Martha Stewart, poprzednio Martha Helen Kostyra – amerykańska gwiazda telewizji i bizneswoman polskiego pochodzenia, robi kolejne ruchy w przemyśle konopi indyjskich. Tym razem łączy siły z Canopy Growth w celu opracowania produktów CBD dla zwierząt domowych.

Martha Stewart połączyła siły z jedną z najpopularniejszych i największych marek w branży konopi indyjskich. Canopy Growth Corp w ubiegłym tygodniu ogłosiło, że Martha Stewart – bizneswoman, osobowość telewizyjna i pisarka – została powołana na stanowisko doradcy w zespole Canopy. Rolą Stewart będzie nadzorowanie rozwoju produktów wytwarzanych z konopi indyjskich na rynek zarówno ludzi jak i zwierząt domowych.

Pierwszym projektem, który będzie nadzorować Martha będzie wdrażanie produktów CBD dla naszych pupili. Produkty CBD dla zwierząt mają taki sam cel jak dla ludzi – leczenie stanów zapalnych oraz lękowych, problemów ze snem czy ataków epilepsji. Konsumpcja CBD nie ma charakteru psychoaktywnego, więc jest w pełni bezpieczna dla użytkowników (zarówno ludzi, jak i zwierząt)

Według Canopy Growth, Stewart została powołana na te stanowisko ze względu na swoje doświadczenie oraz znajomość potrzeb konsumenta. Prezes i dyrektor generalny Canopy Growth, Bruce Linton wypowiedział się na temat Stewart w bardzo pochlebnych słowach. „Gdy tylko usłyszysz imię Martha, wiesz dokładnie o kim mowa. Martha jest tzw. ikoną” – opowiada Linton w wywiadzie dla USA Today.

Jeśli śledzicie poczynania Marthy Stewart dobrze wiecie, że nie jest to jej pierwszy krok w branży konopi indyjskich. Stewart weszła do branży konopnej w 2016 roku, gdzie podczas pokazu kulinarnego „Martha & Snoop’s Potluck Dinner Party” pokazywali na antenie jakie dania można wytworzyć dodając konopie indyjskie. Co ciekawe spółka Tweed wchodząca w struktury Canopy Growth, również nawiązała współpracę z Snoop Doggiem w 2016 roku, w celu uzyskania wyłączności na produkty należące do firmy Snoop LBC Holdings. Udział Snoop Dogga w programie pozwolił Stewart zdobyć legitymacje osoby publicznej reprezentującej i popierającej rynek konopi indyjskich. Jednocześnie odsłonił tę medialną postać dla młodszego pokolenia konsumentów konopi, którzy wcześniej mieli prawo jej nie znać.

W styczniu firma Canopy Growth ogłosiła, że otrzymała oficjalną licencję na produkcje i przetwarzanie konopi indyjskich w stanie Nowy Jork, umożliwiając przy tym wytwarzanie i wprowadzanie na rynek produktów CBD.

Według niektórych raportów rynek CBD w ciągu najbliższych lat może osiągnąć wartość 22 miliardów dolarów. Po części ma to związek z różnorodnymi sposobami wykorzystywania CBD w celach terapeutycznych, zdrowotnych jak i w procesach odnowy  biologicznej. CBD jest taką substancją, że może mieć zastosowanie w każdej dziedzinie. Od zwykłych problemów związanych z lękiem po rzadkie schorzenia, takie jak dziecięca padaczka lekooporna.

Umowa zawarta pomiędzy Canopy Growth i Sqeuential Brands Group, której właścicielem jest Martha Stewart Living Omnimedia. Po ogłoszeniu wiadomości do informacji publicznej, akcje poszybowały do góry. Sequential Brands zanotował wzrost o ponad 30%, a cena akcji w Canopy Growth wzrosła o 4%.

[vc_row][vc_column][vc_column_text]

W ostatnim czasie konsumenci marihuany z Kolorado zwrócili uwagę na potencjalne zagrożenia niesione przez regulatory wzrostu roślin stosowane w uprawie konopi indyjskich. Regulatory wzrostu roślin (eng. plant growth regulator = PGR) to hormonopodobne substancje chemiczne, które naturalnie występują w roślinach i pełnią kluczową rolę w procesie kiełkowania, wzrostu i dojrzewania rośliny oraz w czasie kwitnięcia.

Regulatory wzrostu dzielą się na dwa rodzaje, organiczne i nieorganiczne. Substancje nieorganiczne to nic innego jak związki chemiczne mające na celu naśladowanie tych hormonów, które są potrzebne do efektywnego rozwoju rośliny. Wielu hodowców uważa, że dzięki takim regulatorom roślina rośnie lepiej i cechuje się lepszą odpornością na choroby. Niestety nienaturalne sposoby wiążą się z dużym ryzykiem.

PGR pochodzenia chemicznego powodują wiele powikłań zdrowotnych m.in. bezpłodność, zatrucie wątroby, a nawet raka. Substancje te są również zanieczyszczeniem dla gleb. Pod koniec lat osiemdziesiątych Agencja Ochrony Środowiska zakazała stosowania niektórych związków wchodzących w skład regulatorów wzrostu, gdyż dowiedziono, że kontakt z nimi podnosi 240-krotnie prawdopodobieństwo zachorowania na raka. Należy pamiętać, że stosowanie regulatorów wzrostu w przemyśle spożywczym zostało ściśle uregulowane i przemysł konopny również wchodzi pod ramy tego prawa.

 

Najczęstszym błędem wśród przeciwników regulatorów wzrostu jest mit, że wszystkie PGR’y mają negatywny wpływ na nasze zdrowie i środowisko. W naszym otoczeniu występują również naturalne regulatory wzrostu takie jak Kelp, Chitosan i Tricontanol, a więc istnieją naturalne odpowiedniki dla związków chemicznych.

Smutnym faktem jest to, że wiele popularnych firm nawozowych deklaruje w zawartości swoich produktów chemicznie otrzymywany PGR. Niestety nie wszyscy hodowcy zdają sobie sprawę z zagrożeń jakie oferują dla swoich klientów. Jak więc palić trawkę, a jednocześnie chronić swoje zdrowie w Kolorado? Oto kilka wskazówek, które pomogą Ci odszyfrować skład substancji na popularnych nawozach.

 

Na zdjęciu powyżej przedstawiającej etykietę jednego z produktów, zaznaczono substancje uznane za zakazane wśród pestycydów stosowanych na rynku. Ten produkt nie jest jedynym, który znalazł się na rynku niezgodnie z prawem, aczkolwiek firma, która go wprowadziła została ukarana przez Departament ds. Egzekwowania Marihuany.

Jeśli kupujesz marihuanę od znajomego growera, warto zapytać go czy w swoich uprawach nie korzysta ze szkodliwych regulatorów wzrostu, być może sam nie jest tego świadom. Więcej informacji na temat szkodliwych PGR można znaleźć na stronie www.fda.gov. Poświęć chwilę czasu i dowiedz się jakich substancji unikać. To tylko chwila, a świadomość, że zdrowo cieszysz się chmurą na pewno wzrośnie.

 

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Istnieją organizacje, formalne wspólnoty religijne dla, których marihuana jest sakramentem. Mowa o konopnych kościołach w USA, ich krytycy podejrzewają, że tak naprawdę chodzi o sprzedawanie zioła bez ubiegania się o licencję oraz bez odprowadzania podatków. Temat poruszył ostatnio magazyn Rolling Stone.

Konopne kościoły

Występują w miejscach, gdzie marihuana została zalegalizowana. Są to zarejestrowane wspólnoty religijne, na przykład w Kalifornii. Wierni, w trakcie nabożeństw używają marihuany jako sakramentu w ramach praktyki wiary. Jednak krytycy twierdzą, że inicjatorom takich wspólnot nie zależy na duchowości tylko na zyskach. Wielu odwiedzających takie kościoły po prostu przychodzi kupić zioło. Na przykład sklep przy wspólnocie Hundret Harmonies Church nie różni się od licencjonowanych punktów sprzedaży w Kalifornii. Nawet wybór produktów z odpowiada temu, do czego konsumenci są przyzwyczajeni i czego oczekują klienci korzystający z licencjonowanych punktów sprzedaży. jedynie napis „Sakrament” na opakowaniu sugeruje stosowanie w celach religijnych.

Kościół jako raj podatkowy

Działalność gospodarcza prowadzona przez kościół nie jest opodatkowana, dla wielu przedsiębiorców oraz agencji rządowych jest to problem. Sakramenty nie podlegają opodatkowaniu.

Dzięki takim działaniom, a także ciągle istniejącemu czarnemu rynkowi oraz szarej strefie, w roku 2018 stan Kalifornia zarobił tylko 345 milionów dolarów, a nie oczekiwany 1 miliard dolarów przychodu z podatku od konopi indyjskich – twierdzą krytycy konopnych wspólnot religijnych.

Nie tak kolorowo

Jednak kościoły konopne nie maja aż tak lekko jak by się mogło wydawać. Władze Kalifornii są przeciwne tego typu marihuanowym interesom i traktują konopne kościoły jak nielegalne punkty dystrybucji. Jednak konopne wspólnoty religijne, korzystając z kruczków prawnych wciąż opierają się nalotom służb. Ponieważ problem wciąż jest cały czas aktualny, sprawy regularnie trafiają na wokandę.

Społeczności religijne sprzedające konopie indyjskie znajdziemy nie tylko w Kalifornii. Również w innych regionach USA, takich jak np. Kolorado. Do tej pory wspólnoty religijne działają legalnie jednak pozostając w szarej strefie. Z powodu konfliktu między prawem federalnym a regulacjami państwowymi kościoły konopne , mogą funkcjonować i czuć się całkiem dobrze.

Podwójne standardy

Z pewnością, gdyby odprowadzali podatki od swojej działalności gospodarczej, rząd patrzyłby na ich działalność przyjaznym okiem.

Kościoły na ogół zarabiają na różnej działalności czy też czerpią zyski z tzw datków na tacę i jakoś rząd nie sugeruje, że nie chodzi im o wiarę a o generowanie zysków pod przykrywką wiary, w dodatku zysków nieopodatkowanych. Mało tego, np kościół katolicki jest dofinansowywany i wspierany przez rządy wielu krajów na świecie, a jego przedstawiciele często opływają w dobra materialne. Nie po raz pierwszy widzimy stosowanie podwójnych standardów.

Jak powszechnie wiadomo, raper Snoop Dogg, zioła używa na potęgę. Jednak czy wiedzieliście, że powstała nowa odmiana, która na cześć artysty nazwana została Snoop Dogg OG. Oto kilka informacji oraz dane tego szczepu.

Snoop Dogg OG

Nazwany na cześć rapera i miłośnika marihuany, Snoop Dogg OG to hybryda 70% indica i 30% sativa. SD OG to genetyka Lemon OG i Sour Diesel. Dominuje aromat diesla, nuty cytrynowe są mniej wyczuwalne, czyniąc ten szczep bardzo podobnym do OG Kush zarówno w kwestii zapachu jak i strukturze kwiatów.

Działanie

Jak działa Snoop Dogg OG? Początkowo efekt jest raczej pobudzający, gonitwa myśli, milion pomysłów oraz napływ kreatywności, która później przechodzi w zrównoważony relaks i wzrost apetytu.

Kannabinoidy

Snoop OG został przetestowany przez niezależne laboratorium. Oto wyniki:

THC: 25% -28%
CBD: ~ 1% CBD
Zastosowanie: ból, bezsenność, stres, depresja i inne.

Opinie użytkowników

Na portalu Leafly, użytkownicy ocenili Snoop Dogg OG na 4,6/5 (132 opinie). Oto kilka z opinii użytkowników:

Użytkownik 1: „Uwielbiam Snoop OG! Jest niesamowity zarówno pod względem smaku jak i działania! Nie tylko ma bombowy zapach kush, ma słodki posmak! Efekt działający na ciało, odprężający i relaksujący lub klarowny i inspirujący, ta odmiana dopasuje się do tego, co akurat robisz! Codziennie palę i polecam! „

Użytkownik 2: „Działanie umysłowe, a następnie relaksujące uczucie, które łagodzi ból, stres i niepokój. Snoop Dogg OG ma potężny smak i ostry ziemisty zapach. Ciągłe uczucie dobrego samopoczucia utrzymuje się przez dłuższy czas. Ten szczep sprawił, że byłem głodny i zrelaksowany w tym samym czasie. GORĄCO POLECAM.”

Użytkownik 3: „To jest naprawdę dobre zioło. Od kolorów liści do zapachu po kryształy, którymi jest obsypany. Jest to fajna indica, dobrze się po niej śpi i działa relaksacyjnie. Warto je kupić ponownie. „

Użytkownik 4: . Uderza bardzo szybko; zaczynam się robić bardzo szczęśliwy, efekt jest euforyczny. Jako osoba cierpiąca na skrajne lęki i depresję, bardzo polecam ten szczep! Cudowne dla miłośników Indiki! „

Użytkownik 5: „Jeden z najlepszych, zdecydowanie! Doskonały do ​​odpoczynku, spania, leczenia bólu „.

Nowe badania naukowe pokazują, że rozjaśnianie włosów może pomóc w oszukaniu testów na obecność THC. Osoby, które rozjaśniają swoje włosy, śmiało mogą pozwolić sobie na więcej przyjemności.

Tak długo jak marihuana pozostaje nielegalna na terenie całego kraju, prawdopodobieństwo spotkania się z testem na obecność narkotyków jest relatywnie wysokie.

Oczywiście, nie wszystkie testy na narkotyki są sobie równe. Każda substancja w naszym organizmie rozkłada się w różnych okresach czasu. Na przykład kannabinoidy mogą pozostawać w krwioobiegu przez kilka dni, zaś w moczu przez kilka tygodni. We włosach pozostają wykrywalne aż do kilku miesięcy po spożyciu. Fakt ten powoduje, że testy polegające na analizie włosów stały się szczególnie niepokojące i to nie tylko dla zbuntowanych nastolatków. Przecież nikomu z nas nie zależy na utracie pracy czy prawa jazdy.

Badanie opublikowane w czasopiśmie naukowym Forenic Science International, zatytułowane –  „Wpływ zabiegów kosmetycznych na włosy, a utrzymujące się w nich kannabinoidy: trwała ondulacja, rozjaśnianie i farbowanie” wskazuje, że rozwiązanie problemu testu narkotykowego na włosy, wydaje się tak samo proste jak ich rozjaśnienie.

Sprytny blond

Naukowcy odkryli, że rozjaśnianie włosów za pomocą nadtlenku wodoru powoduje „silną degradację chemiczną kannabinoidów”, a szczególnie THC. Zasada jest taka, że im wyższe stężenie kannabinoidów przed zabiegiem, tym większy spadek osiągniemy po rozjaśnieniu. Oznacza to, że jeśli dość często obcujesz z Mary Jane i nie chcesz się z nią rozstawać, to powinieneś rozważyć czy rozjaśnianie włosów nie jest odpowiednim pomysłem.

Z pobranych próbek włosów, kilka z nich zostało poddane działaniu 30 procentowego nadtlenku wodoru. W każdym wynik był ten sam – zaobserwowano zmniejszenie stężenia THC o 93 procent, CBN o 78 procent, a CBD o 89 procent – jest to bardzo szokujący wynik.

Badanie udowodniło również, że rozjaśnianie nie jest jedyną formą, której możemy użyć, aby wpłynąć na wynik testu narkotykowego. Wyniki mówią, że „każdy rodzaj zabiegu kosmetycznego na włosach ma wpływ na stężenie w nich kannabinoidów”. Zarówno trwała ondulacja jak i farbowanie włosów(wykonywane poprzez wiele aplikacji) działały obniżająco na stężenie kannabinoidów w podanych próbkach, aczkolwiek były to mniejsze zmiany niż w przypadku stosowania silnych rozjaśniaczy do włosów. Stosowanie jednorazowej aplikacji farby do włosów okazało się mieć niewielki, a czasem żaden wpływ na stężenie kannabinoidów w danej próbce.

Aby przeprowadzić eksperyment naukowcy użyli 30 próbek włosów zawierających THC. Następnie każdy z włosów podzielili na pół i każdą z połówek poddali obróbce. Identyfikując stężenia THC, CBN, CBD i THC-COOH przed i po przeprowadzeniu zabiegu kosmetycznego stwierdzono następująco: THC-COOH(metabolit THC wytwarzany przez organizm po spożyciu THC) pozostał najmniej dotknięty zabiegami. Jego wynik był najbardziej stabilny ze wszystkich.

Pozyskane wyniki badania miały pomóc zrozumieć jak utlenianie włosów może wpłynąć na testy narkotykowe dla samych przeprowadzających. Jednak wydaje nam się, że jest to również przydatna informacja dla tych, którzy nie chcą ponieść negatywnych skutków pozytywnego wyniku testu na obecność THC.

Czy uczciwość jest najlepszą polityką? Pewnie tak, ale nawet jeśli konsumenci marihuany zaczynają być zauważani w prawie pracowniczym, a kilku polityków walczy dla nich o warunkowe zwolnienia to… nigdy nie byłeś zbyt ostrożny.

Na pewno rozsądnym jest mieć kilka sztuczek w rękawie, a taką na pewno jest rozjaśnianie włosów … i na pewno nie zaszkodzi nam pokazanie się czasem w nowej fryzurze.

Jak informuje biuro prokuratora okręgowego w San Francisco, ponad 8 tysięcy wyroków za posiadanie marihuany zostało uchylonych przez algorytm komputerowy, który jest zaprogramowany do automatycznego skanowania zapisów sądowych.

Algorytm został opracowany dzięki współpracy Code for America – organizacji non profit zajmującej się usprawnianiem prac administracyjnych za pomocą dzisiejszej technologii, a biurem prokuratora okręgowego. Z powodu faktu wprowadzenia w 2016 roku regulacji prawnych zezwalających na rekreacyjną konsumpcję marihuany w Kalifornii, zadaniem algorytmu jest identyfikacja przypadków, które kwalifikują się do umorzenie postępowania karnego lub nawet uchylenia wyroku.

San Francisco jest pierwszym hrabstwem w kraju, które ma możliwość korzystania z oprogramowania i tym samym przyspieszyć selekcję i identyfikację potencjalnych uchyleń wyroków. Taką informacją podzielił się w swoim poście na Twitterze prokurator okręgowy George Gascón.

Jeśli jesteś rodzicem, który nie może wziąć udziału w wycieczce szkolnej swoich dzieci, bo ciąży na tobie wyrok za posiadanie odrobiny marihuany 10 lat temu, to jesteś osobą, na której nam zależy – powiedział Gascón podczas konferencji przedstawiającej wyniki pracy programu przygotowanego przez Code America.

Oczyszczenie z zarzutów może być ogromną zmianą w życiu ludzi, którzy próbują zdobyć zatrudnienie. Odkąd w życie weszła ustawa Proposition 64, która zezwala również na nieograniczoną uprawę i sprzedaż konopi w celach komercyjnych od 1 stycznia 2018 r.) skazani za przestępstwa związane z handlem lub uprawą konopi mogą ubiegać się o uchylenie swojego wyroku. Nie jest to jednak takie proste, a wszystko z powodu skomplikowanych procedur. Jak dodaje Gascón, w ubiegłym rozpoczęto prace nad nowym oprogramowaniem, które ma ułatwić ten proces. W 2018 roku udało się to tylko 23 osobom.

Poszukiwani pracownicy do skręcania jointów. Dla tych, którzy uwielbiają kręcić, rolować i zawijać, to może być ciekawa oferta dorobienia paru groszy. Znajdująca się w Brighton, The Hemp Earth Dispensary poszukuje profesjonalnych joint-roller’ów.

Kandydaci będą kręcili używając do tego organicznych bletek i 0,7 g najlepszych kwiatów CBD firmy – informuje ogłoszeniodawca. Właściciel punktu twierdzi, że używany będzie tylko w pełni legalny susz CBD z zawartością THC poniżej 0,2%.

Poszukiwani pracownicy do skręcania jointów

Aby aplikować na stanowisko joint-roller’a, należy stawić się na rozmowę o pracę, pierwsze odbyły się wczoraj. W ogłoszeniu czytamy:

Poszukujemy elity, crème de la crème wśród mieszkających w Brighton joint-rollers’ów, którzy dołączą do naszego zespołu w Hemp Earth Dispensary. potrafisz skręcić idealnego jointa w mniej niż pięć minut? No to zapraszamy w nasze szeregi.

Nie jest to zajęcie n pełen etat, a raczej dodatkowe zajęcie żeby dorobić do swoich podstawowych dochodów. W rzeczywistości są to tylko dwie godziny tygodniowo płatne 10 funtów za godzinę,

Rzecznik prasowy firmy Hemp Earth powiedział:

W szczególności chciałbym podkreślić, że na chwile obecną nie ma nic nielegalnego na terenie firmy, a wnoszenie zakazanych substancji do naszej siedziby jest surowo zabronione.

Źródło: metro.co.uk

Jest wiele powodów, dla których my, ludzie, lubimy konopie indyjskie, jednak zazwyczaj sprowadzają się to do jednej z dwóch rzeczy: THC (tetrahydrokannabinol), składnik psychoaktywny, który może wynieść Cię wysoko w przestworza i zapewnić niezapomniane doznania; oraz CBD (cannabidiol), stosowany głównie ze względu na jego działanie lecznicze w leczeniu stanów takich jak np. epilepsja. CBD przynosi także inne korzyści zdrowotne. Jak się okazuje, konopie indyjskie pozyskały swoją siłę dzięki starożytnym wirusom już miliony lat temu, dzięki czemu w roślinach tych wykształciły się zdolności do produkcji tych dwóch związków chemicznych.

W swoich badaniach z 2018 roku, grupa północnoamerykańskich naukowców po raz pierwszy opublikowała pełną mapę genomu konopi. Wśród mnóstwa interesujących spostrzeżeń jest również odkrycie, że geny kodujące THC i CBD ewoluowały dzięki fragmentom DNA wprowadzonym przez wirusy, które zainfekowały roślinę i pomyślnie skolonizowały jej genom miliony lat temu.

Inne nowe spostrzeżenia na mapie obejmują odkrycie genu odpowiedzialnego za produkcję CBC (cannabichromene – jeden z kannabinoidów występujących w marihuanie), różnicowanie konopi i marihuany (ta pierwsza wytwarza głównie CBD, podczas gdy ta ostatnia jest pełna THC) i wskazówki, co może sprawić, że różne marihuany będą silniejsze i mocniejsze od innych.

„Jednym z problemów związanych z hodowlą konopi indyjskich było tworzenie odpowiedniego genomu” – mówi Todd Michael, dyrektor ds. Informatyki w Instytucie J. Craiga Ventera w La Jolla w Kalifornii, który nie był zaangażowany w badania.

Wiele dotychczasowych prac wiąże się z procesem „prób i błędów”, polegającym na losowej reprodukcji, losowo wybranych szczepów – bez dużej wiedzy o tym, jakie konkretnie cechy genetyczne zostaną przeniesione.

„Zasób, taki jak mapa genetyczna jest dosłownie podstawą wysokiej jakości hodowli każdej rośliny” – mówi Michael. „Wszystkie rośliny tego potrzebują”.

Jednak w przeszłości, wiele przeszkód doprowadziło do opracowania takiej mapy dla konopi indyjskich. Ustawodawstwo uniemożliwiło naukowcom łatwe studiowanie i eksperymentowanie z rośliną, nawet w kontrolowanych warunkach laboratoryjnych. Co więcej, ze względu na stosunkowo duży rozmiar, trudno jest zmapować genom konopi indyjskich. Im większy genom, tym trudniej jest go sklasyfikować, dlatego naukowcom zajęło tak wiele czasu, aby zmapować i zrozumieć genom człowieka. Trudności z sekwencjonowaniem genomu konopi zostały spotęgowane przez „elementy wirusowe”.

Pomyśl, zarówno THC, jak i CBD są wytwarzane przez geny syntazy znajdujące się na tym samym chromosomie. Ale te geny syntazy ulegają zmutowaniu przez zniekształcone fragmenty DNA zwane retrotranspozonami, które pochodziły z – jak się domyślacie – wirusów. Z biegiem czasu wszystkie te miliony zakaźnych elementów DNA rozmnażały się i rozprzestrzeniały w całym genomie. Geny syntezy THC i CBD są mocno zagnieżdżone w tych elementach.

Wygląda na to, że geny syntezy THC i CBD pochodzą z pojedynczego genu, a retrotranspozony wirusowe, gdy przeskakiwały i ekspandowały, doprowadziły do mutacji sekwencji genów syntazy w różnych szczepach konopi indyjskich, pobudzając rozbieżność genu do THCA (produkując THC ) w marihuanie i CBDA (produkującej CBD) w konopiach. Michael sugeruje, że elementy transpozycyjne mogły być zdolne do przenoszenia genu syntazy wokół siebie, gdy przeskakiwały przez cały genom.

Zespół naukowców opublikował wcześniej szkic genomu w 2011 roku (chociaż był on zbyt fragmentaryczny), aby pokazać, gdzie na chromosomach znajdują się określone geny. Inna firma genetyczna ujawniła mapę genomu konopi w lutym, ale jeszcze nie opublikowała wyników.

Według Michaela, po tym, jak genom zostanie w pełni odwzorowany, stanie się „rewolucyjny” dla przemysłu konopnego. Eksperci branżowi będą mieli znacznie łatwiejsze zadanie dot. określenia, które cechy wybrać, aby uzyskać odmiany, które łatwiej i szybciej rosną. Ale oprócz przekształcenia konopi w lepiej uprawiane rośliny, mapa genomu powinna również mieć znaczący wpływ na dostrojenie zdolności szczepu do produkcji THC, CBD i setek innych kannabinoidów charakterystycznych dla konopi indyjskich.

„Posiadanie mapy genetycznej w połączeniu z genomem wysokiej jakości może umożliwić naukowcom dotarcie do konkretnych ścieżek, szczególnie dla osób zainteresowanych psychoaktywnymi składnikami marihuany” – mówi Michael. Na przykład można modyfikować terpeny w konopiach, a także zmienić rodzaj zapachu wytwarzanego przez rośliny.  Uzbrojeni w mapę genomu naukowcy mogli nawet użyć narzędzia takiego jak CRISPR, aby bezpośrednio edytować te funkcje na poziomie genetycznym.

Podczas gdy rola starożytnych „elementów wirusowych” w ewolucyjnej historii produkcji THC i CBD może być niespodzianką, dla większości naukowców nie jest to aż tak zaskakujące. „Zasadniczo jest to standardowy sposób ewolucji roślin” – mówi Michael. „Nie jestem do końca pewien, dlaczego media tak agresywnie  do tego podchodzą.” Naukowcy od dawna wiedzą, że retrotranspozony mają wirusowe pochodzenie.

„Wiemy, że wielkość genomu w roślinach wynosi prawie 100 procent ze względu na ekspansję retrotranspozonów. To nie jest nic nowego. Wiemy, że odgrywają one dużą rolę w ewolucji roślin. „

Michael jest szczególnie podekscytowany przyszłością produktów o wysokiej CBD jako substytutu opioidów. „Mamy ogromną epidemię opioidową” – mówi – „i pokazano, że CBD i THC mogą odgrywać rolę w radzeniu sobie z bólem.”

Ostatecznie nowa mapa genomu z pewnością pobudzi szereg nowych pomysłów odnośnie stricte rekreacyjnych i leczniczych zastosowań konopi indyjskich. „W przyszłym roku zobaczymy wiele naprawdę fantastycznych rzeczy, związanych z kwestią genomów zawartych w konopiach”, mówi Michael.

Płuca palaczy marihuany zdatne do przeszczepu? Od dawna wiadomo, że osoby palące nie mogą zostać dawcami płuc. Uszkodzenie pęcherzyków płucnych i potencjał nowotworowy sprawiają, że jest to zbyt ryzykowne. Chirurgia przeszczepów sama w sobie jest bardzo ryzykowna, aby zmaksymalizować szanse pacjenta, używa się tylko organów w najlepszym stanie. Jak się okazuje, płuca palaczy marihuany spełniają te wymogi i nadają się do transplantacji.

Płuca palaczy marihuany

Badacze z Departamentu Transplantacji Kardiochirurgii w Harefield w Wielkiej Brytanii przeanalizowali jakość pochodzących od palaczy marihuany płuc, które przeznaczone były do transplantacji. Ocenili krótko i średnioterminowe wyniki i stwierdzili, że palenie konopi nie ma negatywnego wpływu na jakość i skuteczność dawstwa. Wyniki pochodzą z badań wczesno oraz średnioterminowych tj. rok oraz trzy lata po transplantacji.
Płuca należą do bardzo ryzykownej kategorii transplantacji z rocznym wskaźnikiem przeżywalności na poziomie 90%, który po pięciu latach spada do 55%, dlatego jakość płuc do przeszczepu musi być wysoka.

Badania

Naukowcy ocenili wyniki przeszczepu płuc od dawców, którzy używali marihuany i porównali z wynikami osób, które nie były palaczami marihuany. Łącznie porównano 302 próbki w okresie od stycznia 2007 r. Do listopada 2013 r.

Okazało się, że palenie marihuany nie ma wpływu na wyniki przeszczepu płuc. Badanie zostało opublikowane w 2016 r. przez Oxford University Press. Co ciekawe, część palaczy marihuany deklarowała, że dodaje do niej tytoń, co jednak nie wpłynęło negatywnie na stan płuc.

Są to wyniki wczesne i średnioterminowe. Innymi słowy, wyniki po roku i po trzech latach od operacji. Wyniki długoterminowe wciąż nie zostały zbadane.

Biorąc pod uwagę to ile osób na świece używa marihuany, jest to dobra wiadomość dla transplantologii. Jest to też dobra wiadomość dla palaczy ziela konopi indyjskich świadcząca, że nie ma ono szczególnie szkodliwego wpływu na stan płuc, jak to jest np. w przypadku tytoniu.

Jeżeli rozważasz oddać narządy do transplantacji i palisz marihuanę, poinformuj o tym swojego lekarza.

Publikację wyników badań znajdziesz T U T A J.

„Marihuana może powodować zawał serca i zagraża zdrowiu” – czytamy na stronie jednego z polskich tabloidów. Artykuł opisuję historię starszego pana, który zjadł lizaka z THC a po jakimś czasie dostał zawału serca. Przedstawiając marihuanę jako niebezpieczną dla zdrowia czy nawet życia, redaktor pominął kilka ważnych „szczegółów”.

Przytoczoną przez Fakt historię 70-letniego pacjenta, na łamach „Canadian Journal of Cardiology”, opisali kanadyjscy naukowcy. Mężczyzna zjadł lizaka z dużą zawartością THC po czym, zapewne na skutek ataku paniki, dostał ataku serca. Cierpiał on na chorobę wieńcową i przyjmował leki na serce. Lizak z zawartością THC miał pomóc mu usnąć oraz uporać się z bólem. Po ok. 30-stu minutach nastąpił atak serca.

Co faktycznie zaszło?

Lekarze twierdzą, że nastapiło niespodziewane obciążenie organizmu przez lęk i halucynacje wywołane spożyciem dużej ilości THC. Pobudziło to układ nerwowy i zwiększyło pojemność minutową serca z tachykardią, nadciśnieniem i uwalnianiem katecholaminy (hormonu stresu).  Po stopniowym ustąpieniu działania THC, ból w klatce piersiowej ustał, a mężczyznę udało się uratować.

Manipulacja

Wspomniany tabloid pisze, że „marihuana może powodować zawał, zagraża zdrowiu”, i taki ma wydźwięk artykuł. Dodając do tego, że nie napisano o kilku znaczących faktach w całej tej historii, otrzymujemy zwykłą manipulację.

Starszy pan, który przyjmuje medyczną marihuanę na problemy z bólem oraz bezsennością, przyjął znacznie większą dawkę aniżeli ta, która została mu zapisana. Zamiast 7 mg, zażył blisko 100 mg THC. Taka ilość THC przyjęta doustnie mogła spowodować chwilowe przyspieszenie akcji serca, złe samopoczucie, atak lęku czy paniki, są to normalne i na ogół nie zagrażające bezpośrednio zdrowiu czy życiu reakcje na duże ilości THC. Szczególnie jeżeli są przyjmowane przez osoby, które marihuany używają rzadko lub w małych ilościach. Skutkiem spożycia sporej ilości THC przez starszego pana był chwilowy atak lęku i paniki oraz przyspieszenie akcji serca co doprowadziło do ataku. Jednak nawet lekarze przyznają, przyczyną zawału nie było THC samo w sobie, ale wywołany dawką lęk i panika. Marihuana nie jest w pełni bezpieczna dla każdego, jednak nie powoduje zawałów serca.

Pamiętajmy

Marihuana rekreacyjna to jedna z najbezpieczniejszych używek, marihuana medyczna to najbezpieczniejszy istniejący lek. Nie oznacza to jednak, że nie należy z nią uważać i że jest w pełni bezpieczna. Jeżeli u kogoś występują pewne przeciwwskazania – należy się pilnować. To jak z kolejkami górskimi, które są świetną rozrywką i zabawą, jednak nie zalecaną dla osób np. z epilepsją czy z chorobami serca. Dlatego tak bardzo potrzebna jest edukacja w tej sferze, aby ludzie mieli świadomość nie tylko plusów ale i możliwych zagrożeń związanych z używaniem marihuany.

Pamiętajcie też, że jeżeli wy lub ktoś w waszym otoczeniu kiedyś przyjmie za dużo THC, wystarczy się/go uspokoić, postarać się wyciszyć i trochę odczekać, a wszytko co złe minie.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.