Nie każdy z nas może sobie pozwolić na wydanie bardzo dużej kwoty na waporyzator z najwyższej półki. To jednak nie powód, aby zrezygnować z tej metody przyjmowania ziół. Tańsze waporyzatory również mogą być urządzeniami wysokiej jakości, choć należy być ostrożnym i wybierać odpowiednio. Które z mniej kosztownych waporyzatorów świetnie spełnią swoje zadanie, a ich zakup będzie opłacalny? Z poniższego artykułu dowiesz się, które waporyzatory – według nas – cechują się najlepszym stosunkiem jakości do ceny.

W większości przypadków vaporizery z najwyższej półki cenowej odznaczają się lepszym działaniem i wysoką jakością wykonania. Ich koszt niekiedy przekracza nawet 1000 zł, nie każdy więc może jednorazowo wydać taką sumę pieniędzy. Przy wyborze waporyzatora warto zwrócić uwagę na sklepy oferujące jedynie urządzenia bezpieczne dla zdrowia. Sklep z waporyzatorami VapeFully ma w swojej ofercie również tańsze urządzenia, które działają świetnie i wyróżniają się rewelacyjnym stosunkiem jakości do ceny. Które waporyzatory będą najbardziej opłacalnym wyborem?

X-MAX Starry V2 Vaporizer – poręczność i dyskrecja w atrakcyjnej cenie

X-MAX Starry V2 Vaporizer jest ulepszoną wersją waporyzatora X-MAX Starry. Producenci dołożyli wszelkich starań, aby wyeliminować mankamenty, na które skarżyli się użytkownicy. Takie podejście sprawiło, że urządzenie działa niesamowicie i korzystnie się prezentuje. Jego niewielkie gabaryty można porównać do urządzeń z serii PAX, co sprawia, że X-MAX Starry V2 jest bardzo dyskretny – bez problemu można ukryć go w dłoni. Ceramiczna komora grzewcza oraz ustnik wykonany z ceramiki Zirconia zapewniają niesamowity smak pary. Warto dodać, że takie połączenie znalazło zastosowane w urządzeniach z najwyższej półki.

„Komora Starry V2 jest niewielkich rozmiarów, dzięki czemu do inhalacji będziemy zużywać niewielkie ilości suszu. W połączeniu z dużą mocą pary przemawia to pozytywnie za wydajnością tego modelu.” – wyjaśnia Ryszard Fazowski, ekspert waporyzacji z firmy VapeFully. Dzięki mocnej grzałce możemy cieszyć się dużą produkcją pary nawet przy intensywnych wdechach, zaś nagrzewanie urządzenia trwa zaledwie 30 sekund. W tym miejscu warto wspomnieć także o wymiennej baterii standardowego typu 18650. Niewielkim kosztem można dokupić zapasową baterię i wymienić gdy zajdzie taka potrzeba. Jak na urządzenie w tym przedziale cenowym, X-MAX Starry V2 wyróżnia się również precyzyjną regulacją temperatury. Regulacja w zakresie 100 – 240 stopni z dokładnością do 1 stopnia, oprócz różnorodnych ziół pozwoli odparować również koncentraty. Ten drugi rodzaj waporyzacji jest możliwy za sprawą wkładu na koncentraty dołączonego do zestawu. Wszystkie przedstawione cechy oraz korzystna cena zapewniają, że X-MAX Starry V2 to zdecydowanie jeden z najlepszych modeli elektronicznych w przedziale do 500zł.

NonaVong S Vaporizer – najbardziej oszczędny waporyzator!

NonaVong S Vaporizer jest urządzeniem nieco droższym niż bardzo popularny VapCap M 2018 Vaporizer. Różnica w cenie wynika z tego, że urządzenie jest wykonane z lepszych materiałów oraz po prostu działa lepiej. Komora grzewcza NonaVong S jest wykonana z tytanu, tak samo jak w przypadku OmniVap Vaporizer. Z kolei VapCap M posiada komorę ze stali, która wolniej się nagrzewa oraz wolniej stygnie, co nieco obniża wydajność inhalacji. Komora z tytanu zapewnia również lepszy smak pary i jej wyraźnie odczuwalną wyższą jakość. Możliwe jest też wypuszczanie ogromnych obłoków pary. Na wydajność NonaVong S korzystnie wpływa również możliwość regulacji objętości komory. „Znajdujące się w komorze sitko można umieścić w 1 z 3 pozycji, zmniejszając w ten sposób komorę o 25 i 50%. Takie rozwiązanie oraz ogólne wykonanie urządzenia pozwala uznać go za najbardziej opłacalny i oszczędny waporyzator na rynku spośród wszystkich modeli – zarówno elektronicznych jak i butanowych.” – dodaje ekspert z VapeFully.com/pl.

Oprócz tytanowej komory, przewagę NonaVong S nad VapCap M można znaleźć również w obrotowym ustniku, który poprawia komfort obracania waporyzatora w trakcie ogrzewania nasadki. Grubsza obudowa NonaVong S pozwala z kolei na wygodne połączenie z fajkami wodnymi ze złączem o szlifie 14,5mm, czego nie zapewnia VapCap M. Kupno dodatkowego adaptera nie jest więc konieczne, co jest dużą zaletą tego waporyzatora. Rozważając zakup VapCap M warto więc przyjrzeć się bliżej NonaVong, który jest najbardziej opłacalnym z VapCapów, przy okazji wyróżniającym się wieloma innymi zaletami.

Boundless CF Vaporizer – uniwersalny sprzęt w niskiej cenie

Boundless CF Vaporizer to vaporizer, który pod niepozorną obudową skrywa prawdziwą bestię! Ten model posiada bardzo pojemną komorę, która mieści nawet do 0,5g suszu, co umożliwia satysfakcjonującą waporyzację wraz z przyjaciółmi. W przypadku waporyzacji jednoosobowych ten vaporizer również świetnie się sprawdzi – jego hybrydowe ogrzewanie, czyli połączenie kondukcji i konwekcji, pozwala na uzyskanie niesamowitych rezultatów nawet przy nabiciach tak małych, jak 0,15g suszu i. Reasumując, dzięki efektywnemu systemowi grzewczemu nie musimy w całości wypełniać komory, aby uzyskać świetne rezultaty, choć przy pełnym nabiciu urządzenie również doskonale się sprawdzi, np. do inhalacji grupowych lub jeśli po prostu lubimy długie sesje.

Komora z wysokiej klasy ceramiki nie wpływa negatywnie na smak pary, co może być obserwowane w przypadku komory stalowej. Niezwykle mocna grzałka o mocy aż 80W pozwala na natychmiastowe nagrzewanie, które trwa jedynie 20s. Ponadto, nawet przy silnych wdechach możliwe jest wypuszczanie wielkich chmurek – nawet najmocniejsze wdechy nie są w stanie schłodzić grzałki i nie powodują spadku produkcji pary. Z kolei moc pary zadowoli nawet doświadczonych konsumentów ziół i może być dla nich miłym zaskoczeniem. Boundless CF idealnie sprawdzi się również w przypadku waporyzacji w połączeniu z wodną fajką. Ładowanie urządzenia jest wygodne dzięki portowi micro-USB. Jedno naładowanie zapewnia 60 minut pracy, a w razie potrzeby doładowanie np. powerbankiem nie sprawia kłopotu. Ten vaporizer przenośny cechuje się niezwykłą uniwersalnością – możemy uzyskać łagodną parę o niesamowitym smaku lub ogromne chmurki mocnej pary. Tak zróżnicowane efekty można uzyskać dzięki 5 zaprogramowanym ustawieniom temperatury mieszczącym się w  zakresie 179-216 stopni. Boundless CF jest dostępny w przystępnej cenie oraz posiada cechy waporyzatora z najwyższej półki. Jeśli chodzi o modele elektroniczne to jest to jedno z najbardziej opłacalnych urządzeń.

Wysokiej jakości vaporizer nie musi być bardzo kosztowny!

Kupno wysokiej jakości waporyzatora nie musi wiązać się z wydatkiem 4-cyfrowej kwoty. Za połowę tej ceny możliwe jest nabycie dobrego sprzętu, który w pełni nas usatysfakcjonuje i dostarczy niesamowitych wrażeń. Przedstawione modele są w pełni bezpieczne dla zdrowia, zaś ich działanie może być śmiało porównywane z modelami wyższej klasy

 

 

 

Licytacje komornicze często są szansą na tani zakup samochodu czy nieruchomości, które pomogą stanąć nam w korzystnej sytuacji finansowej lub rozpocząć dobry start. Oczywiście Zielony Świat pełen jest niespodzianek i nigdy nie wiemy jakie figle dla nas przygotował. Tak było również w sytuacji pewnego mężczyzny, który kupił mieszkanie na komorniczej licytacji, wewnątrz znalazł plantację marihuany.

Pewien mężczyzna wygrał licytację mieszkania w zabrzańskiej dzielnicy Helenka. na jednej z komorniczych licytacji. Kiedy wszedł do mieszkania, ogarnęło go ogromne zaskoczenie.

Po szczęśliwym zakupie, załatwieniu formalności i odebraniu kluczy mężczyzna poszedł dokładniej obejrzeć swoje nowe gniazdko. Niestety problem pojawił się już na samym początku, ponieważ klucze jakie otrzymał zupełnie nie pasowały do zamontowanego w drzwiach zamka. Mężczyzna zawiadomił policję o tym fakcie, by ta była obecna podczas rozwiercania zamka.

Kiedy wreszcie udało się dostać do wnętrza lokalu, oczom właściciela i policjantów ukazał się namiot uprawowy wyposażony w odpowiedni system oświetleniowy i wentylacyjny. Po za osprzętem w namiocie dzielnie rosło kilkadziesiąt krzewów konopi indyjskich.

Na miejsce została wezwana grupa dochodzeniowo-śledcza, która wraz z technikami kryminalistyki przeprowadziła czynności zabezpieczające wszystkie dowody i ślady. Policjanci zabezpieczyli 41 krzewów konopi indyjskich oraz susz przygotowany do dalszej dystrybucji. Aktualnie trwa śledztwo mające ustalić do kogo należała plantacja.

 

 

 

 

Streamowanie video jest już tak bardzo popularne, że konta YouTube czy Netflixa obsługują już ponad 70% szczytowego ruchu internetowego w USA. Każdego dnia miliardy ludzi oglądają video dodawane do serwisu YouTube. Właśnie te ogromne liczby spowodowały, że w 2006 roku Google kupił YouTube’a za 1,65 miliarda dolarów! Firma nieustannie się rozwija dzięki treściom tworzonym przez użytkowników. Wielu twórców korzystających z platformy YouTube zarabiało na swoim kanale przyciągając miliony wyświetleń. Nawet drobni twórcy mogą zarobić wystarczającą ilość pieniędzy, aby utrzymać swój kanał. A wiec dlaczego YouTube usuwa kanały powiązane z marihuaną?

Jednak niedawne problemy z reklamodawcami szkodzą całej społeczności, na której to cały serwis się opiera. Problem znany jako „Adpocolypse” nazwany tak ze względu na wielkość exodusu, ponieważ wielu twórców, z wieloletnim stażem, ogromną liczbą subskrybentów nie może dłużej korzystać z platformy. W odpowiedzi na utracone dochody, Youtube musiała wprowadzić znaczące zmiany w swoich algorytmach i zaktualizować warunki korzystania ze swoich usługi.

Youtube usuwa coraz więcej kont związanych z kulturą cannabis

Pomimo dołożenia wszelkich starań, YouTube nie odnotowuje takich zysków z reklam, jak z sprzed okresu „Adpocolypsy„. Podejmując następne kroki, internetowa video platforma zwiększyła liczbę kont, przeciwko którym podejmują stanowcze działania. Obejmuje to demonetyzowanie filmów, usuwanie treści i całkowite zamykanie kont.

Konopny content to kolejny problem dla internetowego giganta. Póki marihuana wciąż widnieje na pierwszej stronie listy narkotyków, google nie może reklamować się w jej towarzystwie bez specjalnych udogodnień. Google zdecydowało więc postawić na stanowczy ruch i po prostu hurtowo zamykają te kanały z małym lub żadnym ostrzeżeniem. Nie ostrzegają dlatego, by dany kanał nie przeciągnął widzów na inną, podobną platformę, której konopna kultura w żaden sposób nie zawadza.

Niestety, sporo wieloletnich kont twórców takich jak CustomGrow420, Jorge Cervantes czy StrainCentral, nie są już mile widziani w serwisie YouTube, a sami twórcy tych kanałów idąc drogą prawną nie mogą z tym nic zrobić. Znikają również polskie kanały, nie tylko nawiązujące do palenia ale także kanały edukacyjne dotyczące środków odurzających.

Polskim przykładem może być kanał Wiem co ćpiem, który z serwisu YouTube usuwany i przywracany był już wiele razy, lub jeden z pierwszych w Polsce Zielonych Kanałów – Spliff TV

Zdezorientowana Zielona Społeczność

W przypadku wcześniejszych zmian w polityce, wszyscy byli informowani na jakiś czas przed ich wprowadzeniem. W tym przypadku nie było żadnego komunikatu ani ostrzeżenia. Wiele kont o dobrej, wieloletniej reputacji, z milionami subskrybentów nagle zniknęły! Jedyną wiadomością był wysyłany po dokonanym fakcie e-mail dotyczący egzekwowania wytycznych dla społeczności YouTube’a.

Nawet tak potężne serwisy jak Leafly.com zostały trafione tym wielkim, banalnym młotem. Najbardziej frustrujące jest to, że egzekwowanie wytycznych jest stosowane nierównomiernie. Istnieje mnóstwo filmów, które łamią wytyczne serwisu bez natychmiastowego odrzucenia. Co więcej, niektóre kanały marihuany pozostają aktywne, podczas gdy inne po prostu znikają w mgnieniu oka.

Co dalej z Zieloną Społecznością?

Youtube nadal nie złożył oświadczenia na temat przyczyny lub metody ostatniego „uboju”. Twórcy usuniętych kanałów czekają z zapartym tchem na każde słowo na temat tego, co może przywrócić i utrzymać przy życiu ich wieloletnią pracę, której często poświęcili wszystko. Ale te oczekiwanie nie potrwa długo, wielu właścicieli kanałów nie może pozwolić sobie na taki zastój i już szukają nowego domu, innych platform, które nie będą utrudniały prowadzenia takiego typu działalności.

Przykładowo kanały „Pro Gun” dot. broni palnej przeniosły się na PornHub, zanim strona zaktualizowała ich warunki korzystania z usług i odesłała te kanały spowrotem. Podobnie może być w przypadku konopi indyjskich, jeśli nowa strona odczuje, że migracja ma szkodliwy wpływ na ich markę lub zyski.

Instagram i Vimeo są silnymi pretendentami do tego ruchu. Być może nie spodoba im się idea hostingu światowej konopnej społeczności i wyrzuci ich w taki sam sposób, w jaki Pornhub wyrzucił społeczność strzelecką. Zieloni YouTuberzy wspólnie stworzyli dodatek jakim jest weedtubers.com. Na jednej z podstron możemy podejrzeć listę kanałów, przy wielu z nich widzimy zerowe liczby subskrybentów, a jeśli jacyś już tam są, oznacza to, że sam kanał nie posiada żadnej zawartości. Ten dodatek jest teraz ich jedyną nadzieją na przetrwanie.

Prawdopodobnie, ludzie tworzący konopną społeczność w sieci, będą zmuszeni do stworzenia swojego centrum udostępniania informacji, filmów i tym podobnych. Może macie już na oku taką platformę?  Zachęcamy do dalszej dyskusji oraz komentowania i nagłaśniania całej sprawy!


Marihuana nie zabiła jeszcze nikogo, choć wygląda na to, że palacze z Kingston w Ontario będą sprawdzali tę teorię poprzez nadinterpretację. Pewna kobieta zamieszkująca te miasto udzieliła swojemu współlokatorowi „strzału z bonga” w bardzo niewłaściwy sposób. Została oskarżona o zaatakowanie jej współlokatora za pomocą bonga.

W ubiegłym tygodniu w Kanadyjskim mieście Kingston w prowincji Ontario, w godzinach porannych, do domowej awantury wezwana została policja. Jak możemy przeczytać w tweecie opublikowanym przez Dwie 19-tenie współlokatorki spierały się ze sobą. Kłótnia przerodziła się w szarpaninę, w której zainterweniowała osoba trzecia, która chciała rozdzielić spierające się ze sobą dziewczyny.

W pewnym momencie podczas szarpaniny jedna z dziewczyn wycofała się do toalety skąd wyjęła sporych rozmiarów bongo. Ruszając z impetem w stronę koleżanki, uderzyła szklaną fajką w głowę swojej współlokatorki.

Uderzona dziewczyna z obrażeniami głowy trafiła do szpitala w celu opatrzenia obrażeń głowy, podczas gdy napastniczka została aresztowana i oskarżona o napaść za pomocą broni. Dodatkowo postawiono jej zarzut posiadania kokainy.

Jakiś czas temu w Kingston doszło do podobnej sytuacji, w której dwóch znajomych zaprosiło przypadkowego chłopaka na wspólne palenie, kto by się nie pokusił puścić wspólnego dymka z nowo poznanymi ziomkami? Niestety, decyzja integracji okazała się ogromnym błędem, ponieważ chłopaki zaatakowali bongami nowego kolegę, a następnie próbowali udusić go koszulką. Napastnicy zostali już zatrzymani i postawiono im kilka zarzutów rabunkowo napadowych, których dokonali we wcześniejszym czasie.

Det. Sierż. Jan Finn z policji w Kingston uważa, że incydenty są powiązane z narkotykami, ponieważ jako broni użyto sprzętu, który służy do konsumpcji narkotyków. Bongo to nie broń obuchowa. Bonga służą do palenia, nie są przeznaczone do atakowania ludzi lub samoobrony. Powinno być to dość jasne, ale przyszło nam spotkać się z takimi sytuacjami.

Argentyńskie służby w ostatnim czasie mają ogromnego pecha do spraw związanymi z konopiami indyjskimi. Po aferze, w której to rzekomo myszy zjadły ok. pół tony marihuany, Argentyńscy federalni zlikwidowali „ogromną” plantację marihuany, którą pochwalili się na swoim Tweeterze, co było ogromnym błędem ponieważ zostali wyśmiani przez internatów.

Policja na całym świecie chwali się swoimi osiągnięciami z likwidacji ogromnych plantacji lub kiedy udało się udaremnić na wysoką skalę przemyt. Po głośnym incydencie, w którym to jak tłumaczyli zawieszeni już w czynnościach policjanci, około pół tony marihuany z policyjnego magazynu zostało zjedzone przez szczury. Oczywiście tłumaczenie było wyssane z palca.

Likwidacja plantacji marihuany

Agenci z Argentyńskiej jednostki specjalnej Prefectura Naval zlikwidowali plantację marihuany. Po spektakularnym wyczynie postanowili opublikować zdjęcia szeroko zakrojonej akcji na swoich profilach w mediach społecznościowych. W końcu jest to dość powszechny proceder wśród służ mundurowych, aby chwalić się swoimi sukcesami.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby rzeczywiście było się czym chwalić! Argentyńscy policjanci chyba biorą przykład z Polskiej policji, która zachwyca się zabezpieczeniem czterech 15cm sadzonek.

Reakcja internautów

Po opublikowanym przez nich tweecie internauci nie mogą wyjść z osłupienia, w końcu widzą na jakie akcje idą ich podatki i czym zachwycają się dzielni policjanci – nic tylko pogratulować. Oczywiście argentyńska społeczność nie szczędziła komentarzy pod wpisem federalnych. Nie mogli uwierzyć, że służby naprawdę chwalą się takim wyczynem.

„zlikwidowaliśmy narkotykową plantację w Entre Rios. Zarekwirowano sadzonki, rośliny, nasiona, wagę cyfrową i marihuanę gotową do spożycia” – możemy przeczytać w opublikowanym tweecie, do którego dołączono również zdjęcie dwóch zamaskowanych antyterrorystów oraz ich zdobycz.

Na pierwszy rzut oka widać, że ogromną plantacją była zwykła, przydomowa uprawa. Na zdjęciu zauważyć można jedną dojrzałą roślinę, kilka sadzonek w doniczkach, wagę elektroniczną i jakąś śmieszną ilość suszu.

W komentarzach możemy przeczytać wpisy o marnotrawstwie zasobów federalnych, że marihuana nie powinna być traktowana jak narkotyk oraz, że poświęcają swoje życie bezużytecznej funkcji, jaką jest służba w policji. Wszystkie te komentarze sprowadzają się do jednego, wyróżnionego pytania zadanego przez jednego z tweeterowiczów: „Noszą te maski bo się wstydzą? Niech lepiej poszukają pożytecznego zajęcia

 

 

 

 

Kanaba Fair to projekt edukacyjny w postaci targów, którego misją jest promocja rynku konopnego w Polsce. Podczas nadchodzącej, trzeciej edycji wydarzenia organizatorzy postawili na imprezę w rodzinnym klimacie. W spokojnej i odprężającej atmosferze całe rodziny będą mogły nabyć produkty konopne oraz wiedzę dotycząca zdrowego jedzenia, naturalnych kosmetyków, uprawy roślin czy wykorzystania materiałów organicznych. 

Będzie można wziąć udział w warsztatach tworzenia konopnych kosmetyków, zobaczyć jak buduje się ścianę z konopnego betonu, pobawić się konopnym sznurkiem, posłuchać ciekawych wykładów. Dla wygody uczestników Marszu Wyzwolenia Konopi, który odbędzie się 19 maja, zakończy się on nieopodal targów.

Nadchodząca edycja Kanaba Fair #3 – Picnic już 19 i 20 maja w warszawskim Zoo Markecie (Al. Solidarności 55). Charakter tej imprezy to nie tylko targi i stoiska, to przede wszystkim ludzie, ich pasja i potrzeba edukacji oraz dzielenia się doświadczeniem. Za organizację eventu odpowiadają osoby zaangażowane w rozwój i promowanie rynku konopnego.

Na wydarzeniu zaplanowano liczne atrakcje, warsztaty oraz wykłady między innymi na temat uprawy konopi siewnych w Polsce, leczenia medyczną marihuaną i wiele innych.

Wystawcy Kanaba Fair to zarówno pasjonaci z Polski, jak z zagranicy. Ich różnorodność zwraca uwagę na szereg zastosowań konopi w różnych gałęziach przemysłu. Na miejscu spotkamy producentów min. nawozów, żywności, ubrań, kosmetyków, materiałów budowlanych, olejków CBD, czy akcesoriów growera. Wszystkie produkty, które będą dostępne na wydarzeniu są legalne, wytwarzane z konopi siewnych oraz nie działają psychoaktywnie.

W sobotę 19 maja odbędzie się również organizowany przez Wolne Konopie – Marsz Wyzwolenia Konopi. Manifestacja jak co roku przejdzie ulicami Warszawy by walczyć o zmiany w pawie związane ze stosowaniem medycznym i rekreacyjnym konopi w Polsce. Kanaba Fair także jest współorganizatorem tego wydarzenia, uzupełniając MWK o wiele ciekawych warsztatów i wykładów.

W trakcie targów Kanaby odbędzie się wykład poświęcony medycznej marihuanie, będą warsztaty dla dzieci z plecenia konopnego sznurka, warsztaty kosmetyczne, wykład o budownictwie oraz panel dyskusyjny na temat uprawy konopi w Polsce. Z produktów będzie można nabyć żywność, kosmetyki, olejki CBD, nawozy i środki do uprawy roślin, akcesoria growera, odzież, książki i wiele więcej.

Gorąco zapraszamy!

 

Dołącz do wydarzenie na facebooku: https://www.facebook.com/events/274221556449872/

 

Palenie zioła nie jest już tematem tabu. Pali ją co raz więcej osób, wzrosła też średnia wieku konsumentów marihuany. Każdy z nas zna kogoś kto pali i jest rodzicem, odpowiedzialnym rodzicem. Pewne badania pokazały, że rodzice palący zioło (oczywiście z głową) to lepsi rodzice. Ale jak mając potomstwo używać gandzi odpowiedzialnie? Oto kilka porad.

1.Paliłeś? Pobaw się z dzieckiem

Najbardziej przyjemną rzeczą, jaką możesz zrobić jako rodzic, który pali zioło, jest zabawa z dziećmi gdy jesteś na haju. Wielu rodziców uważa, że gandzia pomaga im wejść w lepszą relację z ich dziećmi. Co więcej, upalony będziesz cieszyć się tymi samymi rzeczami, które lubią twoje dzieci.

Wielu rodziców na całym świecie zgodziłoby się z tym. Lucy, która mieszka w Portsmouth w Anglii, napisała do The Guardian: „Czuję, że zioło czyni mnie lepszym, spokojniejszym, bardziej interaktywnym rodzicem, proszę córkę o zadawanie więcej pytań i mam więcej cierpliwości, by usiąść i uczyć jej nowych rzeczy, chodzić na długie spacery, odkrywać nowe miejsca i spędzać więcej czasu na wspólnej zabawie, niż bym, gdybym nie paliła, uważam, że dzięki temu się do siebie bardziej zbliżyłyśmy, nasza relacja na tym zdecydowanie zyskała

2. Nie pal w ciąży oraz gdy karmisz piersią

Chociaż można (i powinno się!) bawić się z dziećmi, gdy jesteś na haju to nigdy nie można pozwolić im wchłonąć THC. Przyszłe mamy nie powinny palić w ciąży ani podczas karmienia piersią. O ile podczas biernego palenia cannabis nie niesie dla naszych pociech dużego zagrożenia(oczywiście nie pochwalamy), o tyle istnieje spore ryzyko dostarczenia szkodliwych ilości THC gdy dziecko znajduje się jeszcze w łonie matki  lub potencjalnie poprzez mleko matki.

Badania pokazują, że spożywanie THC w czasie ciąży może wpływać na rozwój mózgu. Dr Yasmin Hurd ze szpitala Mount Sinai powiedziała w wywiadzie dla New York Times: „Nawet we wczesnej fazie rozwoju marihuana zmienia krytyczne obwody i przekaźniki neurotransmisji.” Przekazywanie THC dziecku może mieć szkodliwy długoterminowy wpływ na zdolność czytania i koncentracji dziecka , a także ich zdolność odczuwania emocji.

THC może również być przenoszony przez mleko matki. Chociaż wciąż potrzebujemy więcej badań nad długoterminowym wpływem THC na rozwój mózgu, unikaj palenia marihuany podczas ciąży lub karmienia piersią.

3. Rozmawiaj z dziećmi o marihuanie

To w jakim wieku będą Twoje pociechy, gdy dojdzie do pierwszej takiej rozmowy zależy oczywiście od rodziców. Od nich zależy też jak wyedukują w tym zakresie swoje dzieci.

Wskaż im dobre i złe strony konopi indyjskich. Wytłumacz im, że zioło pali się dla relaksu i przyjemności oraz w różny sposób stosuje w celach medycznych lub nawet duchowych. Nie różni się ono od siebie niczym – różne są tylko cele i ludzie, którzy je konsumują. Zrób wszystko aby Twoje potomstwo nie zaczęło popalać w zbyt młodym wieku, np. za namową znajomych.

W wieku dojrzewania zwracaj uwagę na zachowanie, ubiór oraz towarzystwo, w którym się obraca. Osoby w najbliższym otoczeniu mają ogromny wpływ na nasze dzieci. Wytłumacz, że jeżeli coś jest zabronione, to wcale nie oznacza to, że jest złe, ale na wszystko przyjdzie pora w odpowiednim wieku.

Nie czaj się z ziołem przy dzieciach, zachowuj się tak jakbyś na grilu popijał piwko. Wino chowasz w specjalnych skrytkach czy stoi na regale lub lodówce? Tak samo postępuj z ziołem, jeśli Twoje dzieci są odpowiednio wyedukowane i wiesz, że nie będą podkradać. Pamiętaj – zakazany owoc smakuje lepiej.

4. Nie zostawiaj na wierzchu zioła ani sprzętu do palenia

Niezależnie od tego, czy czujesz się komfortowo, paląc gdy w pobliżu są dzieci to jednak do momentu aż osiągną pewien wiek nie zostawiaj zioła ani sprzętu do palenia na wierzchu. Tak samo jak nie zostawiasz niezabezpieczonych środków chemicznych, ostrych narzędzi czy drobnych przedmiotów gdy dzieci są bardzo małe i przy tym bardzo ciekawskie. Nawet dwu lub trzylatek może nieświadomie połknąć susz.

Jeśli twoje dzieci są bardzo młode, przechowuj zioło wysoko w pojemnikach zabezpieczających przed dziećmi. Jeśli są starsze, bądź  bardziej kreatywny. Kolejną rzeczą której nie chcesz, są małe dzieci bawiące się szklanymi bongami i zapalniczkami. Swoje przydatne akcesoria trzymaj w niedostępnych dla potomstwa pomieszczeniu.

5. Mądrze wybieraj gdzie i kiedy palisz

Wkroczyliśmy w  nowy świat, jeśli chodzi o palenie trawki z rodziną. To jaki będzie zależy od ciebie. Niektórzy rodzice będą palić przy dzieciach  (ale nie w bezpośredniej odległości), podczas gdy inni rodzice nie będą się z tym czuli komfortowo.

Cokolwiek robisz, upewnij się, że zastanawiasz się, kiedy i gdzie palisz. Wskazówka: Nie pal w trakcie prowadzenia pojazdu i innych odpowiedzialnych czynności. Nie pal z dziećmi gdy te nie są jeszcze pełnoletnie. Nie pozwól swoim pociechom zobaczyć Cię całkowicie upalonego na kanapie czy robiącego inne „nierodzicielskie” rzeczy, które czasem robimy gdy jesteśmy kompletnie ubakani.

6. Nie pozwól aby Twoje dzieci popalały trawkę

Dzieci nie powinny palić marihuany.Nie podlega to żadnej dyskusji, chyba, że chodzi o zastosowania medyczne. Rozciąga się to również na palenia bierne. Badania pokazują, że dzieci, które wdychają tym konopny mają biomarkery marihuany w moczu. Nie znamy jeszcze wpływu marihuany na dzieci, ale nie zapominajmy, że zioło należy traktować jako używkę, a te powinno się przyjmować dopiero po pełnym rozwinięciu organizmu.

Dotyczy to także form jadalnych (oczywiście). Pozwolenie dziecku na konsumpcję marihuany może mieć poważne konsekwencje zdrowotne i prawne. Policja aresztowała kobietę, która pozwoliła dwuletniemu jedzeniu ciastka i sera z marihuaną. Władze oskarżają również matkę, która sprawiła, że ​​jej dziecko upalało się z powodu przemocy domowej.

Oczywiście istnieją sytuacje zdrowotne, które wymagają podania medycznej marihuany dzieciom. Bo mimo, iż wpływ cannabis na dzieci nie jest jeszcze w pełni poznany na poziomie badań klinicznych to marihuana jest bezpieczniejsza od niemal wszystkich tzw. leków konwencjonalnych.

Jednym z nakazów bycia odpowiedzialnym rodzicem, który pali trawkę, jest bycie dobrze zorientowanym w korzyściach oraz niebezpieczeństwach jakie niesie ze sobą używanie cannabis.

Bycie rodzicem palącym zioło to dzisiaj nic wstydliwego. Prawda jest taka, że lepiej być użytkownikiem marihuany i w tym duchu wychowywać potomstwo aniżeli kultywować tak bardzo wpajana nam „polska kulturę picia”, a tfu. Ponadto badania pokazują, że marihuana może ograniczyć przemoc domową, której alkohol sprzyja. Palenie w przy dzieciach (oczywiście nie pół metra od naszej pociechy!) może być zabawne ale może też sprawić, że będziesz bardziej tolerancyjnym, kreatywnym, otwartym i zrelaksowanym (i lepszym) rodzicem i człowiekiem. A jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Zapraszamy do dyskusji.

 

 

Jamajka słynie ze swojej słodkiej, aromatycznej trawki. Po raz pierwszy została ona sprowadzona na wyspę przez indentowanych robotników ze wschodnich Indii. Dziś opowiemy o tym, jakie zioło palił Bob Marley.

Po tym jak Leonard P. Howell ogłosił proroctwo o Haile Selassie, ganja stała się ważnym składnikiem ruchu duchowego znanego jako Rastafari na wyspie. W najprostszej formie przepowiednia stwierdza, że ​​Czarni zyskają wyzwolenie z opresji i powrócą do afrykańskiej ojczyzny.

Podczas tak zwanych „sesji rozumowania”, Rastafarianie zbierają się, by palić święte zioło jako bramę do duchowej transcendencji. Król Reggae Bob Marley dał globalne uznanie wiary Rastafari poprzez swoją muzykę.

Zielona inspiracja króla reggae

Istnieje wiele odmian, które inspirowały króla reggae Boba Marleya, ale jedną, jedyną, którą najbardziej cenił sobie Marley, była „Lamb’s Bread”, czyli „Owczy Chleb” nazywana również „Lamb’s Breath” co w wolnym tłumaczeniu oznacza „Owczy Oddech”. O tej odmianie pisaliśmy również w naszym artykule dotyczącym tego, gdzie możecie znaleźć najlepszą trawkę.

Sam termin „Lamb’s Bread” często pojawia się w tekstach utworów muzyki reggae. Na Jamajce jest to również podstawowe  slangowe określenie, które oznacza po prostu wyjątkowo dobrą trawę.

Z kolei „Owczy Oddech” jak tłumaczą Jamajczycy, wziął się od błędnego zrozumienia tej nazwy przez Holenderskich producentów nasion, którzy z kolei twierdzą, że to Jamajczycy w niezrozumiały sposób przekazali nazwę szczepu „bread” od „bred”(hodować).  Która z nazw nie byłaby poprawna, to z pewnością jest to zioło, które zasługuję na walkę o wdzięczną mu nazwę.

Naturalna medycyna ciała i ducha

Pochodząca z pierwotnej jamajskiej krainy, Lamb’s Bread/Breath jest czystą sativą, której poziom THC sięga nawet 19%. Ta odmiana jest niezwykle upliftingową i mózgową Sativą, która rozbudza kreatywny umysł i sprawia, że ​​każda codzienna aktywność staje się przyjemniejsza.

Szczep ten posiada również wiele medycznych zastosowań. Jest idealna w leczeniu migreny, jaskry, stany zapalne czy ADHD.

Stres ustępuje bardzo szybko, co może pomóc załagodzić objawy depresji. Smak jest pikantny i orzeźwiający, z nutą sosny i trawy. „Owieczka” buduje jasnozielone, lepkie od żywicy szczyty.

Jest to prawdziwa tropikalna Sativa, która może również wywoływać uczucia niepokoju i paranoi u niektórych użytkowników, ale dla innych jest to niesamowity powiew świeżego powietrza mentalnie, oczyszczenie i odświeżenie perspektywy.

Dziś spotkać możemy jedynie odmiany, które genetycznie przypominają ówczesną, czystą sative szczepu Lamb’s Bread, może gdzieś na spotach u starego, jamajskiego Rastafarianina znajdą się jeszcze legendarne odmiany ale producenci nasion oferują bardzo zbliżone genetycznie krzyżówki, dzięki którym możemy przenieść się w czasy twórczości Boba.

Kolejny popisowy numer zafundowali dzielni stróże prawa z gminy Łomża aresztując młodego chłopaka, który postanowił poświęcić swój wakacyjny czas na uprawianie ogrodniczego hobby. Teraz 24-latek odpowie za cztery małe sadzonki konopi indyjskich.

W ubiegłą sobotę na terenie gminy Łomża doszło do zatrzymania 24-letniego chłopaka, który zamierzał prowadzić mała uprawę składającą się z 4 roślin.

Dzięki własnym ustaleniom, wiszniccy kryminalni podejrzewali i potwierdzili informacje, że chłopak uprawia konopie indyjskie. Podczas zatrzymania w mieszkaniu ujawniona 4 roślinki o wysokości 15cm.  Zgodnie z ustawą o uprawie konopi innych niż włókniste został aresztowany a sadzonki zostały zabezpieczone.

Młody ogrodnik usłyszał już zarzut oraz dobrowolnie przyznał się do popełnionego przez niego czynu oraz poddał karze. Po za czterema sadzonkami policjanci zabezpieczyli również kwotę pieniężną w wysokości 200zł na poczet przyszłych kar pieniężnych.

Jesteśmy bardzo wściekli z powodu takich sytuacji, w których młody chłopak chce odciąć się od kontaktów ze światem dilerów i na własną rękę próbuje uprawiać dla siebie naturalne ziółko bez chemicznych, tajemniczych dodatków. Jest to kolejna sytuacja, w której polskie prawo niszczy życie młodej osoby za praktycznie zerową szkodliwość społeczną.

 

 

 

Raper, muzyk i zawodnik MMA – Popek chce zostać politykiem i zalegalizować medyczną marihuanę. Bardzo kontrowersyjny artysta o demonicznym wyrazie twarzy rozważa start w wyborach do Sejmu! 

W jednym z wywiadów w serwisie YouTube, 39-cio letni Popek, a właściwie Paweł Ryszard Mikołajuw przyznał – Będę politykiem, bo startuję na posła. Nie zdradzę nic więcej, nie zdradzę, z jakiej partii”.

Wstępne, polityczne negocjacje

Urodzony w Legnicy, 39-letni artysta, były członek znanego, ulicznego składu FIRMA, założyciel głośnej formacji Gang Albanii, szalony YouTuber z wytatuowanymi oczami i skaryfikacją obejmującą połowę jego twarzy, aktualnie uczestnik programu „Taniec z gwiazdami” postanowił wystartować w wyborach do Sejmu, miałby startować z listy partii Wolność, której liderem jest Janusz Korwin-Mikke.

Nieformalne rozmowy między artystą a liderem partii Wolność miały odbyć się pod koniec września 2017 roku. Jak powiedział sam Korwin-Mikke w wywiadzie dla SE.PL, – „W partii panuje pełna decentralizacja. Rozmawiałem z panem Popkiem i zrobił na mnie dobre wrażenie. On oczywiście odgrywa na scenie potwora i za to mu płacą. Ale ja traktuję to jako pozę”.

(Fot. Facebook / Cosmo Pub)

Janusz Korwin-Mikke przyznał również – „Jeżeli któryś okręg zdecyduje się na przyjęcia na listy pana Popka, to pan Popek będzie kandydatem partii Wolność do Sejmu”

Popek pójdzie śladami Piotra Liroy-Marca?

Aktualnie Popek zdradził, że zamierza skończyć z muzyczną karierą i poważnie zająć się realną polityką, która naprawdę wpłynie na sytuację w naszym kraju. – „Za pięć lat sam wchodzę w politykę” – powiedział Popek w rozmowie z redaktorką serwisu Przeambitni.

Podobnie jak Liroy, jego głównym celem będzie walka o medyczną marihuanę, a dokładniej  konopny olej RSO (Rick Simpson Oil), który pomaga w walce z nowotworami. Drugim ważnym problemem, o który chce walczyć Popek jest zniesienie podatku ze wszystkich domów dziecka!

Kryminalna przeszłość

Jak wiadomo jego przeszłość pełna jest kryminalnych zagadek, między innymi 7-letni wyrok pozbawienia wolności, którymi przechwalał się w wielu swoich utworach.

Według Polskiego prawa, osoba, która odbywała wyrok w zakładzie karnym nie może ubiegać się o mandat posła lub senatora. Jak więc znany raper zamierza realizować swoje plany?

 

 

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.