego prawa konopnego.

Wpływy do budżetu

Portal money.pl wyliczył, że w Polsce spala się 500 ton marihuany rocznie, osobiście uważam, że trochę więcej. Na chwile obecną, ogromne zyski z tego tytułu trafiają do grup przestępczych. A mogły by zasilić budżet państwa. Szacuje się, że legalna marihuana przyniosła by wpływy podatkowe rzędu 10 miliardów rocznie. Mało tego, zalegalizowanie oraz obłożenie podatkiem akcyzowym marihuany przyniosło by znacznie większe realne zyski dla państwa niż akcyza z alkoholu czy papierosów. Jest to spowodowane tym, że miliardy wpływów z akcyzy np. na alkohol są wydawane na leczenie skutków spożywania alkoholu! Realny zysk jest z tego powodu znacznie niższy. W przypadku marihuany tego problemu nie ma gdyż fizycznie jest ona niemal nieszkodliwa, nie zdarza się hospitalizacja osoby po spożyciu marihuany.

Medyczna Marihuana

Teoretycznie jest legalna i dostępna dla pacjentów od wielu miesięcy, w praktyce zapasy trafiające do aptek bardzo szybko znikają gdyż nie są zbyt duże. Susz medycznej marihuany kupujemy od Kanadyjczyków. W efekcie jest ona ciężko dostępna oraz bardzo droga (ok 70zł/g). Sytuacje uzdrowiłyby narodowe uprawy, pacjenci mieliby dostęp do suszu, a na jego produkcji i sprzedaży zarabiałby skarb państwa, a nie kanadyjska spółka.

Koszty społeczne obowiązującego prawa

Lepiej znieść zakaz, którego nikt nie przestrzega gdyż doprowadza to do zwiększenia pogardy wobec państwa. To bardzo prosta zależność, nie szanuje rządu jeżeli ten za moje osobiste wybory chce mnie zamknąć w więzieniu.

Obecny stan prawny nie działa, ponad 30.000 spraw o posiadanie małej ilości marihuany rocznie, spada wykrywalność dilerów, spada wiek inicjacji narkotykowej, polska młodzież używa konopi na potęgę – państwo pozostawiło temat bez kontroli, zepchnęło go do podziemia i udaje, że go nie ma. Dilerzy pod szkołami? Po co? Gwarantuje Wam, że w każdej szkole średniej jest przynajmniej kilka osób, które bez problemu zaopatrują swoich rówieśników we wszystko co nielegalne.

Marihuana w kampanii wyborczej powinna mieć swoje miejsce gdyż obowiązujące prawo szkodzi państwu i obywatelom. Niestety patrząc na programy wyborcze, nic nie wskazuje aby, którekolwiek ugrupowanie z naszej sceny politycznej chciało obecną sytuację zmienić.

Komendant Policji w Jastrzębiu-Zdroju otrzymał informację, że jeden z jego podopiecznych może prowadzić uprawę konopi indyjskich. Funkcjonariusze podjęli czynności mające na celu weryfikację otrzymanych informacji. Przybyli na miejsce policjanci potwierdzili podejrzenie i zatrzymali kolegę po fachu. Mężczyzna usłyszał już prokuratorskie zarzuty i został tymczasowo aresztowany.

Policjant zatrzymany za uprawę konopi indyjskich

Gdy do jastrzębskiej policji dotarły informacje o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez funkcjonariusza tej jednostki, Komendant Miejski Policji w Jastrzębiu-Zdroju polecił jego bezpośrednim przełożonym sprawdzenie otrzymanej informacji. Gdy ci udali się na miejsce, potwierdzili, że ich podwładny jako dodatkowe zajęcie wybrał uprawę konopi indyjskich. Funkcjonariusz został zatrzymany. O wszystkim powiadomiono prokuratora i Biuro Spraw Wewnętrznych, którzy przejęli sprawę.

Niezależnie od czynności BSW i prokuratury Komendant Miejski Policji natychmiast zawiesił zatrzymanego policjanta w czynnościach służbowych oraz wszczął wobec niego postępowanie dyscyplinarne i postępowanie administracyjne zmierzające do zwolnienia go ze służby. Funkcjonariusz był w służbie od 16 lat. Pracował w wydziale prewencji. Mężczyzna usłyszał już prokuratorskie zarzuty i został tymczasowo aresztowany.

Policja niestety nie informuje na jaką skalę prowadzona była uprawa. Czy było to kilka krzaków na własny użytek? A może sposób na dorobienie do policyjnej wypłaty? Tego nie wiemy.

Źródło: Śląska Policja

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.