Kryminalne Zagadki Zielonego Świata

Pyrzyccy dzielnicowi otrzymali zgłoszenie, że w jednym w mieszkań na terenie Pyrzyc uprawiane są konopie indyjskie. Gdy udali się na miejsce okazało się, że dzwonił sam właściciel krzaków. Co kierowało niedoszłym ogrodnikiem?

Doniósł na siebie, że uprawia konopie

Oficer dyżurny pyrzyckiej jednostki odebrał telefon ze zgłoszeniem, iż w jednym z mieszkań na terenie Pyrzyc uprawiane są krzaki konopi. Na miejsce wysłano dzielnicowych dzielnicowi, którzy w chwili przyjazdu zauważyli wybiegające z klatki młode kobiety z dzieckiem. Na widok mundurowych kobiety były wyraźnie zdenerwowane. Po wylegitymowaniu i krótkiej rozmowie, jedna z kobiet przyznała, że pod adresem, na który było zgłoszenie mieszka wraz z partnerem.

Okazało się, że cała sytuacja zaczęła się od kłótni pomiędzy partnerami. Po sprzeczce 28 – latek wychodząc z mieszkania zadzwonił na policję z informacją, że w domu są krzaki marihuany.

Dokładnie tak, opuścił lokal po czym zadzwonił na policję i zgłosił, że znajdują się w nim konopie indyjskie. Miało to przysporzyć problemów jego partnerce, która przebywała w tym czasie w mieszkaniu.

W mieszkaniu policjanci faktycznie w jednym z pomieszczeń na parapecie ujawnili trzy doniczki z krzewami konopi. Skierowani na miejsce kryminalni w trakcie czynności zabezpieczyli rośliny w wysokości 50 – 60 cm.

Jednak szybko okazało się, że „uprawa” należy do 28 – latka, który sam poinformował o tym fakcie Policję. Mężczyzna w dniu interwencji oddalił się z miejsca zamieszkania, aby nazajutrz samemu zgłosić się do jednostki policji.

Na miejscu przyznał się do uprawy konopi i usłyszał zarzut. Zgodnie z Ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii uprawianie konopi innych niż włókniste może wiązać się z pobytem za kratkami nawet do 3 lat.

Źródło: Policja Pyrzyce

 

W nocy z wtorku na środę, w miejscowości Busko Zdrój miała miejsce nietypowa sytuacja. Tuż po północy na schodach tamtejszej komendy policji pojawił się młody mężczyzna. Zachowywał się nietypowo, dyżurny postanowił wezwać patrol. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, mężczyzna odpalił jointa.

Palił jointa pod komendą tłumacząc to „wewnętrzną potrzebą”

Mężczyzna zjawił się na schodach przed komendą policji w Busku Zdroju w środę tuż po północy. – Zachowywał się jakby był pod wpływem alkoholu. Dyżurny wezwał na miejsce patrol interwencyjny

– relacjonował Tomasz Piwowarski, oficer prasowy buskiej policji.

Jak poinformował rzecznik, w momencie, gdy policjanci przyjechali na miejsce, 21-latek ostentacyjnie odpalił skręta, a w powietrzu czuć było charakterystyczny zapach palonej marihuany.

Zielony żartowniś

Chwilę po przybyciu na miejsce patrolu i odpaleniu jointa, mężczyzna został oczywiście zatrzymany.

Wstępne badanie suszu roślinnego, którym wypełniony był skręt wykazało, że jest to marihuana. Zapytany o powód wyboru miejsca do palenia zakazanego suszu 21-latek odparł, że poczuł taką „wewnętrzną potrzebę”

– poinformował oficer prasowy, Tomasz Piwowarski.

Jak poinformował rzecznik, rano zatrzymany mężczyzna tłumaczył, że „to miał być żart”. Kiedy natomiast usłyszał jakie konsekwencje mu grożą miał przyznać, że żart był jednak mało zabawny.

Ocenę czy żart był zabawny pozostawiamy wam.

Źródło: Policja Busko-Zdrój

Policja z Las Vegas w stanie Nevada, zlikwidowała największą w historii stanu plantację konopi indyjskich. Funkcjonariusze poinformowali, że tysiące zlikwidowanych roślin warte było ok. 8,6 milionów dolarów czyli blisko 35 milionów zł. Sytuacja zbiegła się w czasie z kłopotami branży legalnej marihuany w Nevadzie, które wynikają z obecnego stanu spowodowanego przez COVID-19. Czy na całej sytuacji zyska czarny rynek? 

Policja zlikwidowała największą plantację konopi indyjskich w historii stanu Nevada

Według doniesień lokalnych mediów, nalot na plantację był zwieńczeniem ponad miesięcznego dochodzenia, w trakcie którego funkcjonariusze rozpracowywali grupę oraz zorganizowaną przez nią uprawę. Lokalna telewizja KSNV poinformowała, że był to nalot na największą jak do tej pory plantację konopi indyjskich w stanie Nevada. Funkcjonariusze zabezpieczyli blisko 6000 roślin.

poprzedni największy nalot na konopną plantację w wykonaniu lokalnej policji z Nevady miał miejsce w 2013 r. i poskutkował „aresztowaniem” 3 244 roślin.

Marihuana w Nevadzie

Prawo stanu Nevada zezwala dorosłym( od 21 roku życia) uprawiać marihuanę na własny użytek, ale tylko wtedy, gdy w odległości 25 km od domu nie ma licencjonowanego punktu z marihuaną. Obywatelom stanu Nevada wolno uprawiać 6 krzaków na osoba ale nie więcej niż 12 na gospodarstwo domowe, rośliny muszą mieć też swoje pomieszczenie.

Podczas gdy na początku „pandemii” sprzedaż marihuany gwałtownie wzrosła spowodowane było obawą, że punkty dystrybucji zostaną wkrótce zamknięte bądź ich działanie będzie ograniczone. Tak tez się stało, a do tego doszły problemy z łańcuchem dostaw.

Riana Durrett, dyrektor wykonawczy Nevada Dispensary Association (zrzeszenie dyspensariów konopnych), powiedziała w tym miesiącu dla Reno Gazette Journal, że można śmiało powiedzieć, że sprzedaż spadła ponad 50 proc. w skali stanu. Wiele punktów notuje jeszcze większe straty niż 50 proc, a niektóre są (tymczasowo) całkiem zamknięte.

Kliniki leczące medyczna marihuaną w Nevadzie zostały zmuszone do zamknięcia swoich punktów w zeszłym miesiącu po nakazie zamknięcia przez rząd Steve’a Sisolaka. Ma to powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa. Od tego czasu przychodnie mogą prowadzić sprzedaż wyłącznie na dowóz.

Zyska czarny rynek?

Marihuana w stanie Nevada legalna jest dopiero od trzech lat. Można zatem śmiało założyć, że część czarnego rynku funkcjonuje nadal. Teraz, gdy z zupełnie innych powodów niż kiedyś obywatele nie mogą legalnie nabyć suszu, raczej nie będzie dla nich problemem udać się do czarnorynkowego dilera gdyż stosunkowo niedawno było to norma jeżeli chciałeś zapalić. Obecna sytuacja, jeśli się znacząco wydłuży z pewnością doprowadzi do ponownego przyrostu czarnego rynku. Sytuacja byłaby nieco lepsza, gdyby władze Nevady ustanowiły marihuanę produktem pierwszej potrzeby, tak jak zrobiły to niektóre inne stany, których władzę wiedza, że ludzie będą palić tak czy inaczej – pozostaje tylko kwestia gdzie dokonają zakupu.

 

 

Były bramkarz reprezentacji Polski, został oskarżony przez niderlandzki portal crimesite.nl o uprawianie konopi indyjskich oraz kradzież prądu. Były reprezentant naszego kraju, Henryk Bolesta, zapewnia, że opublikowany artykuł na jego temat to stek bzdur i wymysłów oraz chamska prowokacja.

Były polski bramkarz oskarżony o uprawę konopi indyjskich

Henryk Bolesta były bramkarz reprezentacji Polski, Feyenoordu Rotterdam i Widzewa Łódź, mógł ostatnio przeczytać na swój temat artykuł. Niestety nie dotyczył on jego sportowych osiągnięć. Niderlandzki portal crimrsite.nl napisał kilka dni temu, że 62-letni Henryk Bolesta, został zatrzymany za uprawianie konopi indyjskich.

Policja ani mnie nie zatrzymała, ani nie zostałem aresztowany! Nie mam nic wspólnego z konopiami indyjskimi, ani z żadnymi innymi narkotykami! Tekst o mnie to chamska, złośliwa i kłamliwa prowokacja.

– mówił były bramkarz w wywiadzie dla „Super Expressu”.

To wszystko kłamstwa i brudna prowokacja. Część faktów pozmieniał, a inne wymyślił pseudo-dziennikarz, który w Holandii jest znany z tego, że tworzy nieprawdziwe historie i żeruje na taniej sensacji. Kiedyś pracował w De Telegraaf, ale popełnił plagiat i go wyrzucili. Teraz wyssane z palca bzdury publikuje i robi ludziom krzywdę w jakimś portaliku.

-komentuje artykuł Bolesta

Portal crimesite.nl poinformował, że niderlandzka policja otrzymała w tej sprawie anonimowy donos, który oczywiście sprawdzono. Portal pisze, że w domu polaka, który znajduje się w Rimburgu, ujawniono nielegalną plantację marihuany. Portal oskarżył o udział w uprawie także jego żonę, dodatkowo zarzucono im kradzież prądu na potrzeby plantacji. Polak, w rozmowie z „Super Exspresem” tak skomentował sytuację:

Cała sprawa miała miejsce nie w poniedziałek, tylko trzy lata temu. I zdążyłem już o niej zapomnieć. Chciałem wtedy sprzedać dom. Nie było kupców, więc żeby nie stał pusty, to go wynająłem. Po pewnym czasie zostałem wezwany do złożenia wyjaśnień na policji , bo okazało się, że najemcy na terenie posiadłości zaczęli hodować konopie. Pokazałem umowę najmu, powiedziałem – zgodnie z prawdą, że nic o tym nie wiedziałem i po temacie. Nikt nie zamykał ani mnie, ani tym bardziej mojej małżonki, którą ten nierzetelny dziennikarz też wmieszał w całą sprawę.

Bolesta nie ma pojęcia czemu stał się ofiarą podłego ataku pseudo-dziennikarza.

 Nie znam człowieka. Mój syn grał z nim kiedyś w jednym z amatorskich klubów. Myślę, że zaatakował mnie, bo nazwisko Bolesta wciąż jest w Holandii znane i kojarzone z piłką. Gdzieś w archiwach wygrzebał, że przed laty w domu należącym do Bolesty najemca hodował konopie, dorobił do tego własną ideologię i wyszedł paszkwil. Tylko tak mogę to sobie wytłumaczyć.

-mówił w rozmowie z „Super Expresem” były piłkarz.

Henryk Bolesta grał m.in. w Feyenoordzie Rotterdam, Rodzie Kerkrade, Widzewie Łódź i Ruchu Chorzów. Ma na koncie jeden występ w reprezentacji Polski – zagrał w towarzyskim meczu Polska – Korea Północna (2:2), który 7 października 1986 roku odbył się w Bydgoszczy. Zagrał w nim 45 minut. W 1993 zakończył karierę zawodniczą.

W zeszłym tygodniu swój finał miała międzynarodowa akcja CBŚP „przebudzenie mocy”. W Hiszpanii zatrzymano 36 osób z Polski, Hiszpanii, Litwy i Maroka. Przejęto 14 000 roślin konopi indyjskich, 270 kg gotowego suszu oraz 30 kg haszyszu. Zakończona w zeszłym tygodniu akcja, to wiele miesięcy pracy policjantów CBŚP wraz ze służbami hiszpańskimi, przy wsparciu Europolu i Eurojustu. Cała operacja doprowadziła do przejęcia łącznie ponad tony suszu. Śledztwo wyjaśniające udział Polaków w sprawie prowadzi Prokuratura Krajowa. Oczywiście wielomiesięczna akcja jest kompletnie bezsensowna, a wydane na nią nasze pieniądze równie dobrze można było wyrzucić w przysłowiowe błoto. Efekt byłby ten sam.

Międzynarodowa akcja CBŚP

Funkcjonariusze z olsztyńskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego Policji mieli informację, z której wynikało, że na terenie Europy działa zorganizowana grupa przestępcza o międzynarodowym zasięgu, w której istotną role odgrywają Polacy. Jej członkowie zajmowali się uprawą, przemytem i wprowadzaniem do obrotu hurtowych ilości marihuany, haszyszu. Z ustaleń policjantów wynika, że grupa była dobrze zorganizowana logistycznie. Były osoby, które zajmowały się uprawą, pakowaniem, przemytem oraz dystrybucją narkotyków na terenie krajów europejskich. 

Z uwagi na międzynarodowy i zorganizowany charakter prowadzonej działalności przestępczej policjanci współpracowali, poprzez oficera łącznikowego CBŚP w Europolu ze służbami państw, na terenie których dochodziło do popełniania przestępstw związanych z przemytem hurtowych ilości narkotyków.

Efektem współpracy były działania przeprowadzone w 2019 roku w Hiszpanii, kiedy to przejęto ponad 730 kg marihuany, haszyszu i kokainy. Wówczas także zatrzymano 7 osób podejrzanych o przemyt.

Zeszłotygodniowe zakończenie wielomiesięcznej akcji odbyło się w dniach 3-4 luty br. w Hiszpanii. W międzynarodowej operacji, która koordynowana była przez Europol i Eurojust, udział wzięli funkcjonariusze olsztyńskiego Zarządu CBŚP oraz funkcjonariusze Guardia Civil z Hiszpanii. W ramach przeprowadzonej operacji uczestniczyło ponad 500 funkcjonariuszy. W efekcie zatrzymano łącznie 63 osoby narodowości polskiej, hiszpańskiej, marokańskiej i litewskiej.

Przeszukano kilkadziesiąt miejsc gdzie znajdowały się konopne uprawy oraz pomieszczenia wykorzystywane jako magazyny. Zlikwidowano 18 plantacji, gdzie zabezpieczono łącznie ponad 14,5 tys. krzewów konopi, 270 kilogramów gotowej marihuany, 25 kilogramów haszyszu oraz kokainę. Zabezpieczono także około 200 tys. euro, 100 tys. dolarów oraz 7 sztuk broni palnej.

Łącznie w ramach międzynarodowych działań prowadzonych przez olsztyński Zarząd CBŚP w tej sprawie zabezpieczono ponad tonę marihuany oraz haszyszu. Wątek polskich obywateli i ich udziału w procederze został objęty śledztwem nadzorowanym przez Wydział Zamiejscowy Departamentu do Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku.

Policja całą akcje opisuje jako swój sukces. Kosztująca dziesiątki o ile nie setki tysięcy złotych międzynarodowa akcja trwała wiele miesięcy pracy wielu funkcjonariuszy, a zeszłotygodniowy finał to praca 500 policjantów. A jaki jest faktyczny efekt tego potężnego przedsięwzięcia? Każdego dnia w Polsce zużywa się więcej marihuany niż przechwycono w trakcie całej, wielomiesięcznej akcji, która zapewne sporo kosztowała. Nic tylko pogratulować bezsensownego marnowania mocy przerobowej policji oraz bezsensownego wydania góry pieniędzy. Naszych pieniędzy.

Źródło: cbsp

Filip J. zatrzymany z marihuaną

Brat wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego został wczoraj zatrzymany z marihuaną. Europoseł PiS wypowiedział się już o sprawie. Zatrzymany wczoraj Filip J. jakiś czas temu próbował swoich sił w rapie jako Filu (FiluJKey), co ciekawe jego najpopularniejszy utwór nosi tytuł „Weed Love”. Oto jak doszło do zatrzymania oraz czy brat polityka został potraktowany tak jak każdy inny obywatel w tej sytuacji.

Jak poinformowało radio RMF FM, 21-latek razem wraz ze znajomym przechodzili przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Zauważył to patrol policji i po chwili panowie zostali wylegitymowani, a także przeszukani. Przy Filipie, który jest bratem wiceministra sprawiedliwości oraz europosła PiS Patryka Jakiego, znaleziono marihuany. Następnie zatrzymany razem z funkcjonariuszami udali się do jego miejsca zamieszkania gdzie zatrzymany wydał funkcjonariuszom posiadane 6,5 grama marihuany i 0,3 grama haszyszu. Filipowi J. przedstawiono zarzuty posiadania narkotyków. Przyznał się do winy i po złożeniu zeznań został zwolniony do domu.

W sprawie wypowiedział się Patryk Jaki:

Mam z nim niewielki kontakt. Mój brat jest dorosły i bierze odpowiedzialność za to co robi. Został potraktowany jak każdy. Nie popieram nawet małej ilości marihuany, którą miał mieć przy sobie. Nawet jeśli wiem, że w wielu państwach to nie jest karane. Jedyne odstępstwo powinno dotyczyć celów medycznych. 

-powiedział polityk

Z tej wypowiedzi wnioskujemy, że jego świadomość w kwestii marihuany jest żadna.

Brat europosła nie kryje się z używaniem konopi. Aktywnie udziela się na forach o tematyce konopnej, a jego muzycznej karierze największą popularnością cieszy się numer pt.: „Weed Love„, który jak się łatwo domyślić jest o jego miłości do ziela.

Naama Issachar, obywatelka USA i Izraela, została w zeszłym roku zatrzymana na moskiewskim lotnisku. Powodem zatrzymania było posiadane przez nią 10 gramów marihuany, z którymi przyleciała do Rosji. Jak na tak małą ilość, Naama usłyszała wysoki wyrok 7,5 roku pozbawienia wolności. Teraz złożyła wniosek o ułaskawienie. W jej sprawie interweniował już premier Izraela. Wcześniej głos zabrał też Władimir Putin, a sprawa kobiety pojawiła się także w kontekście Światowego Forum Holocaustu w Izraelu.

7,5 roku za przemyt 10 gramów marihuany

Kłopoty dla Naamy Issachar rozpoczęły się na moskiewskim lotnisku w kwietniu zeszłego roku. To właśnie wtedy została ona zatrzymana za przemyt na teren federacji rosyjskiej 10 gramów marihuany. Za ten czyn, w październiku usłyszała niebywale wysoki wyrok – 7,5 roku pozbawienia wolności. Potraktowano ją jak rasowego przestępcę.

Kobieta podróżowała z Indii do Izraela. Resort spraw zagranicznych Izraela, uznał wyrok za nieproporcjonalny oraz zbyt surowy. Jeszcze w zeszłym roku premier Netanjahu, a także Reuwen Riwlin, prezydent Izraela, interweniowali w tej sprawie u prezydenta Putina wysyłając oficjalna prośbę o ułaskawienie.

Natomiast prawnicy 25-letniej Naamy Issachar poinformowali agencję Interfax, że ich klientka złożyła oficjalny wniosek o ułaskawienie do prezydenta Władimira Putina.

„Naama, jej rodzina oraz pełnomocnicy liczą na szybkie podjęcie przez prezydenta, w ramach jego konstytucyjnych prerogatyw, decyzji o ułaskawieniu i wypuszczeniu na wolność”

– czytamy w oświadczeniu. 

Prezydent Rosji był w zeszłym tygodniu w Jerozolimie gdzie odbyło się Światowe Forum Holokaustu w Yad Vashem. Rozmawiał tam z premierem Binjaminem Netanjahu oraz spotkał się matką zatrzymanej dziewczyny Jafą Issachar. 

Putin miał zapewnić, że „wszystko będzie dobrze” oraz, że zna stanowisko premiera Netanjahu.

„Naama pochodzi z bardzo porządnej rodziny i wszystko to będzie z pewnością wzięte pod uwagę przy podejmowaniu ostatecznej decyzji”

– powiedział rosyjski prezydent.

W ostatnich dniach, katowiccy policjanci skontrolowali autobus jadący z Czeskiego Cieszyna do Katowic. W trakcie czynności ujawnili, że jeden z podróżnych wiezie ze sobą cztery kilogramy marihuany. To, że funkcjonariusze kontrolują autokary oraz samochody jadące z Czech do Polski nie jest niczym nowym. Zwłaszcza jeżeli chodzi o przygraniczne miejscowości. Nie od dziś nasi rodacy transportują od południowych sąsiadów marihuanę, powodów jest kilka.

Kilogramy marihuany w autobusie

21 stycznia policjanci, w południowej części miasta, zatrzymali do kontroli na autobus jadący z Cieszyna do Katowic. To nie pierwsza taka kontrola. Funkcjonariusze z wydziału do walki z przestępczością narkotykową KMP w Katowicach co jakiś czas zatrzymują autokary jadące z południa kraju, a szczególnie te z Cieszyna. Jest to naturalnie spowodowane tym, że nasi rodacy lubią Czeską marihuanę, która często jest dobrej jakości i w dobrej cenie. Po czeskiej stronie granicy nie ma też problemu z jej nabyciem. Nic więc dziwnego, że miłośnicy konopi regularnie się tam udają. Oczywiście nie wszyscy jadą po zaopatrzenie tylko dla siebie, tak było i tym razem.

Podczas kontroli policjanci wykorzystali psa szkolonego do wykrywania narkotyków. Pomógł on odkryć cztery kilogramy marihuany, które znajdowały się w bagażu jednego z pasażerów. Właścicielem narkotyków okazał się 32-letni mieszkaniec Katowic. Został zatrzymany i usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków. Na wniosek prokuratora prowadzącego postępowanie sąd zastosował wobec niego 3-miesięczny areszt tymczasowy.

Przypominamy: przewóz JAKIEJKOLWIEK ilości substancji zakazanych przez granice do Polski jest według prawa ZBRODNIĄ zagrożoną pozbawieniem wolności od trzech do piętnastu lat! Tak, wiemy, że to jest chore.

Źródło: katowice24.info

Podczas odprawy służbowej dzielnicowych z Osowej Góry, zauważyli oni dwóch podejrzanie zachowujących się mężczyzn, którzy znajdowali się w pobliskim lasku. Funkcjonariuszy zainteresowało dziwne zachowanie oraz miejsce spotkania, więc postanowili to jak najszybciej sprawdzić. Jak się okazało, pod oknem dzielnicowych odbywał się deal.

Policjanci szybko opuścili odprawę i przez zaplecze budynku rewiru dzielnicowych wyszli prosto w stronę pobliskiego lasu. Mężczyźni byli zajęci rozmową, więc nie próbowali nawet uciekać. Podejrzanymi okazali się 25-letni mieszkaniec Bydgoszczy oraz 22-letni mieszkaniec powiatu sępolińskiego – prawdopodobnie właśnie dlatego nie zdawali sobie sprawy, że są tuż obok komisariatu policji.

Decyzję policjantów o sprawdzeniu dwójki mężczyzn uzasadnia fakt, że nieopodal znajduje się też szkoła, więc ich czujność pod kątem handlu narkotykami jest bardzo duża. I tym razem ich policyjny nos nie zawiódł. Przy 25-latku ujawniono „działkę” marihuany, z kolei 19-latek posiadał przy sobie 59 gramów suszu.

Obaj mężczyźni zostali natychmiast zatrzymani, a posiadany przez nich susz zabezpieczony i przewieziony do policyjnego laboratorium, gdzie analiza potwierdziła, że jest to marihuana. Obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty posiadania środków odurzających. Grozi im do 3 lat pozbawienia wolności.

Na wrocławskich Krzykach 19-letni mieszkaniec miasta podszedł do policjantów i wręczył im marihuanę. Chłopak odpowie za wprowadzenie do obrotu środków odurzających.

Akcja miała miejsce około godziny 23:00 na jednym z blokowisk na Krzykach – jednej z dzielnic Wrocławia. Dwóch nieumundurowanych policjantów obserwowało narkotykową transakcję dwóch młodych mężczyzn. Po chwili zaczepił 19-latek, który rozglądając się nerwowo jednemu z nich wręczył zawiniątko z marihuaną. Jednak zamiast pieniędzy za towar, na jego rękach szybko pojawiły się kajdanki.

Jeden z nich po dokonanej wymianie szukał kolejnych potencjalnych kupców i padło na nieumundurowanych funkcjonariuszy

– mówi asp. szt. Łukasz Dutkowiak z KMW we Wrocławiu.

Chłopak nie zdawał sobie sprawy, że mężczyźni są funkcjonariuszami policji, którzy obserwowali jego działania związane z handlem środkami odurzającymi. Zatrzymano również inną osobę, która chwilę wcześniej nabyła marihuanę. U 19-letniego handlarza zabezpieczono również kilkaset porcji handlowych marihuany.

19-latek odpowie za posiadanie i wprowadzanie środków odurzających do obrotu. Za przedsiębiorcze podejście do życia grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności, o jego losie zadecyduje sąd. Drugi zatrzymany mężczyzna (również 19-letni mieszkaniec Wrocławia) odpowie za posiadanie marihuany, za co grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.