Od przyszłego czwartku, w sieci sklepów Aldi w Szwajcarii, nabyć będzie można sadzonki konopi CBD w promocyjnej cenie. Krzaczek o wysokości 30 -35 cm kosztować będzie 9.99 euro.

Sadzonki konopi CBD za jedyne 9.99 euro

Internetowy prospekt reklamowy sieci Aldi w Szwajcarii zawiera niecodzienną pozycję. Jest to oferta promocyjna na sadzonki konopi CBD. Promocyjna cena krzaczka to 9.99 euro, oferta obowiązuje od 24.10.2019.

Sieć Aldi w swojej reklamie nie podaje szczegółowych informacji co do rośliny. Nie znamy odmiany ani procentowego stężenia CBD. jedyna informacja to to, że stężenie THC nie przekracza 1% ponieważ tyle wynosi szwajcarski dopuszczalny limit THC. W opisie produktu napisano, że jest przeznaczony do pomieszczeń oraz, żeby roślinę trzymać w półcieniu. Z tym ostatnim się jednak nie zgadzamy, im więcej słońca tym lepiej!

Sieć informuje też, że sadzonki będą sprzedawane tylko tymczasowo.

W Polsce aby uprawiać konopie włókniste bogate w CBD oraz zawierające poniżej 0.2% THC należy postarać się o specjalne zezwolenia i o ile dla przedsiębiorców czy rolników nie jest to duża przeszkoda to dla kogoś kto chciałby mieć kilka roślin konopi włóknistych w domu jest to już duży problem.

Oczywiście konopie włókniste mają wiele prozdrowotnych zastosowań dzięki swoim niepsychoaktywnym kannabinoidom, a przy tym nie ma właściwości odurzających (nie mylić z medyczną marihuaną). Dlatego brak możliwości uprawiania choćby kilku sztuk tych wspaniałych roślin we własnym domu lub ogródku jest absurdem!

W tej pracy liczą się zwinne palce, używa się w niej głównie marihuany, którą należy zawinąć w liść tytoniu. Czyli kręci się blanty. Oczywiście wszystko musi być wykonane z mistrzowska precyzją i w odpowiednim czasie. Tak wygląda praca na etacie profesjonalnego bluntrollera u Snoop Dogga. Co oferuje pracodawca? Warunki są interesujące.

Zawodowo kręci blanty

W ramach swojego występu w Howard Stern Show, Snoop Dogg zdradził kilka szczegółów na temat swojego osobistego skręcacza blantów. Snoop oznajmił, że najzwyczajniej nie ma czasu na kręcenie i woli aby ktoś robił to za niego. Gospodarz programu dopytywał jak to wygląda formalnie, jaki zawód podaje gdy ktoś go o to zapyta?

To jego praca, jego zawód, który można określić jako PBR – Professional Blunt Roller.

-powiedział Snoop

Zarobki

Na stanowisku PBR u Snoopa zarabia się nie najgorzej, jest to 40.000 – 50.000 dolarów rocznie. W końcu jest odpowiedzialny za blanty Snoopa. Dodatkowo kilka przywilejów takich jak podróżowanie z pracodawcą czy otrzymywanie części prezentów, które trafiają do Snoopa. Zobaczcie sami co powiedział na ten temat muzyk w trakcie programu.

Premier Holandii Mark Rutte odwiedził Nową Zelandię, gdzie w przyszłym roku odbędzie się referendum w sprawie legalizacji marihuany. W rozmowie z szefową nowozelandzkiego rządu zachwalał skutki liberalizacji prawa, które obowiązuje w Niderlandach mimo, że w jego kraju do pełnej legalizacji konopi indyjskich jeszcze daleka droga. Rutte powiedział także, czym kierowano się zezwalając na powstanie konopnych kafejek kilka dekad temu.

Premier Holandii zachwala legalizację

Podczas niedawnej konferencji prasowej w której udział wziął premier Holandii Mark Rutte oraz szefowa rządu Nowej Zelandii, Rutte zachwalał rozwiązanie prawne jakim jest legalizacja marihuany. Jako przykład podał swój własny kraj. Przypomnijmy jednak, że w Holandii nie ma legalizacji marihuany, bardziej przypomina to nieuregulowane rządowe przyzwolenie. Co prawda holenderski rząd postanowił to zmienić i wdrożyć czteroletni program pilotażowy obejmujący wprowadzenie legalnych upraw. Jednak ze względu na pewne obostrzenia programu, większość holenderskich gmin nie wyraziła chęci udziału w nim.

Wychwalanie zmian prawnych przez Rutte’a spowodowane jest przyszłorocznym referendum, w którym Nowozelandczycy wypowiedzą się czy chcą legalizacji konopi indyjskich.

Pan Rutte przebywa w Nowej Zelandii, aby „jeszcze bardziej wzmocnić nasze ciepłe stosunki z Holandią”, powiedziała Ardern. Zaplanowała także dyskusję na temat zmian klimatu, przechodząc do gospodarki i handlu niskoemisyjnego.

Marihuana w Holandii

Holenderski premier tłumaczył też dlaczego w latach ’70 jego poprzednicy zdecydowali się na takie rozwiązanie. Chodziło przede wszystkim o dobro użytkowników marihuany. W przypadku istnienia tylko czarnego rynku konsumenci chcąc nabyć susz zmuszeni byli do kontaktów z przestępcami, którzy w swojej ofercie mieli i mają dużo bardziej szkodliwe używki. Dlatego rząd, który nie chciał aby obywatele mieli kontakt z wyniszczającymi substancjami zezwolili na obrót marihuaną w specjalnie wyznaczonych punktach.

Niestety w Holandii nie ma pełnej legalizacji ani legalnych upraw do coffee shop’ów. Rząd co prawda chce to zmienić i uruchamia pilotażowy program legalnych upraw rządowych jednak jak już wspominałem, z pewnych przyczyn większość holenderskich gmin nie jest nim zainteresowana.

Polityk Prawa i Sprawiedliwości Jacek Stronka, został zatrzymany z marihuaną i usłyszał w tej sprawie zarzut. Radny PiS stwierdził jednak, że przestępcą się nie czuje, a prawo należy zmienić. Polityk ma nadzieję, że jego sprawa rozpocznie dyskusję o legalizacji marihuany w Polsce.

27 września br. zostało wszczęte postępowanie w tej sprawie. Prowadzi je Komenda Powiatowa Policji w Nowej Soli pod nadzorem nowosolskiej prokuratury – potwierdził prok. Zbigniew Fąfera, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Polityk PiS zatrzymany z marihuaną

Radnemu PiS, Jackowi Stronce, przedstawiono zarzut z art. 62 ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii (posiadanie środków odurzających w postaci marihuany) i przesłuchano go w charakterze podejrzanego. Zabezpieczona u podejrzanego substancja poddana zostanie badaniom i ekspertyzie przez powołanych biegłych. Co ciekawe nie jest to standardowa procedura. Normalnie jest tak, że znajdują susz, podręcznym testerem potwierdzają czy to marihuana, na komendzie ważą, a wskazanie wagi wpisują do akt sprawy i ten wynik widnieje w ewentualnym akcie oskarżenia. Tym razem jednak do ustalenia czy jest to marihuana oraz jej wagi powołano biegłych. Ciekawe.

Policjanci z KPP Nowa Sól prowadzą czynności, które mają na celu ustalenie, czy znalezione przy mężczyźnie środki można, zgodnie z przepisami Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, zakwalifikować do środków odurzających lub substancji psychotropowych. – Do tego niezbędna jest opinia biegłego z zakresu chemii, o którą wystąpiliśmy. To będzie kluczowe dla dalszego postępowania.

-wyjaśnia Mł. asp. Renata Dąbrowicz – Kozłowska, rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Nowej Soli

Radny zabiera głos

Radny Jacek Stronka powiedział, że nie czuje się przestępcą. Dodał też:

Posiadałem konopie indyjskie. Przyznałem się. Teraz biegły musi określić ilość substancji zabronionej. Z tego co wiem polskie prawo dopuszcza pewną ilość. Czy została ona przekroczona nie wiem, nie jestem chemikiem.

No cóż, polityk PiS zatrzymany z marihuaną, przedstawiciel partii rządzącej, żył jak do tej pory z błędnym przekonaniem co do posiadania marihuany, gdyż działające na szkodę obywateli polskie prawo, przewiduje sankcje karne nawet za bardzo niewielkie ilości suszu. Prokurator lub sąd może jedynie w pewnych przypadkach umorzyć postępowanie.

Radny Jacek Stronka wyraził nadzieję, że jego sprawa rozpocznie dyskusję o legalizacji marihuany w Polsce. Niestety i tu popełnił gafę.

Popełniłem czyn zabroniony przez prawo polskie, ale mam nadzieję, że mój przypadek będzie zaczątkiem dyskusji o legalizacji marihuany w Polsce. Jest potrzebna przede wszystkim w lecznictwie. Coś powinno się zmienić w tej materii. Inne kraje to już robią, chciałbym, aby u nas też zaczęto. Ta sama substancja jest inaczej traktowana w różnych krajach, tak nie powinno być. Czasy się zmieniły, mamy XXI wiek. Jest dość duże przyzwolenie społeczne. Oczywiście marihuana ma szkodliwość społeczną, ale ma ją też alkohol i papierosy

– mówi polityk.

Jak widać, nowosolski radny myślał, że można w naszym pięknym kraju posiadać małe ilości marihuany natomiast nie ma dostępu do marihuany medycznej. A jak wiadomo, jest odwrotnie. Dobrze, że pan radny wie, że mamy XXI wiek.

Stanowisko Prawa i Sprawiedliwości

– Jestem zaskoczony i zasmucony tą sytuacją. Jeżeli potwierdzą się zarzuty i będą udowodnione to myślę, że pan Jacek nie ma prawa być w naszym ugrupowaniu. Jest młodą osobą, której mogą się zdarzyć błędy życiowe. Prawda jest taka, że za takie błędy każdy z nas musi ponosić konsekwencje (…) Będziemy w klubie zastanawiali się jak się do tego ustosunkować. Na pewno trzeba sprawę wyjaśnić. Pewnie będzie po wyborach na wokandzie zarządu partii w powiecie i zarządu województwa. Wtedy wydamy oficjalny komunikat. To niedopuszczalne w życiu samorządowym i społecznym a tym bardziej w ugrupowaniu Prawa i Sprawiedliwości

-powiedział Andrzej Wieczorek, szef klubu radych PiS w radzie miejskiej Nowej Soli.

Źródło: Gazeta Lubuska

Użytkownicy marihuany uwielbiają jej zapach, który przeważnie świadczy też o jakości suszu. Kanadyjczycy jednak postanowili uprawiać konopie bez zapachu. CannabCo Pharmaceutical podpisała umowę na wdrożenie upraw niemal bezwonnej marihuany. Jest to pierwszy taki produkt w branży, który według firmy jest na rynku bardzo potrzebny.

Konopie bez zapachu

Zapach ma ogromny wpływ na jakość marihuany, albo mówiąc inaczej – dobrej jakości susz będzie dobrze i nitensywnie pachnąć. Breederzy i growerzy prześcigają się aby ich rośliny pachniały jak najintensywniej, aby profil terpenowy był idealny. Z drugiej strony odpowiedzialne za zapach terpeny wpływają na działanie marihuany, o synergii kannabinoidów, terpenów i flawonoidów wiadomo już od jakiegoś czasu. Również użytkownikom zależy na smaku i zapachu najwyższej jakości. Skąd zatem pomysł na konopie bez zapachu i czy może to mieć wpływ na ich jakość?

Badania sugerują, że kiedy terpeny oddziałują z receptorami kannabinoidowymi, mogą one wspomagać lub hamować działanie kannabinoidów. Od tego czasu produkty o wysokiej zawartości terpenów zyskały na popularności.

Teraz postanowiono stworzyć konopie bez zapachu. Bezwonna odmiana została pierwotnie opracowana na rynek medyczny. Nazwano ją „PURECANN”. została stworzona w celu wyeliminowania drażliwości gardła, która występuje podczas palenia marihuany bez utraty jakichkolwiek jej właściwości.

„Konopie indyjskie ze swej natury zwykle powodują kaszel i są bardzo ciężkie podczas wdychania, co jest szczególnie uciążliwe w przypadku nowych użytkowników. Zastosowana technologia eliminuje możłiwość podrażnienia podczas palenia marihuany w postaci suszu, umożliwiając znacznie bardziej tolerowany proces używania marihuany przy jednoczesnym zachowaniu jej podstawowych właściwości”.

-skomentował Mark Novak, dyrektor operacyjny Cannabco

W pełni spełniająca wymogi standardów GMP, firma zamierza wykorzystać nową odmianę do produkcji produktów dystrybuowanych na rynek medyczny oraz rekreacyjny.

„Wyobraź sobie, że ktoś wychodzi na zewnątrz w ciągu dnia zapalić marihuanę i wraca bez zapachu ciągnącego się za jego ubraniem. Kobieta może nosić konopie indyjskie w torebce bez obawy o wydostający się zapach z torebki. Wielu użytkowników oraz osoby palące marihuanę narzekają na zapach, szczególnie w zamkniętych pomieszczeniach i mieszkaniach, nowa odmiana rozwiązuje te problemy”

– skomentował Pellicane.

Firma zajmująca się nową odmianą podaje zalety PURECANN:

– Praktycznie niewykrywalny zapach suchego produktu podczas przechowywania
– Znacznie zredukowany zapach marihuany (praktycznie niewykrywalny) podczas spalania
– Bardzo gładki/delikatny dym podczas spalania
– Może być wykorzystany do wytworzenia produktu „konesera” dla unikalnego segmentu rynku
– Mniej „ciężkiego” poczucia „dzień po” związanego z paleniem marihuany

Przedstawiciele firmy twierdzą, że w końcu będą mogli zaspokoić kluczowy segment rynku, który do tej pory nie istniał oraz, że produkt będzie się cieszył ogromna popularnością. Czy tak rzeczywiście będzie? Jak brak terpenów (lub ich zdecydowane ograniczenie) wpłynie na jakość takiego suszu? Gdy susz trafi na rynek wszystko się okaże.

Stawka 23% VAT, która została zastosowana przy medycznej marihuanie to cios dla pacjentów, którzy z niej korzystają. Dla większości lek może być niedostępny, ponieważ nie podlega refundacji. Dodatkowo Spectrum Therapeutics (wcześniej Spectrum Cannabis) wciąż nie otrzymał zgody na import kolejnej partii surowca, przez co wkrótce może zabraknąć medycznej marihuany w polskich aptekach.

Wysokie ceny medycznej marihuany wręcz wysuszają kieszenie polskich pacjentów, którzy korzystają z niej przy leczeniu swoich schorzeń. Spectrum Pharmaceuticals wciąż walczy o zaniżenie stawki podatku VAT z 23 na 8%, niestety póki co Główny Urząd Statystyczny oraz Krajowa Informacja Skarbowa nie zamierza uchylić się w stronę spółki oraz samych pacjentów. W innych krajach takich jak Niemcy czy Czechy, medyczna marihuana kosztuje podobnie, jednak jest w większości refundowana. W Polsce niestety refundacji nie podlega wcale.

Może zabraknąć medycznej marihuany

Jak zdradza spółka Spectrum Therapeutics, wciąż nie mają oni zgody na kolejny import medycznej marihuany, a zapasy, którymi dysponują wyczerpują się. Główny Urząd Farmaceutyczny tłumaczy, że na podjęcie decyzji ma 30 dni, a spółka Spectrum Therapeutics miała tego pełną świadomość, kiedy planowała kolejną dostawę. Spółka natomiast tłumaczy, że do tej pory zgody na import były wydawane dosłownie w ciągu kilku dni i nie spodziewała się takiego obrotu spraw.

Miejmy nadzieję, że decyzja importowa zostanie wydana szybko, a w aptekach nie zabraknie surowca, a pacjenci nie przerwą swoich terapii, lub nie będą musieli zaopatrywać się w susz na czarnym rynku.

Większość szczepów posiada swoją urokliwą lub nawet zabawną nazwę. Isaara 01 (Freedom 01) to pierwsza odmiana medycznej marihuany w Azji, która powstała w Tajlandii. Nazwa ta określa to, co naprawdę dzieje się w tej części Zielonego Świata: zdobycie wolności.

Issara 01 (Freedom 01)

Issara 01 jest to pierwszy w Tajlandii oraz całej Azji szczep, który przeznaczony jest na cele medyczne. Odmiana opracowana została przez Uniwersytet Maejo w Chiang Mai, który przyznaje, że jest to skrzyżowanie ich miejscowej odmiany z obcą genetyką „z północy”, ale nie są określają konkretnie z którą.

Stosunek CBD do THC w tej odmianie jest taki sam. Mimo, że większość kojarzy z aspektem leczniczym jedynie CBD, to warto zauważyć, że THC oraz pozostałe kannabinoidy również pełnią funkcję terapeutyczną.

Konopie indyjskie w Tajlandii są obecnie dystrybuowane jako olej. Podaje się go tylko w szpitalach pacjentom przewlekle chorym lub osłabionym. Lekarze są upoważnieni do podawania tej substancji leczniczej. Jeżeli obecne programy działają bez zarzutu, to prawdopodobnie już w medyczna marihuana będzie mogła być przyjmowana również na inne sposoby.

Issara 01 to nie ostatnia Tajlandzka krzyżówka

Centrum uprawy konopi na Uniwersytecie Maejo jest największym w Tajlandii i ma ponad 3000 akrów ziemi z około 12 000 medycznych roślin konopi. Oczekuje się, że mogą wytworzyć około 2,6 tony suszu medycznej marihuany.

„Jeśli pozwolenie na plantację zostanie zatwierdzone, planujemy rozszerzyć uprawę konopi także na obszary zewnętrzne, co prawdopodobnie będzie odpowiednie dla lokalnych szczepów występujących w wielu częściach kraju”

– powiedział Arnat.

„Będziemy również kontynuować nasze badania i rozwój, aby znaleźć idealne szczepy do określonych zabiegów medycznych”

– dodał.

Jak zdradzają badacze z laboratorium Uniwersytetu Maejo to nie ostatnia Tajlandzka krzyżówka. Aktualnie trwają prace nad kolejną krzyżówką – Maejo 01, który jest mieszanką genów miejscowych odmian.

Przewodniczący Meksykańskiego senatu, przedstawiciel rządzącej w meksyku partii oznajmił, że jeszcze w tym miesiącu odbędzie się głosowanie nad projektem ustawy, której celem jest legalizacja konopi indyjskich. Oznacza to, że rząd meksyku dotrzyma terminu legalizacji, który został wyznaczony przez Meksykański Sąd Najwyższy. Przypomnijmy – kilka miesięcy temu, SN w meksyku uznał konopną prohibicję za niezgodną z konstytucją!

Legalizacja konopi indyjskich w Meksyku – trwają intensywne prace

Na stół trafiło już wiele aktów prawnych, których celem jest legalizacja konopi indyjskich w Meksyku. Jednak senator Ricardo Monreal z ugrupowania MORENA powiedział, że o i jego partia są gotowi opracować nowy projekt reformy, który byłby owocem ostatnich tygodni forów publicznych i otwartych debat w tej sprawie. Członkowie innych ugrupowań Meksykańskiej Izby Deputowanych, zostaną zaproszeni do wspólnego rozważania nowego projektu ustawy.

„Myślimy, że nowe prawo, zatwierdzimy pod koniec października. Mamy taki harmonogram”

-powiedział Monreal.

Oznaczałoby to, że prawodawcy planują dotrzymać terminu zakończenia federalnego zakazu posiadania marihuany, który wyznaczył Sąd Najwyższy W ubiegłym roku sąd orzekł, że krajowy zakaz posiadania, używania i uprawy marihuany był niezgodny z konstytucją i stwierdził, że rząd musi formalnie zalegalizować te działania do października. Wielu kluczowych prawodawców stwierdziło, że kraj powinien pójść jeszcze dalej, regulując również prawnie sprzedaż i uprawę konopi indyjskich.

W ostatnich tygodniach Senat zorganizował szereg debat i wydarzeń, których celem było zebranie opinii społeczeństwa na temat propozycji legalizacji i wysłuchanie ekspertów. Podczas jednego panelu przedstawiciel Białego Domu mówił o potrzebie „solidnych regulacji” na legalnym rynku konopi indyjskich.

Różne pomysły na nowe prawo

W poniedziałek senat zorganizowała kolejne forum, na którym mówiono o międzynarodowym rynku marihuany.

Mario Delgado Carrillo, koordynator partii MORENA w Izbie Deputowanych, w zeszłym tygodniu złożył projekt ustawy mającej na celu zalegalizowanie i uregulowanie kwestii konopi indyjskich. Zaproponował rządowi kierowanie rynkiem, aby zapobiec monopolizacji przemysłu przez duże firmy.

Jednak jak podaje El Universal ani Monreal, ani prezydent Andrés Manuel López Obrador nie popierają wprowadzenia kontrolowanego przez państwo systemu obrotu marihuaną. Później Carrillo wyjaśnił, że jego projekt ustawy odzwierciedla jego osobiste preferencje. Monreal jednak zaznaczył, że jest skłonny uwzględnić pewne pomysły z jego propozycji.

Kolejny projekt ustawy legalizacyjnej, który zostanie wkrótce rozpatrzony przez Senat, został zaproponowany przez członka partii MORENA, senatora Julio Menchaca Salazara, we wrześniu br.

„Chodzi o to, aby postarać się stworzyć jak najlepsze prawo w tym zakresie”

-powiedział Monreal.

„Spędziliśmy wiele godzin debatując nad tą kwestią w Senacie i z szacunkiem zaprosimy wszystkich [posłów], aby dołączyli do nas w następnych debatach”

Cierpiący na chorobę Leśniowskiego-Crohna obywatel Holandii odliczył od podatku koszta uprawy marihuany, którą był zmuszony uprawiać na własną rękę, ponieważ ta, którą nabywał w aptece nie dawała oczekiwanych efektów.

Koszta uprawy konopi indyjskich prowadzonych przez pacjentów stosujących medyczną marihuanę mogą zostać odliczone od podatku – taka decyzją zapadła właśnie w Sądzie Rady Najwyższej( De Hoge Raad ) w Holandii – czytamy w serwisie AD.NL

Lekarz pacjenta cierpiącego na chorobę Leśniewskiego-Crohna, stwierdził, że marihuana dostępna w aptece nie ma wystarczającego, pożądanego wpływu na leczenie pacjenta. Pacjent przeprowadził więc uprawę na własną rękę, a w specjalnej rozliczeniowej rubryce „Specyficzne koszta medyczne” ujął jej koszta.

W pierwszej kolejności organy podatkowe( belastingdienst ) oraz sąd odrzuciły odliczenie, po czym podatnik wniósł sprawę do Sądu Najwyższego, który przyznał rację podatnikowi, ponieważ posiadał on receptę na medyczną marihuanę,

Sąd najwyższy stwierdził, że recepta wystawiona przez lekarza wystarczy, aby odliczyć takie koszta, jeżeli pacjent uprawia do pięciu roślin bez użycia pomocy technicznej, takiej jak sztuczne oświetlenie, namioty itd. Odliczeniu nie podlegają także marihuana, haszysz czy koncentraty zakupione w Coffee Shopach.

Rząd w Pradze wprowadza przepisy, których celem jest refundacja medycznej marihuany. Pacjenci będą mogli liczyć na zwrot do 90% kosztów leku. Koszty mają być pokrywane z ubezpieczenia zdrowotnego. Nowe przepisy mogą zacząć obowiązywać już na początku przyszłego roku.

W Republice Czeskiej medyczna marihuana została dopuszczona do obrotu w 2010 roku. Do tej pory koszty leczenia w pełni pokrywali pacjenci, a ceny suszu w aptekach nie są w żaden sposób regulowane co utrudnia pacjentom dostęp do produktów po zrównoważonej cenie.

Refundacja medycznej marihuany

Na początku tego roku, Czeski rząd rozpoczął pracę nad ustawą dotyczącą zwrotu do 90% kosztów dla pacjentów, projekt ustawy przeszedł przez parlament w ubiegłym tygodniu. Oczekuje się, że nowe przepisy
wejdą w życie na początku przyszłego roku – informuje canex.co.uk

„Od Nowego Roku pacjenci z przewlekłym bólem będą płacić maksymalnie kilkaset miesięcznie (koron – przyp.red.) w stosunku do obecnych wielu tysięcy, tak jak w przypadku innych leków”.

– napisał na Twitterze Minister zdrowia Adam Vojtěch.

W Czechach największy odsetek pacjentów stanowią ci, którzy za pomocą medycznej marihuany radzą sobie z przewlekłym bólem. Szacuje się, że ta grupa stanowi ok 90% wszystkich pacjentów. Spośród pozostałych pacjentów 4% stosuje ten lek w leczeniu stwardnienia rozsianego.

Refundacja medycznej marihuany będzie obowiązywać do 30 gramów miesięcznie. Istnieją również plany, aby Państwowy Instytut Kontroli Leków regulował cenę aptecznego suszu.

Minister Vojtěch uważa, że to wystarczający limit. Uzasadniając:

„Uważamy to za odpowiedni limit, ponieważ dziś jeden pacjent spożywa średnio do 10 gramów suszu miesięcznie. Potwierdziło to badanie przeprowadzone wśród lekarzy wystawiających recepty.”

Jednak w przypadku gdy dla konkretnego pacjenta limit okaże się zbyt mały, także będzie możliwość otrzymania zwrotu kosztów leczenia. Będzie to wymagało wniosku lekarza prowadzącego i zgody lekarza orzecznika.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.