W Malezji mężczyzna usłyszał wyrok śmierci za produkcję oleju RSO i rozdawanie go, pośród osób w potrzebie, których nie stać na leczenie

30 sierpnia Wysoki Sąd w Shah Alam skazał Muhammada Lukmana na śmierć przez powieszenie, po tym jak został skazany za posiadanie, przetwarzanie i dystrybucję oleju z konopi indyjskich. Według lokalnych źródeł, w jego domu znaleziono 3 litry oleju z RSO i 279 gramów marihuany.

Muhammad Lukman

29-letni ojciec, dostarczał olej konopny pacjentom cierpiącym na dolegliwości trudne bądź niemożliwe do leczenia za pomocą legalnych leków. Lukman nie czerpał z tego tytułu żadnych korzyści majątkowych i za darmo rozdawał olej RSO oraz marihuanę pacjentom, których nie było na to stać. Pomimo braku czerpania korzyści finansowych za swoją ryzykowną, ciężką i potrzebna pracę, jego postępowanie zostało zakwalifikowane do sekcji 39B malezyjskiej ustawy narkotykowej (Dangerous Drugs Act z 1952r.), ktora stanowi, że „Każda osoba, która [handluje nielegalnym narkotykiem] będzie winna przestępstwa przeciwko tej ustawie i będzie karana łącznie z karą śmierci”.

Lekarz, a nie bandyta

Zespół obrońców Lukmana wezwał pacjentów, którzy z powodzeniem używali oleju z konopi do leczenia swoich chorób, i podkreślił, że produkuje oraz dostarcza lek na zasadzie non-profit w celu zapewnienia dobrego samopoczucia i poprawy zdrowia. Prokuratura argumentowała, że ​​niezależnie od zamiarów i dochodów, Lukman wyprodukował i rozprowadził nielegalny lek, który nie jest uznany jako środek o medycznych zastosowaniach przez Ministerstwo Zdrowia lub jakiegokolwiek akredytowanego lekarza malezyjskiego. Ten brak uznania, stwierdził sędzia, unieważnił linie obrony Lukmana.

Chociaż nie zostało to zatwierdzone w Malezji, olej z konopi jest wykorzystywany do leczenia szeregu dolegliwości u dorosłych i dzieci w Kanadzie, wielu stanach USA i wieu krajach europejskich.

Apelacja

Pomimo apelacji adwokata o zmniejszenie wymiaru kary, jego wniosek został odrzucony i Lukman został skazany na śmierć przez powieszenie. Lukman może się jeszcze od wyroku odwołać do Sądu Apelacyjnego, który mamy nadzieję, że się do apelacji przychyli.

„To nie wina sędziego, wykonał on tylko swoje zadanie zgodnie ze spisanym prawem”

– powiedział Lukman.

„Jest oczywiste, że nie był świadomy prawdy [medycznej marihuany]. Uważam, że to nie jest ostateczny werdykt. Jeśli tak jednak będzie, to prawa Malezji są okrutne.”

Dr Ganja

Sprawa Lukmana nie jest w Malezji wyjątkowa. Były kapitan wojskowy, Amiruddin Nadarajan Abdullah, jest obecnie sądzony za dostarczanie medycznej marihuany nawet 800 pacjentom – czytamy we Free Malaysia Today. Dawni pacjenci, w tym małe dzieci oraz dziadkowie, tłumnie przybyli do sądu, aby okazać poparcie dla Abdullaha – znanego wśród jego pacjentów jako Dr. Ganja. Jeśli zostanie skazany, Abdullah również stanie w obliczu wyroku śmierci.

Malezja jest jednym z krajów, które zachowały karę śmierci za przestępstwa narkotykowe.

W województwie Lubuskim zlikwidowano dużą fabrykę konopnego oleju RSO zawierającego THC. Funkcjonariusze CBŚP zabezpieczyli 430 kg konopnego suszu, 20 l substancji oleju oraz 300 l substancji niezbędnych do jego wytwarzania. W trakcie nalotu zatrzymano trzy osoby, w tym jak podaje policja, chemika wytwarzającego olej. Dwie osoby zostały tymczasowo aresztowane. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wlkp.

Pierwsza informacja w tej sprawie dotarła do funkcjonariuszy z CBŚP z Zarządu w Gorzowie Wielkopolskim i wynikało z niej, że na terenie woj. lubuskiego produkowany jest olej konopny zawierający THC. Po tygodniach żmudnej pracy i wielu analizach ustalono miejsce, w którym wytwarzano olej. Wszystko wskazywało na to, że w wynajmowanym obiekcie w gminie Krzeszyce dochodzi do produkcji substancji, która następnie jest rozprowadzana poprzez strony internetowe.

Policjanci z CBŚP bardzo dokładnie przygotowali się do realizacji, w trakcie której zlikwidowano „laboratorium” do wytwarzania olejku oraz zatrzymano trzy osoby.

Produkcja w hali

W hali, znajdującej się na wynajętej posesji funkcjonariusze odkryli kompletną linię produkcyjną służącą do wytwarzania oleju. Tam też było kilkadziesiąt worków wypełnionych suszem konopi oraz różnego rodzaju substancje i chemikalia. W hali zatrzymano pierwsze dwie osoby, w tym młodego mężczyznę, który jak wynika z ustaleń śledczych, był odpowiedzialny za właściwą produkcję oleju konopnego. W domu funkcjonariusze znaleźli gotowy do sprzedaży produkt oraz mnóstwo buteleczek i fiolek z dozownikami, które miały być wykorzystane do dalszej dystrybucji. Tam też została zatrzymana trzecia osoba.

Funkcjonariusze CBŚP zabezpieczyli 430 kg suszu konopi oraz 20 litrów oleju gotowego do sprzedaży. Zabezpieczono także 240 litrów izopropylu i 60 litrów etanolu, są to substancje wykorzystywane przy produkcji olejków konopnych. Z zabezpieczonych preparatów można by było wytworzyć około 200 litrów oleju konopnego.

W likwidacji laboratorium, policjantów z Centralnego Biura Śledczego Policji wsparli funkcjonariusze Lubuskiego Urzędu Celno-Skarbowego z Rzepina oraz policjanci z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. Warto zaznaczyć, że podczas działań zabezpieczono do badań ponad 100 próbek.

Policjanci i prokuratorzy wyjaśniają wszelkie okoliczności sprawy. Śledztwo nadal jest rozwojowe.

Konopie to wyjątkowe i wciąż pełne tajemnic rośliny, których zastosowanie możemy znaleźć praktycznie w każdej gałęzi przemysłu. Rośliny te znalazły swoje miejsce również w medycynie, gdzie powoli zajmują znaczną część uwagi i skupienia środowiska naukowego. Dziś przyjrzymy się bardziej jednej z odmian konopi indyjskich oraz temu, co mają nam do zaoferowania te rośliny, a konkretniej odmiana Painkiller XL i jej właściwości medyczne.

„W miarę ewolucji opinii i coraz większego doceniania psychologicznych, duchowych i medycznych walorów konopi indyjskich, ich biologia jest coraz bardziej dostosowywana do indywidualnych potrzeb.”

– Możemy przeczytać na oficjalnej stronie twórców odmiany Painkiller XL.

Odmiana o której będziemy dzisiaj pisać nosi dumną nazwę Painkiller, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „zabójcę bólu. Sama nazwa od razu zdradza nam, z jakimi dolegliwościami może pomóc nam sobie poradzić, ale o tym w dalszej części artykułu.

Genetyka szczepu Painkiller XL

W ostatniej dekadzie celem hodowców stało się coś, co nazywają „królewskim szacunkiem” – jest to dążenie do osiągnięcia przez krzyżowanie i stabilizację walorów zaspokojających nie tylko potrzeby naszego ciała, ale i ducha. Painkiller XL jest dzieckiem dwóch bardzo uznawanych szczepów: Juanita la Lagrimosa, co wolnym tłumaczeniu z języka hiszpańskiego oznacza „Płaczącą Juanitę”, z kolei jej pochodzenie zawdzięcza się połączeniu Queen Mother z meksykańsko-afgańskiej krzyżówki.

Juanita w połączeniu ze znanym z wysokiej zawartości CBD szczepem Royal Highness, którego rodzicami byl Dance Hall i Respect 13 pozwoliło uzyskać breederom z Royal Queen Seeds znakomity szczep jakim jest Painkiller XL CBD. Genetycznie odmiana ta jest tylko w 25 % indica i aż w 75% sativa, co nie jest typowe dla odmian uprawianych na cele medyczne.

Uprawa i cechy szczepu Painkiller XL

Uprawa odmiany Painkiller XL nie należy do najtrudniejszych, więc bez problemu początkujący ogrodnicy mogą śmiało wybierać ją jako doskonałą pozycję do poznawania tajników uprawy. Odmiana uprawiana w szklarniach (greenhouse) może osiągać do 150cm wysokości dając przy tym całkiem obfity plon. Kwitnienie trwające ok. 8 tygodni kończy wraz z drugą połową września.

XL jako drugi człon w nazwie nie występuje bez powodu – przy optymalnych warunkach można się spodziewać nawet pół kilograma suszu na roślinę. Wielu hodowców uważa, że najlepszą metodą uprawy tego szczepu jest tzw. Screen of Green, czyli przeplatanie młodych jeszcze gałązek między oczkami nadwieszonej nad roślinami siatki, aby te podczas fazy kwitnienia tworzyły równy dywanik puszystych kwiatów, zawieszonych na tej samej wysokości.

Odpowiednio przetworzony i przechowywany, końcowy produkt Painkillera daje wyjątkowe, zmysłowe wrażenia przeszywając nozdrza chemiczno-cytrusowy, ostrawy aromat. Dym pozostawia słodko-mdławy posmak otaczając nas aromatyczną aurą, z kolei waporyzacja gwarantuje niespotykane przeżycia smakowe, jakie gwarantuje nam czysta para bogata w aromatyczne terpeny.

Painkiller i jej właściwości medyczne

Twórcom odmiany udało się uzyskać niemal identyczny stosunek kannabinoli CBD do THC, których poziom sięga 9% co jest jednym z najlepszych osiągniętych do tej pory wyników.

Pacjenci, którzy do tej pory mieli okazję bliżej poznać się z Painkillerem, twierdzą, że dostarcza on znacznego złagodzenia bólu różnego pochodzenia, przy średnich efektach psychiczno – euforycznych. Delikatnie relaksująco – rozluźniający wpływ na całe ciało pozwala normalnie funkcjonować w ciągu dnia, a podczas wieczorowej pory może pomóc w bezproblemowym zaśnięciu.

Skąd wziąć nasiona odmiany Painkiller XL?

Wiele sklepów na Zielonym Rynku oferuje tę wspaniałą odmianę, lecz wiele z tych sklepów nie dba o to, w jaki sposób magazynowane są ich nasiona, które wymagają przechowywania w stałej temperaturze, na przykład w lodówce lub zamrażarce, bez dostępu do światła. Złe przechowywanie może skutkować tym, że zakupione nasiona mogą być bezwartościowe jako przedmiot kolekcjonerski, a już na pewno gdy ich celem jest wysadzanie. Oczywiście w krajach, gdzie jest to dozwolone.

Zbyt wysokie różnice temperatur oraz wilgoć są szkodliwymi czynnikami dla nasion, zaleca się, aby  poziom wilgotności powietrza nie przekraczał 9%, a jeśli przechowujemy je w lodówce to nie zaleca się wyciągać ich zbyt często, podobnie jest ze światłem. Wszystkie te czynniki mogą wpłynąć na rozpoczęcie procesu kiełkowania.

Odpowiednio przechowywane nasiona zapewniają optymalną zdolność kiełkowania oraz żywotność nasion. Jednym ze sklepów, które bacznie pilnują przestrzegania powyższych zasad jest taniesianie.pl. Regularne dostawy świeżych partii nasion, które zasilają magazyny tego seedbanku, gwarantują ich wysoką jakość.

 

Kanada przygotowuje się do wprowadzenia do obrotu legalnej marihuany co nastąpi tej jesieni i dzięki czemu szansę stać się międzynarodowym liderem w tym dynamicznie rozwijającym się przemyśle. Jednak okazuje się, że Kanadyjczycy mogą mieć wkrótce nowego silnego konkurenta z Azji, czy Chiny staną się po cichu globalnym konopnym liderem?

Według China Morning Post, Narodowe Biuro Statystyki Chin informuje, że krajowi rolnicy produkują połowę konopi na świecie w postaci konopi przemysłowych. Od początku XXI wieku rząd tego kraju interesuje się wykorzystaniem konopi jako środki ziołowe, materiał budowlany a także jako odzieży dla wojska. Dziś rolnicy, którzy w dużej mierze uprawiają ziemię w suchych północnych prowincjach, zbierają ogromne ilości konopi do użytku w przemyśle tekstylnym i farmaceutycznym.

Kanada a sprawa chińska

Ogromny skok popularności konopi w Chinach rozpoczął się w momencie, gdy kanadyjski przemysł konopny zaczął dostarczać marihuanę medyczną dla krajów takich jak Niemcy i Australia, jednocześnie prowadząc uprawy w Danii i Kolumbii. Chińczycy zauważyli gospodarczy potencjał tkwiący w tej roślinie. Dlatego Chiny postanowiły zostać poważnym graczem i stworzyć konkurencję dla Kanady.

Zgodnie z wewnętrzną notatką uzyskaną przez CBC na wiosnę, chińscy urzędnicy zażądali swego czasu, aby rząd kanadyjski ograniczył nielegalny wywóz konopi indyjskich, który według urzędników zalewał chińskie ulice. Notatka była odpowiedzią na żądania Kanady, że Chiny zrobiły coś w sprawie fentanylu podsycającego kryzys opioidów w Ameryce Północnej.

Patenty

Oprócz ogromnej ilości uprawianych konopi Chiny idą w kierunku patentowania swojej drogi do międzynarodowego przemysłu konopnego.

Analiza danych patentowych ONZ, przeprowadzona przez firmę Quartz, pokazuje, że Chiny posiadają ponad połowę spośród 600 zgłoszonych międzynarodowych patentów związanych z konopiami, które obejmują różne formy podawania leku czy kwestie olejów używanych w plastrach konopnych.

Jedyną rzeczą, która wydaje się być przeszkodą dla Chin, jest to, że marihuana w tym kraju jest nielegalna. Narkotyki są na ogół bardzo tabu w Chinach w wyniku tego, co nazywa się lokalnie „Stuleciem Upokorzenia” – czyli tamtejszej wojny z narkotykami.

Pod koniec XIX wieku Imperium Brytyjskie zalało Chiny opium, kalecząc kraj i umożliwiając jego kolonizację. Wspomnienie tego okresu, znane jako Wojny Opiumowe, do dziś utknęło w pamięci obywatelom Chin i zaowocowało najsurowszymi prawami narkotykowymi na świecie.

Zgodnie z chińską ustawą o administrowaniu bezpieczeństwem publicznym, handel, przemyt lub uprawianie marihuany może skończyć się karą do do 15 lat więzienia, a nawet karą śmierci, w zależności od stopnia przestępstwa i ilości przemycanych używek.

Mimo to, jeśli Chiny opatentują innowacje związane z konopiami, mogą spokojnie czekać, aż kolejne kraje ja zalegalizują i wtedy zarabiać na patentach

 „Chińscy farmerzy nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla rynków marihuany w USA. Nie mają oficjalnej ani praktycznej drogi handlowej. Jednak, tak jak w przypadku wszystkich rzeczy w Chińskiej Republice Ludowej, wszystko może się zmienić w wyniku kaprysu przywódców. „

-pisze Andre Bourque w Forbes,

Koniec końców konopie od wieków sa zakorzenione w chińskiej kulturze. Według badań opublikowanych w 2008 r., Rośliny zidentyfikowane jako konopie znaleziono na terenie chin, w prawie 3000-letnich grobach. Konopie indyjskie są nielegalne w Chinach od 1985 roku, kiedy rząd podpisał traktat ONZ, którego celem było kontrolowanie używek psychoaktywnych na całym świecie dla wyłącznych interesów USA.

Holandia wyraziła zgodę na znaczące zwiększenie dostaw marihuany do Niemiec, aby pomóc naszym zachodnim sąsiadom w radzeniu sobie z gwałtownym wzrostem popytu na konopie używane w celach medycznych.

Holenderski minister zdrowia Hugo de Jonge i jego niemiecki odpowiednik, Jens Spahn, umówili się na ponad dwukrotne zwiększenie dostaw marihuany z Niderlandów. Na chwile obecną limit wynosił 700 kilogramów rocznie, teraz został podwojony i wynosić będzie 1500 kilogramów, jak podaje dziennik Der Spiegel.

Gwałtowny wzrost popytu

Kanadyjskie i holenderskie firmy uprawiające konopie medyczne eksportują do Niemiec rekordową jak do tej pory ilość marihuany, aby pomóc im znacząco zwiększyć podaż suszu. W poprzednim roku, Niemcy przyjęły 520 kilogramów marihuany od producentów z  Kanady.

W Niemczech ostatnio wznowiono proces legislacyjny aby zwiększyć areały uprawy merihuany do celów medycznych w tym kraju, ale kwota, o której mowa, nadal pozostaje zdecydowanie niższa niż popyt.

Oznacza to, że Niemcy będą uzależnione od importu, aby zaspokoić swoje zapotrzebowanie na konopie indyjskie do co najmniej 2020 roku.

Kanadyjskie firmy, takie jak Aurora Cannabis, Canopy Growth, Cronos i Tilray, zakładają centra uprawowe w całej Europie, aby zaspokoić europejski popyt, co oznacza, że w nadchodzących latach kolejne ilości będą przekraczać granice europejskie, zamiast być wytwarzane na miejscu przez krajowych producentów

Wkrótce ruszy pierwszy w Polsce proces o odmowę leczenia marihuaną. Matka zmarłej dziewczynki, której uniemożliwiono leczenie epilepsji przy pomocy konopi pozywa instytut Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka.

Czteroletnia Ola Janowicz zmarła po ataku epilepsji. Miała przyjmować medyczną marihuanę jednak lekarz z Centrum Zdrowia Dziecka nie chciał wypisać recepty. Prawnicy z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka mówią, że to było niezgodne z aktualną wiedzą medyczną  i sprzeczne z ustawą o prawach pacjenta, a lekarze z CZD po za śmiercią dziecka spowodowali u matki “poważne cierpienie psychiczne”.

Zarzuty

Ola Janowicz od urodzenia zmagała się z atakami padaczkowymi. Zmarła dwa lata temu. Teraz matka Oli pozwała do sądu Centrum Zdrowia Dziecka, które dziewczynkę „leczyło” za to, że jej córka bardzo cierpiała, a ona musiała bezradnie na to patrzeć. Zarzuty są takie, że odmówiono leczenia konopiami dziecku, które tego wymagało – mówi mama Oli. Chodzi o leczenie marihuaną zawierającą psychoaktywną substancję THC.

Marihuana kontra padaczka

Dzieci z padaczką lekooporną pod jej wpływem mają zdecydowanie mniej ataków – potwierdza to doktor Marek Bachański, który w Centrum Zdrowia Dziecka zajmował się takimi pacjentami. Przepisywał i podawał im marihuanę w celach medycznych.Trzy lata temu szpital zwolnił doktora Bachańskiego, a dzieci, którymi się zajmował, przejął inny lekarz. Po tej zmianie okazało się, że mała Ola nie otrzyma leku, ktory mial byc sprowadzony w formie , nie dostała. – Pani Paulinie powiedziano, że wobec jej córki konopna terapia nie zostanie zastosowana. Wystosowano oświadczenie, że szpital takiej terapii nie prowadzi, co nie było prawdą. Dlatego składamy pozew przeciwko tej placówce – mówi adwokat Monika Diehl.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Paulinie Janowicz z Wrocławia w sprawie przeciwko Instytutowi Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka pomagać będzie Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Matka pozwała szpital za odmowę leczenia z wykorzystaniem marihuany na skutek czego jej czteroletnia córka Aleksandra zmarła w wyniku ataku epilepsji w maju 2016 roku. Sprawa prowadzona jest w ramach Programu Spraw Precedensowych HFPC, Paulinę Janowicz będą reprezentować pro bono adwokaci z kancelarii Clifford Chance.

Szczytny cel

Mama małej Oli domaga się 150 tysięcy złotych zadośćuczynienia za naruszenie jej dóbr osobistych – nie mogła z powodu choroby córki nawiązać z nią relacji. Pieniądze mają być przekazane na Fundację Ola, która pomaga pacjentom chcącym skorzystać z leczenia marihuaną.

Pieniążki, jeżeli je wygramy, przeznaczymy na to, żeby zakupić ekstrakty i je rozdawać najbardziej potrzebującym

– tłumaczy Paulina Janowicz. Już po śmierci Oli Sejm znowelizował prawo. W tej chwili teoretycznie każdy lekarz może wypisać receptę na lek z marihuaną medyczną(jednak kto się tematem interesuje wie, że ta ustawa to bubel), a doktor Marek Bachański został decyzją sądu przywrócony do pracy w Centrum Zdrowia Dziecka. Jak mówi lekarz, po wyroku sądu starał się powrócić do leczenia medyczną marihuaną, nie udało się. Pozew Pauliny Janowicz i jej córki Oli jest objęty specjalnym programem spraw precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

 

Od dziesięcioleci, przeciwnicy ponownego zalegalizowania marihuany, jako jeden ze swoich „argumentów” podnosili to, iż konopie rzekomo powodują choroby psychiczne, a jako tę najczęstszą przeważnie podawali schizofrenię. Jednak najnowsze i największe jak do tej pory przeprowadzone badania w tej kwestii wykazały, że marihuana nie powoduje schizofrenii. 

Konopie indyjskie są częściej przyjmowane przez osoby cierpiące na schizofrenię niż same wywołują zaburzenia psychiczne, wynika z badań. Największe dotychczas badania nad genami i predyspozycjami do schizofrenii w kontekście używania konopi, które to wykazały zawierają dane od 180 000 osób.

Słabe dowody na związek przyczynowy

Naukowcy zidentyfikowali 35 genów związanych z używaniem konopi indyjskich, z najsilniejszym skojarzeniem w CADM2.

„CADM2 już kojarzy się z ryzykownym zachowaniem, osobowością i np. piciem alkoholu”

-powiedziała Jacqueline Vink z Uniwersytetu Radboud w Holandii, główny autor badania. W artykule, opublikowanym w Nature Neuroscience, naukowcy napisali:

„Znaleziono słabe dowody na związek przyczynowy pomiędzy używaniem konopi indyjskich, a schizofrenią i dużo silniejsze dowody na związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy chorobą i używaniem marihuany. Sugeruje to, że osoby ze schizofrenią mają większe ryzyko rozpoczęcia używania konopi indyjskich, natomiast osoby używające marihuany nie są z tego powodu narażeni na tę chorobę”

Stwierdzili, że wyniki były odmienne od poprzednich badań sugerujących, że stosowanie konopi indyjskich zwiększa ryzyko schizofrenii.

Gdy zainteresujesz się waporyzacją i zaczniesz o niej czytać, obok  pozytywnych opinii będziesz zapewne mógł spotkać się również z negatywnymi. W miarę stawiania kolejnych kroków, szybko okaże się, że narzekania części użytkowników nie mają nic wspólnego z prawdą. Wybraliśmy dla Was najpopularniejsze z nich – obalamy mity dotyczące waporyzacji!

Waporyzacja to metoda inhalacji polegająca na wdychaniu pary produkowanej przez vaporizer. Para powstaje w wyniku podgrzania materiału roślinnego do odpowiedniej temperatury. Temperatura ta jest na tyle niska, że nie dochodzi do zapłonu suszu. Para jest bogata w substancje aktywne, które są wydobywane z waporyzowanego materiału. Mogą to być np. kannabinoidy, jeśli waporyzujemy susz CBD czy koncentraty CBD. Waporyzacja koncentratów, np. w formie kryształów CBD, jest często określana jako dabbing. Substancje czynne mają ogromny wpływ na funkcjonowanie człowieka. Przykładowo, wspomniane kannabinoidy działają przeciwnowotworowo, przeciwdepresyjnie czy przeciwbólowo.

Część początkujących użytkowników waporyzatorów z jakiegoś powodu negatywnie oceniła tę metodę przyswajania substancji aktywnych. Tego typu opinie mogą być wynikiem nieumiejętnej techniki waporyzacji czy użycia do tego celu niskiej jakości urządzeń. Najtańsze waporyzatory dostępne na rynku nie mają właściwie nic wspólnego z waporyzacją. Opinie użytkowników takich urządzeń nie dotyczą prawdziwej waporyzacji, dlatego nie powinniśmy się nimi sugerować. Jakie mity powstały wokół waporyzacji? Dlaczego nie są zgodne z prawdą? Dowiesz się w dalszej części naszego artykułu!

Nie odczuwam pozytywnych efektów waporyzacji!

Każdy doświadczony miłośnik waporyzacji powie Ci, że waporyzacja działa! Początkujący użytkownik, który tylko raz skorzysta z waporyzatora i zniechęcony brakiem oczekiwanych efektów odstawi go w kąt, nie daje sobie szans na opanowanie prawidłowej techniki inhalacji. To dosyć często popełniany błąd! Każde urządzenie wymaga poświęcenia czasu na naukę odpowiedniej techniki inhalacji, zmielenia suszu czy sposobu nabicia komory. Przykładowo, waporyzatory kondukcyjne, jak np. DaVinci IQ Vaporizer, do efektywnej waporyzacji wykorzystują drobno zmielony susz szczelnie wypełniający komorę. Z kolei w przypadku urządzeń konwekcyjnych, jak np. Volcano Vaporizer, lepiej sprawdzi się średnie zmielenie oraz luźne wsypanie suszu do komory. To ogólna zasada, jednak istnieją od niej wyjątki.

„Z waporyzatorem sytuacja wygląda podobnie jak z jakimkolwiek innym urządzeniem elektronicznym. Przykładowo, wymieniając nasz telewizor na nowy musimy poświęcić trochę czasu na zaznajomienie się z nowym oprogramowaniem, funkcjami oraz aplikacjami, choć dotychczasowy model moglibyśmy użytkować niemal z zamkniętymi oczami. Podobnie jest z waporyzatorami – każdy model jest inny i wymaga indywidualnego podejścia. Nawet najbardziej doświadczeni użytkownicy oraz recenzenci waporyzatorów muszą poświęcić czas na opanowanie nowego modelu, i to pomimo tego, że mają bogate doświadczenie z różnorodnymi urządzeniami.” – wyjaśnia ekspert z zakresu waporyzacji, Ryszard Fazowski z firmy VapeFully.

Przeprowadzono badania nad stopniem wchłaniania kannabinoidów w zależności od metody ich przyjmowania. Okazało się, że waporyzacja jest najlepszą metodą ich stosowania i przyswajanych jest aż 50-80% kannabinoidów. Przykładowo, w przypadku olejków ilość ta wynosi 4-20%, a w przypadku palenia – 30%. Waporyzując taką samą ilość substancji jesteśmy w stanie przyswoić nawet 4 razy więcej kannabinoidów niż podczas przyjmowania olejków oraz ponad 2-krotnie więcej niż w przypadku palenia! To oznacza nie tylko skuteczniejsze działanie, ale również niesamowitą oszczędność.

Kupno waporyzatora? Szkoda pieniędzy!

Waporyzatory to w większości przypadków urządzenia elektroniczne, w związku z tym na ich zakup należy przeznaczyć pewną sumę pieniędzy. Na szczęście vaporizer to urządzenie mogące służyć długie lata. Warto pamiętać, że bardzo często droższe urządzenia posiadają długą gwarancję, która może sięgać 10 lat, a w przypadku niektórych modeli urządzeń  może ona być nawet dożywotnia.

„Elektroniczne urządzenia bezpieczne dla zdrowia zaczynają się od około 300 zł, bardziej bogate w funkcje waporyzatory to wydatek rzędu ok. 500zł. Choć takie waporyzatory działają mniej efektywnie od urządzeń za czterocyfrowe sumy, to dla początkujących użytkowników będą one jak najbardziej odpowiednie. Droższe waporyzatory różnią się pod względem jakości pary czy wydajności.” – dodaje ekspert z VapeFully.com/pl. Ich zakup szybko się zwróci, ponieważ im bardziej wydajny waporyzator, tym więcej zaoszczędzimy na ziołach. Urządzenia z wyższej półki wymagają mniejszej ilości suszu do osiągnięcia tego samego efektu. Choć i od tej reguły są odstępstwa – budżetowy VapCap M 2018 jest niezwykle oszczędnym urządzeniem.

W przypadku niższej półki cenowej należy uważać również na urządzenia niebezpieczne dla zdrowia. Każdy kto choć trochę zainteresował się waporyzacją na pewno odradzi Ci kupno waporyzatora typu Snoop Dogg G Pen czy Titan 2 Hebe. Tego typu urządzenia są wykonane z niskiej jakości materiałów. Razem z rozgrzaną elektroniką mogą topić się podczas inhalacji i wydzielać toksyczne związki. Ponadto, mogą one przypalać susz, czego skutkiem będzie szereg dolegliwości zdrowotnych oraz skuteczne odstraszenie od waporyzacji.

Na wybór odpowiedniego urządzenia ma wpływ sklep, w którym chcemy dokonać zakupu. Najlepiej jeśli oferuje on jedynie sprawdzone oraz bezpieczne dla zdrowia urządzenia. Wybierając sklep z waporyzatorami VapeFully możemy mieć pewność, że każdy zakupiony produkt jest najwyższej jakości. Zarówno jeśli chodzi o waporyzatory, zioła do waporyzacji czy produkty CBD sklep VapeFully testuje każdy produkt przed wprowadzeniem go do oferty.

Waporyzacja – fakty i mity!

Niektóre opinie krążące w internecie może zniechęcić do waporyzacji. Warto posłuchać w tym przypadku osób, które mają bogate doświadczenie w tej formie konsumpcji ziół. Szereg przeprowadzonych badań potwierdza skuteczność waporyzacji, która została uznana za najlepszą metodę stosowania ziół. Niewielki trud włożony w opanowanie techniki waporyzacji z pewnością zostanie zrekompensowany nie tylko poprzez poprawę zdrowia, ale również samopoczucia!

Santa Rosa, Kalifornia – Tymczasowo sąd zezwolił pięcioletniej dziewczynce z epilepsją używać olejku z marihuany w przedszkolu. Dziewczynka z North Bay cierpi na rzadką postać padaczki, aby pójść do przedszkola, a później szkoły, musi mieć przy sobie wyciąg z konopi indyjskich w postaci olejku.

Pięciolatka otrzymuje olejek z konopi, jeśli ma napad. Jednak tamtejszy odpowiednik kuratorium oświaty w tym dystrykcie początkowo odmówił wydania zgody na posiadanie i używanie leku na terenie placówki ze względu na prawo federalne. Jednak tymczasowa decyzja sądu w tej sprawie cofnęła tę decyzję i czasowo zezwoliła dziewczynce posiadać niezbędny do normalnego funkcjonowania lek. -Teraz rodzina walczy i oczekuje się kolejnej decyzji sędziego w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.-

Brooke Adams

ma 5 lat i jest podobna do wielu innych dzieci. Lubi swoje zabawki i uwielbia spędzać czas z rówieśnikami. Ale w przeciwieństwie do innych dzieci, Brooke ma zespół Dravet, rzadką postać epilepsji lekoopornej. Dla Brooke, najważniejszą rzeczą, która pomaga zatrzymać te napady, jest olejek z konopi indyjskich zawierajacy THC.

„Ona potrzebuje THC, które faktycznie uspokaja jej ciało oraz mózg i zatrzymuje napad.”

powiedziała matka, Jana Adams.

Tymczasowa decyzja sądu

Przedszkole zaczęło się dla Brooke w połowie tego miesiąca. Dzięki tymczasowej, wydanej na okres dwóch miesięcy, decyzji sądu dziewczynka może posiadać i w razie konieczności używać leku na terenie placówki. Dystrykt początkowo twierdził, że ze względu na federalne prawo antynarkotykowe nie będzie mogła sprowadzać do szkoły olejku zawierającego THC, co niestety uniemożliwiłoby jej uczęszczanie do przedszkola. Jej mama ma nadzieję, że wyrok sędziego jest krokiem we właściwym kierunku.

To zmieniło nasze życie

Brooke otrzymuje olejki konopne, które oprócz THC zawierają CBD i THCA, dwa razy dziennie w domu. Jeśli dostanie ataku w szkole, jej osobista pielęgniarka umieści olej za wargą. Bez tego oleju jej napady mogły trwać nawet do 3 godzin.

„Teraz, z marihuaną na pokładzie, jej ataki trwają od 3 do 4 minut i nie musimy dzwonić po karetkę,”

powiedziała Jana.

„Żadnych podróży pogotowia. Żadne pobyty w szpitalu. To zmieniło nasze życie.”

Oczekuje się, że sędzia, który będzie w tej sprawie orzekał w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, wyda bardziej trwały wyrok w tej sprawie, ale mama dziewczynki twierdzi, że będzie gotowa do apelacji, jeśli decyzja nie bedzie na ich korzyść. Mówi, że nigdy nie spodziewała się walczyć o medyczną marihuanę.

„Chodzimy do kościoła” – powiedziała Jana – „Jesteśmy Mormonami i nawet nie pijemy alkoholu”.

Jednak jak zaznacza –  medyczna marihuana robi to, czego inne leki nie były w stanie zrobić – pomaga jej córce.

Akcje spółek konopnych, producentów legalnej marihuany, zyskały w piątek po kilkanaście procent po tym jak ujawniono, iż kolejny gigant, producent Johnnie Walker’a i Smirnoffa zainteresowany marihuaną i inwestycjami w ten sektor.

Akcje marihuanowe poszybowały w piątek, po raporcie w którym czytamy, że Diageo PLC, producent takich marek jak Johnny Walker czy Smirnoff, rozmawia z co najmniej trzema kanadyjskimi producentami konopi indyjskich i ma zamiar zainwestować w jedną z nich.

Reakcja giełdy

W piątek akcje Cronos Group zyskały 16 proc, Tilray 15 proc. a Canopy Growth Corp. 8,3 proc. podczas gdy indeks S&P 500 wzrósł zaledwie o 0,6 proc. Potencjalna współpraca między branżą alkoholową bądź farmaceutyczną to jak Święty Graal dla kanadyjskich producentów legalnej marihuany, którzy w takich inwestycjach widzą możliwość szybkiego rozwoju. Podobnej reakcji giełdy można się spodziewać za każdym razem gdyż giganci alkoholowi dysponują ogromnymi realnymi środkami na inwestycje.

Branża z ogromnym potencjałem

Nieco ponad dwa tygodnie temu, Constellation Brands, amerykański producent piwa i wina, poinformował o zwiększeniu udziałów w firmie Canopy z 10 proc. do 38 proc. i jak podaje Bloomberg powołując się na dwa anonimowe źródła, planowana kwota inwestycji to 4 miliardy dolarów. Inny producent piwa, firma Molson Coors Brewing również zasygnalizowała chęć współpracy z branżą konopną.

„Jeśli jesteś prezesem firmy zajmującej się produkcją napojów alkoholowych i jeśli wybierasz się akurat na zgromadzenie akcjonariuszy lub na spotkanie pracowników, gwarantuję, że pierwsze pytanie, które padnie, będzie brzmiało: Jaka jest nasza strategia dotycząca marihuany?”

Mówił w wywiadzie dyrektor generalny Canopy Bruce Linton.

 

 

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.