Coffeeshopy w Amsterdamie zostaną zamknięte dla turystów? Femke Halsema, burmistrz miasta, chce, aby zakupów w popularnych konopnych kawiarniach dokonywać mogli jedynie obywatele Niderlandów. Halsema mówi, że chciałaby oczywiście, aby turyści do Amsterdamu przybywali jak najliczniej, ale ze względu na różnorodność, piękno miasta i jego zaplecze kulturalne, a nie po to żeby sobie legalnie zapalić. Czy taka decyzja zapadnie? Jakie może mieć to konsekwencje?

Coffeeshopy w Amsterdamie nie dla turystów?

Od dziesięcioleci Niderlandy oraz ich stolica przyciągają całe rzesze turystów chcących legalnie zakupić i spożyć konopie indyjskie, poczuć ten klimat wolności w tej kwestii. Legalność zakupów oraz mnogość odmian sprawiają, że każdego roku, liczący 700 000 mieszkańców Amsterdam  odwiedziło 10 000 000 turystów. Z zebranych danych (m.in. ankiety przeprowadzane w Amsterdamie) wynika, że większość przyjechała ze względu na „legalną” marihuanę.

Przypomnijmy, że marihuana w Niderlandach, wbrew temu co sądzi wielu, nie jest legalna. Można posiadać przy sobie kilka gramów suszu bez obawy o zatrzymanie. Można sprzedawać susz po uzyskaniu stosownej zgody, reszta czyli np. produkcja suszu do sprzedaży to już szara strefa gdyż produkcja formalnie pozostaje nielegalna. Wszystko to dzięki tzw. polityce tolerancji.

Burmistrz Femke Halsema chce, aby turystyka konopna w Amsterdamie odeszła do historii. Popierają ja w tym licznie sami mieszkańcy, policja oraz prokuratura.

Tak zwani „konopni turyści” powodują duże problemy w mieście. Amsterdam jest miastem międzynarodowym i chce przyciągać turystów, ale mieszkańcy pragną, aby przyjeżdżali oni ze względu na różnorodność, piękno miasta i jego zaplecze kulturalne.

– powiedziała burmistrz Amsterdamu Femke Halsema

Halsema przyznała też, że ma nadzieję uczynić Amsterdam mniej atrakcyjnym dla „turystyki narkotykowej”.

Czy coffeeshopy w Amsterdamie będą zamknięte dla turystów? Nie wiadomo kiedy i czy w ogóle zmiany wejdą w życie, musi je zatwierdzić rada miejska. A gdyby się tak stało, jakie mogło by to nieść konsekwencje?

Konsekwencje zmian

Przede wszystkim Amsterdam w świadomości ludzi na całym świecie jest miastem kojarzonym z marihuaną i to wyobrażenie ciężko będzie zmienić. Turyści żądni konopnych wrażeń nadal będą przyjeżdżać, tyle, że zaopatrywać będą się na czarnym rynku. I tu dochodzimy do pewnego paradoksu, burmistrz miasta jako jeden z głównych powodów swojej decyzji podaje walkę z przestępczością, także tą narkotykową. Paradoksem jest oczywiście to, że taka decyzja spowoduje duży rozrost czarnego rynku, który przejmie role coffeeshopów. Kolejna sprawa to to, że dla ok. 40% turystów to seks jest głównym powodem wizyty w mieście, ale oczywiście w drugiej kolejności jest to legalna marihuana. Ci turyści zostaną przejęci przez czarny rynek, który na nowych przepisach mocno zyska.

Argument o nielegalnym handlu to także jeden z głównych argumentów stowarzyszenia właścicieli coffeeshopów, oni doskonale sobie zdaja sprawę gdzie pójdą ich klienci.

Z pewnością ucierpi też kasa miasta gdyż ilość odwiedzających je turystów znacząco spadnie. Amsterdam to miasto mocno nastawione na turystykę, a zatem ogromna część lokalnych biznesów związanych np. z gastronomią czy hotelarstwem upadnie. Biorąc obecny kryzys w obu tych branżach, ich właściciele nie będą zachwycenie faktem, że po obecnej sytuacji czekać będzie na nich kolejny kryzys.

Z drugiej strony należy zrozumieć mieszkańców miasta, dla których obecny stan rzeczy jest co raz bardziej uciążliwy. Swego czasu, burmistrz Amsterdamu apelował do państw sąsiadujących, aby zalegalizowały marihuanę, a ich obywatele palili legalnie u siebie, co znacznie by zmniejszyło tzw. „narkoturystykę”.

Źródło: Deutsche Welle

Czy w Stanach Zjednoczonych marihuana zostanie zalegalizowana federalnie i będzie sprzedawana w rządowych sklepach? Pod koniec ubiegłego roku Kongres USA, głosami mających większość Demokratów, opowiedział się za federalną legalizacją konopi indyjskich. Jednak, aby tak się stało potrzebna jest jeszcze zgoda Senatu, a ten w wyborach uzupełniających, przejęli właśnie Demokraci, którzy opowiadają się za legalizacją. Wczoraj prezydent elekt Joe Biden wybrał na stanowisko szefa Departamentu Handlu Stanów Zjednoczonych osobę, która otwarcie wspiera nie tylko legalizację marihuany, ale także lobbuje koncepcję sprzedawania jej w sklepach rządowych, co ma m.in. wspomóc amerykański budżet zmagający się obecnie z kryzysem. Oto więcej szczegółów.

USA: Marihuana zalegalizowana federalnie i sprzedawana przez rząd?

Pod koniec ubiegłego roku informowaliśmy o historycznym głosowaniu w Kongresie Stanów Zjednoczonych Ameryki. W głosowaniu Kongres za sprawą głosów Demokratów, poparł legalizację marihuany na poziomie federalnym. Przeczytasz o tym T U T A J.

O ile sam prezydent elekt Joe Biden nie jest fanem legalizacji, to już frakcja, z której się wywodzi czyli Demokraci, mocno legalizacje wspierają. Aby tak się stało, swoje poparcie muszą wyrazić obie izby amerykańskiego parlamentu – Kongres oraz izba wyższa czyli Senat. Jak już wspomniałem – zdominowana przez Demokratów niższa izba projekt poparła. Do 5 stycznia Senat był zdominowany przez Republikanów, którzy są przeciwnikami legalizacji. To się jednak zmieniło kilka dni temu podczas wyborów uzupełniających w stanie Georgia. Wygrali je Demokraci „przejmując” tym samym Senat. Od 5 stycznia legalizacja na poziomie federalnym jest już niemal pewna, pozostaje tylko kwestia kiedy się to stanie. Wiele wskazuje na to, że bardzo niedługo.

Kolejnym wydarzeniem, które może w kwestii konopnej przybliżyć stany do normalności było wczoraj wybranie na stanowisko szefa Departamentu Handlu Stanów Zjednoczonych osoby, która mocno wspiera nie tylko legalizację marihuany, ale także sprzedaż jej w rządowych sklepach.

Na stanowisko szefa Departamentu Handlu Stanów Zjednoczonych wybrana została Gina Raimondo. Po akceptacji jej osoby przez senat (raczej pewne), Gubernator Raimondo będzie odpowiedzialna za reprezentowanie interesów środowiska biznesowego i promowanie wzrostu gospodarczego. Mówiąc krócej – to do niej należeć będzie odbudowa gospodarki po obecnym kryzysie. I pomimo, że sam Biden legalizacji nie popiera, to Gina Raimondo uważa, że jest ona potrzebna do poprawy sytuacji gospodarczej kraju.

W zeszłym roku, w trakcie ustalania budżetu dla stanu, w którym jest Gubernatorem, Raimondo przedstawiła propozycję ustanowienia państwowego modelu regulacji handlu konopiami indyjskimi. Modelu, w którym to rząd ma monopol na handel konopiami. Według niej, kontrolowanie branży przez rząd „pozwoliłoby państwu kontrolować dystrybucję, zapobiegać konsumpcji wśród młodzieży i chronić zdrowie publiczne” – powiedziała w trakcie składania propozycji takiego rozwiązania.

Jej plan nie został wtedy przyjęty.

Myślę, że powinniśmy to zrobić. Tak, popieram model zarządzany przez państwo, ponieważ z całej naszej pracy jest to najbardziej kontrolowany sposób, prawdopodobnie najbezpieczniejszy. Jest to też sposób na maksymalizację dochodów państwa.

-powiedziała Raimondo

Czy Raimondo będzie naciskała na wdrożenie jej rozwiązania? Patrząc na jej dotychczasowe podejście do tej kwestii należy uznać, że tak. Osobną kwestią jest to, jak swoje pomysły przedstawi administracji Bidena.

Obecnie zarówno Kongres jak i Senat zdominowane są przez Demokratów, którzy zapowiedzieli, że gdy tylko tak się stanie doprowadzą do zmiany prawa. Wsłuchując się w głosy polityków oraz ekspertów z USA, którzy co raz częściej mówią, że legalna marihuana będzie ratunkiem dla gospodarki łatwo dojść do wniosku, że takie rozwiązanie może stać się faktem.

 

Piwo BUH czyli szumnie zapowiadany produkt, za którym stoją m.in. Janusz Palikot oraz Kuba Wojewódzki, trafiło właśnie do sprzedaży. Prowadzona kampania marketingowa zapowiadała rewolucję wśród piw kraftowych. Niestety okazało się, że BUH z konopiami ma niewiele wspólnego. Dowiedzieliśmy się jaką zatem rolę konopie odegrały w procesie produkcji.

Piwo BUH

Pod koniec ubiegłego roku roku Janusz Palikot, Kuba Wojewódzki oraz Tomasz Czechowski ogłosili, iż założyli spółkę „Przyjazne Państwo”, która to będzie się zajmować produkcją alkoholowych jak i bezalkoholowych napojów z dodatkiem CBD. Przeczytasz o tym T U T A J.  Ogłoszono wtedy, że pierwszym produktem nowej spółki będzie piwo BUH, kraftowy produkt z dodatkiem CBD.

Informacja szybko obiegła sieć, co nie dziwi w przypadku gdy taki produkt firmują tak znane nazwiska. Panowie ruszyli z kampanią marketingową, w której zapowiadano „rewolucję wśród piw kraftowych”.

Z początkiem roku piwo BUH pojawiło się na półkach w Żabkach na terenie całego kraju. Udałem się zatem do pobliskiego sklepu, aby przetestować szumnie zapowiadany trunek.

Pierwsze na co zwróciłem uwagę to zielona butelka oraz błędy na etykiecie. O ile te drugie nie wpływają na jakość produktu to zielona butelka już tak. Każdy kto się interesuje piwem wie, że zielona butelka szkodzi produktowi gdyż m.in. przepuszcza promienie UV, zwróćcie uwagę, że piwa kraftowe są zawsze rozlewane do brązowych butelek.

Opis na etykiecie wprawił mnie w lekką konsternację, a konkretniej zawarta w nim informacja, że w piwie znajduje się pół grama suszu konopnego. Cóż, szukałem i nie znalazłem. Dowiedziałem się za to od przedstawiciela spółki, co oznacza owe pół grama suszu na pół litra piwa, ale o tym za chwilę. Druga sprawa to pisanie słowa „konopi” przez dwa „i” co jest błędem dość powszechnym, który jednak w przypadku produktów z konopiami nie powinien się zdarzać.

Czas na degustację

Piwo BUH ma aromat zwykłego piwa, aromatów konopnych nie wyczułem. Jeżeli chodzi o walory smakowe to się niestety bardzo zawiodłem. Piwo pozostawia posmak taki jak nieoczyszczony olejek konopny czyli niestety gorzki. Nie wyczułem w smaku żadnych nut konopnych. Napój jest po prostu gorzki (nie mylić z goryczką)Jest to oczywiście moja subiektywna ocena i nie wątpię, że znajdą się tacy, którym BUH będzie smakował.

Piwo BUH i konopie

Niestety nie poczułem żadnego działania CBD, które miało się w piwie znajdować. Moje wątpliwości rozwiał konopny działacz i aktywista Przemysław Zawadzki, który także przetestował BUHa, tyle, że laboratoryjnie. Wyniki oraz swoje przemyślenia Przemek przedstawił w swoim najnowszym filmie, który znajdziecie T U T A J. Badania wykazały, że piwo BUH nie zawiera kannabinoidów! Nie znajdziemy w nim szumnie zapowiadanego składnika czyli CBD.

Od przedstawiciela spółki dowiedzieliśmy się jaki udział w procesie produkcji mają konopie. Okazuje się, że konopie zostały potraktowane tak jak się traktuje w procesie produkcji piwa chmiel, czyli zostały wymoczone w wodzie. Problemem jest to, że kannabinoidy nie łączą się z wodą! Co otrzymamy jeżeli wrzucimy konopie do wody? Uwolnią się do niej m.in. terpeny, ale głównie będą to części materii roślinnej takie jak chlorofil, które dają gorzki, nieprzyjemny posmak. W wodzie nie uwolnią się natomiast najistotniejsze składniki zawarte w konopiach czyli kannabinoidy. Dlatego szumnie zapowiadanego CBD w piwie nie uraczymy. Tłumaczy to tez wspomniane pół grama suszu na butelkę, jest to ilość suszu wymoczona w wodzie przypadająca na pół litra piwa.

Niestety nie jest to produkt jakiego oczekiwaliśmy. Przede wszystkim ze względu na zapowiadaną obecność kannabinoidów co wynika ze sposobu użycia konopi w procesie produkcji. Smak również pozostawia wiele do życzenia, jednak jak wspomniałem jest to ocena subiektywna. Nie znalazłem niczego za co mógłbym pochwalić piwo BUH.

Śledczy umorzyli postępowanie wobec mieszkańca Słupska, który uprawiał konopie indyjskie na potrzeby medyczne. Pierwotnie mężczyzna usłyszał zarzut uprawy pięciu roślin konopi innych niż włókniste. W trakcie postępowania prokuratorskiego ustalono, iż oskarżony oraz jego syn są pacjentami korzystającymi z medycznej marihuany i ze względu na brak suszu w aptekach, postanowił on samemu posadzić kilka roślin, aby mieć lek dla syna i siebie. Oto więcej szczegółów.

Uprawiał konopie indyjskie na potrzeby medyczne, prokuratura umorzyła postępowanie

Pan Maciej mieszka w Słupsku i na co dzień opiekuje się swoim niepełnosprawnym synem w wieku dziewiętnastu lat. Nastolatkowi, cierpiącemu na dziecięce porażenie mózgowe, lekarz przepisał medyczna marihuanę. Z dobrodziejstw konopi indyjskich korzysta też sam Pan Maciej, także z zalecenia lekarza z związku z bólem kręgosłupa.

W ubiegłym roku, w trakcie lockdown’u  spowodowanego koronawirusem, w aptekach zabrakło suszu. Będąc w kropce postanowił, że posadzi kilka krzaków, z których uzyska lek dla syna i siebie.

Skąd służby dowiedziały się o uprawie kilku roślin w zaciszu własnego mieszkania nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że w lipcu zapukali do Pana Macieja i został on zatrzymany oraz usłyszał zarzut nielegalnej uprawy konopi innych niż włókniste.

Słupska prokuratura nadzorująca postępowanie przeprowadziła wszelkie podstawowe czynności takie jak  np. wywiad środowiskowy. Ustalono, że syn oskarżonego wymaga całodobowej opieki i leczenia, sam zatrzymany ma natomiast dobra opinię i nigdy wcześniej nie prowadzono wobec niego postępowania o czyn z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Stwierdzono, że roślin nie posadzono w celach rekreacyjnych lecz, aby zapewnić sobie dostęp do leku. Prokuratura stwierdziła to, co powinno być normą w podobnych przypadkach, czyli, że konopie indyjskie uprawiane w celach medycznych to nie przestępstwo, a szkodliwość społeczna jest znikoma.

Wina sprawcy nie budzi wątpliwości. Podejrzany, jako osoba posiadająca dużą wiedzę o konopiach doskonale zdawał sobie sprawę, że ich uprawa w Polsce, bez stosownego zezwolenia, stanowi przestępstwo. Pomimo powyższego, okoliczności niniejszej sprawy przemawiają za uznaniem, iż społeczna szkodliwość czynu nie jest znaczna. Podejrzany jest osobą, która posiada legalny dostęp do marihuany, którą przyjmuje zarówno on, jak i jego niepełnosprawny syn. Zażywają ją jako lek, nie zaś jako rekreacyjną używkę. Co więcej, u podejrzanego ujawniono jedynie pięć niewielkich krzaków, a zatem nie ulega wątpliwości, iż posiadał on je na własny użytek. Mając także na względzie sytuację pandemiczną oraz finansową podejrzanego, nie można kategorycznie kwestionować prawdziwości wyjaśnień, iż miał on bardzo ograniczony dostęp do medycznej marihuany, oraz że pochłania ona dużą część jego budżetu domowego.

-uzasadniał swoją decyzje prokurator Lech Budnik.

Sam Pan Maciej tak skomentował sprawę:

Chciałbym podziękować panom z policji, prokuraturze i pani kurator za bardzo ludzkie podejście do sprawy. Na żadnym etapie nie czuliśmy się traktowani jak przestępcy czy kryminaliści. Wobec tego, jakie czasem głosy słychać na temat podobnych spraw, byłem i jestem pozytywnie zaskoczony podejściem poszczególnych osób. Dzięki takim ludziom i traktowaniu zachowuję wiarę, że mieszkam w normalnym kraju, w którym można żyć jak człowiek.

Niestety takie zakończenia tego typu spraw to w naszym kraju póki co wyjątki, które dają nadzieje na normalność. Na chwile obecną w naszym kraju toczy się kilka postępowań w związku z uprawą konopi indyjskich przez pacjentów, na własne medyczne potrzeby.

Źródło: gp24.pl

W sezonie 2020/21 NBA nie będzie przeprowadzać wyrywkowych testów na używanie marihuany przez zawodników, co do tej pory było normą. Jako oficjalny powód podaje się pandemię koronawirusa, w związku z którą postanowiono maksymalnie ograniczyć kontakty międzyludzkie. Nie jest to pierwszy krok władz NBA w stronę luzowania przepisów względem używania konopi indyjskich przez zawodników, a eksperci przewidują, że nowe przepisy obowiązywać będą też po unormowaniu się sytuacji na świecie.

Koniec wyrywkowych testów na używanie marihuany przez zawodników NBA

NBA postanowiło najwyraźniej poluzować politykę względem konopi indyjskich. Pierwszym krokiem było niedawne wstrzymanie losowych testów  na THC podczas tzw. bańki w Orlando. Teraz władze ligi poinformowały, że w sezonie 2020/21 również nie będzie badać zawodników pod kątem kannabinoidów. Jako oficjalny powód takiej decyzji podaje się pandemię koronawirusa oraz chęć zmniejszenia liczby kontaktów międzyludzkich. Jednak eksperci są zdania, że przepisy pozostaną niezmienione po powrocie do normalnego życia.

Ze względu na niezwykłe okoliczności związane z pandemią uzgodniliśmy z NBPA (związek zawodników ligi NBA – przyp. red.) zawieszenie losowych testów na używanie marihuany w trakcie sezonu 2020-21 i skoncentrowanie naszego programu testów losowych na zakazanych środkach poprawiających wydajność.

-powiedział Mike Bass, rzecznik NBA

Patrząc na obecną sytuację w USA, utrzymujący się trend legalizowania marihuany do celów rekreacyjnych przez kolejne stany, wielu ekspertów poddaje w wątpliwość to, czy czy liga kiedykolwiek wróci do testowania swoich graczy pod kątem konopi. Adam Silver, komisarz ligi, jakiś czas temu poinformował, że NBA rozważa potencjalne zmiany w swoich zasadach dotyczących używania marihuany.

To, że większość zawodników tej najbardziej prestiżowej na świecie ligi koszykarskiej używa konopi indyjskich nie jest tajemnicą. Wielu z nich zwraca również uwagę na bardzo ważny aspekt czyli używanie marihuany w celach leczniczych. Terapia konopna jest skuteczna w wielu dolegliwościach, z którymi mierzą się zawodowi sportowcy.

NBA nie rezygnuje z badań zawodników pod kątem twardych narkotyków oraz substancji dopingujących. Testy na obecność THC będą wykonywane tylko, jeżeli pojawi się ku temu konkretny powód.

Adam Silver, ma jednak też pewne obawy co do luzowania przepisów względem konopi indyjskich.

Myślę, że kiedy zmieniamy naszą politykę, musimy być bardzo ostrożni, ponieważ możemy wysłać wiadomość do wielu młodych ludzi. Myślę, że wszyscy zgadzamy się, iż niezależnie od tego, czy marihuana jest legalna, tak jak w przypadku alkoholu, nadal trzeba uczyć młodych ludzi, jak używać takich substancji w odpowiedni i odpowiedzialny sposób. Jest to więc skomplikowana sprawa.

–  powiedział Adam Silver

Dodał też, że wśród samych zawodników też panuje podział w tej kwestii.

Niektórzy gracze uważają, że w trakcie sezonu pali się zbyt dużo trawki. Ale inni mówią, że to jest to konieczne dla ich zdrowia. Sam rozmawiałem z koszykarzami, którzy mówili mi, że popalają, bo zmagają się z depresją czy napadami lękowymi i marihuana im w tym pomaga

– dodał Silver.

Pod koniec ubiegłego roku, światło dzienne ujrzało piwo z CBD typu Pale Ale od Hemp&Brew. Jako miłośnicy konopi nie mogliśmy sobie odpuścić, aby sprawdzić jak wyszło połączenie złotego napoju z nasza ulubioną rośliną. Oto nasze odczucia.

Piwo z CBD Pale Ale od Hemp&Brew

Jak do tej pory nie miałem okazji skosztować piwa z dodatkiem CBD, przyczyna była prosta – ciężko było u nas taki produkt dostać. To się jednak w ostatnich tygodniach zmieniło i na chwilę obecną złoty trunek z dodatkiem konopnych ekstraktów jest dostępny na sklepowych półkach.

Piwo z CBD Pale Ale od Hemp&Brew, bo o nim mowa, wpadło również w nasze ręce. Jak wypadło?

Pierwsze co zrobiło na nas pozytywne wrażenie projekt etykiety oraz opakowanie. Każda butelka zapakowana jest w zielone kartonowe pudełko z logo Hemp&Brew. Gdy wyciągniemy z niego zawartość, ujrzymy brązową butelkę ze świetnie wykonaną etykietą w kolorach złotym i khaki. Widać, że ktoś się przyłożył bo efekt jest naprawdę dobry.

Czas na degustację

Po otwarciu butelki wyczuwalny jest cytrynowy aromat. Piwo ma umiarkowany posmak goryczki (producent podaje goryczkę 3/6) z nutami cytrusowymi. Mi osobiście posmakowało i to bardzo. Oczywiście jest to rzecz zależna od gustu. Co ciekawe, producenci nie dodali do napoju nic w celu nadania smaku i aromatu, a zatem w sporej części są one zasługą konopnego ekstraktu. Piwo CBD Pale Ale  określiłbym jako orzeźwiające, pije się bardzo przyjemnie.

Przejdźmy do konopi. Piwo to zawiera konopny ekstrakt z CBD, samego kannabidiolu jest 30mg w każdej butelce(+/- 2mg). Jest to ilość, która powinna być już wyczuwalna w działaniu. Czy jest? Według mnie tak. Piwo działa różnie na różne osoby, mnie osobiście w pewien sposób rozleniwia. CBD Pale Ale dało natomiast efekt pobudzenia i skupienia. Aby mieć pewność, testy przeprowadzane były przez kilka wieczorów. Efekt był za każdym razem taki sam i jak dla mnie zdecydowanie lepszy od zwykłego złotego trunku. Polecam spróbować każdemu.

Cena za butelkę wynosi ok. 12 zł, jak na piwo kraftowe to dobra cena.

Spółka Hemp&Brew to efekt współpracy polskiego Browaru Tarnobrzeg z Kanopio, czeską firmą zajmującą się konopiami. Trzeba przyznać, że pierwszy owoc współpracy piwnych oraz konopnych pasjonatów wyszedł bardzo dobrze.

T U T A J znajduje się video-recenzja CBD Pale Ale, za którą odpowiada już piwny specjalista. Materiał jest bardzo ciekawy, a miłośników konopi szczególnie zapewne zainteresuje rozwinięcie tematu konopnego aromatu, który wyczuwalny jest zaraz po otwarciu niektórych rodzajów piwa.

 

Rick Simpson, twórca oleju konopnego RSO (Rick Simpson Oil), który uratował zdrowie i życie tysięcy ludzi, potrzebuje wsparcia. Rick był w ostatnich latach znacznie mniej aktywny w swojej działalności polegającej m.in. na promowaniu zdrowotnych właściwości konopi. Będąc osobą ceniącą sobie prywatność, dopiero ostatnio przyznał, że w roku 2018 doznał udaru, z którego konsekwencjami zmaga się do dziś. Wraz z małżonką opublikował na swoich kanałach apel z prośbą o pomoc w związku z trudną sytuacją w jakiej się znalazł, oto więcej informacji.

Rick Simpson potrzebuje wsparcia

R.Simpson jest legendą konopnego świata oraz człowiekiem, który uratował zdrowie i życie tysięcy ludzi. Jego olej RSO, pozyskiwany z konopi indyjskich, uratował życie niejednemu pacjentowi onkologicznemu i nie tylko. Wielu z nich „tradycyjna” farmakologia nie dawała szansy na przeżycie, kwalifikowano ich jako pacjentów paliatywnych, którym nie da się już pomóc. Przeżyli dzięki RSO. Takich osób, którym ten konopny olej pomógł uratować zdrowie i życie są tysiące.

Rick blisko 20 lat temu zdał sobie sprawę z uzdrawiającej mocy konopi. Od tamtej pory za darmo udostępnia swoją autorską metodę pozyskiwania oleju głosząc przy tym, że chce, aby każdy miał możliwość samoleczenia się przy pomocy tej cudownej rośliny. Jego działalność w ostatniej dekadzie to niezliczone wykłady, wywiady i spotkania, który celem jest promocja prozdrowotnych właściwości marihuany oraz lobbing na rzecz zmiany przepisów prawa dot. marihuany.

Dziś Rick Simpson sam potrzebuje naszego wsparcia. Wszystko przez udar, którego doznał w 2018 r. Oto apel zamieszczony pierwotnie w listopadzie na oficjalnym kanale Ricka na FB:

Drodzy przyjaciele,
Mamy do przekazania kilka ważnych wiadomości.
Wielu z was zastanawiało się, dlaczego Rick Simpson nie był obecny na arenie publicznej w ostatnich latach. Postanowiliśmy poinformować opinię publiczną, że w maju 2018 roku Rick doznał udaru i od tego czasu jest w trakcie rekonwalescencji.
Będąc osobą bardzo prywatną, ani Rick, ani jego rodzina nie chcieli wcześniej upubliczniać tych informacji, aby mógł w pełni skupić się na swoim wyzdrowieniu.
Nie trzeba dodawać, że udar i jego następstwa często okazują się ekstremalnym wyzwaniem zarówno dla osoby, która na niego cierpiała, jak i dla jej najbliższej rodziny.

Od czasu udaru Ricka jego jedyną opiekunką była i nadal jest jego żona Danijela, z którą przez ostatnie siedem lat pilnie pracował nad edukacją ludzi na temat korzyści płynących z marihuany leczniczej poprzez wykłady, wywiady i konsultacje na całym świecie, prowadząc bazę w Europie. .
Rick przebył długą drogę w ciągu ostatnich dwóch i pół roku, ale pomimo wszystkich ludzkich wysiłków, aby zaspokoić i nadążyć za wszystkimi potrzebami medycznymi Ricka, Rick i Danijela stoją teraz w obliczu ogromnych wyzwań finansowych.
W związku z tym organizujemy zbiórkę funduszy na pokrycie kosztów leczenia Ricka, tych poniesionych w ciągu ostatnich dwóch i pół roku oraz tych, które wciąż są na horyzoncie.

Po latach opowiadania się za prawami ludzi do leczenia się za pomocą naturalnych środków, a dokładniej oleju z konopi indyjskich, znanego dziś powszechnie jako RSO – Rick Simpson Oil, którego używa wiele osób na całym świecie, aby leczyć lub pomagać regulować wiele różnych chorób, a po napisaniu dwóch książek na ten temat, udzieleniu niezliczonych wywiadów i wykładów, Rick potrzebuje teraz życzliwości od was wszystkich, którzy chcą i mogą pomóc.

Jak możesz pomóc?

Możesz wesprzeć Ricka Simpsona, kupując jedną z jego książek lub przekazując darowiznę!
Kup jedną z książek Ricka na: www.simpsonramadur.com

Można przekazać darowiznę na rzecz Ricka Simpsona za pomocą przycisku DONATE (DAROWIZNA)
na tych dwóch oficjalnych stronach internetowych: www.simpsonramadur.com oraz www.phoenixtears.ca
Z całego serca dziękujemy!
Rick i Danijela Simpson 

Na serwisie GoFundMe utworzona jest także zbiórka, znajdziecie ją T U T A J

Oto krótki film opisujący obecna sytuację Ricka:

Dostępność medycznej marihuany w polskich aptekach to nadal trochę roller coaster. Dobra wiadomość jest taka, że suszu w ciągu następnych kilku tygodni nie powinno zabraknąć. Niestety pacjenci mają nadal ograniczony wybór produktów.

Dostępność medycznej marihuany – styczeń 2021

Niedawno informowaliśmy o braku dostępności medycznej marihuany Red No 2 od Spectrum Therapeutics (Canopy Growth), który spowodowany jest przenosinami upraw do Europy, więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.

Susz Red No2 od Spectrum pojawi się w aptekach najpewniej na początku lutego, o czym odpowiednio wcześniej poinformujemy.

Na chwile obecną dostępne są natomiast dwa produkty od Aurory:

  • Aurora Cannabis Flos 20/1 (20% THC, <1%CBD)
  • Aurora Cannabis Flos 22/1 (22% THC, <1% CBD)

Jak nas poinformował Jacek Semeniuk, dyrektor Aurora Polska, w przypadku obu produktów można się spodziewać ciągłości dostaw.

Dostępność suszu w swojej okolicy sprawdzić można na portalu gdziepolek.pl, pamiętać należy o telefonicznej weryfikacji dostępności.

Kanadyjska firma Canopy Growth oznajmiła kilka dni temu, że ekstrakcja CBD przy użyciu CO2 jest procesem chronionym patentem, którego właścicielem jest Canopy. Kanadyjski gigant złożył jednocześnie pozew przeciwko GW Pharmaceuticals, producentowi Epidiolexu – leku opartego o CBD. Przedmiotem pozwu jest naruszenie patentu w procesie produkcji Epidiolexu ponieważ pozyskiwane do leku CBD ekstrahowane jest za pomocą CO2.  Wygrana sądowej batalii przez Canopy może mieć wpływ nie tylko na GW Pharmaceutics lecz na całą branżę konopną w USA i nie tylko.

Ekstrakcja CBD przy użyciu CO2 chroniona patentem?

Epidiolex produkowany przez GW Pharmaceuticals to na chwilę obecną jedyny lek oparty na CBD dopuszczony do obrotu oraz spełniający wymagania amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA). Jest to syrop zawierający 10% CBD, które pozyskiwane jest przy użyciu CO2. Metoda ekstrakcji kannabinoidów, w której to CO2 jest rozpuszczalnikiem, jest najpopularniejszą metodą ekstrakcji na świecie.

Firma Canopy Growth z siedzibą w Ontario poinformowała, że ​​uzyskała patent w USA, kupując niemiecki C³ Cannabinoid Compound Co. w 2019 r.(wartość transakcji to 251 milionów dolarów).

Sam wniosek patentowy na proces ekstrakcji kannabinoidów przy pomocy CO2 został po raz pierwszy złożony przez wynalazcę o nazwisku Adam Mueller w 2000 r. Canopy w Urzędzie Patentowym Stanów Zjednoczonych wykazało, że 4 grudnia firma zapłaciła Spectrum Therapeutics, które jest niemieckim oddziałem Canopy, 1 dolara za technologię oraz wszelkie dobra materialne oraz niematerialne i aktywa, poinformował Forbes.

Aby wygrać w sądzie, Canopy musi wykazać, że patent, którego są właścicielem, jest pierwszym odnotowanym przykładem zastosowania omawianej technologii.

Natomiast GW Pharmaceuticals będzie musiało wykazać, że używana przez nich technologia ekstrakcji różni się od tej w patencie Canopy, lub że technologia Canopy chroniona patentem była „znana lub oczywista” w chwili złożenia pierwszego wniosku patentowego w 2000 r.

Jeżeli sąd przyzna rację Canopy Growth i uzna, że GW Pharmaceuticals wykorzystał należącą do nich własność intelektualną podczas ekstrakcji CBD do Epidiolexu, Canopy może złożyć roszczenia patentowe przeciwko prawie każdemu dużemu producentowi oleju z konopi w Stanach Zjednoczonych.

Prawa Canopy wynikające z patentu obowiązują do połowy 2022 roku. Jednak nawet w 18 miesięcy, posiadając wyłączność na technologię ekstrakcji CO2, może przynieść firmie ogromne zyski oraz bardzo mocno zaszkodzić konkurencji. Oznacza to, że nawet gdy patent wygaśnie, Canopy może być liderem rynku o bardzo silnej pozycji.

Nie trudno dojść do wniosku, że taki ruch ze strony Canopy to próba wejścia na rynek leków opartych o CBD, który obecnie zdominowany jest przez GW Pharmaceuticals i ich Epidiolex.

Oto pozew złożony przez Canopy Growth

System AutoPot to pasywny system nawadniania, który daje rewelacyjne efekty oraz potrafi znacznie ułatwić pracę ogrodnika. Śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że łączy on w sobie zalety uprawy w glebie z zaletami uprawy hydroponicznej. Jest to układ pasywny, czyli wykorzystujący do nawadniania grawitację.  

AutoPot – prostota dająca świetne wyniki

Zasada działania systemu AutoPot jest bardzo prosta i jednocześnie skuteczna. Specjalnie przygotowana doniczka umieszczona jest w specjalnej „podstawce”, w której system uzupełnia wodę w sposób pasywny wykorzystując grawitację, dzięki której woda trafia ze zbiornika pod doniczkę. Wystarczy, żeby wąż wychodzący ze zbiornika z wodą znajdował się wyżej niż podstawka z doniczką. Gdy woda wraz z pożywką wlewa się do „podstawki”, zostaje wchłonięta przez podłoże co umożliwiają specjalne otwory.

Podstawka pod doniczki Auto Pot ma zamontowany bardzo prosty system, który odcina dopływ wody gdy podniesie się ona podstawce za bardzo. Gdy poziom wody zaczyna rosnąć, jest to sygnał, że podłoże jest w pełni nawodnione. Zamontowany system działa jak ten, który odcina dopływ wody np. w toaletowych spłuczkach. Jest bardzo prosty i nie zawiera elektroniki co czyni go wysoce niezawodnym i bezawaryjnym.

Rozwiązanie to bardzo też ułatwia prace ogrodnika, który nie musi podlewać każdej rośliny z osobna – wystarczy uzupełnić wodę w pojemniku.

Bardzo dużą zaletą systemu jest też to, że każda roślina otrzymuje tyle wody z pożywka ile potrzebuje. Dzięki temu nie trzeba kontrolować ile wody zużyła, która roślina i dopasowywać jej ilości. Wystarczy raz na kilka dni uzupełnić zbiornik z wodą, a grawitacja i system nawadniania zrobią swoje. Umożliwia to także zostawienie roślin na kilka dni bez obawy o przesuszenie.

Jak używać systemu AutoPot

System daje możliwość uprawy w różnych podłożach, może to być ziemia, kokos czy wersja hydro czyli wełna mineralna i keramzyt. Jednak najlepiej sprawdzi się tutaj podłoże kokosowe. To właśnie kokos pozwala w pełni wykorzystać potencjał systemu.

Kokosowe podłoże jest bardzo luźne i „przewiewne”, nie zbija się z czasem tak jak ziemia. Konopne korzenie kochają luźne, bogate w tlen podłoże. System nawadniający dba natomiast, aby było idealnie nawilżone od samej góry aż po dno doniczki. Sprawia to, że bryła korzeniowa już po kilku tygodniach rozpoczyna się tam, gdzie rozpoczyna się podłoże. Mało tego, gdy wierzchnia część podłoża przykryta jest już cieniem roślin, a poziom wilgotności w tym obszarze nieco wzrasta, korzenie potrafią wyjść ponad powierzchnie podłoża!

autopotJeżeli ogrodnik decyduje się na najlepszą opcję czyli kokos, musi pamiętać o kilku sprawach. Przede wszystkim o tym, że podłoże kokosowe jest jałowe, ale jednocześnie daje możliwość stworzenia w nim życia, które zdecydowanie poprawi jakość uprawy. Można to zrobić za pomocą kilku produktów. Przede wszystkim dodając mikoryzę. Bardzo dobrze się tu sprawdzi mikoryza Great White Granular 1kg usypywana warstwami co ok 10-15cm podłoża oraz usypana bezpośrednio pod sadzonkę. Zalecana ilość to 100g na 15 litrową doniczkę.

W trakcie sadzenia warto też dodać do podłoża Startrex oraz Bactrex – organiczne preparaty wzbogacające podłoże.

Gdy tylko system zostanie uruchomiony, aby uzyskać najlepsze efekty, warto dodać produkty wzbogacające podłoże, które zawierają mnóstwo pozytywnych grzybów i bakterii czyli Piranha, Voodoo Juice oraz Tarantula, dzięki temu system korzeniowy będzie się zdecydowanie lepiej rozwijał, a rośliny będą rosły lepiej oraz będą odporniejsze.

Nawozy podawane są bezpośrednio do pojemnika z wodą. Należy pamiętać, że nie wszystkie odżywki sprawdzą się w tym systemie, jest to chyba jedyna jego wada. Niestety nie można używać większości z nawozów organicznych dodawanych do wody, aby nie zatkać systemu.

Użytkownicy systemu AutoPot musza pamiętać o kilku ważnych sprawach:

  • Po każdym cyklu uprawowym należy dokładnie wyczyścić system.
  • Zanim do doniczki trafi substrat należy na dno nasypać keramzyt na wysokość ok. 5 cm w celu irygacji .
  • Wodę w pojemniku należy przynajmniej raz dziennie zamieszać, można zamontować pompkę akwariowa, która uruchomi się raz lub dwa razy na dobę.
  • Woda z nawozami nie powinna być w zbiorniku dłużej niż 5-6 dni. Czysta woda może stać znacznie dłużej.
  • Zbiornik, powinien znajdować się na podwyższeniu tak, aby ujście wody znajdowało się wyżej niż podstawka, wtedy na zasadzie naczyń połączonych system działa niezawodnie.

System AutoPot zamówisz T U T A J.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.