Święta zbliżają się wielkimi krokami. Każdy z nas główkuje nad tym, w jaki sposób uszczęśliwić najbliższych trafionym prezentem. Zwłaszcza, gdy obdarowaną osobą jest palacz suszu roślinnego, zielonej barwy.

 

Przed Wami lista dziesięciu TOPowych prezentów gwiazdkowych, dla fanatyków zieleni!

1. Poduszka „DreamPillow O.G. Zippy Bag” imitująca torbę wypchaną aromatycznym ziółkiem, wraz z etykietą zawierającą nazwę odmiany wewnątrz pakietu. Poduszka jest antyalergiczna i została wyprodukowana w Polsce z materiałów wysokiej jakości. Idealna na prezent dla każdego stonera i pasjonata zielonych klimatów!

Poduszkę „DreamPillow O.OG Zippy Bag” kupisz w sklepie kusHaze

Cena: 49,99zł

 

2. Najlepszy zestaw świąteczny od Joint Brothers – Zestw Juicy Jay Rolling Board, który jest pierwszą wykonaną przez tę firmę tacką, mieszczącą w sobie najpotrzebniejsze rzeczy używane podczas kręcenia suszu, bez których wytrawny palacz nie może się obejść. Jest na tyle uniwersalna, że może osiedlić się na stałe w domowym zaciszu lub prowadzić tryb koczowniczy u boku swojego właściciela. Jest bardzo wygodna w użyciu. Jej forma pudełka daje nam możliwość ukrycia jej np. pomiędzy książkami, w szufladzie lub innych miejscach, bez strachu, że cokolwiek się wysypie.

Zestaw Juicy Jay Original JointBrothers kupisz w sklepie internetowym JointBrothers

Cena:  110,00 zł

 

3. Zestaw palacza WUJO all inclusive – Zawiera wszystko, czego potrzebuje zawodowy jaracz. Podstawą zestawu jest niesamowita, frezowana podstawka pod bongo, która powstała we współpracy z JointBrothers! Dzięki podstawce bongo stoi stabilnie i nie ma szans na jego przewrócenie. Dodatkowo podstawka posiada miejsce na clippera, cybuchy i knot konopny! W zestawie znajdziesz oczywiście pełne wyposażenie tej deseczki.

 

Zestaw ALL INCLUSIVE kupisz w sklepie WUJO

Cena: 319zł

 

4. Bawełniana pościel z motywem liści marihuany. W skład kompletu wchodzi: pościel o wymiarach 160×200 cm oraz dwie poszewki na poduszkę o wymiarach 70×80 cm. Cechuje ją trwały roślinny wzór i przyjemna kolorystyka. Ciepło zieleni daje poczucie relaksu i wygody. Przyjemna dla ciała, delikatna w dotyku.Materiał pościeli nie wymaga prasowania, a praktyczne zamki błyskawiczne ułatwiają przebieranie.

Pościel z motywem liści marihuany kupisz w sklepie kingofthebongo

Cena: 89,99zł

 

5.  Ciepłe skarpetki w zielone listki konopi, wyprodukowane w Polsce z materiałów: Bawełna czesana – 72,5%, Polipropylen – 16,5%, Poliamid – 9,5%, Elastan – 1,5%). Na gumce ściągającej został wytkany napis HempEmpire. Żaden udany, gwiazdkowy prezent nie obejdzie się bez skarpet!

Skarpetki w listki konopi kupisz w sklepie HempEmpire

Cena: 12zł

 

 Życzymy udanych zakupów i jak najmilej obdarowanych i zaskoczonych bliskich!

 

 

 

 

Aromaterapia jest znaną od dawna metodą na leczenie i łagodzenie różnych dolegliwości. Choć wielu osobom aromaterapia może kojarzyć się z babcinymi metodami, to obecnie możemy obserwować bardzo szybko rosnącą popularność nowej formy aromaterapii, jaką jest waporyzacja. Jest to nowa metoda korzystania z medycznej marihuany, która umożliwia zdrowe, niezwykle oszczędne i dyskretne przyswajanie zawartych w suszu kannabinoidów. Do waporyzacji potrzebny jest waporyzator – z naszego artykułu dowiesz się, czym są waporyzatory, jak działają i dlaczego powinieneś sobie takie urządzenie sprezentować.

Waporyzacja polega na odparowaniu kannabinoidów zawartych w suszu poprzez jego podgrzanie. Jest to prosty i niezwykle wydajny sposób na przyswajanie kannabinoidów zawartych w medycznej marihuanie. Waporyzacja, dzięki brakowi spalania i brakowi dymu, wiąże się z istotnymi korzyściami zdrowotnymi – w odróżnieniu od klasycznego palenia po prostu nie jest ona szkodliwa. Na polskim rynku dostępnych jest bardzo wiele modeli: vaporizery przenośne lub vaporizery stacjonarne. Dobrej jakości vaporizer pozwala na niezwykle wydajne korzystanie z suszu, co czyni tę metodę jego konsumpcji o wiele bardziej opłacalną od palenia czy spożywania drogą pokarmową produktów zawierających kannabinoidy. Waporyzacja jest też bez porównania przyjemniejsza od palenia.

Jak działa vaporizer?

W vaporizerze umieszczany jest susz, który po podgrzaniu zaczyna parować, nie dochodzi jednak do jakiegokolwiek spalania. Użytkownik wdycha więc parę składającą się w przeważającej mierze z kannabinoidów, nie wdycha zaś szkodliwego dymu zawierającego liczne toksyny oraz substancje smoliste powstające podczas spalania. Brak dymu oznacza też bez porównania mniej zapachu, co znacznie ułatwia zachowanie dyskrecji. Dodatkowo, w trakcie klasycznego palenia większość kannabinoidów jest niszczona na skutek wysokiej temperatury, w związku z czym paląc będziemy w stanie przyswoić jedynie do 25% tych substancji aktywnych zawartych w suszu. Podczas waporyzacji kannabinoidy nie są niszczone, dzięki czemu waporyzując będziemy w stanie przyswoić nawet do 80% spośród nich. W efekcie waporyzacja jest bez porównania bardziej wydajną metodą konsumpcji suszu. Materiał wykorzystany podczas waporyzacji wciąż zawierać będzie niewielkie ilości kannabinoidów, można więc wykorzystać go np. do wypieków.

Inną korzyścią płynącą z braku spalania jest niesamowity smak waporyzowanego suszu – jest on pozbawiony aromatu spalenizny, niemożliwego do uniknięcia w przypadku klasycznego palenia. W odróżnieniu od dymu, para z waporyzatora nie podrażnia też dróg oddechowych, co czyni inhalację bez porównania bardziej komfortową. Korzystanie z waporyzatora jest więc zarówno przyjemniejsze, jak i bardziej opłacalne (zarówno finansowo, jak i pod kątem zdrowotnym) od klasycznego palenia. „Korzystanie z vaporizera przenośnego jest szalenie wygodne – są to najczęściej urządzenia bardzo niewielkich gabarytów, bez najmniejszego problemu zmieścimy je w kieszeni i zabierzemy ze sobą w dowolne miejsce. A że większość modeli przenośnych wizualnie przypomina bardziej wyszukane e-papierosy, to inhalacja vaporizerem raczej nie będzie przyciągała zaciekawionych spojrzeń.” – mówi z rozmowie z nami ekspert z dziedziny waporyzacji, Ryszard Fazowski z firmy VapeFully. Co ważne, waporyzując nie zmuszamy też innych osób do biernego palenia, co jest niemożliwe do uniknięcia w przypadku bardziej tradycyjnych metod konsumpcji suszu. Korzystając z waporyzatora będziemy więc bez porównania mniej uciążliwi dla osób w naszym otoczeniu, co jest szczególnie ważne w odniesieniu do naszych domowników.

Jak wybrać dobry vaporizer?

Osoby, które miały okazję spróbować waporyzacji w pierwszej kolejności najczęściej wskazują na niesamowity smak i działanie pary, pozwalające na odkrycie zalet suszu zupełnie na nowo. Po pewnym czasie użytkowania zazwyczaj zwraca się uwagę również na znaczny spadek ilości zużywanego suszu, co przekłada się na istotne oszczędności. Vaporizery są też z powodzeniem stosowane przez osoby korzystające z marihuany w celach medycznych – w krajach posiadających programy medycznej marihuany waporyzacja jest jedyną rekomendowaną przez lekarzy forma przyjmowania nieprzetworzonego suszu. Jaki więc waporyzator wybrać spośród setek dostępnych modeli?

„Zdecydowanie nie warto inwestować w najtańsze urządzenia elektroniczne, jak Snoop Dogg G Pen czy Titan 2 Hebe – nie tylko nie dostarczą one wrażeń na odpowiednim poziomie, ale wręcz mogą być szkodliwe dla zdrowia z racji na użycie do ich produkcji najtańszych dostępnych materiałów, które pod wpływem temperatury mogą topić się i wydzielać toksyczne opary.” – radzi cytowany już wcześniej Ryszard Fazowski. „Z tego względu zdecydowanie lepszym wyborem będzie jeden z vaporizerów klasy premium, jak np. Mighty Vaporizer. Jego cena będzie wprawdzie wyższa, jednak jego zakup, dzięki ogromnej wydajności waporyzacji i związanej z nią oszczędności w wydatkach na susz, zwróci się najdalej w ciągu kilku miesięcy. A sprzęt służyć będzie latami.” – kontynuuje ekspert z zakresu waporyzacji. Nie brakuje jednak też dobrych waporyzatorów w znacznie przystępniejszych cenach. Jak jednak odróżnić je od urządzeń wątpliwej jakości? Zdecydowanie najprostszym sposobem jest wybór sklepu, który urządzeń niskiej jakości po prostu nie ma w swojej ofercie. Przykładem takiego miejsca jest sklep z vaporizerami VapeFully, specjalizujący się w spełniających najwyższe wymogi bezpieczeństwa waporyzatorach przeznaczonych do inhalacji medyczną marihuaną.

Choć waporyzacja jest zjawiskiem nowym, to zdecydowanie warto jest bliżej jej się przyjrzeć. Nie tylko pozwoli ona zadbać o zdrowie oraz finanse, ale również będzie po prostu znacznie przyjemniejsza od klasycznego palenia.

 

Dobre lub złe, ale prowadzenie na haju jest dosyć popularne wśród palaczy. Po prostu jest coś w snuciu się po mieście, z opuszczonymi szybami, muzyką sączącą się z głośników i płonącym gibonem. (Asher Roth nawet napisał o tym piosenkę). Nowe badania sugerują, że marihuana niekoniecznie czyni z nas niebezpiecznych kierowców, a częściej robi z nas za kółkiem „staruszków”, co skutkuje podchodzeniem do sprawy w dosyć wolnym tempie.

Niektórzy sędziowie, nie będąc do końca przekonanymi do teorii głoszącej, że prowadzenie na haju, jest równoznaczne z jeżdżeniem jak upośledzony, wypuszczali wolno kierowców, którzy przyznali się do zapalenia trawki przed chwyceniem kierownicy.

Mimo to, trzeba mieć na uwadze, że na publicznych drogach stawką może być czyjeś życie; ale co, jeśli moglibyśmy wyekstrahować co najlepsze z sytuacji i jakoś połączyć zabawę z bezpieczeństwem? Na jednym ze swoich najnowszych wideo w serwisie instagram, Amerykański komik Lil Duval, pokazuje swoją metodę na taką właśnie rozrywkę.

Wideo rozpoczyna kadr, na którym samochód Duval’a jedzie po autostradzie, jednak gdy kadr kieruje się w lewo spostrzegasz że kierownicy nie prowadzą niczyje dłonie. W dalszej części filmu, w której kamera ciągle kieruje się w lewo widzimy Duval’a rozciągniętego w rozłożonym na maksa fotelu, z ledwo otartymi oczami i wzniesionym w górę bluntem. Duval spokojnie wypuszcza z ust gęste kłęby dymu, a samochód
jakimś magicznym sposobem utrzymuje dobry kurs!

To wszystko dlatego, że Duval jeździ Tesla, marką zaprojektowaną przez Elon Musk’a, aby wdrożyć w życie rewolucyjną technologie autopilota, która wykorzystuje zalety „pełnego zestawu sprzętów, do automatycznego prowadzenia” aby „dostarczyć poziom bezpieczeństwa zdecydowanie wyższy od tego, jaki dostarcza ludzki kierowca”. Pomimo faktu że palenie bluntów w fotelu kierowcy prawie na pewno nie jest tym, co kierowało Musk’iem przy projektowaniu samochodu, opcja autpilota ciągle wzbudza wiele wątpliwości i rodzi pytania związane z bezpieczeństwem. Jeśli technologia ta naprawdę oferuje prowadzenie pojazdu w sposób bezpieczniejszy niż człowiek jak odniesie się do tego prawo traktujące o prowadzeniu pod wpływem marihuany ? A co z alkoholem ? – czy ktoś z samodzielnie poruszającym się pojazdem może pozwolić mu (pojazdowi) przywieź się do domu z baru ?

Narodowa komisja transportu w Australii postanowiła, że użytkowników wiezionych przez samo jeżdżące samochody nie obowiązują prawa dotyczące prowadzenia pod wpływem, ale tylko wtedy gdy system samo prowadzenia nie posiada możliwości „przejęcia” przez człowieka; ale co ze zwyczajnymi samochodami, które posiadają opcję autopilota ? Czy sytuacja w takich przypadkach zostanie jakoś uregulowana ?

Badania wykazują że marihuana wpływa na zdolność prowadzenia jak jeden czy dwa drinki dlatego wydaje się wysoce prawdopodobne że przepisy będą się różnić pomiędzy tymi dwoma używkami. Mimo to, przed dalszym rozwojem badań nad technologią palenie bluntów za kółkiem Tesli, nawet w trybie autopilota nie jest najlepszym pomysłem. W 2016 kierowca modelu S Tesli zginął w tragicznym wypadku samochodowym ponieważ za bardzo polegał na swoim autopilocie.

Pomimo, że wyczyn Lil Duval’a z pewnością wzbudzi niekwestionowaną zazdrość zwolenników marihuany na całym świecie, należy – ze względu na bezpieczeństwo swoje i innych użytkowników dróg – nie naśladuj komika.

Policjanci z komisariatu w Bełżycach zatrzymali 40-latka, który zajmował się uprawą konopi indyjskiej. W mieszkaniu i pomieszczeniach gospodarskich funkcjonariusze zabezpieczyli ponad 60 roślin w różnej fazie wzrostu i ponad 300 gramów suszu. Podczas przeszukania znaleziono także broń palną z tłumikiem oraz ponad 1100 sztuk amunicji. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Policja zatrzymała 40-letniego mieszkańca powiatu bieszczadzkiego, który od pewnego czasu przebywał na terenie gminy Wojciechów. Policjanci dostali zgłoszenie, że mężczyzna groził swojej byłej partnerce. Przeszukanie domu przyniosło efekty. Funkcjonariusze odnaleźli sztucer z dorobionym tłumikiem, który znajdował się w łóżku oraz ponad 1100 szt. amunicji. Mężczyzna nie miał pozwolenia na broń i w przeszłości był karany.

Podczas przeszukania pozostałych pomieszczeń policjanci ujawnili uprawę konopi indyjskich. Uprawa znajdowała się w osobnym pomieszczeniu. Mężczyzna wykorzystywał specjalistyczny sprzęt: oświetlenie, nawiewy, mierniki temperatury oraz nawozy odżywki do roślin. Łączna waga zabezpieczonych roślin to prawie 1,3 kg w tym 60 roślin w różnej fazie wzrostu. Do tego woreczki z zawartością suszu konopi indyjskich o łącznej wadze ponad 300 gramów. 40-latek odpowie za uprawę i posiadanie marihuany, nielegalne posiadanie broni i amunicji oraz groźby karalne. Za posiadanie znacznej ilości środków odurzających grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

policja.pl

Jakie są powody dla których palacze marihuany są najlepszymi przyjaciółmi? Wiesz jak mówią – przyjaciel z ziołem to w rzeczy samej przyjaciel, ale to nie tylko błahe powiedzonko, to fakt. Lista dowodów potwierdzająca tę tezę ciągnie się bardzo długo. Wypełniona jednymi z najbardziej serdecznych i otwartych ludzi jakich możesz spotkać społeczność konopna dogada się z prawie wszystkimi niezależnie od tego jaką historię masz za sobą oraz tego czy palisz trawę czy nie.

Czy zielarze są jedynym typem przyjaciół jakich potrzebujesz ? Oczywiście że nie, nie jesteśmy sektą. I mało nas obchodzi czy palisz czy nie – i tak zaproponujemy Ci bucha.

Głównym powodem takiego zachowania jest ogólna postawa dbania o osoby w naszym otoczeniu. Ostatnią rzeczą jaką chcemy robić jest wytwarzanie złych wibracji. Chcemy podnieść Cie na duchu, tak jak nasze ulubione zioło podnosi nas.

Tak więc jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebował ziomka, aby się razem wyluzować, lub wypłakać wszystkie żale, wiedz, że jesteśmy tu dla Ciebie. To jednak nie jest nawet połowa tego, co mamy do zaoferowania. Przed Tobą 4 główne powody, dla których palacze marihuany są najlepszymi przyjaciółmi.

1. Palacz nie osądza.

Ze wszystkich powodów dla których warto przyjaźnić się z palaczem chyba najważniejszym jest fakt że użytkownicy konopi nie osądzają. Jasne, możemy spojrzeć z byka jeśli uślinisz nam blunta, czy z niedowierzaniem unieść brew słuchając głupotek o jakich mówisz spalonym będąc, ale, gdy dochodzi do życiowych wyborów i wierzeń to tak długo jak długo nas nie dotykają, uważamy że to nie masz interes.

Nie znaczy to jednak że nic nas nie obchodzi. Widzimy po prostu różnicę pomiędzy osądzaniem a nie zgadzaniem się. W końcu jako palacze jesteśmy jedną z najczęściej osądzanych grup na świecie, jest też sporo osób które się z nami nie zgadzają, dlatego wiemy dokładnie jakie to uczucie i nie stawiamy osób z naszego otoczenia w obliczu takich sytuacji.

2. Palacz potrafi się dzielić

Dzielić się, znaczy dbać. I jakkolwiek dziecinnie by to nie brzmiało, wielu dorosłych ciągle nie pojmuje tej koncepcji. Palacze za to, są z nią zapoznani bardzo dobrze i dlatego jesteśmy najlepszym materiałem na ziomka.

Jeśli masz zły dzień i czujesz się bezużyteczny chętnie zawiniemy grubego lolka i wykurzymy Twoje problemy; jeśli jesteś głodny to zwykle mamy mnóstwo przekąsek, nie wspominając o tym że najlepiej wiemy gdzie najsmaczniej zjeść na mieście.

Palacze nigdy nie będą żałować Ci czasu, niezależnie czy chcesz dać upust smutkom czy pogadać o zupełnych bzdurach zawsze chętnie Cie wysłuchamy. I chociaż wydaje się to bardzo niewielką rzeczą to czas jest bardzo cenny i jest sporo ludzi którzy nie będą mogli poświęcić Ci nawet pięciu minut.

3. Palacze są lojalni

lojalność nie jest cechą którą zaoferować może każdy, ale w większości przypadków możesz zaufać palaczowi. A oto i dowód jakiś rok temu strona randkowa my420mate.com skupiająca szukające towarzystwa osoby palące konopie przeprowadziła  wśród 25% z 4500 swoich użytkowników ankietę. Jedno z pytań stawiało użytkowników przed wyborem oddania lub nie oddania portfela ze 100$ banknotem jego właścicielowi. Wyniki były bardzo pocieszające – 99,2%  ankietowanych zwróciło by portfel w ręce właściciela.

4. Palacze są otwarci na nowe doświadczenia

miałeś kiedyś przyjaciela który odmawiał wychodzenia i próbowania nowych rzeczy ? Więc zdajesz sobie sprawę z tego jak frustrujące potrafi być przebywanie w jego towarzystwie.

Nie zrozum mnie źle, palacze też mają swoje granice, ale jeśli chcesz wybrać się zobaczyć nowy film, który wydaje się być niewiarygodnie lamerski, czy też sprawdzić dopiero co otwartą restauracje to jesteśmy tu dla Ciebie. Oczywiście możemy przed ty potrzebować bucha lub dwóch dla nabrania motywacji i pokonania niepewności, ale bardzo rzadko odpuszczamy możliwość spróbowania nowych doświadczeń

 

 

Białko konopne – naturalna odżywka, która doda Ci sił. Konopie to prawdopodobnie najlepsze źródło naturalnego, lekkostrawnego i łatwo przyswajalnego białka spośród wszystkich roślin. Odpowiednia technologia przygotowania pozwala uzyskać zielonkawy proszek o wysokiej zawartości białka i interesujących walorach smakowych. Wspomóc się, w jesienny dzień, konopnym shake’iem (np. z dodatkiem świeżych owoców) to czysta przyjemność.

Odpowiednio zbilansowana dieta to klucz do dobrego zdrowia. Przede wszystkim, zanim nawet zdecydujemy się na konkretny plan żywieniowy, musimy upewnić się, że pomoże on dostarczyć wszystkich niezbędnych składników pokarmowych w odpowiednich dla naszych potrzeb ilościach

Odpowiednio zbilansowana dieta to klucz do dobrego zdrowia. Przede wszystkim, zanim nawet zdecydujemy się na konkretny plan żywieniowy, musimy upewnić się, że pomoże on dostarczyć wszystkich niezbędnych składników pokarmowych w odpowiednich dla naszych potrzeb ilościach

Pozytywnym zaskoczeniem może być nie tylko wysoka zawartość białka w konopi, ale również jego jakość. Białko z konopi jest pełnowartościowe, łatwo przyswajalne oraz lekkostrawne.  Swoje zastosowanie znajdzie w diecie sportowców, kulturystów, wegan, wegetarian i wszystkich, którym przyda się zastrzyk energii

Jak powstaje białko z konopi?

Najwięcej białka znaleźć można w nasionach konopi. Jest to jednak tylko jeden z obecnych tam składników odżywczych, więc konieczna jest ekstrakcja. W tym celu nasionka przechodzą przez długi, żmudny proces, którego zwieńczeniem jest uzyskanie zielonkawego, sypkiego proszku – białka konopnego.

W pierwszej kolejności z nasionek wyciskamy olej, pozbawiając je zawartości tłuszczu (tzw. dobrego tłuszczu). W efekcie tłoczenia otrzymujemy naturalny olej konopny oraz makuch konopny, który mielony jest następnie na proszek, z którego, po oczyszczeniu, uzyskuje się mąkę konopną. Po kolejnym, dokładnym przesianiu otrzymujemy nowy produkt, bardzo bogaty w błonnik pokarmowy, ale o stosunkowo małej koncentracji białka. Uzyskany proszek należy następnie zmielić jeszcze drobniej i przesiewać aż do uzyskania oczekiwanego rezultatu – zieloniutkiego, naturalnego proszku konopnego o wysokiej zawartości białka.

Odżywka przygotowana w taki sposób jest super-łatwo przyswajalna, smakuje świetnie i ma wszechstronne zastosowanie – możemy dodawać jej do wszystkiego, od shake’a, przez owsiankę, aż do ciasta, makaronu czy sałatki.

Białko konopne powinno stać się wręcz nieodłącznym składnikiem diety osób, które z różnych powodów nie mogą dostarczać tego podstawowego składnika pokarmowego w inny sposób. Wśród osób, dla których wskazana jest suplementacja wymienić można alergików (białko z konopi nie zawiera alergenów), wegan oraz wegetarian (białko konopne może zastępować białko zwierzęce w diecie), osoby uczulone na gluten (białko konopne nie zawiera glutenu) czy osoby unikające modyfikowanej genetycznie żywności (produkt jest naturalny i bez GMO).

Bogatsza, optymalna dieta to lepiej działający organizm, czyli zdrowsze ciało. Zdrowsze ciało to zdrowszy duch, czyli lepsze samopoczucie – fizyczne i psychiczne. Nie ma żadnych powodów, aby z tego rezygnować. Bardziej świadome odżywianie może tylko pomóc. Dobrze zaczynać małymi krokami, np. od wprowadzenia produktów konopnych do swojego jadłospisu, i pozwolić dać się zaskoczyć (po raz kolejny) niezwykłymi właściwościami tej rośliny.

Odżywka przygotowana w taki sposób jest super-łatwo przyswajalna, smakuje świetnie i ma wszechstronne zastosowanie – możemy dodawać jej do wszystkiego, od shake’a, przez owsiankę, aż do ciasta, makaronu czy sałatki.

 

Właściwości białka konopnego

Białko z konopi, podobnie jak np. białko sojowe (w przeciwieństwie jednak do soji, konopie nie są genetycznie modyfikowane), jest naturalnym źródłem wszystkich 21 aminokwasów, w tym 9 niezbędnych aminokwasów, których ludzki organizm nie potrafi wytworzyć samemu i możemy dostarczać je wyłącznie wraz z pożywieniem. Dlaczego są takie ważne? Aminokwasy są paliwem, wykorzystywanym przez mięśnie. Odpowiednia suplementacja, poprzez 2 łyżki białka dziennie, to więcej energii na co dzień, lepszy sen, zrelaksowane mięśnie, unormowany poziom cukru i ciśnienie krwi oraz mocniejsze kości (również dzięki zawartości magnezu w białku).

Białko konopne powinno stać się wręcz nieodłącznym składnikiem diety osób, które z różnych powodów nie mogą dostarczać tego podstawowego składnika pokarmowego w inny sposób. Wśród osób, dla których wskazana jest suplementacja wymienić można alergików (białko z konopi nie zawiera alergenów), wegan oraz wegetarian (białko konopne może zastępować białko zwierzęce w diecie), osoby uczulone na gluten (białko konopne nie zawiera glutenu) czy osoby unikające modyfikowanej genetycznie żywności (produkt jest naturalny i bez GMO).

Bogatsza, optymalna dieta to lepiej działający organizm, czyli zdrowsze ciało. Zdrowsze ciało to zdrowszy duch, czyli lepsze samopoczucie – fizyczne i psychiczne. Nie ma żadnych powodów, aby z tego rezygnować. Bardziej świadome odżywianie może tylko pomóc. Dobrze zaczynać małymi krokami, np. od wprowadzenia produktów konopnych do swojego jadłospisu, i pozwolić dać się zaskoczyć (po raz kolejny) niezwykłymi właściwościami tej rośliny.

 

 

 

Co policjanci znaleźli w kieszeni chojnowianina? Nawet dziesięć lat odsiadki grozi mieszkańcowi Chojnowa. 24-letni mężczyzna usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości środków odurzających. Chodzi o marihuanę.

Policyjny patrol pełniąc służbę na terenie Chojnowa zatrzymał młodego mężczyznę, bo ten, jak opisuje mł. asp. Jagoda Ekiert z zespołu prasowego legnickiej komendy, zachowywał się na jego widok nerwowo.

Okazało się, że jego nerwy były w pełni uzasadnione. Przy sobie miał bowiem ponad 60 działek marihuany, które trzymał w kieszeni kurtki.

– Policjanci zabezpieczyli narkotyki i zatrzymali młodego mężczyznę. 24-latek usłyszał już zarzut posiadania znacznej ilości środków odurzających, do którego przyznał się. Za posiadanie znacznej ilości środków odurzających grozi mu kara do 10 lata pozbawienia wolności – informuje mł. asp. Ekiert.

lca.pl

Spróbowałem Ganja-Yogi. Już od samego progu łatwo się zorientować, że House of Yoga nie jest zwykłym studiem jogi. Tym co zwraca Twoją uwagę po wejściu, jest znajdująca się naprzeciw sali do ćwiczeń ściana z półkami zastawionymi bongami i innymi fajkami, które można w studiu nabyć lub wypożyczyć. Pomyślałem sobie, że ćwiczenia, w takim weed-friendly studio, będą miłe, lekkie i przyjemne. Byłem w kompletnym błędzie.

Gdy pierwszy raz otworzyłem drzwi Lu – ciepła i niewysoka kobieta przywitała mnie, jak bym był jej starym przyjacielem. Gdy przechodziłem obok ściany z bongami ostrzegła mnie powtarzając: „to do zajęć, dla zaawansowanych”.

Zdejmowałem buty, gdy Jimmy – który również prowadzi zajęcia w House of Yoga – zapytał mnie, ile doświadczenia z jogą, mam już za sobą. Jego twarz lekko się wykrzywiła, gdy usłyszał, że jeszcze nigdy nie brałem udziału w sesji; „więc może to być dla Ciebie zbyt intensywne przeżycie” – zawyrokował złowieszczo Jimmy.

Jimmy swoim waporyzatorem napełniał balonik, za balonikiem, po czym puszczał te je w obieg, aby uczestnicy odpowiedni się wyluzowali. Mężczyzna, który ćwiczył na macie obok mnie, wyglądał na osobę zaprawioną w boju – był gibki i rozciągnięty, a jego przedramiona były nieco większe od moich ud – pomyślałem więc, że właśnie u niego zasięgnę opinii, o stopniu tarapatów, w jakich się znalazłem.  Zapytałem, czy ćwiczy dużo jogi.  W odpowiedzi usłyszałem, że odwiedza kilka, podobnych studiów Yogi w ciągu tygodnia. Dodatkowo, gdy tylko ma czas robi sobie sesję gdzie i kiedy tylko może! Wywód swój zakończył motywującym stwierdzeniem, że „zajęcia tutaj, należą do jednych z najtrudniejszych w całym mieście”.

Gdzieś w okolicach tej konwersacji i mojego czwartego, czy piątego bucha z balonika pomyślałem sobie, że to może nie skończyć się dla mnie najlepiej. Właśnie wtedy, Lu rozpoczęła zajęcia. Nim zaczęliśmy obawiałem się, że to samozwańcze „weed-friendly studio” będzie pełne hipisowskich filozofii, ale nie, nie w tym przypadku. Dwugodzinną sesję, prawie od razu zaczęliśmy, od raczej trudnych pozycji, które wraz z dalszym zaplątywaniem kończyn, stawały się niewyobrażalne do wykonania.

Po około sześciu minutach zauważyłem pot, który spływając po moim nosie kapał na moją matę. Po pierwszych dwudziestu minutach przestałem w ogóle myśleć i koncentrowałem się tylko na tym, aby utrzymać moje ciało w jakiejkolwiek pokręconej pozycji prezentowanej przez instruującą wszystkich Lu.

Przed zajęciami paliliśmy jakąś łagodną odmianę sativa, ale jeśli ciągle byłem na haju, to wcale tego nie odczuwałem. W końcu, gdy zmienialiśmy pozycję na kolejną, przed moimi oczami ukazywały się gwiazdki. Ganja-yoga zaczynała  kopać mnie po tyłku.

W końcu zakończyliśmy tę harówkę, a do moich uszu znów dobiegł dźwięk pracującego waporyzatora. Kolejną odmianą którą przyszło nam się delektować była już mocna indica. Lu wyłączyła światła w całym pokoju, który wypełnił się niemal całkowitą ciemnością. Spocony i obolały spróbowałem i posłałem balonik dalej w obieg.

Zapalono światło i ludzie powoli zaczęli wycierać swoje maty, z wyciśniętego ćwiczeniami potu. Pomyślałem, że gdzieś przy którejś z pozycji, do której zmusiłem swoje ciało, chyba zrobiłem sobie krzywdę, ponieważ dokuczał mi ogromny ból pleców. Na szczęście okazało się, że to po prostu grupa mięśni, o której nie miałem dotąd zielonego pojęcia.

Po wszystkim dowiedziałem się, że w House of Yoga odbwa się kilka różnych zajęć, o różnym stopniu zaawansowania. Oczywiście także klasyczne zajęcia, dla ludzi którzy nie palą, a większość z nich na pewno nie jest tak szalona, jak Yoga z Lu. Raczej są to zajęcia dla sportowców, którzy trawki muszą sobie odmówić.

Lu, joginka z ponad dziesięcioletnim stażem, zapaliła trawę pierwszy raz jakieś sześć lat temu. Było to w weed-friendly studio, które prowadziła w swoim domu jej koleżanka, która przed przeprowadzką do Kalifornii, przekazała pałeczkę właśnie Lu, która do teraz aktywnie instruuje i prowadzi zajęcia z yogi.

„pierwszy raz, gdy się upaliłam i ćwiczyłam jogę, rozerwało mi umysł, to było tak jak bym naprawdę czuła całe swoje ciało” opowiedziała mi po zajęciach. Dla Lu palenie trawy jest „krótką, duchową ceremonią, która pozwala uczestnikom rozluźnić się i skupić im na swoim ciele”.

Na mnie właśnie w ten sposób to zadziałało, przynajmniej na początku. Byłem mniej świadomy tego, jak słaby w jodze jestem i dodatkowo trochę wyluzowany po paleniu, co ułatwiało niektóre pozycje. Jedna z kobiet, która regularnie uczęszcza na zajęcia dla zaawansowanych u Lu, twierdzi, że „normalne zajęcia z yogi są teraz dla mnie zbyt nudne i przereklamowane”.

Oczywiście nim dowiedziałem się tego wszystkieg,o musiała minąć dłuższa chwilka. Gdy pierwszy raz od dwóch godzin, po kilku solidnych strzałach z balonika wstałem, mogąc wyprostować wszystkie kończyny i całe swoje ciało, Lu zapytała mnie, jak podobały mi się jej zajęcia. Ociekałem potem, miałem problemy, żeby w ogóle stanąć na nogi, łapałem powietrze i chwiałem się jak nowo narodzona żyrafa, zajęczałem delikatnie i tylko się uśmiechnąłem. Lu zaśmiała się i popatrzyła na mnie w sposób, jakby widziała już ten wyraz twarzy wiele razy wcześniej.

 

 

 

Policjanci z gdańskiej komendy wojewódzkiej zatrzymali na gorącym uczynku dwóch mężczyzn podejrzewanych o przemyt znacznej ilości narkotyków. Zostali oni zatrzymani w trakcie próby przepakowania narkotyków z samochodu ciężarowego do osobowego. Funkcjonariusze ustalili, że mężczyźni przemycili narkotyki z Hiszpanii, a miały one trafić na teren woj. pomorskiego.

18 listopada policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Narkotykową KWP w Gdańsku zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzewanych o przemyt znacznej ilości narkotyków. Do zatrzymania doszło na jednym z parkingów w momencie jak figuranci przekładali narkotyki z samochodu ciężarowego do osobówki. Łącznie policjanci zabezpieczyli 20 kg marihuany, która trafiła do Polski z Hiszpanii.

Kryminalni ustalili, że narkotyki miały trafić na teren woj. pomorskiego i tam właśnie miały być sprzedawane. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych środków odurzających przekracza pół miliona złotych. Za tego typu przestępstwo grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności.

 

źródło: policja.pl

Palenie marihuany już dawno przestało być zwykłym nabijaniem zioła do fajki. Jest mnóstwo różnych sposobów – od fajek wodnych, przez lufki, blunty, spliffy, aż po wiaderka czy nawet żarówki i owoce. Przede wszystkim jednak każdy palacz chciałby żeby jak najwięcej THC zostało wchłonięte do organizmu jednocześnie przy niewielkim zużyciu materiału. Ale czy to właśnie na tym powinniśmy się skupić? Wiadomo, że palimy głównie dla zdrowia psychicznego, ale nie można zapominać przy tym o swoim zdrowiu fizycznym.

Kiedy nasz mózg jest odurzony i szczęśliwy, a my rozkoszując się chwilą, wygodnie zalegamy w fotelu zajadając się ulubiony chipsami, nasze płuca i drogi oddechowe przeżywają koszmar, walcząc o życie. Gorący dym pali ścianki dróg oddechowych, a substancje smoliste niestety tylko pogarszają sytuację. Najzdrowiej byłoby używać vaporizera, ale to stosunkowo nowy, odstraszający cenami produkt na Polskim rynku, więc nie zawsze mamy taką możliwość.

Najpopularniejszym w Europie sposobem palenia są spliffy, czyli mieszanka tytoniu i marihuany zawinięta w bletkę z papierowym ustnikiem. Ze względu na słabą dostępność towaru i jego cenę, wielu użytkowników uważa palenie bez tytoniu za marnotrawstwo, ale znajdą się też tacy, którzy uważają ten sposób za profanacje. Moc takiej mieszanki jest dodatkowo podbijana przez nikotynę, która wyprzedza THC w działaniu, ale  jak wiadomo jest dużo bardziej szkodliwa dla naszego zdrowia.

Co w takim razie zrobić żeby nie musieć rezygnować z ukochanych skrętów a przy tym nie narażać się aż tak na szkody zdrowotne? Tu z pomocą przychodzą różne rodzaje filtrów dostępnych na rynku. Postaram sie tutaj kilka z nich opisać tak, aby po przeczytaniu każdy mógł wybrać coś dla siebie.

Rolls Smart Filter

Rolls Smart Filter to papierowe filtry produkowane w Czechach, ale dostępne są już w ponad 25 krajach, w tym także oczywiście w Polsce. Zaprojektowane i zoptymalizowane tak, by cieszyć każdego, są dłuższe od standardowych ustników. Dzięki temu skręcanie i trzymanie ich jest o wiele bardziej komfortowe, a także nie wymuszają na palaczu konkretnego rozmiaru skręta, co dla wielu jest bardzo ważne.

Dla zobrazowania podzielę Rolls SF na dwie komory:

– pierwsza komora – w której znajduje się filtr zrobiony ze specjalnych materiałów, którego zadaniem jest wchłonięcie jak największej ilości szkodliwych substancji i jak najlepsze oczyszczenie tego co wdychamy do płuc. Dzięki niewielkim zasysającym otworom dookoła, bibułka idealnie przylega w trakcie palenia i nie zsuwa się.

-druga komora –  to system chłodzący. Wygląda to tak, że mamy przestrzeń do której wpada dym i to tutaj zostaje przefiltrowany i schłodzony, a wszystko to dzięki otworom. Tak oczyszczony trafia do płuc.Taki zabieg może schłodzić temperaturę dymu nawet o 200 stopni Celsjusza, a to kolosalna różnica dla naszych dróg oddechowych!

Filtry te skręcamy tak, aby komora pierwsza była wewnątrz spliffa, a druga na zewnątrz. W innym przypadku zatkamy sobie chłodzenie. Ale spokojnie, na opakowaniu filterków, a także na stronie producenta jest dokładna instrukcja jak to zrobić.
Jest to tanie rozwiązanie, które naprawdę zmienia palenie, oczywiście tylko na lepsze.

PURIZE

Purize to jedyne takie papierowe filtry na rynku, które zdrowie biorą bardzo na poważnie. Pochodzą z Niemiec, ale są dostępne i w naszym kraju. Występują w dwóch rozmiarach: Regular i Xtra Slim. Purize Regular mają średnicę 9mm i pasują również do papierosów, natomiast Purize Xtra Slim mają średnicę 6mm i są mniejszą wersją swoich starszych braci.

Obie wersje mają prosty i regularny kształt, a dzięki identycznym zakończeniom nie musimy się zastanawiać którą stroną ułożyć je na bibułce, każda będzie dobra. Wykonane z grubego papieru owijki skrywają w sobie dwie ceramiczne zaślepki i węgiel aktywny, przez który przechodzi dym. Przefiltrowane przez Purize buchy potrafią zaskoczyć nawet najbardziej wytrwałych palaczy.

Dzięki zastosowaniu węgla aktywnego, który wchłania większość szkodliwych substancji, palenie staje się dużo przyjemniejsze i łagodniejsze.Co prawda przy pierwszych zaciągnięciach czystym dymem można odnieść wrażenie, że spliff jest dużo słabszy, ale to tylko złudne wrażenie. Już po chwili wchodzi delikatny, czysty haj bez sztucznego podbicia. Dodatkową zaletą jest możliwość wykorzystania wymienionych filtrów do trzech razy. O zapach też nie musisz się martwić, wszystko zostaje wchłonięte! Co prawda niektórzy mogą poczuć się zawiedzeni subtelnością dymu, ale ważniejsze jest zdrowie, co nie?

Szklane filtry/ustniki

Szklane tipy to oczywiście ustniki wielokrotnego użytku, występujące w różnych rozmiarach. Swoim kształtem przypominają trochę obciętą końcówkę lufki. Z jednej strony okrągłe, a z drugiej płaskie, dają niesamowity komfort palenia. Idealnie trzymają się i w ustach, i w palcach. Pusta przestrzeń w środku i wypustki na zwężeniu chłodzą dym, a substancje smoliste osadzają się na ściankach. Taki ustnik można z łatwością umyć, więc wystarczy Ci na długi czas.

Nie jest to co prawda ta sama filtracja jak przy Rolls czy Purize, ale i tak jest to zdrowsze rozwiązanie niż zwykłe, papierowe filterki robione ręcznie z przypadkowych kartoników.

Jak widać, jest wiele sposobów na zdrowsze palenie, jednak trzeba pamiętać o tym, że żaden z tych filtrów nie wyeliminuje całkowicie zagrożeń, a jedynie je zminimalizuje. Ciężko wybrać najlepsze filterki. Szklane bardzo dobrze się trzyma w ustach, Rollsy sprawiają, że palenie jest dużo łagodniejsze, ale nie zabierają do końca tego dodatkowego kopa z tytoniu, a Purize są dobre kiedy chcemy zapalić czysty materiał, ale mimo wszystko mieszamy go z tytoniem. Najlepiej wypróbować każdy z nich i dopasować do swoich potrzeb.

Nie wiesz gdzie szukać dobrych tipów? Zapoznaj się z ofertą JointBrothers – znajdziesz tam wszystkie rodzaje opisanych przeze mnie tipów. Nie miej wyrzutów sumienia, przez bagatelizowanie swojego zdrowia, przetestuj alternatywne filtry i przekonaj się sam!

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.