Przedwczoraj (tj. 2 Lutego 2017) odszedł do lepszych, bardziej zielonych światów, urodzony we Włoszech, 20 maja 1974 Holenderski breeder – Franco Loja. 

Franco był członkiem ekipy Green House Seeds oraz serii filmów dokumentalnych Strain Hunters poświęconych ekspedycjom w poszukiwaniu lokalnych, dzikich i oryginalnych szczepów konopi.

Współtwórca wielu znanych w świecie cannabis szczepów konopi, twórca m.in rozsławionej i cenionej przez palaczy jak i growerów odmiany Super Lemon Haze. Ikona i wzór w świecie cannabis, która teraz stała się legendą i na zawsze zostanie w sercach i pamięci przyjaciół oraz wielbicieli.

Przyczyną śmierci prawdopodobnie była Malaria, którą Franco został zarażony podczas ekspedycji w Kongo. Był ojcem, synem i bratem

„Franco pewnie chodzi teraz po zielonych chmurach palaczy z całego świata”

R.I.P Franco Loja – The Strain Hunter

Z Proceedings of the National Academy of Sciences dowiadujemy się, że ludzie, którzy nadużywają marihuany słabiej reagują na dopaminę. Naukowcy zauważyli, że gdy nadużywającym marihuany poda się metylofenidat, lek stymulujący produkcję dopaminy, osoby takie nie wykazują zmian spowodowanych zwiększonym poziomem dopaminy.

Obecnie nie wiadomo wiele o tym, w jaki sposób nadmierne spożycie marihuany wpływa na mózg. Wydaje się, że marihuana nie oddziałuje na mózg tak, jak inne narkotyki, które zwykle stymulują produkcję dopaminy. Część badań sugeruje pojawianie się dodatkowych ilości dopaminy, natomiast autorzy innych badań nie stwierdzili takiego zjawiska. Wiadomo natomiast, że u osób zażywających nadmierne ilości alkoholu, nikotyny, kokainy, metaamfetaminy czy heroiny dochodzi do zaburzeń uwalniania dopaminy. Organizm ma problemy z jej produkcją, przez co uzależniony, aby uzyskać przyjemność jaką daje dodatkowa dawka dopaminy, zwiększa dawkę narkotyku. Dotychczas nie udało się znaleźć związku pomiędzy marihuaną a zmniejszoną produkcją dopaminy.

Uczeni z Brookhaven National Laboratory, New York University oraz National Institute on Alcohol Abuse and Alcoholism postanowili sprawdzić, czy osoby nadużywające marihuany reagują na dopaminę tak, jak osoby niezażywające narkotyku. W tym celu 24 osobom, które średnio paliły marihuanę 5 razy dziennie przez 5 dni w tygodniu przez 10 lat podano metylofenidat (Ritalin), który stymuluje produkcję dopaminy. Lek podawano też grupie kontrolnej.

Gdy następnie porównano reakcję organizmów badanych na podanie metylofenidatu okazało się, że w grupie kontrolnej doszło do większego wzrostu rytmu serca oraz ciśnienia krwi niż w grupie osób nadużywających marihuanę. Osoby z grupy kontrolnej informowali też o większym podnieceniu i niepokoju niż palacze marihuany.

U uczestników eksperymentu wykonano też badania tomograficzne mózgu. Wykazały one, że w grupie kontrolnej metylofenidat wywołał większe zmiany w móżdżku i prążkowiu niż u palaczy.

Zdaniem badaczy, nadużywanie marihuany prowadzi do pojawienia się problemów w ośrodku nagrody. Nawet jeśli ich mózgi produkują duże ilości dopaminy, to nie reagują normalnie na jej obecność. Tezę tę potwierdzają testy osobowości, które wykazały, że grupa nadużywająca marihuany częściej doświadcza negatywnych emocji, w tym depresji, niepokoju czy irytacji niż grupa kontrolna. To oznacza, że nałogowi palacze marihuany mają trudności z doświadczeniem przyjemnych rzeczy.

Obecnie naukowcy nie są w stanie rozstrzygnąć, czy to nadużywanie marihuany prowadzi do uszkodzeń układu nagrody, czy też to osoby z już uszkodzonym układem nagrody zażywają duże ilości narkotyku, poszukując w ten sposób trudno im dostępnej przyjemności.

źródło: kopalniawiedzy.pl

Autor książki “Jak kontrkultura lat sześćdziesiątych ukształtowała przemysł komputerów osobistych”John Markoff zawarł w niej informacje z wczesnych lat 70-tych, dotyczące grupy studentów z koledżu Stanford, którzy mieli dokonać pierwszej internetowej transakcji. Pierwszą rzeczą jaka została sprzedana przez internet była trawka.

Jak czytamy w książce John Markoff’a przedmiotem pierwszej transakcji internetowej dokonanej przez studentów koledżu Stanrof była właśnie marihuana! To bardzo zdumiewający fakt, zwłaszcza dla całego Zielonego Świata!

 

Jak doszło do „Zielonej Transakcji”?

Oczywiście, dzisiaj nie jest problemem zaopatrzyć się w trawkę praktycznie w całej Europie, a w USA można ją kupić nawet w specjalnych, medycznych punktach lub zamówić z dostawą do domu z domowego komputera.

Ale zastanawiacie się pewnie, jak dokonali tego wcześniej wspomniani studenci?

A więc, używając konta ARPANET w Pracowni Sztucznej Inteligencji Uniwerystetu Stanforda, udało im się nawiązać kontakt i dokonywać wymiany handlowej z podobnymi do nich grupami z Massachusetts Institute of Technology.

Niektórzy podważają to, iż była to pierwsza sprzedaż internetowa ponieważ płatność odbyła się gotówką. Jednak dziś niemal każde zakupy w sieci maja opcje płatności przy odbiorze i są traktowane jako handel internetowy, zatem jak najbardziej można do tej kategorii zaliczyć zamówienie ziela przez ARPANET.

Podobno ilości, jakie zostały sprzedane za pomocą sieci do dziś nie są znane. Zanim więc powstał darknet, sieć tor czy nawet eBay i Amazon, studenci podbijali już internetowy rynek

Pisarz i aktywista Jack Herer, którego książka z 1985 roku, „The Emperor Wears No Clothes” zainicjowała współczesny ruch na rzecz legalizacji marihuany, zmarł 15 kwietnia 2010 roku z powodu komplikacji po wcześniejszym ataku serca, który powalił go w kilka chwil po przemówieniu na zlocie w Portland. Jack Herer, ojciec ruchu na rzecz legalizacji marihuany, zmarł w wieku siedemdziesięciu lat w Eugene.

Herer od jakiegoś czasu kurował się w Eugene. Jego żona Jeannie, była przy jego boku w chwili śmierci w domu, który para wynajmowała.

Jak przyjaciele i rodzina wspominają Herer’a?

Koledzy aktywiści wyrazili żal ze straty człowieka, który przejechał po kraju setki tysięcy mil, od blisko czterdziestu lat agitując na rzecz przywrócenia roślin konopi amerykańskiemu rolnictwu.

Nigdy nie zaakceptowałam tego, że naprawdę odejdzie,” powiedziała Jeannie Herer. „Smutno mi, że się to wydarzyło, ale jestem zadowolona, że wydarzyło się w Eugene. Wszyscy byli tutaj dla nas wspaniali„.

Był jednym z moich osobistych bohaterów” powiedziała Madeline Martinez z Portland, dyrektor wykonawczy oregońskiego oddziału Narodowej Organizacji na rzecz Reformy Prawa o Konopi.

Herer zmarł gdy ruch nabiera rozpędu. Oregon i trzynaście innych stanów plus dystrykt Columbia zezwala teraz na medyczną marihuanę. Ostatniej jesieni administracja Obamy stwierdziła, że nie będzie ścigać za posiadanie w stanach, w których dopuszczono medyczną marihuanę.

W listopadzie mieszkańcy Kalifornii będą głosować w sprawie legalizacji; aktywiści w Oregonie i Waszyngtonie zbierają teraz podpisy pod podobną inicjatywą.

Ten polityczny postęp wyrósł z krucjaty Jacka Herera.

Mieszkał w Portland na początku 1980 roku kiedy napisał „Emperor„, który obecnie doczekał się już 11-ego wznowienia.

Książka mówi o tym, że rząd zakazał konopi w 1939 jako część kampanii na rzecz wyeliminowania plagi znanej z meksykańskiego slangu jako marihuana. Jednak niewielu ludzi, jak pisał Herer, zdawało sobie sprawę, że marihuana jest wysuszonym kwiatem żeńskiej rośliny konopi, którego od tysięcy lat ludzie używali jako leku.

Pozostałe części rośliny konopi, jak utrzymywał Herer, mogły wręcz uratować świat. Od tysiącleci ludzie produkowali włókno, ubrania, liny, paliwa i wysokobiałkową żywność z tej szybko rosnącej i łatwej w uprawie rośliny, i mogliby to robić znowu.

Herer głośno ogłaszał prawo do bycia na haju, twierdząc, że w istocie ludzie powinni być na haju rano, w południe i w nocy. Dotarł do badań medycznych wskazujących, że marihuana może chronić organizm przed rakiem .

Urodzony w Nowym Jorku, Herer dorastał w Buffalo, N.Y, jako najmłodsze z trójki dzieci. Rzucił szkołę średnią i zaciągnął się do armii, służąc w Korei. Po odsłużeniu swojego podjął pracę jako malarz znaków.

Na początku lat sześćdziesiątych przeniósł się z żoną i rodziną do Los Angeles. Wkrótce potem się rozwiódł, ale pozostał w bliskich relacjach z dziećmi. Żenił się i rozwodził jeszcze dwa razy zanim wziął ślub z Jeannie Hawkins w 2000 roku.

Herer stosunkowo późno zetknął się w swoim życiu z marihuaną, swojego pierwszego jointa zapalił koło 30-tki. Rzucił malowanie znaków i otworzył headshop w Venice Beach, potem na całe życie zaprzyjaźnił się z „Kapitanem” Edem Adair, właścicielem innego headshopu i wieloletnim orędownikiem marihuany w Los Angeles.

W 1973 ślubowali, że będą prowadzić kampanię póki marihuana nie będzie legalna, każdy uwięziony za posiadanie zwolniony lub kiedy osiągną 84 rok życia. Adair zmarł w 1991, a Herer walczył dalej.

Herer został aresztowany w 1981r za wkroczenie na teren federalny podczas zbierania podpisów pod inicjatywą wyborczą w Kalifornii. Odsiedział 14 dni w areszcie i rozpoczął pisanie „Emperor wears no clothes”.

Po zwolnieniu Herer przeniósł się do Portland, by otworzyć headshop The Third Eye, obecnie stały element na Southeast Hawthorne Boulevard. Ukończył swoją książkę w Portland, wydrukował ją na papierze konopnym i rozpoczął swoją wieloletnią podróż po kraju.

W 2000 roku na festiwalu konopi koło Eugene, Herer doznał udaru mózgu i przeżył długą, bolesną rekonwalescencję. Zdrowie poprawiło się w ostatnich latach i wznowił swoje przemówienia. Swoje lepsze zdrowie przypisywał codziennemu stosowaniu wysoko skoncentrowanego oleju z marihuany.

Wrócił do napiętego grafiku podróży, który obejmował 12 września przemówienie na Portland Hempstalk w Kelley Point Park. Wygłosił płomienną mowę , zszedł ze sceny i upadł po ataku serca.

Przeżył i ostatecznie jego żona wynajęła dom w Eugene, gdzie opiekowała się nim aż do śmierci. Herer pozostawił żonę, sześcioro dzieci, brata i siostrę.

Chcielibyśmy podzielić się z wami nowym, domowym sposobem na żywiczny koncentrat z marihuany.  Metoda, którą pragniemy Wam zaprezentować jest o wiele bezpieczniejsza i prostsza niż sposoby z użyciem rozpuszczalników. Metoda ta nosi dumną nazwę – Rosin Tech.

Do tej pory przy ekstrakcji używano do tego zmarzniętego butanu, który przepuszczało się przez tubę wypełnioną materiałem lub wysokoprocentowego alkoholu. Sposoby te są dosyć niebezpieczne, jeśli nie zastosujemy się do wymaganych środków bezpieczeństwa.

Żywiczny koncentrat z marihuany

Czym będziemy dokonywać ekstrakcji, jeśli nie gazem? Rozgrzaną prasą, w tym wypadku prostownicą do włosów! Rosin (od resin – żywica, rosin – kalafonia), bo tak nazywa się otrzymany produkt, wytwarza się użyciem odrobiny własnej energii oraz ciepła nagrzanej prasy. Ekstrakt ten osiągać może podobną zawartość THC do ekstraktów butanowych(BHO), również nadaje się do palenia w specjalnych bongach do olejków/ekstraktów.

Czego będziemy potrzebować?

-Prostownica do włosów, koniecznie z porcelanowymi płytkami oraz regulacją temperatury, bądź prasa do prasowania nadruków na ubraniach (to tyczy się już większych ilości)
-marihuana
-Papier do pieczenia
-Żyletki do zebrania żywicy

Do eksperymentu użyłem łącznie 1,5g kwiatów Super Silver Haze i Auto Cheese (po 0,75g) oraz odrobiny kiefu(odseparowanej sitem żywicy)

A więc jak się za to zabrać?

Zacznijmy od najprostszej czynności. Przygotuj sobie spory kawałek papieru do pieczenia, potrzebna jest nam ta bardziej śliska strona, gdyż klejąca żywica łatwo od niej odchodzi. Ja pociąłem go na kilka małych kwadracików, każdy na jeden kawałek kwiatuszka. W międzyczasie możesz rozgrzewać prostownicę, 150-160 stopni Celsjusza jest optymalne. Nie eksperymentuj z wyższymi temperaturami gdyż grozi to wyparowaniu terpenów z zioła co zaowocuje nam znikomą mocą ekstraktu i słabszym aromatem.

Gdy nasza prostownica jest rozgrzana do wspomnianej wcześniej temperatury, zaginamy papierek (śliską stroną do wewnątrz) i ładujemy tam kawałek przygotowanego wcześniej topka:

Całość wkładamy między rozgrzane łopatki prostownicy i ściskamy nią w miejscu, gdzie znajduje się nasz top (uważając na paluszki, by się nie oparzyć!). Powinno to trwać ok. 2-3 sekund, gdy słyszysz, że zaczyna skwierczeć natychmiast przerwij zabieg, by wydobyta żywica nie spaliła się na papierku.

Oczywiście zgniecione kawałki kwiatków możemy zgnieść w pół i ponownie z cisnąć w celu wydobycia maksymalnej ilości żywicy.

Tutaj prezentuję gotowe już ekstrakty w świetle kuchennych reflektorów – SSH dał jaśniejsze ubarwienie i jest bardziej klarowne, Auto Cheese wyszedł ciemniejszy ale może spowodowane jest to dodatkiem kiefu.

Warto spróbować

Metoda otrzymywania rosionu jest bardzo prosta i sympatyczna. Nie jest to sposób komercyjny ale wystarczający by zaspokoić chęć przypalenia czegoś mocniejszego, w mniejszej ilości. Moc takiego ekstraktu może osiągnąć do 70% THC.

Po dodaniu go do nabicia w moim bongu poczułem potężne uderzenie na głowie, które powoli spłynęło po moim ciele w dół. Potężny, intensywny haj w asyście wspaniałych przeżyć aromatycznych – z chęcią sprasuję coś mocniejszego w większej ilości.

Na pewno jeszcze nie raz wrócę do Rosinu, planuję zakup porządnej prasy, a Wam radzę nie psuć prostownic swoim kobietom.

Samochód którego karoseria wykonana jest z włókien konopi może wkrótce zmienić podejście inżynierów, do materiałów ekologicznych. Bruce Michael Dietzen to człowiek, który stoi za stworzeniem tego pojazdu. Auto zostało wykonane na podwoziu marki Mazda i wkrótce może być on widoczne na drogach na całym świecie

Konstruktor z Florydy ma on nadzieje, że przyjazny dla środowiska samochód z konopi pomoże w szerzeniu informacji na temat zastosowań tej rośliny.

Ten ekologiczny pojazd składa się z trzech warstw włókna konopnego, które jest lżejsze i bardziej wytrzymałe niż obecnie stosowane włókno szklane. Konstruktor szacuje, że karoseria samochodu jest co najmniej 10 razy bardziej odporna na wgniecenia niż stal.

“Karoseria samochodu jest wykonana z konopi i waży około 50 kilogramów.”

Inspiracją do budowy samochodu była historia Henry’ego Forda, który korzystając z konopi, w 1941 roku zbudował pierwszy na świecie auto tego typu. Był on również jednym z pierwszych, którzy w celu napędzenia samochodu zastosowali biopaliwo z konopi.

Budowa samochodu z konopi nie była jednak łatwym zadaniem dla konstruktora, pozyskanie materiału okazało się trudniejsze, niż się spodziewał.

“Mieszkam na Florydzie, gdzie uprawa konopi przemysłowych nadal jest nielegalna, więc musiałem importować materiał z Chin.”

Samochód napędzany jest biopaliwem z przetworzonych odpadów rolniczych, według założeń powinien mieć o wiele mniejszą emisję dwutlenku węgla, niż w przypadku standardowych samochodów elektrycznych, które trafiają do masowej produkcji.

 

“Wiele krajów zaczyna legalnie uprawiać konopie przemysłowe. Powinniśmy dążyć do tego, abyśmy mogli uprawiać konopie na biopaliwo, papier, plastik i wszystko co możliwe.”

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.