Jak donosi niemiecka spółka Farmaco, jest to największa na świecie umowa na import medycznej marihuany. Ma ona trafić na europejski rynek i stanowić bazę zaopatrzenia dla pacjentów. Susz dostarczy zarejestrowana w Polsce spółka Pharmacann.

Umowa przewiduje, że w ciągu następnych czterech lat niemiecka firma Farmako zaimportuje 50 ton medycznej marihuany od Pharmacann Polska. Wartości kontraktu nie ujawniono. Marihuana zasili europejski rynek oraz ma stanowić bazę dla milionów pacjentów – informuje Puls Biznesu

Warto zwrócić uwagę, że to pierwszy tak duży kontrakt w którym nie biorą udziału podmioty z Kanady, gdzie branża medycznej marihuany jest najbardziej rozwinięta.

Farmako sprzedaje medyczną marihuanę niemieckim aptekom od marca. Już pierwszy miesiąc wygenerował ponad 100 tys. EUR przychodów.

Ta umowa jest wielkim sukcesem nie tylko z tego powodu, że zapewnia stabilną podaż medycznej marihuany, ale także dlatego, że zaczyna bazujące na badaniach opracowanie innowacyjnych odmian marihuany służących lepszemu i bardziej precyzyjnych medycznych terapii

– powiedział Yuval Soiref, współzałożyciel i szef Pharmacann Polska.

Ponadto, Farmako i Pharmacann będą współpracowały w zakresie badań i rozwoju produktów.

Na stronie Pharmacann Polska czytamy:

Jesteśmy międzynarodową firmą farmaceutyczną stosującą światowe standardy w zakresie produkcji surowców farmaceutycznych na bazie konopi innych niż włókniste oraz upowszechniania wiedzy na temat ich leczniczego zastosowania.

Działając w oparciu o doświadczenie z rynku izraelskiego oraz kanadyjskiego dążymy do zapewnienia dostępności produktów zawierających kannabinoidy pochodzenia naturalnego, przy jednoczesnym zachowaniu ściśle kontrolowanej jakości farmaceutycznej.

Ponad 1100 sadzonek konopi indyjskich i 13 kg gotowej marihuany przejęli kryminalni z Pruszkowa. Funkcjonariusze zlikwidowali dobrze przygotowaną plantację, która prowadzona była przez Chińczyków. Czyżby po Wietnamczykach przyszedł czas na Chińskie zioło zalewające nasz rynek?

Plantację wytropili policjanci wydziału kryminalnego komendy w Pruszkowie. Otrzymali oni informację, że na terenie wynajętej posesji w Jankach produkowana jest marihuana. Za całym przedsięwzięciem stać mieli cudzoziemcy. 

Chińska plantacja marihuany

Na terenie wytypowanej nieruchomości odkryto profesjonalną uprawę marihuany. Funkcjonariusze zabezpieczyli ponad 1100 doniczek z sadzonkami, w różnym stadium rozwoju. Pomieszczenia uprawowe były odpowiednio wyposażone i urządzone.

Na poddaszu budynku, azjatyccy ogrodnicy mieli też 13 kg gotowej marihuany. Kryminalni oszacowali, że podczas zbiorów można było uzbierać nawet kilkadziesiąt kilogramów suszu..

Policjanci zatrzymali do sprawy trzech mężczyzn narodowości chińskiej. Usłyszeli oni zarzuty: posiadania znacznej ilości środków odurzających, uprawiania konopi, posiadania przyrządów służących do nielegalnego wytwarzania środków odurzających oraz wprowadzania znacznej ilości narkotyków do obrotu.

– powiedziała podkom. Karolina Kańka, oficer prasowy policji w Pruszkowie. 

Stołeczni policjanci zajmujący się „przestępczością” narkotykową mają teraz nad czym myśleć. To ze względu na to, że produkcją zajmowali się Chińczycy. Do tej pory nielegalne plantacje prowadzone przez azjatyckie grupy, były domeną wietnamskich triad.

Może to oznaczać, że chińskie triady szukają sposób na pomnażanie zysków ze sprzedaży podrabianej odzieży, galanterii czy perfum. Przed laty w Europie Środkowej i Zachodniej uprawami konopi zajmowali się przestępcy z Wietnamu, będący w ścisłej czołówce producentów tego narkotyku

– mówi jeden ze śledczych. (nie wiemy co miał na myśli mówiąc o czołówce producentów ale z pewnością nie jakość suszu, który wytwarzali u nas Azjaci)

Naszym rynkiem interesuje się wiele organizacji, niestety tych przestępczych. Ich szefowie widzą ogromny potencjał zysków ze sprzedaży marihuany w naszym kraju. Na miejsce zlikwidowanej plantacji powstanie nowa, lub dwie nowe. Pieniądze, które mogłyby zasilić budżet państwa, właśnie wędrują m.in. do Azji, kiedy politycy przestaną się bać marihuany, oto jest pytanie.

Jak widać na nagraniu oraz na zdjęciach, najazd policji nastąpił niedługo po wysiewie, rośliny widoczne na zdjęciach mają ok. tygodnia.

Amerykański Urząd ds. Zwalczania Narkotyków (DEA) poszukuje firmy, która będzie odpowiadać za utylizację marihuany. Ilości o jakich mowa to około 500 spalonych kilogramów na godzinę, umowa obowiązywałaby od marca do września – czytamy w ogłoszeniu oddziału DEA w Houston.

Marihuana transportowana będzie z 12 miast w całym Teksasie do spalani w Tucson. Susz w takich ilościach zazwyczaj kompresowany jest do postaci „cegieł” ważących od 20 do 30 kilogramów.

Wszystko pójdzie z dymem

„Integralność procesu zniszczenia musi być taka, aby zniszczony materiał nie mógł zostać odzyskany, gdy zostanie zniszczony”

-czytamy w zawiadomieniu DEA.

Marihuana musi zostać spalona do momentu, w którym nie ma możliwości wykrycia kannabinoidów, mierzonych za pomocą standardowych metod analitycznych. DEA sprawdzi spalarnię, aby upewnić się, że po spaleniu nie zostały żadne pozostałości.

Podczas spalania suszu obecny będzie personel DEA nadzorujący cały proces, dodatkowo kamery będą rejestrować cały proces. DEA zastrzega sobie prawo dostępu do materiału wideo w razie potrzeby, aby potwierdzić, że marihuana została poprawnie spalona.

Wymagania DEA są następujące: spalarnia musi posiadać ogrodzenie uniemożliwiające obserwowanie procesu spalania dla osób postronnych oraz pracownicy spalarni muszą przejść testy na obecność THC w organizmie.

Straż Graniczna w Atlancie (CBP) również poszukuje spalarni, która będzie w stanie przyjąć od 700 do 2500 kilogramów marihuany na raz w celu spalenia. Powtarzalność procesu szacuje się na 8-12 w roku. W tym przypadku spalarnia będzie musiała spełnić odpowiednie warunki, gdyż do spalenia będą również inne używki takie jak haszysz, kokaina, heroina, meta amfetamina, sterydy i opiaty.


Według informacji zawartych w przetargu w celu zniszczenia kokainy, heroiny i meta amfetaminy temperatura musi osiągnąć około 1000 stopni Celsjusza. W przypadku pozostałych substancji wystarczy 800 stopni Celsjusza.

33-letni mężczyzna poszedł na policję po tym, jak uznał, że diler go oszukał przy zakupie marihuany. Obywatel Malawi zameldowany w ośrodku dla osób ubiegających się o azyl postanowił uznał, że susz nie jest odpowiedniej jakości. Po okazaniu konopi indyjskich na komisariacie od razu został aresztowany, gdyż było to jednoznaczne z nielegalnym posiadaniem konopi indyjskich.

Kupił marihuanę niskiej jakości, a następnie poskarżył się na policji

Jak czytamy na łamach independent.ie – sędzia John Hughes prowadzący sprawę powiedział, że zachowanie Liwembe było co najmniej nielogiczne, a sam oskarżony po przyznaniu się do posiadania marihuany argumentował zachowanie psychozą wywołaną przez konopie indyjskie.

Policjant zatrzymujący Arthura Liwembe powiedział sędziemu, że „mężczyzna przyszedł na komisariat bezpośrednio po zakupie marihuany i skarżył się na jej jakość”.

Poza marihuaną Liwembe miał w kieszeni nóż do tapet, który również został przekazany jako dowód w sprawie. Adwokat Anne Fitzgibbon od razu sprostowała sytuacje mówiąc, że mężczyzna pracuje jako złota rączka, więc służył mu on jako codzienne narzędzie pracy.

Jednym z nieprawdziwych stereotypów jest to, że użytkownicy marihuany są bardziej otyli niż osoby nie używające zioła. Wielu palaczy wie jednak, iż jest to nieprawda, a większość konsumentów zioła to jednak osoby o których nie można powiedzieć, że są otyli. Potwierdzają to kolejne badania.

Użytkownicy marihuany mniej narażeni na otyłość?

Wyniki nowego badania zostały opublikowane w połowie tego miesiąca na łamach International Journal of Epidemiology. Najnowsze badania pokazują, że użytkownicy marihuany są mniej narażeni na otyłość w porównaniu z osobami, które nie są użytkownikami.

Naukowcy z Michigan State University w swojej pracy podparli się danymi z National Epidemiologic Survey on Alcohol and Related Conditions (NESARC), które dysponuje przekrojową i reprezentatywną dla całego kraju próbą badawczą obywateli USA w wieku 18 lat i starszych. W sumie przeanalizowano odpowiedzi pochodzące od ponad 33 000 osób.

Pierwszy etap badania polegający na serii wywiadów odbył się w latach 2001-2002. Uczestnicy badania zostali zapytani, czy używają marihuany, a jeśli tak, to kiedy robili to ostatnio oraz jak często używają konopi. Kolejne wywiady przeprowadzone zostały w latach 2004-2005, uczestnicy ponownie byli pytani o to, czy używali marihuany od ostatniego wywiadu, a jeśli tak to w jakiej częstotliwości.

W okresie pomiędzy wywiadami, naukowcy śledzili wzrost wskaźnika masy ciała (BMI) we wszystkich respondentów – tych, którzy konopi nigdy nie używali, osób, które zaprzestały używania oraz nowicjuszy i stałych użytkowników marihuany

Uczestnicy w wieku powyżej 65 lat zostali wykluczeni ponieważ badania pokazują, że spadek BMI u osób starszych jest często spowodowany utratą masy mięśniowej.

Wyniki badania pokazały, że wzrost wskaźnika BMI u używających konopi indyjskich jest mniejszy w porównaniu z osobami, które nigdy marihuany nie używały.

Osoby, które używały marihuany, w trakcie badanie też przybrały na wadze, jednak zdecydowanie mniej niż osoby, które jej nie używały.

„W NESARC uporczywe osoby zażywające konopie indyjskie i inicjowane były niedostatecznie reprezentowane w stabilnie otyłych podgrupach”, stwierdza badanie. „Ponadto te same aktywne podgrupy używające konopi były niedostatecznie reprezentowane wśród nowych przypadków otyłości obserwowanych w W2”.

Jaka jest tego przyczyna?

Badanie sugeruje kilka teorii wyjaśniających, dlaczego użytkownicy marihuany doświadczają mniejszego przyrostu masy ciała. Jedna z nich mówi o tym, że jest to powiązane ze zmniejszaniem się gęstości oraz ilości aktywnych receptorów kanabinoidowych (CB1), które wynika z długotrwałego używania konopi. Jest to teoria, która została po raz pierwszy wygłoszona w zeszłym roku przez oddzielny zespół naukowców z Indiana University South Bend.

„Dla wielu pacjentów, konopie indyjskie mogą być lepszym rozwiązaniem w celu utraty wagi niż chirurgia lub farmaceutyki”

-napisano w metaanalizie opublikowanej w grudniu

Inna sugerowana możliwość związku między używaniem marihuany a mniejszym przyrostem BMI ma związek z właściwościami przeciwzapalnymi innego receptora kannabinoidowego – CB2.

„Związek stanów zapalnych i otyłości jest szeroko rozpowszechniony w badaniach przedklinicznych i klinicznych”

– piszą autorzy badania.

Odkrycia te są ważne dla przyszłych badań biomedycznych dotyczących kannabinoidów – zwłaszcza, że medyczna marihuana jest często sugerowana jako lek zapobiegający utracie wagi u pacjentów np. z HIV, chorych na raka czy stwierdza badanie.

Jednak naszym zdaniem pominięty został istotny fakt. Od dawna wiadomo, że kannabinoidy, a w szczególności THC jest swojego rodzaju regulatorem pracy naszego mózgu oraz całego organizmu. Najlepszym tego przykładem jest to, w jaki sposób THC reguluje pracę neuroprzekaźników w mózgu. Idąc tym torem łatwo dojść do wniosku, że funkcje regulacyjne kanabinoidów mogą dotyczyć także kwestii wagi oraz przemiany materii.



Mieszkańcy Florydy mają ostatnio wiele powodów do świętowania, jeśli chodzi o kulturę konopną. W tym tygodniu zniesiono państwowy zakaz palenia marihuany medycznej, a inne ograniczenia dotyczące regionalnych punktów ambulatoryjnych również zostały zakwestionowane. Ci, którzy pragną wznieść toast za przyszłość z marihuany, również patrzą na filiżankę, która jest w połowie pełna – Destylarnia Fat Dog Ybor City ogłosiła wprowadzenie na rynek ginu i wódki Nirvana Spirits z domieszką konopi.

Ważna uwaga: ci, którzy nie znają terminologii związanej z Zielonym Światem, mogą być nieco odrzuceni przez niejasny język marketingowy Nirvany, który koncentruje się na produktach „infuzyjnych” – czyli takich, które zawierają kannabinoidy. Choć technicznie poprawne, to jest to tak niejasne, że może być mylące dla zwykłego potencjalnego odbiorcy. Są to nie-psychoaktywne produkty na bazie konopi włóknistych, bez marihuany i bardzo niskim poziomem THC. Produkty te mają mniej niż 0,5% psychoaktywnego kannabinoidu.

Wrota do produktów z konopi zostały otwarte pod koniec zeszłego roku dzięki nowej ustawie rolnej w USA, która zmieniła ustawę o substancjach kontrolowanych, aby pominąć zakaz produkcji konopi i badań nad nimi. Floryda znajduje się na skraju uchwalenia ustawodawstwa, które zalegalizowałoby rolnictwo konopne, a także ustanowi programy pilotażowe dla przyszłych rolników w szkołach wyższych.

Kampania Nirvana opiera się na niedawnym artykule w Wall Street Journal, w którym utrzymywano, że napoje z marihuany, mimo wszystkich komercyjnych spekulacji, nie smakują zbyt dobrze.

„To jest po prostu nieprawdziwe w przypadku naszego produktu”, powiedział dyrektor generalny Fat Dog Spirits dr Rama Ramcharran dla ABC Action News. „Rzucam wyzwanie każdemu, aby spróbował produktów i powiedział, że smakują jak olej lub stodoła!”

Marihuana warta 2,5 miliona dolarów przechwycona w porcie Filadelfii. Przejęta marihuana to około 270 kilogramów, jest to jedno z rekordowych przechwyceń marihuany w Filadelfii o tak dużej wartości.

Agenci amerykańskiego urzędu celnego i ochrony granic przechwycili ponad 270 kilogramów marihuany w porcie Filadelfii – piszą lokalne media. Marihuana transportowana była w jednym z kontenerów, a trafiła z Puerto Rico. Szacunkowa wartość marihuany to 2,5 miliona dolarów.

„Praca agentów służb celnych i ochrony granic zaowocowała jednym z największych przejęć marihuany na obszarze portu w Filadelfii” – powiedział Casey Durst, dyrektor operacji terenowych w służbie celnej i ochrony granic w Baltimore. „To znakomity przykład tego, jak CBP utrzymuje najwyższe standardy bezpieczeństwa i chroni społeczność przed nielegalnymi używkami.

(fot. FOX29.COM)

„Filadelfia nie należy do popularnych portów pod względem przeładunku narkotyków, aczkolwiek jak potwierdza sytuacja, raz na jakiś czas trafi tutaj nielegalna dostawa. Odbiorca może mieć kontakty na Dominikanie, Jamace bądź Puerto Rico, gdzie zaadresowana przesyłka trafia do samolotu. Po wylądowaniu przesyłki są przekierowywane z międzynarodowego pasa bagażowego do pasa narodowego. Jeśli przejdą kontrole, podstawiony tzw. „słup” odbierze przesyłkę, skąd trafi na czarny rynek. Nie możemy do tego dopuścić.” – powiedział Sapp.


Technologia kontroli

„Wszystkie przesyłki są kontrolowane na pewnym poziomie”, -potwierdza Sapp

Przesyłka nielegalnej marihuany została zdemaskowana przez skanery rentgenowskie ustalając, że gęstość ładunku w kontenerze nie jest zgodna z tym, czego można oczekiwać od deklarowanej zawartości.

Gdy skanery rentgenowskie wykryły nieprawidłowości, przyprowadzono psa do wyszukiwania substancji odurzających. Pies jasno zasygnalizował, więc agenci otworzyli kontener. Na pozór wszystko wydawało się być w porządku, aczkolwiek pod podłogą funkcjonariusze znaleźli zapakowany hermetycznie na kształt kostek susz.

Sapp podkreślił, że mimo nieustającej reformy prawa dotyczącego marihuany, międzypaństwowy handel konopiami nadal nie jest legalny.

„Marihuana jest zalegalizowana do użytku medycznego w Pensylwanii i New Jersey” – powiedział Sapp. „Federalne prawo na pewno zabrania przemycania 270kg marihuany.”

Dochodzenie w sprawie przemytu marihuany zostało przekazane Departamentowi Dochodzeń Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a skonfiskowana marihuana ma zostać zutylizowana. Urząd celny i ochrony granic przechwytuje średnio 2 tony substancji odurzających dziennie w Stanach Zjednoczonych. We wtorek agencja ogłosiła, że 28 lutego przejęła 1,5 tony kokainy o wartości 77 milionów dolarów, było to największe przechwycenie narkotyków od ponad 25 lat.

Policjanci z IV Komisariatu KMP w Łodzi zostali wezwani na interwencję domową. Z informacji jakie posiadała policja wynikało, że jeden z lokatorów mógł napastować seksualnie swoją koleżankę. Gdy patrol zjawił się pod wskazanym adresem, drzwi otworzył im 55-letni mężczyzna, z jointem w ustach.

Paląc jointa otworzył drzwi policji

Wieczorem 18 marca, policjanci dostali wezwanie na interwencję domową. Gdy patrol dotarł do mieszkania przy ulicy Lorenza, drzwi otworzył im mężczyzna ze skrętem w ustach. Policjanci wyczuli charakterystyczny zapach marihuany. Na widok funkcjonariuszy 55-latek wyrzucił jointa po czym go rozdeptał. Na pytania funkcjonariuszy, co akurat palił, odpowiedział, że marihuanę. Dodał też, że w domu ma więcej suszu.

W mieszkaniu była również jego znajoma, która dzwoniła pod nr alarmowy z prośbą o interwencję. Kobieta wyjaśniła przybyłym na miejsce funkcjonariuszom, iż w trakcie wizyty, jej znajomy w pewnym momencie zaczął się irracjonalnie zachowywać. Najpierw położył się obok niej na łóżku, po czym zaczął ją obrażać i wulgarnie wyzywać. Wystraszona kobieta schowała się w łazience, skąd zadzwoniła po pomoc.

Funkcjonariusze przystąpili do przeszukania lokum i znaleźli słoik z marihuaną o wadze 8,3 grama. Policjanci znaleźli również obłożoną folią aluminiową szafę w której zamontowane były lampy i system wentylacji. Szafa służyła zapewne do uprawy konopi.

W trakcie interwencji 55-latek próbował zmylić policjantów, min. symulując że widzi postacie biblijne oraz, że jest Jezusem. Ostatecznie mężczyzna został zatrzymany. Usłyszy zarzut posiadania marihuany, za co grozić może kara nawet do 3 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna nie był jak dotychczas notowany.

Sąd apelacyjny w Gdańsku podtrzymał kary więzienia dla konopnych plantatorów z Lubicza: Dawid G. skazany został na 5 lat i 8 miesięcy, a Patryk M. na 5 lat.

Funkcjonariusze CBŚP podejrzewali, że w jednej z wynajętych hali w Lubiczu pod Toruniem, ktoś urządził nielegalny biznes w postaci uprawy marihuany. Kiedy funkcjonariusze wkroczyli na posesje w celu przeszukania budynku, odkryli w nim setki dojrzałych krzaków marihuany oraz kilogramy gotowego już suszu o wartości ponad pół miliona złotych.

Profesjonalna plantacja zaopatrzona w namioty, lampy grzewcze, wentylatory i filtry węglowe pozwalała na uprawę dużej ilości konopi indyjskich utrzymując przy tym najlepsze warunki dla wzrostu roślin – mówi komisarz Agnieszka Hamelusz z Centralnego Biura Śledczego Policji.

Za winnych w tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Toruniu uznała Dawida G. i Patryka M. Są to osoby, które notowały już wyroki za podobne sprawy, a teraz w warunkach recydywy odpowiadali za uprawę znacznej ilości konopi indyjskich (art. 63 ust. 3 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii) oraz wytwarzanie środków odurzających w dużej ilości (art. 53 ust. 2).

Toruński sąd wymierzył następujące kary: Dawid G. został skazany na 5 lat i 8 miesięcy bezwzględnego więzienia oraz 20 tysięcy grzywny. Patryk M. usłyszał wyrok 5 lat bezwzględnego więzienia oraz wpłatę 6 tysięcy grzywny. Okres tymczasowego aresztowania został zaliczony na poczet wypełnienia kar bezwzględnego pozbawienia wolności. Obaj oskarżeni odwoływali się od wyroków, jednak ich obrońcy nic nie wskórali.

  • 12 marca Sąd Apelacyjny podtrzymał wyrok w mocy. Dokonał tylko nieznacznych zmian w opisie czynu. Orzeczony w pierwszej instancji wymiar kary pozostaje jednak bez zmian – relacjonuje Joanna Organiak z sekcji prasowej SA w Gdańsku.

Większość z moich znajomych, którzy są naprawdę dobrzy w kodowaniu – pali trawę. Jeśli zajmujesz się branżą IT to bardzo możliwe, że podobnie jest i z tobą, bądź też znasz takie osoby z pracy – powiedział były dyrektor FBI. Temat używania marihuany w FBI został poruszony po dość dwuznacznej wypowiedzi byłego dyrektora. Okazuje się, że obecne prawo stwarza zagrożenie ponieważ utrudnia zatrudnianie najlepszych  specjalistów – ci lubią sobie zapalić jointa.

Wyjaśnienia dyrektora James Comey’a

Po tym, gdy w jego słowach zaczęto doszukiwać się innego sensu, ówczesny dyrektor wyjaśnił, że żartował i jest całkowicie przeciwny, aby młodzi ludzie zażywali marihuanę. Przypomniał o tym, że konopie w stanie Alabama są odpowiednio uregulowane prawnie i nie można ich używać pracując w FBI, i to aż do 3 lat wstecz od dnia ubiegania się o pracę. Jego słowa miały dać wydźwięk, że uregulowania prawne pracy w FBI nie są wygodne dla specjalistów w branży IT.

„Muszę zatrudnić świetnych specjalistów, żeby mieć szansę rywalizować z cyberprzestępcami. Tylko niektóre z tych dzieciaków chcą palić trawkę nawet w drodze na rozmowę kwalifikacyjną”

– stwierdził James Comey, szef FBI

Żeby zrozumieć co Comey miał na myśli, musimy rzucić nieco światła na źródło problemu.

Konopie, a praca w FBI

Fakt, że rząd federalny ma problem ze skompletowaniem kadry specjalistów ds. bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni, nie jest żadną tajemnicą. Głównym powodem, dla którego większość hakerów nie chce pracować dla rządu to fakt, że rynek pozwala im znaleźć bardziej pożądaną pracę niż praca dla rządu (co za niespodzianka…). Jest jeszcze jeden powód, dość powszechny i wydawałoby się, że oczywisty – polityka FBI w zakresie testów narkotykowych.
Z opisanym w Wall Street Journal artykule James Comey wyraził opinię, że jeśli rząd chce zapewnić sobie i obywatelom bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni, musi zmienić politykę stosowania konopi indyjskich. Jego zdaniem, żaden specjalista nie zrezygnuje z tego zwyczaju tylko i wyłącznie dla pracy jaką daje FBI (bo dlaczego?).
Comey przyznaje, że wielu świetnych ekspertów do walki z cyberprzestępczością chciałoby móc połączyć poranną kawę z popularnym jointem.

Skąd taka zmiana nastawienia?

Chęć do zmiany warunków zatrudnienia w FBI nie jest przypadkowa. Ten ruch jest potrzebny, gdyż Kongres nakazał zatrudnienie 2000 nowych osób do końca 2017 r. Większość z nich miała zajmować się przestępczością komputerową. Problem ze skompletowaniem kadry pojawił się między innymi dlatego, że większość ekspertów w tej dziedzinie nie pasuje do schematu FBI.

Obecne przepisy FBI stanowią, że nie można zatrudnić osoby, która paliła marihuanę w ciągu ostatnich trzech lat. Tutaj pojawia się ciekawa luka w prawie, gdyż mowa jest tylko o paleniu, zaś brak komentarzy na temat innych form konsumpcji konopi.
Na początku ubiegłego roku FBI potwierdziło, że rząd nie zapewnia odpowiedniego bezpieczeństwa internetowego, więc ogólnie rzecz biorąc, zmiany przepisów zatrudniania w FBI mają sens. Gregory Wilshusen, który jest dyrektorem informacji w General Accountability Office przyznał, że rząd nie zmienił praktyki zatrudniania od lat 40-50. XX wieku. Najwyraźniej nie zdają egzaminu w dzisiejszych czasach.

Rząd USA oraz FBI powinny wziąć pod uwagę fakt, że większość obywateli Stanów Zjednoczonych Ameryki aprobuje legalizacje konopi indyjskich. Mimo to marihuana nadal widnieje jako narkotyk z listy I.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.