Kryminalne Zagadki Zielonego Świata

19-latek zaproponował tajniakom marihuanę. Policjanci z Wydziału Wywiadowczego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie otrzymali informacje, że w jednym z bloków może dochodzić do handlu nielegalnymi środkami. Funkcjonariusze po cywilnemu, którzy udali się pod wskazany adres nie spodziewali się zapewne jak bardzo zostanie im ułatwiona praca. -To wy? Usłyszeli policjanci gdy tylko weszli na klatkę schodową. Oto więcej informacji.

„To wy?” – 19-latek zaproponował tajniakom marihuanę myśląc, że to klienci

Po wejściu do klatki schodowej przybyli na miejsce funkcjonariusze natrafili na młodego mężczyznę. Nastolatek spojrzał na tajniaków i bez zawahania  zapytał funkcjonariusza „to wy?”, po czym sam przekazał mu woreczek z suszem.

Niestety dla niego, został natychmiast zatrzymany, a jego zachowanie i pytanie z pewnością przyczynią się do tego, że usłyszy zarzut wprowadzania do obrotu.

Podczas przeszukania jego mieszkania policjanci zabezpieczyli łącznie prawie 30 gramów substancji zabronionych, siedem telefonów oraz gotówkę w wysokości 1560 złotych. Wszystkie przedmioty trafiły do policyjnego magazynu dowodowego.

MZ: Powinniśmy chronić zdrowie publiczne i zdrowie osobiste przed szkodliwymi skutkami zażywania konopi włóknistych

Mężczyzna usłyszy zarzut posiadania znacznej ilości środków odurzających i został objęty policyjnym dozorem. Policja podkreśla, że każde zgłoszenie dotyczące narkotyków jest wnikliwie weryfikowane, aby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom i skutecznie przeciwdziałać przestępczości narkotykowej.

Źródło: KMP Szczecin

Do niecodziennej sytuacji doszło w Białymstoku. Prowadzący auto policjant po służbie, zwrócił uwagę na dziwne zachowanie innego kierowcy, który „machał rękami i podskakiwał na fotelu, a do tego palił skręta”. Funkcjonariusz po służbie kazał kierowcy zjechać i zatrzymać pojazd. Oto więcej informacji.

Białystok: Kierowca połknął jointa, którego palił prowadząc auto. Został zatrzymany

Jak poinformowała policja z Białegostoku, do niecodziennego zdarzenia doszło na ulicy Piastowskiej.

Funkcjonariusz będący po służbie zauważył obok siebie samochód prowadzony przez mężczyznę zachowującego się w wyjątkowo dziwny sposób. Kierowca energicznie gestykulował, podskakiwał na fotelu i palił „skręta”.

Gdy policjant zrównał się z pojazdem na skrzyżowaniu, polecił kierowcy zjechać w bezpieczne miejsce.

W chwili otwarcia drzwi auta policjant wyczuł silny zapach marihuany. Funkcjonariusz po służbie zabrał mężczyźnie kluczyki i powiadomił dyżurnego, który natychmiast wysłał na miejsce patrol.

27-latek przyznał przybyłym na miejsce policjantom, że palił marihuanę, a tuż przed zatrzymaniem połknął resztkę „skręta”.

Wstępne badanie narkotesterem potwierdziło obecność środków odurzających w jego organizmie. Okazało się również, że mężczyzna nie posiada uprawnień do kierowania – wcześniej je stracił i nie zdał ponownego egzaminu.

waporyzatory hero
-reklama-

Kierowcy pobrano krew do dalszych szczegółowych badań. Samochód, którym się poruszał, nie należał do niego, dlatego został zwrócony właścicielowi. Za jazdę pod wpływem środków odurzających grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Niestety to, ze kierowca połknął jointa chyba mu nie pomogło.

 

Pijany 23-latek zaproponował policjantkom marihuanę. W nocy z 2 na 3 listopada, o godzinie 23:30, funkcjonariuszki z Posterunku Policji w Łaskarzewie przeprowadzały interwencję wobec grupy młodych osób, które zakłócały spokój na ul. Warszawskiej. Wtedy umundurowane policjantki usłyszały niecodzienną propozycję zapalenia jointa. Oto więcej informacji.

Pijany 23-latek zaproponował policjantkom marihuanę

Funkcjonariuszki z komisariatu w Łaskarzewie spotkała ostatnio nietypowa sytuacja, do której doszło podczas standardowej interwencji związanej z zakłócaniem spokoju przez młodych ludzi. Jedna z osób, wobec których podjęto interwencję sprawiała jednak wrażenie bardziej odurzonej niż pozostali.

recepta na medyczną marihuanę online AnandaMed
-reklama-

I właśnie ta najbardziej pijana osoba wpadła na „genialny” pomysł.

– Podczas patrolu, którego celem było monitorowanie miejsc szczególnie narażonych na zakłócanie porządku publicznego przez młodzież, policjantki zauważyły grupę osób. Wśród nich był młody mężczyzna, którego zachowanie wskazywało, że znajduje się pod działaniem alkoholu – poinformowała podkom. Małgorzata Pychner, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Garwolinie.

– W trakcie rozmowy z funkcjonariuszkami 23-latek zasugerował, że może je poczęstować… marihuaną.

Niestety dla niego, funkcjonariuszki nie doceniły gestu i natychmiast podjęły czynności służbowe.

W trakcie kontroli osobistej znalazły u 23-latka susz roślinny. Wstępne badanie wykazało, że była to marihuana – informuje rzeczniczka garwolińskiej policji.

Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do jednostki Policji, gdzie wykonano z nim czynności procesowe.

Teraz 23-latek poniesie niestety konsekwencje przewidziane przepisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Źródło: Policja.pl

Kobieta chciała przemycić 40 kg marihuany z Tajlandii, zatrzymano ją na warszawskim Lotnisku Chopina. W jaki sposób próbowała się wytłumaczyć i czy można zakładać, że na polski rynek trafia susz z Tajlandii? Oto więcej informacji.

Kobieta chciała przemycić 40 kg marihuany z Tajlandii, zatrzymano ją na Lotnisku Chopina

26-letnia obywatelka Szwecji przyleciała z Bangkoku i na Lotnisku Chopina korzystała z przejścia „nic do zgłoszenia”.

jednak funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie (MUCS) uznali, że skierują kobietę do kontroli.

Sprawdzając zawartość walizki należącej do podróżującej z Bangkoku kobiety,  funkcjonariusze w dwóch walizkach znaleźli cztery foliowe, zamknięte próżniowo paczki z suszem roślinnym.

Badanie narkotestem wykazało, że jest to marihuana, co potwierdziło Laboratorium Celno-Skarbowe w Otwocku.

Funkcjonariusze zabezpieczyli prawie 40 kg narkotyków, których celne służby oszacowały na 1.8 miliona zł co znaczy, że gram wyceniono na ponad 40 zł.

W jaki sposób tłumaczyła się podróżna?

Na pytania funkcjonariuszy o zwartość bagażu, tłumaczyła się, że nie wiedziała co jest w walizkach, i że ktoś ją poprosił o przewiezienie.

Zatrzymana kobieta w prokuraturze usłyszała zarzuty przemytu znacznej ilości środków odurzających. Młoda Szwedka została tymczasowo aresztowana na okres 3 miesięcy. Grozi jej kara pozbawienia wolności od 3 do 20 lat.

recepta na medyczną marihuanę online AnandaMed
-reklama-

Sprawę prowadzi MUCS w Warszawie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota.

Czy na polski rynek trafiają przemyty marihuany z Tajlandii?

Niedawno informowaliśmy o tym, z czego tak naprawdę wynika zaostrzenie przepisów dot. marihuany w Tajlandii. Główną przyczyną był fakt, że w Tajlandii odkąd ta zalegalizowała marihuanę – produkuje się jej znacznie więcej niż jest w stanie przyjąć lokalny rynek. Dlatego zdesperowani producenci uciekają się do nielegalnych rozwiązań, szerzej temat opisaliśmy T U T A J.

Czy można zakładać, że ten proceder dotyczy także Polski? Oczywiście, że tak jednak na pewno dużo mniejszej skali niż ma to miejsce np w UK, gdzie proceder był jeszcze niedawno tak częsty, że przemytników marihuany z Tajlandii przestano nawet zatrzymywać, a jedynie konfiskowano zioło i odsyłano taką osobą tam, skąd przyleciała.

Bali: Holendrowi grozi kara śmierci za uprawę konopi indyjskich, którą ujawniły służby. Podejrzany 31-latek, opisany jedynie inicjałami NR, został aresztowany wraz ze swoją żoną, obywatelką Rosji, podczas policyjnego nalotu 1 października w zamieszkiwanej przez niego nieruchomości. Według szefa wydziału narkotykowego policji balijskiej, władze rozpoczęły nalot po otrzymaniu sygnału od lokalnych mieszkańców, ale nie tylko. Pokazano też nagranie uprawy, która wg służb była „bardzo profesjonalna”. Indonezja to kraj z jednymi z najsurowszych kar m.in. za marihuanę, zatrzymany Holender musi liczyć się nawet z karą śmierci. Jak zareagował na tę sytuację rząd Holandii? Oto więcej informacji.

Bali: Holendrowi grozi kara śmierci za uprawę konopi indyjskich

Podejrzany 31-latek mieszkając na Bali od ponad roku, zidentyfikowany jedynie inicjałami NR, został aresztowany wraz ze swoją żoną, podczas policyjnego nalotu 1 października w wynajmowanej nieruchomości przy ul. Bina Kusuma w Ubung Kaja (Denpasar).

Według szefa wydziału narkotykowego balijskiej policji, starszego komisarza Radianta, władze rozpoczęły nalot po otrzymaniu sygnału od lokalnych mieszkańców oraz kilku tygodniach obserwacji.

Otrzymaliśmy informacje od społeczności o podejrzeniu działalności narkotykowej w domu” – poinformował komisarz Radiant

Indonezja, gdzie leży popularna wyspa Bali, to terytorium z bardzo surowym prawem dot. m.in. konopi indyjskich, za których uprawę bądź handel grozić może nawet kara śmierci. 

Minimalny wyrok w tej sytuacji to natomiast pięć lat pozbawienia wolności.

Holendrowi grozi kara śmierci za uprawę konopi indyjskich – co na to rząd Holandii?

Do sytuacji zdążył się już odnieść holenderski rząd.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Holandii potwierdziło, że udziela oskarżonemu i jego żonie pomocy konsularnej, ale bez obrony prawnej.

konopny shot bomb dope
-reklama-

Czy władze Holandii uznały, że ich obywatel doskonale sobie zdawał sprawę z możliwych konsekwencji ujawnienia jego uprawy? Tego nie wiemy na pewno, jednak brak wsparcia prawnego ze strony rządu holenderskiego może sugerować, że tak właśnie jest.

Poniżej przedstawiamy nagranie z zatrzymania, na którym widać, że „profesjonalna uprawa hydroponiczna”, którą prowadził Holender, to tak naprawdę dwa namioty. W jednym znajdowały się rośliny w stanie wegetacji oraz młode sadzonki, które potrzebują podobnych warunków. W drugim namiocie stało kilka roślin konopi, zapewne w początkowym stadium kwitnienie (wnioskowane po ich wyglądzie).

Do pewnych miejsc na ziemi lepiej się nie wybierać z konopiami, nawet tymi siewnymi. W grudniu 2024 r. informowaliśmy o Kanadyjczyku skazanym na dożywocie w Dubaju za posiadanie olejku CBD, przeczytasz o tym T U T A J

Ogromna plantacja marihuany w ogrodach UNESCO – tureckie służby poinformowały o niecodziennej akcji. W ogrodach Hevsel, wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO ujawniono 30 tys. krzaków konopi indyjskich, z których można było uzyskać kilka ton ziela. Uprawa była dobrze zorganizowana i m.in. wyposażona w systemy nawadniania roślin. 

Turcja: Plantacja marihuany w ogrodach UNESCO, służby znalazły 30 tys. roślin konopi

Turecki oddział antynarkotykowy przeprowadził  nalot w ogrodach Hevsel w Diyarbakir. W operację zaangażowani byli nurkowie, łodzie, drony oraz helikoptery.

bomb dope
-reklama-

Akcję przeprowadzono wspólnie z lokalną policją, choć nie podano dokładnej daty interwencji. Funkcjonariusze odkryli aż 30 tys. krzewów marihuany rozmieszczonych w 31 lokalizacjach na obszarze 700 hektarów – pomiędzy rzeką Tygrys a twierdzą Diyarbakir, w południowo-wschodniej części Turcji.

Plantatorzy, którzy zorganizowali uprawę, wykorzystali trudny dostęp do ogrodów – pojazdy nie mogą tam wjeżdżać. Uprawy były też zamaskowane tak, aby nie były widoczne z powietrza. Plantatorzy korzystali m.in. systemu nawadniającego zasilanego wodą z rzeki.

Ogrody Hevsel wraz z cytadelą w Diyarbakir zostały w 2015 roku wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO ze względu na swoje znaczenie kulturowe i historyczne. Obszar ten od wieków wykorzystywany był do upraw rolnych i stanowił ważne zaplecze żywieniowe dla miasta. Nie wiadomo, czy w wyniku operacji zatrzymano jakiekolwiek osoby. Służby nie podały także, kto dokładnie odpowiada za nielegalną plantację. Poniżej video z akcji:

 

Policja z miasta Lice, położonego na wschodzie Turcji, postanowiła w dość widowiskowy sposób zutylizować 20 ton marihuany zarekwirowanej w 2024 roku. Funkcjonariusze zamiast zrobić to profesjonalnie, po prostu ułożyli z 20 ton zioła napis Lice, polali wszystko sporą ilością paliwa po czym podłożyli ogień – a to wszystko w pobliżu miejskich zabudowań. Co mogło pójść nie tak?

Turcja: Całe miasto „ujarane” po nieudolnej policyjnej akcji spalenia 20 ton zarekwirowanej marihuany

18 kwietnia Tureckie służby miały zutylizować przejętą w 2024 roku marihuanę, której uzbierało się 20 ton.

Operacja miała odbyć się w Lice, mieście położonym na wschodzie Turcji, które zamieszkuje ok. 25 000 mieszkańców.

Funkcjonariusze ułożyli zarekwirowane zioło w wielki napis „LICE”, a następnie wszystko oblali sporą ilością benzyny.

20 ton spalonej marihuany

Gdy konopna styrta została podpalona – dym pokrył sporą część miasta.

W wyniku masowej operacji utylizacji narkotyków, przeprowadzonej 18 kwietnia przez komendę żandarmerii okręgowej, nad miastem przez wiele dni unosił się gęsty dym, powodując u mieszkańców objawy zatrucia, w tym zawroty głowy, nudności i halucynacje.

-informowały tureckie media

bomb dope
-reklama-

Tureckie media informowały, że przez pięć dni po operacji spalenia konopnej styrty, mieszkańcy nadal zmagają się ze skutkami. „Nie mogliśmy otworzyć okien przez kilka dni z powodu zapachu narkotyków” — powiedział jeden z mieszkańców.

Zutylizowane konopie indyjskie zostały skonfiskowane podczas 226 operacji antynarkotykowych przeprowadzonych w 2024 r. Władze wykorzystały 200 litrów oleju napędowego do spalenia narkotyków, co krytycy nazwali nieprofesjonalną metodą utylizacji.

Tak jak dym tytoniowy szkodzi biernym palaczom w zamkniętych pomieszczeniach, tak dym powstający w wyniku spalania tych narkotyków może powodować poważny dyskomfort, odurzenie, zawroty głowy, nudności i halucynacje

– powiedział Yahya Oger, prezes stowarzyszenia Green Star Association, którego celem jest walka z uzależnieniami, w wywiadzie dla lokalnej gazety.

waporyzatory hero
-reklama-

Czy można się biernie odurzyć marihuaną?

Użytkownicy marihuany zdają sobie sprawę, że bierne upalenie się tylko poprzez przebywanie w pomieszczeniu wypełnionym dymem jest jak najbardziej możliwe. Tzw. „hotbox’ to określenie na sytuacje, gdzie w małym pomieszczeniu pali się marihuanę, a aby jej dym nie ulatywał zamyka się wszelkie otwory wentylacyjne co sprawia, że odczucia po paleniu są mocniejsze. Jednak mówimy tu o dłuższym przebywaniu w małym bardzo zadymionym pomieszczeniu, na otwartej przestrzeni sprawy mają się nieco inaczej.

W terenie otwartym znacznie ciężej wraz z dymem przyjąć dawkę substancji, która była by w stanie wywołać efekt odurzenia. Czy zatem mieszkańcy naprawdę zostali odurzeni? Nie zapominajmy, że do podpalenia 20 ton zarekwirowanej marihuany, użyto 200 litrów oleju napędowego.

420free
-reklama-

Cztery lata więzienia za produkcję olejku CBD? Witamy w Polsce. Kilka lat temu Kacper wraz ze wspólnikiem z Danii zajął się wytwarzaniem produktów konopnych m.in. olejków CBD. Swoje olejki ekstrahowali z legalnie zakupionego suszu konopi włóknistych. Po dwóch latach działalności w miejscu gdzie je wytwarzali zjawiła się policja. Funkcjonariusze pobrali wiele próbek suszu jak i olejku celem wykonania badań. Jakież było zdziwienie Kacpra gdy okazało się, że z powodu minimalnych przekroczeń dopuszczalnego stężenia THC, którego zawartość nie przekraczała 0,35%, prokuratura uznała, że jest to zorganizowana grupa przestępca wytwarzająca m.in. „olej haszowy” na dużą skalę. Wielomiesięczny areszt śledczy, a następnie wyrok – cztery i pół roku pozbawienia wolności dla Kacpra, ponad cztery lata dla Justyniana raz trzy i pół roku dla Andżeliki – takie były orzeczenia pierwszej instancji. Druga instancja nieznacznie je obniżyła. W środę w Warszawie odbędzie się sprawa kasacyjna oraz protest przed Sądem Najwyższym. Oto więcej informacji.

Prawie cztery lata więzienia za produkcję olejku CBD czyli witamy w Polsce.

„Nazywam się Kacper Wolski i dostałem wyrok 3 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności za produkcję oleju CBD.
7 lat temu założyłem spółkę ze wspólnikiem z Danii – Kristianem Maerskiem, w ramach której sprzedawaliśmy produkty zdrowotne takie, jak pasty do zębów, kremy, szampony, lampy solne itp., a także produkowaliśmy oleje CBD.
Po około 2 latach „odwiedziła” nas policja, zamykając firmę i rekwirując w celu badań kilka litrów oleju CBD oraz kilkaset kilogramów suszu konopii siewnej, którą legalnie nabyliśmy na faktury. Z niej właśnie produkowaliśmy owy olej.
Mnie oraz mojego przyjaciela Justyniana Jankowskiego, który wówczas ze mną pracował, zamknęli do aresztu śledczego na 9 miesięcy. Badania, które wykonali na wyprodukowanym przez nas oleju oraz zakupionym suszu wykazały, że stężenie THC zostało śladowo przekroczone ponad stan dopuszczalny przez prawo.
Wówczas legalne stężenie nie mogło przekroczyć 0,2% THC. W naszych produktach badania wykazały około 0,25 do 0,3%.”

-czytamy stronie wydarzenia #KuWolności, które jest związane z rozprawą kasacyjną Kacpra zaplanowaną na 9.04.2025 (najbliższa środa)

Kacper oraz jego przyjaciele zostali uznani za zorganizowaną grupę przestępczą produkującą narkotyki gdyż w ich produktach wykryto nieznaczne przekroczenia dopuszczalnego stężenia THC, które wtedy wynosiło 0,2%.

Sytuacja ta jest kuriozalna i straszna w konsekwencjach dla młodych ludzi, którzy nie mając nic wspólnego ze światem przestępczym zostali z dnia na dzień oskarżeni o produkcję narkotyków na dużą skalę w ramach zorganizowane grupy przestępczej! 

A przecież mówimy o producentach olejków CBD, w których były bardzo nieznaczne przekroczenia THC, które dzisiaj, po nowelizacji prawa są dopuszczalne.

To jak bardzo patologicznym rozumowaniem posłużyli się przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości jest przerażające – udowadnia to ekspertyza kryminalistyczna do tej sprawy, do której udało nam się dotrzeć.

Patologię wymiaru sprawiedliwości pokazuje np. zawarty w ekspertyzie wątek suszu, z którego produkowany był olejek CBD, mówimy o suszu konopi włóknistych.

Oskarżony zeznał, że susz zakupiony był na fakturę i zawierał certyfikaty potwierdzające, że są to konopie włókniste. Próbki suszu zostały przebadane, a wyniki wykazały stężenie THC na poziomie od 0,11 do 0,33%.

Uznano więc, że oskarżony kłamie, iż nabył susz CBD ponieważ wyniki badań wskazują (wg. śledczych), że jest to marihuana gdyż część próbek przekracza 0,2% THC o całe 0,1%!

W normalnym kraju to osoba, która sprzedała Kacprowi susz i dokumentami potwierdziła jego legalność – powinna stanąć przed sądem, a nie oszukany nabywca towaru. Poniżej wyniki badań suszu, na podstawie których stwierdzono, iż jest to marihuana, a nie susz CBD.

cztery lata więzienia za produkcję olejku CBD

We wspomnianej opinii kryminalistycznej, z której pochodzi powyższa tabelka, pojawia się więcej absurdów. Np. fakt, że osoby produkujące olejek wiedziały, że w pewnym momencie produkt zawiera zbyt duże stężenie THC i następnie rozcieńcza się go z olejem spożywczym. Tak, w produkcji olejków CBD najpierw wytwarza się pastę, która jest półproduktem, i która zawiera stężenie THC, które prawnie nie jest dopuszczalne. Taka pasta jest następnie rozcieńczana i otrzymujemy gotowy produkt. Jednak prokuratura i sądy uznały, że to zorganizowana grupa przestępcza produkująca narkotyki bo na pewnym etapie produkcji jest przekroczenie dopuszczalnej zawartości THC! Fakt rozcieńczania produktu wskazuje, że ewidentnie chodzi o produkcję olejków CBD.

Tego, że ewidentnie wszystko wskazuje, iż jest to produkcja legalnych olejków CBD, że wskazani zostali producenci suszu do produkcji – zostało dla sądu bez znaczenia.

Ale chyba największym idiotyzmem, który jednak jest poważnym zarzutem, jest fakt znalezienia na miejscu jakiejś aluminiowej rury i filtra węglowego, które uwaga, uznano jako pozostałości po nielegalnej plantacji konopi indyjskich:

 

-czytamy w opinii kryminalistycznej, która wprost sugeruje, że oskarżeni produkowali nie olejki CBD, a marihuanę.

Niestety w tym przypadku cały wymiar sprawiedliwości działał przeciwko Kacprowi i jego wspólnikom, można odnieść wrażenie, że wręcz na siłę chciano wykazać coś co nie jest prawdą. Bo jak inaczej interpretować fakt, że osoby wytwarzające olejek CBD tłumaczą proces jego powstawania, że w pewnym momencie ekstrakt zawiera zbyt duże stężenie THC (w tym przypadku ustalono, że było to max 0,8%), i że następnie „zbijają” to stężenie tak, aby uzyskać legalny produkt. I są na to dowody w tabeli poniżej, która pokazuje, że gotowe produkty bardzo oscylują wokół 0,2 – 0,3% stężenia THC.

Wszystko zatem wskazywało, że jest to produkcja olejków CBD, a nie „oleju haszowego”, jak to uznał sąd.

cztery lata więzienia za produkcję olejku CBD

cztery lata więzienia za produkcję olejku CBD

cztery lata więzienia za produkcję olejku CBD

Powyższe tabele pochodzące z ekspertyzy kryminalistycznej ewidentnie wskazują, że sprawa dotyczy produkcji olejków CBD i część próbek ma niewielkie przekroczenia, a część nie wykazała przekroczeń.

W tej sprawie wydarzyło się wiele dziwnych rzeczy, a przecież mówimy o bardzo niewielkich przekroczeniach, które nie są niczym nadzwyczajnym w przypadku konopi. Mało tego, stężenie 0,2% było tak często przekraczane, że podniesiono je do 0,3%, a w niektórych europejskich krajach nawet do 1%.

Z boku wygląda to jak skazanie dla statystyk lub awansu prokuratora, któremu przecież przyznano sukces w postaci doprowadzenia do skazania grupy przestępczej produkującej narkotyki.

A prawda jest taka, że zniszczono życie kilku osób i ich najbliższych. Witamy w Polsce.

Cztery lata więzienia za produkcję olejku CBD – kasacja i manifestacja

W najbliższą środę tj. 9.04.2025  o godzinie 9.00 w Warszawie w Sądzie Najwyższym odbędzie się rozprawa kasacyjna w tej sprawie.

W tym samym czasie przed sądem odbędzie się manifestacja poparcia dla skazanych i wyrażenia swojego oburzenia w związku z takim traktowaniem obywateli przez wymiar sprawiedliwości.

Stronę wydarzenia, na której dowiesz się też nieco więcej o samej sprawie znajdziesz T U T A J 

Niemcy: Kobieta odziedziczyła dom, w którym znalazła plantację konopi indyjskich liczącą 1200 roślin. W domu, który odziedziczyła mieszkanka Niemiec, jakiś czas temu działał pub, teraz jednak od kilku lat budynek był niezamieszkany i nieużywany – tak przynajmniej wszyscy myśleli. A pod przykrywką pustostanu nieznani sprawcy postanowili urządzić niemałą plantację zioła, która liczyła ok. 1200 roślin konopi indyjskich. Oto więcej informacji.

Kobieta odziedziczyła dom, w którym znalazła plantację konopi indyjskich liczącą 1200 roślin

Wyobraź sobie, że w spadku dziedziczysz dom, który z zewnątrz zaczyna przypominać ruderę wymagającą gruntownego remontu.

Po pierwszych oględzinach z zewnątrz postanawiasz wejść do środka, jednak wszystkie wejścia pozamykane lub zabite deskami. Aby dostać się do środka postanawiasz zadzwonić po policję, która pojawia się pod wskazanym adresem. Funkcjonariusze pomagają dostać ci się do budynku, w którym znajdujecie w pełni działającą plantacje konopi indyjskich.

Roślin jest sporo bo aż 1200. I to niemal gotowych do zbioru.

Tak właśnie wyglądała wizyta pewnej kobiety, która odziedziczyła dom znajdujący się w Dolnej Saksonii.

Funkcjonariusze ustalili, że konopie indyjskie były tu uprawiane już dość długo.

„Dom jest pusty od dłuższego czasu i obecny właściciel chciał uzyskać ogólny obraz sytuacji. Ponieważ wszystko było zamknięte od środka, nie poddała się i zadzwoniła na policję po pomoc.”

-mówi Thorsten Ehlers, rzecznik policji w Goslar:

Ponieważ budynek był w fatalnym stanie technicznym, a części sufitu groziło zawaleniem, w pierwszej kolejności wezwano Federalną Agencję Pomocy Technicznej (THW), która miała przywrócić dostęp do wszystkich pięter i zapewnić stabilność budynku oraz bezpieczeństwo przebywających tam osób.

Po odkryciu plantacji policja aresztowała w piątek dwóch podejrzanych w restauracji w Bad Harzburg. Uważa się, że mogą oni odpowiadać za nielegalną uprawę. Obecnie policja sprawdza, czy zatrzymani mogą być powiązani z innymi plantacjami konopi.

waporyzator do konopi
-REKLAMA-

Marihuana jest w Niemczech legalna ale nie w pełni. Można na własny użytek uprawiać trzy rośliny konopi indyjskich i posiadać do 50 gramów suszu w przestrzeni publicznej. Niemieckie prawo zezwala także na tworzenie konopnych klubów społecznych, te jednak dopiero startują ze swoją działalnością. Jednak niemieckie przepisy mają sporo luk i wad.

Jedną z nich jest to, że przepisy o legalnej marihuanie dotyczą jedynie osób, które są w Niemczech zameldowane od przynajmniej sześciu miesięcy, turyści nie mogą korzystać z tych przepisów, nie mogą też legalnie uzyskać zioła w konopnym klubie społecznym, więcej na ten temat przeczytasz T U T A J

Tajlandia: Rośnie liczba prób przemytu marihuany do Europy, na lotnisku w Chiang Mai zatrzymano w poniedziałek 5 osób, każdy miał w walizce znacznie ponad 20 kg i każdy leciał do Europy, a konkretnie do Anglii i Belgii. We wtorek na Koh Samui zatrzymano dwóch Brytyjczyków, którzy w walizkach mieli 165 kg suszu. Tylko od lutego przejęto 3,1 tony zioła i 8 ton produktów otrzymanych z konopi (np. ekstrakty), które miały lecieć do Wielkiej Brytanii. Od 16 lutego tajski Departament Celny ściśle współpracuje z brytyjskim Home Office International Operations, aby rozwiązać ten „problem”. Z czego wynika narastająca fala prób przemytu zioła z Tajlandii, gdzie jest ono legalne, do Europy? Główne powody są dwa, jakie? Tego dowiesz się z artykułu.

Tajlandia: Rośnie liczba prób przemytu marihuany do Europy

W poniedziałek na lotnisku w Chiang Mai, daleko na północy Tajlandii, zatrzymano pięć osób, trzech europejczyków i dwóch obywateli USA, którzy chcieli przemycić średnio po 22 kg marihuany do Wielkiej Brytanii oraz Belgii. We wtorek na Koh Samui zatrzymano dwóch europejczyków, którzy chcieli do Wielkiej Brytanii przemycić 165 kg suszu marihuany. Takie sytuacje to już w Tajlandii codzienność, mimo, że rok temu były to incydenty.

Tylko od początku lutego tajskie służby przejęły ponad 3 tony marihuany oaz blisko 8 ton produktów z niej wytworzonych takich jak ekstrakty, olejki czy nasiona.

przemytu marihuany do Europy

Marihuana rekreacyjna jest w Tajlandii legalna, jednak jej produkcja, eksport, badania, sprzedaż lub komercyjne przetwarzanie wymaga posiadania licencji. Wynika to z ustawy o ochronie i promocji mądrości tradycyjnej medycyny tajskiej oraz rozporządzeń Ministerstwa Zdrowia Publicznego z 2022 r.

Próba wywiezienia marihuany z Tajlandii bez odpowiednich pozwoleń na eksport jest złamaniem tajskiego prawa.

Rośnie liczba prób przemytu marihuany do Europy – przyczyny

Odkąd w Tajlandii zalegalizowano marihuanę tamtejszy rynek zmaga się z dwoma dużymi problemami. Pierwszy z nich to bardzo mała sprzedaż legalnej marihuany. Wynika to z tego, że Tajowie w specjalnych sklepach konopnych zakupów nie robią gdyż ceny są dla nich zbyt wysokie, w szczególności, że każdy może sobie sam posadzić rośliny i uzyskać susz. Turyści natomiast przyjeżdżają tam w innych celach i jedynie niewielki odsetek korzysta z tajskiego zioła. Drugi problem, wynikający z tego pierwszego, to przesycenie rynku i zdecydowana nadprodukcja towaru.

W konsekwencji najwięcej do tej pory stracili producenci, którzy zainwestowali spore pieniądze w infrastrukturę i teraz mają problem, gdyż nie mają gdzie upłynnić wytworzonej marihuany, a jeżeli już dostaną ofertę kupna to za bardzo niskie stawki.

przemytu marihuany do Europy

I z tego powodu coraz to więcej osób decyduje się na ryzykowny krok – przemyt marihuany z Tajlandii do Europy, gdzie jest na nią zdecydowanie większy popyt i dużo lepsze dla sprzedających ceny.

Drugi powód jest nieco inny lecz wynika właśnie z przesycenia rynku i braku możliwości sprzedaż produktu na lokalnym, tajskim rynku.

Do Tajlandii wyjechało wiele osób z Europy wschodniej i centralnej, które od lat zajmował się produkcją i obrotem nielegalnymi substancjami na czarnym rynku, głównie marihuaną. Ci ludzie, a uwierzcie jest ich tam sporo, uznali, że po co mają marihuanę produkować i sprzedawać w kraju gdzie jest to nielegalne skoro mogą dokładnie to samo robić legalnie w Tajlandii – jednym z najwspanialszych miejsc na świecie. Wielu jak pomyślało – tak zrobiło.

Jednak bardzo szybko nadeszło zderzenie tamtejszą rzeczywistością, w której naprodukowali zioła, ponieśli potężne koszty i teraz mają setki kilogramów produktu, którego nie mogą sprzedać.

-REKLAMA-

A ponieważ bardzo dużo podmiotów produkujących w Tajlandii zioło została utworzona przez osoby, które do tej pory działały na czarnym rynku – nie jest dla nich niczym nadzwyczajnym podjęcie próby przemytu produktu do Europy.

Grupy wytwarzające marihuanę w Tajlandii do przemytu zatrudniają kurierów, aby samemu nie podejmować ryzyka.

Skala procederu rośnie w ostatnich miesiącach bardzo dynamicznie i nic nie zapowiada, aby miało się to zmienić.

Tajsko-Europejska współpraca służb

Dlatego tajskie służby podjęły współpracę ze służbami europejskimi, głównie z Wielkiej Brytanii dokąd trafia większość konopnej kontrabandy z Tajlandii. Od 16 lutego tajski Departament Celny ściśle współpracuje z brytyjskim Home Office Internal Operations, aby rozwiązać narastający „problem” coraz większej skali przemytu.

Istnieje duża szansa, że to dopiero początek przemytów marihuany z Tajlandii do Europy gdyż w wielu regionach uprawy idą pełną parą – a lokalny rynek nadal nie ma producentom zbyt wiele do zaoferowania.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.